Czternaście dni, ponad dwadzieścia klas i wszystkie oblicza żeglarstwa podczas Energa Nord Cup Gdańsk
Przez czternaście dni, od 22 czerwca do 5 lipca, marina AZS COSA Galion w Górkach Zachodnich ponownie była jednym z najważniejszych miejsc dla polskiego żeglarstwa. Na starcie pojawili się zarówno najmłodsi zawodnicy Optimista, liczna flota klasy Finn, olimpijczycy klas ILCA i 470, załogi jachtów morskich, jak i uczestnicy nowych konkurencji, takich jak Radioyachting IOM. Zmienna pogoda - od flauty i upałów po zachodni wiatr, przekraczający 30 węzłów - sprawiła, że była to jedna z najbardziej wymagających edycji regat w ostatnich latach.
lifestyle morski żeglarstwo sportowe wiadomości żeglarstwo06 lipca 2026 | 17:18 | Źródło: Mat. prasowe/Gazeta Morska | Opracował: Kamil Kusier | Drukuj

Fot. Bartosz Modelski
Regaty, których nie dało się przewidzieć
Jeszcze podczas pierwszych dni regat Energa Nord Cup Gdańsk wydawało się, że największym wyzwaniem będą wysokie temperatury. Komisja regatowa codziennie analizowała prognozy, a zawodnicy cierpliwie oczekiwali na wiatr. Były dni, kiedy udało się rozegrać komplet wyścigów, ale zdarzały się również takie, gdy żeglarze przez wiele godzin pozostawali na wodzie lub w marinie, czekając na choćby minimalną bryzę.
Najbardziej wymagającym sprawdzianem cierpliwości okazał się długodystansowy Orvaldi B8 Race. Zamiast walki z silnym wiatrem załogi musiały zmierzyć się z jego całkowitym brakiem. Organizatorzy skrócili trasę do około 80 mil morskich, jednak nawet to nie zmniejszyło wysiłku uczestników. Rozgrzane pokłady, palące słońce i niemal nieruchome żagle sprawiły, że sukcesem było już samo doprowadzenie jachtu do mety. To właśnie w takich warunkach Tomasz Nagas na „Fast Forward” jako pierwszy przeciął linię mety, potwierdzając, że doświadczenie i cierpliwość bywają równie ważne jak prędkość.
Pogoda odwróciła regaty o 180 stopni
Kilka dni później wszystko się zmieniło. Jeszcze w czwartek panowała flauta. Jednak nad Zatokę Gdańską wkroczył front atmosferyczny, który w ciągu kilkunastu godzin całkowicie odmienił charakter rywalizacji. W piątek 4 lipca wiatr przekraczał już 30 węzłów! To właśnie ta gwałtowna zmiana pogody stała się symbolem tegorocznych regat Energa NORD CUP Gdańsk.
– Praktycznie z dnia na dzień przeszliśmy od bezwietrznej pogody do bardzo silnego wiatru. Gdy tylko wiatr słabł, staraliśmy się jak najlepiej wykorzystać pogodowe okno, ale cały czas pojawiały się silne porywy. Przy każdej decyzji komisji regatowej bezpieczeństwo zawodników było absolutnym priorytetem – podkreślił sędzia główny regat Tomasz Sawukinas.
Silny wiatr, wysoka fala, wymagające decyzje taktyczne i rywalizacja w siedmiu klasach - tak wyglądał finałowy weekend regat Energa Nord Cup Gdańsk. Na wodach Zatoki Gdańskiej rozegrano wyścigi klas Finn, Korsarz, Delphia 24, a także Pantaenius Nord Cup Classic w grupach ORC, KWR i Yardstick, Długodystansowe Mistrzostwa Polski Delphia 24, wyścig o Bursztynowy Puchar Neptuna oraz - po raz pierwszy - zawody Radioyachting IOM. Debiut tej ostatniej klasy okazał się jednym z największych sukcesów organizacyjnych. Miniaturowe jachty, ścigające się tuż przy nabrzeżu, przyciągały zarówno kibiców, jak i zawodników oczekujących na swoje starty.
Finn i Korsarz – doświadczenie wygrało z kapryśną pogodą
Zmienna aura nie oszczędziła doświadczonych zawodników klas Finn i Korsarz. W sobotę pierwsze wyścigi udało się rozpocząć dopiero późnym popołudniem, gdy siła wiatru nieznacznie spadła. Warunki wciąż pozostawały jednak bardzo wymagające - do tego stopnia, że część zawodników nie ukończyła rywalizacji. Dopiero niedziela przyniosła stabilniejszą pogodę, która pozwoliła nadrobić zaległości i rozegrać pełny program wyścigów.
W klasie Finn zwyciężył Tadeusz Bartlewski z SKŻ Sopot, natomiast w klasie Korsarz najlepsza okazała się załoga Robert Kłakulak i Piotr Kamiński (CHkŻ Chojnice), potwierdzając wysokie umiejętności w jednych z najbardziej wymagających warunków całej tegorocznej edycji regat.
Delphia 24 napisała własną historię
Jedną z najciekawszych była rywalizacja klasy Delphia 24. Komisja regatowa długo czekała z wypuszczeniem 11 zgłoszonych jachtów na wodę. Ze względu na silny wiatr podjęto decyzję o przesunięciu startu Długodystansowych Mistrzostw Polski. Dopiero późnym popołudniem wiatr osłabł na tyle, że możliwe było rozegranie pierwszego wyścigu, ale nie obyło się bez dramatycznych momentów. Podczas rywalizacji złamały się dwa maszty, a w niedzielę jedna z Delphii po gwałtownej zmianie kierunku wiatru położyła się tuż przed jednostką komisji regatowej.
- Zupełnie niespodziewanie członek załogi Delphii znalazł się na moim dachu! Byłem bardzo zdziwiony, kiedy raptem zszedł mi na pokład. Dostarczyliśmy go z powrotem na pokład z pomocą riba, a załoga po usunięciu problemów z łodzią ukończyła wyścig w komplecie - opowiadał sędzia główny regat.
W klasyfikacji końcowej zwyciężyła załoga z OKŻ Olsztyn z Katarzyną Grzebitą za sterem. Był to jeden z najbardziej symbolicznych sukcesów tegorocznych regat. Piotr Tarnacki nie ukrywał, że za tym sukcesem stoi długofalowy plan.
- Naszym celem było pokazanie, że kobieta może z powodzeniem prowadzić załogę walczącą o najwyższe miejsca w klasie Delphia 24. To zwycięstwo pokazuje, że idziemy w dobrym kierunku.
Podczas dekoracji Katarzyna Grzebita cieszyła się ze zwycięstwa.
- To były moje pierwsze regaty na Zatoce Gdańskiej. Od razu przyszło nam żeglować w bardzo wymagających warunkach. Każdy wyścig był dla mnie ogromną lekcją - mówiła.
Miejsce, do którego chce się wracać
Energa Nord Cup od lat wyróżnia jednak nie tylko sportowy poziom. To regaty, podczas których w jednej marinie spotykają się olimpijczycy, mistrzowie świata, żeglarze oceaniczni, juniorzy, amatorzy i osoby dopiero rozpoczynające swoją przygodę z żeglarstwem.
Górki Zachodnie w Gdańsku są doskonałym miejscem do zdobywania pierwszych dużych doświadczeń regatowych. Dla wielu młodych zawodników start na Zatoce Gdańskiej oznacza pierwszą rywalizację na wysokiej fali i w tak zmiennych warunkach. Trenerzy zgodnie podkreślali, że właśnie takie regaty najlepiej budują żeglarskiego ducha.
Między pomostami można było spotkać mistrza olimpijskiego Mateusza Kusznierewicza, Romana Paszke, Piotra Tarnackiego czy astronautę Sławosza Uznańskiego. Dla wielu młodych zawodników była to pierwsza okazja, aby porozmawiać z ludźmi, których dotąd znali jedynie z telewizji lub książek.
- Przez dwa tygodnie mieliśmy wszystko i wszystkich - upały, flautę, bardzo silny wiatr i ponad dwadzieścia klas na wodzie. Łatwiej powiedzieć, kogo nie było niż kto był. I trudno wskazać drugie takie regaty w Polsce. Energa Nord Cup Gdańsk to miejsce, gdzie spotyka się całe środowisko żeglarskie. Są olimpijczycy, mistrzowie świata, dzieci rozpoczynające karierę, doświadczeni żeglarze morscy i amatorzy. Właśnie ta różnorodność tworzy atmosferę, dzięki której zawodnicy wracają tu co roku - podsumowali organizatorzy Michał Korneszczuk i Maks Pawłowski.
Do zobaczenia za rok
Tym samym zakończył się trwający blisko dwa tygodnie jeden z największych cyklów regat żeglarskich w Polsce.
Tegoroczna edycja Energa Nord Cup Gdańsk pokazała, że nawet najbardziej szczegółowy harmonogram musi czasem ustąpić naturze. Organizatorzy, komisja regatowa i zawodnicy przez dwa tygodnie udowadniali jednak, że prawdziwe żeglarstwo polega na umiejętności dostosowania się do warunków, których nie sposób przewidzieć.
I być może właśnie dlatego tegoroczne regaty zostaną zapamiętane nie tylko jako kolejne wyścigi, ale jako dwa tygodnie, podczas których Zatoka Gdańska pokazała wszystko, co ma do zaoferowania - od absolutnej ciszy po wiatr, który nikomu nie pozwalał choćby na chwilę stracić koncentracji.
Już za chwilę kolejne mistrzostwa
Choć Energa Nord Cup Gdańsk dobiegła końca, marina w Górkach Zachodnich nie pustoszeje. Już kilka dni po zakończeniu regat rozpoczynają się mistrzostwa świata klasy Europa, dzięki którym Gdańsk ponownie stanie się areną międzynarodowej rywalizacji.
Strona regat Energa Nord Cup Gdańsk
Postaw nam kawę, a my postawimy na dobrą morską publicystykę! Wspieraj Gazetę Morską i pomóż nam płynąć dalej - kliknij tutaj!
Kamil Kusier
redaktor naczelny
komentarze
Dodaj pierwszy komentarz
zobacz też
Krzysztof Baranowski zmierza na otwarty ocean i monitoruje pogodę
Warszwska Liga Żeglarska wraca na wodę. Ścisk w czołówce zapowiada welkie emocje
Gdańsk dostał 16,5 mln zł na rozbudowę mariny w Górkach Zachodnich
Polska Liga Żeglarska ponownie w Gdyni. Powalczy aż 56 ekip w kilku ligach
Maciek Rutkowski z rekordem Guinessa! Polak zapisał sie w historii
Wyjątkowo wczesne mistrzostwa Polski. Na pierwszy ogień iQFOiL oraz WingFoil
Jacht polskich harcerek stoi w Kłajpedzie. Historia Grażyny, pierwszej żeńskiej jednostki pełnomorskiej
Lotto Gdynia Sailing Days to był udany sprawdzian przed mistrzostwami świata
Rebel Sailing Team wygrał 2. rundę Centralnej Ligi Żeglarskiej. Lider bez zmian
Poznaliśmy mistrzów Polski klas Delphia, T, a także zwycięzców kolejnych ligowych zmagań
REKLAMA
REKLAMA