Program Orka sfinalizowany. Polska podpisała umowę na trzy okręty podwodne A26

Po blisko trzech dekadach zapowiedzi i nieudanych podejść Marynarka Wojenna RP doczekała się największego kontraktu okrętowego od lat. 29 czerwca w Gdyni Polska i Szwecja podpisały umowę na trzy okręty podwodne typu A26 w ramach programu Orka.

inwestycje marynarka wojenna nato polityka pomorze przemysł stoczniowy przemysł zbrojeniowy trójmiasto wiadomości wojsko

29 czerwca 2026   |   23:18   |   Źródło: Gazeta Morska   |   Opracował: Kamil Kusier   |   Drukuj

fot. Krzysztof Niedziela / MON

fot. Krzysztof Niedziela / MON

Ceremonia odbyła się w gdyńskim porcie wojennym, na pokładzie fregaty ORP „Gen. Tadeusz Kościuszko", podczas polsko-szwedzkich konsultacji międzyrządowych pod przewodnictwem premierów Donalda Tuska i Ulfa Kristerssona. Ze strony rządowej w wydarzeniu uczestniczyli wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz, wiceministrowie Magdalena Sobkowiak-Czarnecka i Paweł Bejda oraz minister obrony Szwecji Pål Jonson.

Dla polskiej floty to moment przełomowy. Program o kryptonimie Orka przez około trzydzieści lat pozostawał jedną z najczęściej odkładanych decyzji modernizacyjnych Sił Zbrojnych RP. Kolejne ekipy zapowiadały pozyskanie nowych okrętów podwodnych, lecz żadnej nie udało się doprowadzić sprawy do kontraktu — aż do poniedziałku.

Wektory bezpieczeństwa na ORP „Kościuszko"

Symbolikę miejsca i chwili podkreślał szef resortu obrony.

- Dzisiaj w Gdyni, w porcie wojennym, na ORP „Kościuszko" spotykają się wektory bezpieczeństwa Polski i Szwecji. Jesteśmy wspólnie odpowiedzialni za bezpieczeństwo i budowę nowej architektury bezpieczeństwa dla Morza Bałtyckiego, dla Sojuszu Północnoatlantyckiego i dla Unii Europejskiej - mówił Władysław Kosiniak-Kamysz. - W naszym porcie wojennym dokonujemy historycznego wydarzenia: podpisania najważniejszej dla polskiej Marynarki Wojennej, a zarazem jednej z najważniejszych dla Sił Zbrojnych RP umowy. Umowy dotyczącej budowy zdolności operowania pod wodą.

Wicepremier nie krył, że domknięcie programu traktuje jako zwieńczenie długiej i trudnej drogi.

- Program Orka przez trzydzieści lat nie miał swojego finału. Doczekał się go za czasów naszych rządów. Gdyby nie determinacja, zgoda i współpraca na rzecz bezpieczeństwa pod przewodnictwem pana premiera Donalda Tuska, byłoby to niemożliwe - podkreślał. - Wielu ministrów obrony, premierów i prezydentów wcześniej to obiecywało. Dzisiaj to staje się naszym udziałem.

Co kupuje Polska: A26 typu Blekinge

Przedmiotem umowy są trzy okręty podwodne projektu A26, w Szwecji oznaczane jako typ Blekinge, budowane przez koncern Saab Kockums w stoczni w Karlskronie. To konstrukcja modułowa nowej generacji, z napędem diesel-elektrycznym i systemem napędu niezależnego od powietrza atmosferycznego (AIP), który pozwala jednostce pozostawać w zanurzeniu przez wiele dni bez konieczności wynurzania się dla doładowania akumulatorów. To jedna z kluczowych cech nowoczesnych okrętów konwencjonalnych, radykalnie zwiększa skrytość działania, a tym samym przeżywalność.

A26 projektowano przede wszystkim z myślą o płytkich, wymagających akustycznie wodach przybrzeżnych, a więc dokładnie o takim akwenie jak Bałtyk. Jednostki mają być zdolne do zwalczania celów nawodnych i podwodnych, prowadzenia rozpoznania, wspierania działań sił specjalnych oraz operacji związanych z ochroną infrastruktury krytycznej na dnie morza. Cechą charakterystyczną konstrukcji jest tzw. elastyczny portal ładunkowy, umożliwiający dyskretne wprowadzanie i odbieranie nurków oraz bezzałogowych pojazdów podwodnych — co realnie poszerza katalog zadań specjalnych i rozpoznawczych.

Do tych możliwości nawiązywał minister Władysław Kosiniak-Kamysz, charakteryzując zakup w sposób wyraźnie marketingowy.

- Pozyskujemy trzy okręty podwodne typu A26 piątej generacji. To najnowocześniejsze okręty przeznaczone do operowania na Bałtyku, zdolne do wykonywania zadań zarówno na rzecz Marynarki Wojennej, jak i wojsk specjalnych. Będą mogły operować rojami dronów sterowanych z pokładu okrętu podwodnego oraz wspierać zarządzanie infrastrukturą i architekturą bezpieczeństwa Morza Bałtyckiego - zapowiadał wicepremier.

Dlaczego flota potrzebuje okrętów podwodnych

Pilność programu wynika z prostego faktu: polska broń podwodna praktycznie przestała istnieć. Jedynym pozostającym w służbie okrętem podwodnym jest ORP „Orzeł", jednostka typu Kilo zbudowana w 1985 roku w ZSRR, od lat wymagająca regularnych napraw i zbliżająca się do kresu możliwości eksploatacyjnych. Po jej wycofaniu, bez nowych okrętów, Marynarka Wojenna utraciłaby nie tylko zdolność bojową, ale i samą możliwość szkolenia załóg podwodnych.

Tło strategiczne jest nie mniej istotne. Bałtyk stał się jednym z głównych obszarów hybrydowej rywalizacji NATO z Federacją Rosyjską z incydentami wokół podmorskiej infrastruktury, działalnością tzw. floty cieni i rosnącą liczbą prowokacji. Trudny do wykrycia okręt podwodny pozostaje przy tym jednym z najskuteczniejszych narzędzi odstraszania: może skrycie prowadzić obserwację, śledzić ruchy przeciwnika i utrzymywać w zagrożeniu jego najważniejsze jednostki.

Do tego wymiaru odwołał się premier Donald Tusk.

- Szwecja jest jednym z najlepiej rozwiniętych państw w dziedzinie przemysłu obronnego i obronności. Mimo dość świeżego członkostwa w NATO muszę bardzo wyraźnie podkreślić, że nasza współpraca na Bałtyku jakościowo zmieniła sytuację bezpieczeństwa - mówił szef rządu. - Jesteśmy przekonani, że Bałtyk musi być miejscem bezpiecznym, wolnym od floty cieni, prowokacji i zagrożeń militarnych.

Trzydzieści lat i pokonana konkurencja

Decyzja kierunkowa zapadła jesienią ubiegłego roku. 28 listopada 2025 roku Rada Ministrów przyjęła rekomendacje zespołu analizującego oferty rynkowe i zdecydowała o pozyskaniu trzech okrętów podwodnych od Szwecji. Oferta Sztokholmu została uznana za jedyną w pełni spełniającą wymagania Marynarki Wojennej RP. W stawce, którą pokonali Szwedzi, znajdowały się propozycje m.in. z Włoch, Francji, Hiszpanii, Niemiec i Korei Południowej.

Wybór nie jest jednak pozbawiony ryzyka, o których w branży mówi się otwarcie. Program A26 notuje znaczące opóźnienia. Pierwsze jednostki tego typu dopiero powstają dla szwedzkiej marynarki wojennej, a w toku ponad dekady realizacji koszt budowy okrętów dla Szwecji wzrósł mniej więcej dwukrotnie. To istotny kontekst dla oceny harmonogramu i budżetu polskiego zakupu.

Wartość umowy na trzy okręty wraz z pakietami uzbrojenia, logistycznym i szkoleniowym to blisko 47 miliardów koron szwedzkich, czyli około 18,2 miliarda złotych. Premier Ulf Kristersson, odnosząc się do całości współpracy, mówił o rzędzie wielkości około 50 miliardów koron. Dla porównania wcześniejsze, ostrożne szacunki samego programu sięgały około 20 miliardów złotych.

Harmonogram i okręt pomostowy

Najwięcej uwagi i pytań budzi terminarz dostaw. Wcześniejsze deklaracje resortu wskazywały na przekazanie pierwszego okrętu do 2030 roku. W poniedziałek Agencja Uzbrojenia przedstawiła jednak zaktualizowany harmonogram: proces dostawy pierwszej jednostki ma rozpocząć się w 2031, a zakończyć w 2032 roku, natomiast całość dostaw przewidziano na 2038 rok. To oznacza realne przesunięcie względem pierwotnie komunikowanej daty.

By nie pozostawić floty bez żadnej platformy w okresie przejściowym, przewidziano rozwiązanie pomostowe. Szwecja użyczy Polsce używany, głęboko zmodernizowany okręt typu A17S - HMS „Södermanland" - za ponad 700 milionów złotych. Jednostka, która może trafić do Polski już w przyszłym roku, posłuży przede wszystkim do wcześniejszego rozpoczęcia szkolenia załóg, zanim do służby wejdą nowe okręty A26.

Etap, a nie finał

Obie strony zgodnie podkreślały, że Orka to początek, a nie zwieńczenie współpracy.

- Mamy ambitne plany, żeby ten wielki projekt Orka był zaledwie etapem, a nie finałem naszej współpracy - mówił premier Donald Tusk.

Dla Marynarki Wojennej RP to przede wszystkim szansa na odbudowę zdolności, której flota była realnie pozbawiona: po raz pierwszy od czterech dekad polscy marynarze mają otrzymać okręty podwodne prosto ze stoczni, a nie jednostki z wieloletnią służbą w obcych flotach.

Postaw nam kawę, a my postawimy na dobrą morską publicystykę! Wspieraj Gazetę Morską i pomóż nam płynąć dalej - kliknij tutaj!

Kamil Kusier
redaktor naczelny

galeria


komentarze


wpisz treść
nick
SKOMENTUJ

Dodaj pierwszy komentarz