Polskie myśliwce przechwyciły rosyjskiego Iła-20 nad Bałtykiem. To dziesiąte takie przechwycenie w tym roku

Polskie myśliwce przechwyciły w czwartek nad Bałtykiem rosyjski samolot rozpoznawczy Ił-20, który leciał około 40 km na północ od Ustki bez włączonych urządzeń identyfikacyjnych. Poinformował o tym wicepremier, minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz, zaznaczając, że do naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej nie doszło. To już dziesiąte w tym roku przechwycenie maszyny tego typu przez polskie lotnictwo i druga taka interwencja w tym tygodniu.

bezpieczeństwo lotnictwo pomorze wiadomości wojsko

03 września 2026   |   16:17   |   Źródło: Gazeta Morska   |   Opracował: Kamil Kusier   |   Drukuj

fot. MON

fot. MON

Incydent 40 km od Ustki

O przechwyceniu szef MON poinformował w czwartek po południu w mediach społecznościowych, wskazując wprost na zagrożenie, jakie stwarzają loty wykonywane bez identyfikacji.

– Kolejny incydent nad Bałtykiem z udziałem rosyjskiego samolotu rozpoznawczego Ił-20. 40 km na północ od Ustki nasze myśliwce przechwyciły rosyjski samolot, który nie miał włączonych urządzeń identyfikacyjnych i stwarzał zagrożenie dla lotnictwa cywilnego. Nie doszło do naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej – powiedział Władysław Kosiniak-Kamysz.

Druga interwencja w tym tygodniu, dziesiąta w roku

Czwartkowe zdarzenie wpisuje się w wyraźną serię. Poprzednie przechwycenie rosyjskiego samolotu rozpoznawczego nad Bałtykiem miało miejsce w poniedziałek, 31 sierpnia, około 30 km na północ od Łeby. Również wtedy polska przestrzeń powietrzna nie została naruszona. Wcześniej polskie myśliwce interweniowały wobec Iła-20 m.in. na początku sierpnia, około 56 km na północny zachód od Koszalina, w połowie lipca, gdy o przechwyceniach informowano trzy dni z rzędu, oraz 13 maja. Według Dowództwa Operacyjnego Rodzajów Sił Zbrojnych liczba przechwyceń rosyjskich samolotów wzdłuż wschodniej flanki NATO wzrosła o ponad 250 procent.

Czym jest Ił-20 i jak wygląda przechwycenie

Ił-20M, oznaczany w kodzie NATO jako Coot-A, to zbudowany na bazie pasażerskiego Iła-18 samolot zwiadu obrazowego i elektronicznego. Rosyjskie maszyny rozpoznawcze i bojowe regularnie pojawiają się nad Bałtykiem bez złożonych planów lotu i z wyłączonymi transponderami, co uniemożliwia ich zdalną identyfikację i utrudnia pracę organów kontroli ruchu lotniczego. Właśnie dlatego takie loty stwarzają realne zagrożenie dla samolotów cywilnych korzystających z tych samych rejonów przestrzeni. Zdaniem ekspertów Rosjanie testują w ten sposób m.in. reakcję państw NATO i ich systemy obrony powietrznej.

Przechwycenie obcego samolotu nad wodami międzynarodowymi jest standardową procedurą bezpieczeństwa. Polega przede wszystkim na identyfikacji maszyny przez pilotów myśliwców za pomocą systemów optoelektronicznych i kontaktu wzrokowego, próbie nawiązania łączności oraz eskortowaniu jej poza obszar odpowiedzialności polskiego lotnictwa. W tym celu piloci mogą wykonywać szereg manewrów, od zbliżenia się do obcego samolotu po zademonstrowanie uzbrojenia.

Postaw nam kawę, a my postawimy na dobrą morską publicystykę! Wspieraj Gazetę Morską i pomóż nam płynąć dalej - kliknij tutaj!

Kamil Kusier
redaktor naczelny

komentarze


wpisz treść
nick
SKOMENTUJ

Dodaj pierwszy komentarz