Morze w kampanii. Wyzwania i priorytety przyszłego Prezydenta RP. Karol Nawrocki dla Gazety Morskiej

Czy Polska w pełni wykorzystuje swój dostęp do morza? Jakie miejsce w strategii państwa powinny zajmować gospodarka morska, bezpieczeństwo na Bałtyku, rozwój Marynarki Wojennej i Straży Granicznej, a także przyszłość rybołówstwa i ratownictwa morskiego? W serii rozmów z kandydatami na urząd Prezydenta RP pytamy o ich wizję Polski morskiej – zarówno w wymiarze gospodarczym, jak i strategicznym. Naszym czwartym rozmówcą jest Karol Nawrocki. Jakie ma pomysły na rozwój polskich portów, ochronę granic i wsparcie dla marynarzy? O tym w kolejnej rozmowie Gazety Morskiej.

rozmowa opinie i komentarze polityka wiadomości

07 kwietnia 2025   |   08:08   |   Źródło: Gazeta Morska   |   Opracował: Kamil Kusier   |   Drukuj

Karol Nawrocki | fot. materiały prasowe

Karol Nawrocki | fot. materiały prasowe

Jakie konkretne kroki zamierza pan podjąć na rzecz modernizacji i rozwoju Marynarki Wojennej RP, jeśli zostanie pan wybrany na urząd Prezydenta RP?  

Karol Nawrocki: Marynarka Wojenna to w ostatnich dziesięcioleciach najbardziej zaniedbany rodzaj sił zbrojnych. Bardzo dobrze, że ta sytuacja zaczęła się zmieniać. Niedawno zwodowany został piąty niszczyciel min z serii „Kormoran”. Po przyjęciu do służby szóstego, który obecnie już jest budowany, będziemy mogli uznać, że potrzeby w zakresie zwalczania min mamy poprawnie zaadresowane.

Stocznia Wojenna kilka lat temu uratowana została od likwidacji i pracuje pełną parą nad pierwszą fregatą z serii „Miecznik” - ten program powinien być realizowany bez opóźnień. Niepokoi natomiast fakt, iż nadal brak jest umowy na program „Orka”, czyli odbudowy zdolności MW w zakresie okrętów podwodnych. Grozi nam tu całkowita utrata zdolności i ciągłości szkolenia. Dlatego oczekuję niezwłocznego podpisania umowy na realizację tego programu, najlepiej w pakiecie z rozwiązaniem pomostowym.

⁠Czy uważa pan, że Straż Graniczna wymaga większych nakładów finansowych dla skuteczniejszego zabezpieczenia morskiej granicy państwa?  

Bez wątpienia. Realia wojny hybrydowej, kryzysów, sabotażu powodują, iż Straż Graniczna jest istotnym komponentem odporności naszego państwa. Optymizm budzi wejście do służby nowego okrętu SG-301, niemniej absolutnie nie zamyka to tematu potrzeb rozwojowych MOSG.

⁠Jakie zmiany w systemie MSPiR (Morskiej Służby Poszukiwania i Ratownictwa SAR) uważa pan za kluczowe dla poprawy efektywności ratownictwa morskiego?

Poza oczywistą kwestią odpowiedniego dofinansowania i inwestycji ważne są też sprawy kadrowe. SAR konkuruje na atrakcyjnym rynku pracy marynarzy, oferując stawki będące ułamkiem tych oferowanych przez prywatnych armatorów. Rozważyłbym stopniowe rozszerzanie na służbę SAR przywilejów, które występują w innych służbach państwowych.

Kierunkiem zmian powinna też być postępująca integracja zdolności cywilnych SAR i tych w dyspozycji Marynarki Wojennej i MOSG, które byłyby dysponowane do danej akcji bez sztucznych silosowych podziałów, w oparciu o optymalne wykorzystanie posiadanych zdolności.

⁠Czy jako Prezydent RP przewiduje pan zaangażowanie się w rozwój krajowej produkcji okrętów wojennych oraz sprzętu dla służb morskich? Jeśli tak, w jaki sposób?

Do programu „Kormoran”, „Miecznik”, „Orla” dodałbym jeszcze program „Delfin”, a więc budowę dwóch nowoczesnych okrętów rozpoznania w miejsce wysłużonych ORP Hydrograf i ORP Nawigator. Polskie stocznie, przede wszystkim Stocznia Wojenna, również grupa stoczni Remontowa, czy też NAUTA udowodniły, iż posiadają zdolności do budowy nowoczesnych okrętów - tam gdzie nie jest to możliwe samodzielnie to jako istotni uczestnicy konsorcjów.

⁠Jakie kroki podejmie pan w celu wzmocnienia współpracy międzynarodowej w zakresie ochrony polskich wód terytorialnych?  

Istotną zmianą w tym zakresie było przystąpienie do NATO Szwecji i Finlandii. Wraz z innymi marynarkami bałtyckimi państw Sojuszu powinniśmy stale podnosić poziom gotowości i interoperacyjności zarówno na wypadek otwartej wojny kinetycznej, jak i działań podprogowych, z którymi już teraz mamy do czynienia.

⁠Jakie działania zamierza pan podjąć w celu rozwoju i modernizacji polskich portów morskich?  

Polskie porty to historia ogromnego sukcesu. W wielu kluczowych grupach towarowych - np. drobnicy skonteneryzowanej, przeładunki w ciągu ostatnich lat wzrosły wielokrotnie. To oznacza ogromne korzyści dla budżetu państwa i dla całej gospodarki. Możemy w tym kontekście mówić o setkach tysięcy miejsc pracy i dziesiątkach miliardów dla budżetu z tytułu podatków i cel od towarów wjeżdżających w Polski obszar celny.

Również w reakcjach eksportowych szybki i sprawny dostęp do światowych rynków jest kluczowy dla polskich firm. Musimy sprawnie kontynuować projekty rozwojowe takie jak budowa terminala głębokowodnego w Świnoujściu, portu zewnętrznego w Gdyni czy też rozbudowę gdańskiego Baltic Hub.

Pamiętać trzeba również o inwestycjach dostępowych od strony lądu - chociażby modernizacji linii kolejowej 201 czy też budowy Drogi Czerwonej w Gdyni. We wszystkich tych inwestycjach będę proaktywnie naciskał i rozliczał rząd z wszelkich opóźnień i zaniedbań.

⁠Jakie miejsce w pańskiej strategii gospodarczej zajmuje transport morski i rozwój żeglugi śródlądowej?  

To miejsce zdecydowanie kluczowe. Transport morski nadal odpowiada za zdecydowaną większość obrotu towarowego na świecie. Z kolei żegluga śródlądowa dla określonych grup towarowych jest najczystszym i najtańszym środkiem transportu - mamy tu ogromne opóźnienia w stosunku do państw europejskich, gdzie ten rodzaj transportu odpowiada za kilka do kilkunastu procent rynku przewozowego. W Polsce to poniżej jednego procenta.

Czy popiera pan budowę nowych terminali przeładunkowych i logistycznych w polskich portach?

Tak, te najistotniejsze wymieniłem już w jednym z poprzednich pytań. Dodajmy jeszcze chociażby obiecany przez rząd nowy terminal zbożowy w Gdańsku.

⁠Jakie inicjatywy podejmie pan, aby zwiększyć konkurencyjność polskiego przemysłu stoczniowego?

To temat rzeka, pozwolę sobie tytułem przykładu wskazać na jedną okoliczność. Zupełne rozproszenie właścicielskie aktywów posiadanych w tym sektorze przez państwo. Tu muszę wrzucić kamyczek do ogródka również rządu Zjednoczonej Prawicy - doceniając inwestycje w odbudowę zdolności produkcyjnych i remontowych muszę stwierdzić, iż dokonywało się ono przy użyciu bardzo rożnych podmiotów gospodarczych, nawet podlegających różnym ministerstwom.

Przykładowo mamy stocznie w grupie kapitałowej PGZ jak i w grupie kapitałowej ARP. Niektóre udziały objęte są bezpośrednio, inne pośrednio, w tym za pomocą tak trudnych form rynku kapitałowego jak zamknięty fundusz inwestycyjny. Ten chaos w zarządzaniu prowadził często do wzajemnej kanibalizacji zamówień i nieefektywności w zarządzaniu. Tu obietnica jednego gospodarza - która stała m.in. za powołaniem oddzielnego ministerstwa gospodarki morskiej w latach 2015-2019 nie została zrealizowana i należy do niej powrócić.

 ⁠W jaki sposób zamierza pan wpłynąć na poprawę zabezpieczeń infrastruktury krytycznej polskich portów przed cyberatakami i zagrożeniami terrorystycznymi?

To ogromne zadanie stojące przed strażami ochrony portu. Często były one postrzegane jako zwykłe agencje ochroniarskie, zdarzało się że tego rodzaju usługi były zlecane na zewnątrz i stały pod znakiem emerytów i rencistów dorabiających do skromnych świadczeń.

Uważam, że to państwowe zarządy portów morskich powinny rozwijać takie kompetencje w swoich grupach kapitałowych, inwestując w ich wysoką profesjonalizację.

Jakie jest pańskie stanowisko w sprawie rozwoju morskich farm wiatrowych na Bałtyku?

Nie jest to panaceum na wszystkie problemy polskiego systemu energetycznego, niemniej w najbliższych latach każde nowe moce wytwórcze będą na wagę złota, a dzięki warunkom wiatrowym morska energetyka wiatrowa jest bardziej efektywna od lądowej.

Dodatkowo zamówienia pod budowę farm to szansa dla przemysłu stoczniowego, a porty serwisowe dają impuls rozwojowy portom średnim takim jak Ustka, Łeba czy Władysławowo. Reasumując: obecnie realizowane projekty powinny być kontynuowane.

⁠Czy widzi pan potencjał w rozwoju technologii związanych z pozyskiwaniem energii z fal i prądów morskich?

To ciekawa propozycja, którą jednak osobiście kojarzę z wybrzeżami oceanicznymi, gdzie pływy są dużo większe. Jeżeli pojawiła się szansa na rozwój technologii, które pozwolą na ten sposób pozyskiwania energii również w warunkach polskich, powinniśmy z niej skorzystać. Ostateczne słowo w tym zakresie powinno należeć do ekspertów i naukowców.

⁠Jakie mechanizmy wsparcia dla inwestorów w zakresie morskiej energetyki odnawialnej zamierza pan wprowadzić?

Uważam, że takim podstawowym narzędziem jest kontrakt różnicowy. Jeżeli cena w nim jest dobrze ustawiona, pozwala na komercyjne skalkulowanie inwestycji finansowanej na rynku kapitałowym bez bieżącego obciążenia podatnika. Biorąc pod uwagę grożące nam deficyty mocy, zwłaszcza wobec opóźnienia przez obecny rząd projektów atomowych, zbyt na wytworzoną energię niewątpliwie będzie. Kluczem jest dobranie odpowiedniej ceny gwarantującej rentowność przedsięwzięcia.

⁠Jakie działania planuje pan w celu ochrony interesów polskich rybaków na arenie międzynarodowej?

Negocjacje w sprawie kwot połowowych są zawsze bardzo zacięte, powinniśmy w tym zakresie szukać sojuszników. Teoretycznie kwoty mają sprzyjać odbudowie zasobów rybnych i zapewnienie ich dostępności w kolejnych latach i pokoleniach. Tymczasem, jak zgłaszali mi na spotkaniach rybacy, polskie wody są przełowione i pomimo niewielkich kwot bywa, że problemem jest wykonanie nawet takich niewielkich połowów.

Niewątpliwie powinniśmy ograniczyć polowy paszowe, na mączkę itp. Tak, aby więcej ryb miało szansę dorosnąć do wielkości opłacalnej dla tradycyjnych połowów przybrzeżnych jak i do reprodukcji. Interesy różnych rodzajów rybołówstwa powinny być równoważone, ale z większym niż obecnie naciskiem na interesy tradycyjnego rybołówstwa łodziowego. Poza gałęzią gospodarki i źródłem utrzymania wielu rodzin jest ono również dziedzictwem kulturowym kluczowym dla tożsamości polskiego wybrzeża.

⁠Czy zamierza pan wprowadzić w formie inicjatywy ustawodawczej, a jeżeli tak, to jakie reformy w zakresie kwot połowowych i ochrony zasobów morskich zamierza pan wprowadzić?

⁠Widzę tu pewne obszary do poprawy również po stronie polskiej legislacji. Nie chciałbym obecnie przesądzać konkretnych rozwiązań, to bardzo szczegółowy obszar wymagający wiedzy eksperckiej.

Uważam, że Prezydencka Narodowa Rada Rozwoju jest odpowiednim organem, żeby wraz z reprezentacją środowiska opracować konkretny projekt ustawy, który następnie złożę jako inicjatywę prezydencką.

Postaw nam kawę, a my postawimy na dobrą morską publicystykę! Wspieraj Gazetę Morską i pomóż nam płynąć dalej - kliknij tutaj!

Kamil Kusier
redaktor naczelny

galeria


komentarze


wpisz treść
SKOMENTUJ
nick

Dodaj pierwszy komentarz