Strategiczna rola okrętów podwodnych na Bałtyku. Rozmowa z prof. Andrzejem Makowskim z Akademii Marynarki Wojennej

Okręty podwodne odgrywają kluczową rolę w strategii obronnej na Bałtyku, gdzie specyficzne warunki akwenu sprzyjają ich operacjom i skuteczności wykrywania przeciwnika. Prof. Andrzej Makowski z Akademii Marynarki Wojennej podkreśla jednak, że użycie tych jednostek przeciwko żegludze handlowej jest mało prawdopodobne, wskazując na potencjalne katastrofalne skutki gospodarcze i konieczność koncentracji na rozpoznaniu i wsparciu działań specjalnych.

rozmowa bezpieczeństwo felietony marynarka wojenna na świecie opinie i komentarze porty sprzęt i technologie wiadomości

30 października 2024   |   13:00   |   Źródło: AMW / Gazeta Morska   |   Drukuj

Prof. Andrzej Makowski z Akademii Marynarki Wojennej zaznaczył, że rejon Gotlandii jest wyjątkowo sprzyjający dla operacji okrętów podwodnych. Zwrócił też uwagę, że ze względu na specyficzne warunki Bałtyku, takie jak zróżnicowane głębokości i zmienne warstwy wody, okręty podwodne mają przewagę w wykrywaniu przeciwników.

- Najbardziej chyba tutaj taki sprzyjający działaniom okrętów podwodnych jest rejon Gotlandii – mówił na kanale Stosunki Międzynarodowe AMW prof. Andrzej Makowski. - Natomiast jeżeli spojrzymy jeszcze na kwestie właśnie na kwestie użycia okrętów podwodnych z drugiej strony, czyli z drugich parametrów możliwości wykrycia okrętu podwodnego to tutaj z uwagi właśnie na te głębokości przemieszanie nie wiem warstw wody okręt podwodny na Bałtyku ma dość dużą przewagę jeżeli chodzi o możliwości wykrycia swojego przeciwnika – dodał.

Naukowiec wskazał również, że okręty podwodne na Bałtyku powinny pełnić przede wszystkim rolę w rozpoznaniu i wsparciu działań wojsk specjalnych. Zwalczanie celów nawodnych uznał za zadanie drugorzędne, które powinno być realizowane w dalszej kolejności.

- Jeżeli mówimy o możliwości wykorzystania okrętów podwodnych na Bałtyku z punktu widzenia operacyjnego, to raczej bym je widział jako pierwszą linię rozpoznania, bo to jest istotne; zabezpieczenie działalności grup specjalnych, czyli wojsk specjalnych, bo to jest równie ważne. No i dopiero w następnej kolejności — zwalczanie jakichś celów nawodnych - mówił prof. Makowski.

Obecnie na Bałtyku operują jednostki podwodne należące do Niemiec, Szwecji, Polski i Rosji. Niemcy posiadają sześć jednostek, planując jeszcze cztery dodatkowe, nowocześniejsze okręty do 2030 roku. Szwecja dysponuje pięcioma okrętami podwodnymi, a Rosja jedną jednostką, używaną głównie do szkolenia. Okręty podwodne w basenie Bałtyckim nie są jednak wyposażone w pociski manewrujące; koncentrują się raczej na tradycyjnym uzbrojeniu torpedowym i minowym, co z uwagi na specyfikę działań na tym akwenie pozostaje wystarczające.

- Ważny byłby, że tak powiem, rozkład sił wśród poszczególnych marynarek bałtyckich. Pierwsza rzecz, jeżeli spojrzymy na liczbę okrętów, to przoduje Deutsche Marine, czyli marynarka niemiecka, która posiada sześć okrętów aktualnie w linii projektu 212A, i docelowo jeszcze mają być cztery okręty do 2030-31 roku, typu 212CD, które są budowane wspólnie z Norwegią. Jeżeli chodzi o Danię, to ta pozbyła się po zakończeniu zimnej wojny swoich okrętów, które były, powiedzmy, leciwe. Szwecja posiada pięć okrętów podwodnych, z czego można powiedzieć, że trzy są nowoczesnymi okrętami, a dwa kolejne — choć nieco starsze — technicznie również stoją na dobrym poziomie. Niemniej jednak Szwedzi również idą w kierunku, aby uzupełnić flotę o dwa okręty A26 Blekinge, choć napotkali pewne trudności związane z tą budową. Jest to drugie najsilniejsze państwo w regionie. Następnie mamy Federację Rosyjską, która posiada bardzo silny ośrodek produkcji okrętów podwodnych w Petersburgu, natomiast w Kronsztadzie dysponuje jednym okrętem podwodnym, będącym rówieśnikiem naszego Orła, który z dostępnych danych służy głównie do szkolenia załóg, zarówno zagranicznych, które odbierają okręty w Stoczni w Petersburgu, jak i rosyjskich. Tak więc obecna sytuacja sprzętowa wygląda następująco: sześć okrętów niemieckich, pięć okrętów szwedzkich, jeden okręt rosyjski oraz jeden polski - mówił prof. Makowski.

Prof. Andrzej Makowski stwierdził, że działania hybrydowe są obecnie bardziej prawdopodobne niż pełnoskalowy konflikt zbrojny na Bałtyku. Podkreślił, że użycie okrętów podwodnych przeciwko żegludze handlowej jest mało realne, gdyż taki atak spowodowałby katastrofalne konsekwencje ekonomiczne, zwłaszcza w przypadku transportu ropy i produktów ropopochodnych, co nie miało miejsca w żadnym konflikcie po II wojnie światowej.

- Jeżeli chodzi o konflikt zbrojny, wojnę i konflikt zbrojny, czyli ten poziom — czy to będą działania hybrydowe, to na razie wszystko wskazuje raczej na jakieś działania hybrydowe. Po drugie, jeżeli spojrzymy na znaczenie Bałtyku dla Federacji Rosyjskiej pod kątem gospodarczym, to mimo sankcji jest ono olbrzymie. Patrząc na obroty portów Petersburga i okolic, można powiedzieć, że mają się one dobrze, jeśli chodzi o przewozy. Dodatkowo mamy tutaj ‘flotę cieni’. Problem jest jednak taki: konflikt zbrojny i użycie okrętu podwodnego przeciwko żegludze. Ja nie widzę takiej opcji. Jak panowie wiecie, na Morzu Czarnym są co najmniej okręty podwodne o wysokiej jakości, i nikt jeszcze nie słyszał, żeby zaatakowały jakąkolwiek żeglugę. Korytarz zbożowy to sprawa jasna, bo był pod egidą ONZ, ale w tej chwili mogłyby spokojnie atakować — jakoś tego nie robią. Uważam, że na Bałtyku, gdzie większość przewozów to przewozy ropy naftowej i produktów ropopochodnych, jakakolwiek działalność przeciwko tym statkom i transportowi spowodowałaby większą katastrofę niż same działania wojenne. Wykluczyć należy więc tego typu działania przeciwko żegludze. Patrząc ogólnie na żeglugę, czy to na Bałtyku, czy poza nim, biorąc pod uwagę jej międzynarodowy, a właściwie globalny charakter, traci sens to, co znamy z I i II wojny światowej, czyli działania na liniach komunikacyjnych i zwalczanie komunikacji przeciwnika. Chcę mocno podkreślić, że we wszystkich konfliktach po II wojnie światowej ani razu nie mieliśmy użycia okrętu podwodnego przeciwko statkom handlowym czy transportowi morskiemu - mówił profesor.

Rola okrętów podwodnych w Bałtyckiej strategii obronnej jest niezaprzeczalna. Te jednostki, choć kosztowne, posiadają unikalne możliwości operacyjne, które sprawiają, że ich obecność jest kluczowa, szczególnie na morzu o tak specyficznych właściwościach jak Bałtyk.

Rozmawiali dr Łukasz Wyszyński i dr Paweł Kusiak

Odwiedź nas na gazetamorska.pl.

Daniel Nawrocki
redaktor


wpisz treść
SKOMENTUJ
nick

Dodaj pierwszy komentarz