Przemysł stoczniowy jest sztos. Dlaczego w przemyśle okrętowym wciąż potrzebni są betoniarze?

Choć klasyczne betonowce, czyli statki z żelbetonowymi kadłubami, to dziś głównie ciekawostka historyczna, zastosowanie mas cementowych i mineralnych w budowie okrętów wcale nie zanikło. Współczesny przemysł stoczniowy, zwłaszcza w segmencie jednostek specjalistycznych, wciąż korzysta z wiedzy i doświadczenia specjalistów od technologii betonu – choć w zupełnie nowym kontekście.

biznes gospodarka morska pracuj na morzu przemysł stoczniowy przemysł stoczniowy jest sztos sprzęt i technologie wiadomości

09 lipca 2025   |   09:19   |   Źródło: Gazeta Morska   |   Opracował: Kamil Kusier   |   Drukuj

fot. Marcin Ryngwelski / PGZ Stocznia Wojenna

fot. Marcin Ryngwelski / PGZ Stocznia Wojenna

Wylewki, które pracują razem z okrętem

W procesie budowy statków i okrętów stosuje się dziś m.in. wylewki samopoziomujące, czyli specjalistyczne masy cementowe i mineralne. Ich zadaniem jest stworzenie trwałych, odpornych i estetycznych powierzchni – ale także spełnienie wymagań w zakresie ochrony przeciwpożarowej, izolacyjności akustycznej oraz odporności na wibracje i naprężenia.

Wspomniane masy pełnią rolę podkładów pod systemy podłogowe w częściach mieszkalnych i technicznych, a także pod ciężkie wyposażenie specjalistyczne.

– Układanie wylewek pokładowych w jednostkach pływających to jeden z najbardziej niedocenianych, a zarazem kluczowych etapów budowy – mówi Marcin Ryngwelski, prezes PGZ Stoczni Wojennej. – To nie jest klasyczny beton jak na budowie lądowej. Mamy tu do czynienia z precyzyjnie zaprojektowanym systemem warstw, który musi być kompatybilny z konstrukcją kadłuba, instalacjami pokładowymi i wymaganiami towarzystw klasyfikacyjnych.

Certyfikowane rozwiązania, precyzyjne wykonanie

Wylewki stosowane na jednostkach morskich muszą być zgodne z międzynarodowymi normami, takimi jak IMO FTPC (części 2 i 5), oraz posiadać aprobaty towarzystw klasyfikacyjnych: DNV, Bureau Veritas czy Polski Rejestr Statków.

To nie są przypadkowe zaprawy – to specjalistyczne systemy instalowane w trudnych warunkach, gdzie każda niedokładność może skutkować problemem eksploatacyjnym.

– Na pokładzie nie może być mostków akustycznych, szczelin czy pęknięć. Wszystko musi być wykonane z dokładnością do milimetra, bo statek pracuje – rozszerza się, kurczy, drga. Wylewki muszą to kompensować – dodaje Marcin Ryngwelski.

Kim jest betoniarz stoczniowy?

Dzisiejszy „betoniarz” w stoczni to nie budowlaniec z łopatą, lecz specjalista od aplikacji systemów podłogowych w warunkach morskich. Musi znać nie tylko technologię wylewek, ale też zasady pracy w środowisku morskim, procedury BHP obowiązujące na jednostkach oraz wymagania jakościowe odbiorów prowadzonych pod nadzorem towarzystw klasyfikacyjnych.

W praktyce to jeden z ostatnich specjalistów, którzy pracują przy wnętrzu jednostki – tuż przed montażem finalnych elementów wyposażenia.

Dlaczego to ma znaczenie?

Źle wykonana warstwa podłogowa może prowadzić do poważnych konsekwencji:

  • problemów z izolacją termiczną lub akustyczną,
  • degradacji warstw w wyniku drgań,
  • nieszczelności w systemach zabezpieczeń przeciwpożarowych,
  • trudności w montażu końcowego wyposażenia.

W dobie nowoczesnych jednostek wojennych i cywilnych, które muszą łączyć wysoką odporność strukturalną z komfortem i funkcjonalnością wnętrz, odpowiednie wykonanie podłóg i pokładów wewnętrznych staje się elementem o strategicznym znaczeniu.

– Przemysł stoczniowy to nie tylko cięcie stali i spawanie kadłuba. To również precyzyjna inżynieria wnętrza, gdzie materiały takie jak specjalistyczne masy mineralne są niezbędne – podsumowuje Marcin Ryngwelski.

Nowoczesna stocznia nie istnieje bez interdyscyplinarnych zespołów – od konstruktorów po specjalistów od powłok, izolacji i podkładów. Beton – choć w nowej formie – wciąż ma swoje miejsce na morzu. A osoby potrafiące go właściwie „położyć” są dziś równie potrzebne, co doświadczeni spawacze czy monterzy rur.

Postaw nam kawę, a my postawimy na dobrą morską publicystykę! Wspieraj Gazetę Morską i pomóż nam płynąć dalej - kliknij tutaj!

Kamil Kusier
redaktor naczelny

komentarze


wpisz treść
nick
SKOMENTUJ

Dodaj pierwszy komentarz