Błędy załogi doprowadziły do zatonięcia nowozelandzkiego okrętu u wybrzeży Samoa

Według wstępnych ustaleń sądu wojskowego, błędy załogi były przyczyną wejścia na mieliznę nowozelandzkiego okrętu HMNZS Manawanui, który uderzył w rafę u wybrzeży Samoa, stanął w płomieniach i zatonął. Na szczęście wszyscy członkowie załogi i pasażerowie opuścili jednostkę przed zatonięciem.

nowe fakty inne marynarka wojenna na świecie wiadomości

29 listopada 2024   |   12:46   |   Źródło: ABC / Gazeta Morska   |   Opracował: Redakcja   |   Drukuj

fot. x.com/TomUdall

fot. x.com/TomUdall

Seria błędów doprowadziła do tragedii

Raport wstępny został opublikowany w piątek 29 listopada i wskazuje, że załoga nie zdawała sobie sprawy, że autopilot był włączony. Uznano, że problemy z manewrowaniem wynikają z awarii systemu sterowania napędem, podczas gdy okręt wciąż utrzymywał kurs w stronę lądu.

- Bezpośrednią przyczyną było niedopilnowanie wyłączenia autopilota w odpowiednim momencie - podkreśla admirał Garin Golding, szef marynarki wojennej Nowej Zelandii.

Dodał, że rutynowe sprawdzenie panelu sterowania, które powinno być częścią nawyków załogi, mogło zapobiec katastrofie.

 był jednym z dziewięciu okrętów nowozelandzkiej marynarki wojennej i pierwszym, który został stracony od czasów II wojny światowej. Statek, będący specjalistyczną jednostką do nurkowania i hydrografii, służył Nowej Zelandii od 2019 roku. W czasie incydentu prowadził badania rafy, na której później osiadł.

Śledztwo i konsekwencje

Admirał Golding ogłosił rozpoczęcie procesu dyscyplinarnego wobec trzech członków załogi: oficera kierującego okrętem, oficera nadzorującego oraz dowódcy okrętu. Nazwiska osób zaangażowanych nie zostały ujawnione.

Śledztwo, mające na celu szczegółowe zbadanie zdarzenia, będzie kontynuowane do pierwszego kwartału 2025 roku. Wstępny raport wskazuje, że do katastrofy przyczyniły się także niedociągnięcia w szkoleniu, planowaniu, nadzorze oraz ocenie ryzyka.

Nie podjęto jeszcze decyzji co do ewentualnego usunięcia wraku z rafy

Po zatonięciu obawy lokalnych mieszkańców budziły możliwe wycieki paliwa z wraku do oceanu. Jednak nowozelandzcy urzędnicy poinformowali, że większość paliwa spłonęła w pożarze, a wyciek pozostałości jest powolny i pod stałym nadzorem nurków. Specjalistyczny sprzęt do usuwania paliwa i innych zanieczyszczeń ma zostać dostarczony z Nowej Zelandii do Samoa w najbliższych dniach.

Zaufanie do marynarki do odbudowy

- Musimy przyjąć odpowiedzialność, naprawić to i wyciągnąć wnioski - powiedział Admirał Golding, podkreślając, że odbudowa zaufania publicznego jest teraz priorytetem.

Incydent przypomniał również o wyzwaniach związanych z zarządzaniem nowoczesnymi jednostkami oraz o znaczeniu szkoleń i procedur w zapobieganiu podobnym katastrofom w przyszłości.

Obserwuj Gazetę Morską w mediach społecznościowych! X (Twitter), Facebook, Instagram, Threads, YouTube i czytaj gazetamorska.pl.

Redakcja Gazeta Morska
użytkownik

galeria


komentarze


wpisz treść
SKOMENTUJ
nick

Dodaj pierwszy komentarz