Trzy irańskie tankowce trafione, jeden na dnie. Cieśnina Ormuz wciąż zamknięta

Trzy irańskie tankowce zaatakowane w sobotę, jeden zatopiony w Zatoce Omańskiej, a przez cieśninę Ormuz przechodzi około sześciu statków dziennie zamiast typowych 85. Tak wygląda 191. dzień wojny amerykańsko-irańskiej z perspektywy żeglugi. Dla armatorów tankowców i gazowców oznacza to stawki ubezpieczeń wojennych kilkadziesiąt razy wyższe niż przed kryzysem, wycofywanie się klubów P&I i handel ropą z Zatoki prowadzony systemem wahadłowym, z przeładunkami burta w burtę zamiast regularnych rejsów.

bezpieczeństwo logistyka marynarka wojenna na świecie nato transport i spedycja wiadomości wojsko

07 września 2026   |   22:41   |   Źródło: Gazeta Morska   |   Opracował: Michał Iwański   |   Drukuj

fot. CENTCOM

fot. CENTCOM

Kylo tonie, Downy i Stark 1 unieruchomione

Dowództwo Centralne USA poinformowało w sobotę, że amerykańskie siły zniszczyły trzy irańskie tankowce w odwecie za wcześniejsze irańskie ataki na okręty Stanów Zjednoczonych. W nocy z soboty na niedzielę CENTCOM dodał, że ostrzelany M/T Kylo zatonął w Zatoce Omańskiej; na opublikowanym nagraniu widać, jak trafiony statek przechyla się i idzie na dno. Przed ostrzałem Amerykanie polecili ewakuację załogi pustego tankowca. Dwie pozostałe jednostki, M/T Downy przy wyspie Chark i M/T Stark 1 w okolicach Dżask nad cieśniną Ormuz, zostały według CENTCOM trwale unieruchomione. Wszystkie trzy miały należeć do irańskiej floty cieni.

Bezpośrednim powodem uderzeń był, według Amerykanów, ostrzał rakietami balistycznymi Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej w kierunku amerykańskiego lotniskowca i niszczyciela rakietowego. Irańskie media już w sobotę rano donosiły o kilku eksplozjach w pobliżu wyspy Chark, gdzie znajduje się największy irański terminal naftowy w Zatoce Perskiej.

- Nie zawahamy się bronić sił amerykańskich, a w razie potrzeby zniszczyć ograniczoną i odsłoniętą irańską flotę naftową - powiedział admirał Brad Cooper, dowódca CENTCOM.

Admirał zapowiedział też Korpusowi Strażników Rewolucji, że za każde dwa ostrzelane okręty amerykańskie Iran straci trzy własne statki. Sobotnia wymiana ognia jest ciągiem dalszym ostrzałów wznowionych w poprzedni weekend po miesięcznej przerwie. Wojna zaczęła się pod koniec lutego, jej najbardziej intensywna faza skończyła się w kwietniu, ale od tego czasu dochodzi do sporadycznych starć.

Cieśnina otwarta na papierze, zamknięta w praktyce

Dla żeglugi handlowej liczy się nie to, kto strzela, tylko ile statków przechodzi. Według IMF PortWatch 30 sierpnia przez Ormuz przeszło sześć statków wobec typowych 85, co daje 7 proc. przedwojennego ruchu; ubezpieczenia wojenne tankowców kosztują czterdziestokrotność stawek sprzed kryzysu, a sześć klubów P&I wycofało ochronę. Dane Kpler za ubiegły tydzień mówią o pięciu, jedenastu i sześciu statkach w kolejnych dniach. Przed wojną przez cieśninę szło około 20 proc. światowego handlu ropą i LNG.

Ruch, który się odbywa, wygląda inaczej niż kiedykolwiek. Według Lloyd's List Intelligence ropa i gaz są przewożone systemem wahadłowym: statki dowozowe, przeładunki burta w burtę na morzu i pula jednostek oraz załóg gotowych przejść przez cieśninę. W tygodniu 17-23 sierpnia liczba tranzytów wzrosła o ponad 30 proc. do 114, głównie za sprawą tankowców i gazowców, ale redaktor naczelny Lloyd's List Richard Meade ocenia, że branża wciąż działa w warunkach kryzysowych, dalekich od normalności. Iran utworzył własny organ zarządzający korytarzem, Persian Gulf Strait Authority, który publikuje listy statków objętych przyszłymi restrykcjami, włącznie z zajęciem.

Koszt ludzki rośnie. Lloyd's List liczy co najmniej 19 zabitych marynarzy w atakach amerykańskich i irańskich na statki handlowe; w ubiegłym tygodniu trafione zostały tankowce Al Salam II w cieśninie i Metro Venetian u wybrzeży Omanu. Korpus Strażników Rewolucji twierdził, że dwa tankowce wpadły na miny na nielegalnej trasie, a Arabia Saudyjska oskarżyła Iran o atak na saudyjski tankowiec, w którym zginęło dwóch filipińskich marynarzy.

Bab el-Mandab w tle

Południowa brama na Morze Czerwone też się chwieje. W walkach jemeńskich sił rządowych ze wspieranymi przez Iran Huti zginęło w ostatnich dniach ponad 300 osób, a ofensywa rebeliantów zmierza w kierunku Bab el-Mandab. Korea Południowa przygotowuje się do wysłania okrętu i żołnierzy w rejon Ormuz. Dla operatorów, którzy po lutym przenieśli tonaż na trasę wokół Przylądka Dobrej Nadziei, oznacza to, że powrót na krótszą drogę oddala się niezależnie od tego, co wydarzy się w samej cieśninie.

Postaw nam kawę, a my postawimy na dobrą morską publicystykę! Wspieraj Gazetę Morską i pomóż nam płynąć dalej - kliknij tutaj!

Michał Iwański
redaktor

komentarze


wpisz treść
nick
SKOMENTUJ

Dodaj pierwszy komentarz