Gladius z klocków. Grupa WB i Cobi pokazują, jak polska zbrojeniówka buduje markę
Na specjalne zamówienie Grupy WB powstał zestaw Cobi-1459 Unmanned Systems, klockowy model trzech systemów bezzałogowych największej polskiej prywatnej spółki obronnej. To edycja wyjątkowa: zestaw wyprodukowano na wyłączność dla Grupy WB i będzie wykorzystywany wyłącznie na potrzeby marketingowe firmy, co oznacza, że nie trafi do regularnej sprzedaży. Pozornie drobna informacja z pogranicza branży zabawkarskiej i przemysłu obronnego dobrze pokazuje, jak zmienia się sposób, w jaki polskie firmy zbrojeniowe budują swoją rozpoznawalność.
biznes drony inwestycje przemysł zbrojeniowy rozrywka sprzęt i technologie wiadomości wojsko27 sierpnia 2026 | 17:24 | Źródło: Gazeta Morska | Opracował: Kamil Kusier | Drukuj

fot. COBI / graf. Gazeta Morska
Trzy systemy w jednym pudełku
W zestawie znalazła się wyrzutnia systemu poszukiwawczo-uderzeniowego Gladius z zamocowanym na niej dwusilnikowym samolotem bezzałogowym FT-5 w odmianie ISR, rozpoznawczy system bezzałogowy FlyEye oraz system amunicji krążącej Warmate 3. Do tego dołączono figurki polskich żołnierzy. Model składa się z 475 elementów i, zgodnie ze standardem producenta, wyposażono go w wysokiej jakości nadruki, bez użycia naklejek.
Grupa WB, jak podkreśla producent, jako polski podmiot szukała krajowego wykonawcy. Klocki Cobi powstają w całości w Polsce, w fabryce w Mielcu. Sama spółka z Ożarowa Mazowieckiego skomentowała premierę zestawu w charakterystycznej dla siebie konwencji, zwracając uwagę, że to jedyna dostępna na świecie cywilna wersja systemu Gladius, w komplecie z systemami FlyEye i Warmate 3, w dodatku niewymagająca uprawnień operatora.
Za żartem kryje się jednak konkretna decyzja komunikacyjna. Systemy, które w ostatnich miesiącach stały się przedmiotem największych w historii polskich zamówień na sprzęt bezzałogowy, trafiają do obiegu w formie przystępnej dla każdego. Nie na targi branżowe, nie do katalogu produktowego, lecz na biurka i półki tych, do których firma chce dotrzeć poza swoim zwykłym kręgiem odbiorców.
Marka budowana przed giełdą
Timing tej decyzji nie jest przypadkowy. Grupa WB w maju podpisała z Agencją Uzbrojenia umowy na dostawy systemów Gladius, FlyEye i Warmate, największe zamówienia tego rodzaju sprzętu w historii polskich sił zbrojnych. Równolegle spółka realizuje kontrakt na komponenty systemu kierowania ogniem ZSSW dla Huty Stalowa Wola o wartości około 1,2 mld zł brutto, rozwija współpracę międzynarodową, między innymi z rumuńskim Romaero przy produkcji amunicji krążącej, i przygotowuje się do możliwego debiutu giełdowego, w którym część udziałów mógłby upłynnić Polski Fundusz Rozwoju.
Spółka, która rozważa wyjście na giełdę, przestaje komunikować się wyłącznie z wojskiem i ministerstwami. Zaczyna budować rozpoznawalność wśród inwestorów, mediów i szeroko rozumianej opinii publicznej. Klockowy model własnych systemów jest w tej logice narzędziem tanim, trwałym i skutecznym. Nie zestarzeje się jak folder targowy, nie zniknie jak kampania w mediach społecznościowych, a przez lata będzie stał na półce jako fizyczny nośnik marki. Fakt, że zestaw nie trafi do sprzedaży, tylko wzmacnia jego wartość jako upominku: staje się przedmiotem, którego nie da się kupić, a można go jedynie otrzymać.
Dla branży morskiej i obronnej płynie stąd jeszcze jedna obserwacja. Systemy bezzałogowe, o których jeszcze dekadę temu mówiono w Polsce niemal wyłącznie w gronie specjalistów, wchodzą dziś do kultury popularnej tą samą drogą, którą wcześniej weszły czołgi, okręty i myśliwce. To zmiana statusu całej kategorii produktów.
Polski akcent w fabryce F-35
Że klocki potrafią pełnić funkcję znacznie poważniejszą niż zabawkowa, pokazała wcześniejsza scena z zakładów Lockheed Martin w Stanach Zjednoczonych. Podczas wizyty w fabryce, gdzie powstają samoloty F-35A przeznaczone dla polskich Sił Powietrznych, prezydent Karol Nawrocki wręczył prezesowi amerykańskiego koncernu zestaw klocków Cobi przedstawiający F-35A "Husarz", czyli ten sam myśliwiec w polskich barwach i pod polską nazwą. Model odwołuje się do nazwy nadanej maszynom przyjętym oficjalnie do służby 12 czerwca 2026 roku w 32. Bazie Lotnictwa Taktycznego w Łasku.
Gest wart odnotowania: w rozmowie z kierownictwem jednego z największych koncernów zbrojeniowych świata polska strona sięgnęła po produkt polskiej firmy, który mówił o amerykańskim samolocie językiem polskiego przemysłu i polskiej symboliki. Trudno o czytelniejszą ilustrację tego, czym bywa dziś dyplomacja gospodarcza w praktyce.
Warto doceniać rolę polskiej firmy
W obu tych historiach, tej z Ożarowa i tej z Fort Worth, wspólnym mianownikiem jest producent z Mielca. Cobi to firma budowana od podstaw przez ponad trzy dekady, dziś największy producent klocków konstrukcyjnych w Europie Środkowo-Wschodniej, z biurami sprzedaży w Czechach, Niemczech, Wielkiej Brytanii i Stanach Zjednoczonych oraz siecią sprzedaży obejmującą blisko 50 krajów. Zdecydowana większość produkcji z Mielca trafia na eksport.
To przypadek polskiej marki, która wygrała konkurencję na rynku zdominowanym przez globalnego giganta i zrobiła to nie przez naśladownictwo, lecz przez konsekwentną specjalizację: modele historyczne i współczesne militaria, wierność detalu, nadruki zamiast naklejek, jakość materiału. Efekt jest taki, że kiedy polska spółka obronna szuka wykonawcy modelu swoich systemów, a polski prezydent szuka upominku dla prezesa Lockheed Martin, w obu przypadkach odpowiedź jest ta sama i pochodzi z Podkarpacia.
Warto to dostrzegać, bo o sile gospodarczej kraju świadczą nie tylko wielkie kontrakty zbrojeniowe i stoczniowe, ale też zdolność budowania marek konsumenckich, które potrafią te kontrakty opowiedzieć. Polski przemysł obronny wchodzi w fazę, w której technologia przestaje wystarczać, a zaczyna liczyć się też umiejętność opowiedzenia o niej. Zestaw Cobi-1459 Unmanned Systems jest niewielkim, ale wymownym dowodem, że część branży już to rozumie.
Postaw nam kawę, a my postawimy na dobrą morską publicystykę! Wspieraj Gazetę Morską i pomóż nam płynąć dalej - kliknij tutaj!
Kamil Kusier
redaktor naczelny
komentarze
Dodaj pierwszy komentarz
zobacz też
Setna akcja Kropelki Energii w Gdańsku. Od 2012 roku zebrano ponad 4,1 tys. litrów krwi
Baltic West złożył raporty środowiskowe. Druga farma ORLEN Neptun ma dać 4 GW po 2034 roku
Blok Ratownika, nowy dok i recykling statków. Szczecińskie stocznie Funduszu Rozwoju Spółek szukają nisz
Lionel Messi zamówił katamaran w Sunreef. Ultima 88 powstaje w stoczni gdańskiej firmy w Emiratach
Offshore wchodzi do klas w Świnoujściu. ORLEN Neptun będzie uczyć logistyków i nawigatorów z ZSM
MSC chce kupić Meyer Werft. Jedyny oferent w Gdyni negocjuje przejęcie niemieckiej stoczni
Crist zaczął dziób Huragana. Trzecia fregata Miecznika powstaje w dwóch gdyńskich stoczniach naraz
Grupa WB i Kongsberg zbudują w Gdyni bezzałogowe systemy morskie. Radmor rośnie do 2000 miejsc pracy
76 turbin stoi na Bałtyku. Baltic Power kończy największą kampanię morską i wchodzi w rozruch
Pomost na 1112 metrów w morze pod Lubiatowem ma decyzję środowiskową. Zbiorniki reaktorów przypłyną drogą morską
REKLAMA
REKLAMA