Kopalnia soli potasowej pod Puckiem coraz bliżej. Za projektem KGHM stanął resort obrony
Na Pomorzu, w rejonie Zatoki Puckiej, dojrzewa jedna z najbardziej strategicznych inwestycji surowcowych ostatnich lat. Projekt „PUCK", w ramach którego KGHM Polska Miedź zamierza zbudować pierwszą w kraju głębinową kopalnię polihalitu, wychodzi właśnie z zacisza gabinetów. 3 lipca 2026 roku w Gdańsku podpisano list intencyjny w sprawie współpracy przy przedsięwzięciu, a nad całością coraz wyraźniej czuwa Ministerstwo Obrony Narodowej. Resort wpisuje solne złoże w szerszą układankę bezpieczeństwa gospodarczego basenu Morza Bałtyckiego – i w rządowy megaprojekt „Zielony Okręg Przemysłowy Kaszubia".
biznes inwestycje polityka pomorze pracuj na morzu trójmiasto wiadomości04 lipca 2026 | 15:50 | Źródło: Gazeta Morska | Opracował: Michał Iwański | Drukuj

fot. KGHM
Skarb spod Ziemi Puckiej
Chodzi o polihalit – siarczanowy minerał zawierający sole potasowo-magnezowe, wykorzystywany przede wszystkim jako wysokiej jakości nawóz mineralny. To nie jest sól kuchenna: surowiec sprawdza się w rolnictwie, jest łatwo rozpuszczalny i szybko przyswajalny przez rośliny. Jego znaczenie strategiczne wyraźnie wzrosło po wybuchu wojny w Ukrainie i związanych z nią zaburzeniach na światowych rynkach surowcowych – dotychczas w eksporcie soli potasowej dominowały bowiem Rosja i Białoruś.
Historia puckich złóż nie zaczęła się dziś. Już w latach sześćdziesiątych XX wieku na terenie obecnego powiatu puckiego udokumentowano złoża soli potasowo-magnezowych, których nigdy nie eksploatowano. KGHM prowadzi tu prace poszukiwawczo-rozpoznawcze na podstawie koncesji uzyskanej w 2014 roku; w rejonie miejscowości Mieroszyno spółka wykonała łącznie 21 otworów wiertniczych, znacząco poszerzając wiedzę geologiczną o złożu. Efektem tych prac jest nowa dokumentacja, która ma umożliwić zaprojektowanie kopalni. Jej zatwierdzenie – w tzw. kategorii rozpoznania C1 – toczy się w Ministerstwie Klimatu i Środowiska, a spółka złożyła dokumenty jeszcze w 2024 roku.
Do wielkości zasobów należy podchodzić ostrożnie, bo publikowane szacunki bywają rozbieżne. Prezes KGHM Remigiusz Paszkiewicz mówi obecnie o złożu „Mieroszyno" rzędu ok. 300 mln ton. Wcześniejsze dokumentacje wskazywały wartości nieco wyższe (ok. 341 mln ton), a w odniesieniu do szerszego rejonu gminy Puck pojawiały się liczby sięgające kilkuset milionów ton. W przekazie samorządowym i medialnym powracała też teza, że pomorskie złoże polihalitu należy do największych na świecie. Ostateczne rozstrzygnięcia poznamy dopiero po zakończeniu procedury zatwierdzania dokumentacji geologicznej. Pewne jest jedno: złoże zalega głęboko – na głębokości ponad 750 metrów, według różnych opisów nawet do 800-900 metrów.
Projekt „PUCK" – parametry przedsięwzięcia
W wersji przedstawianej publicznie projekt zakłada budowę podziemnej kopalni z dwoma szybami sięgającymi kilkuset metrów, z wyrobiskami na głębokości ok. 750-800 metrów oraz z zakładem przeróbki, w którym urobek byłby przygotowywany do dalszego wykorzystania. Naziemna część inwestycji ma zajmować ok. 30 hektarów. Szacowane wydobycie, według prezesa Paszkiewicza, może sięgnąć nawet 4 mln ton rocznie (wcześniejsze, ostrożniejsze warianty mówiły o ok. 2,5 mln ton). To oznacza, że mielibyśmy do czynienia nie z niewielkim zakładem, lecz z dużą inwestycją przemysłową.
Skala pociąga za sobą skalę kosztów. Wstępne szacunki, przywoływane przez przedstawicieli spółki, sytuowały nakłady w przedziale 7-10 mld zł, po którym następuje długi okres zwrotu. Także harmonogram jest odległy: kluczowe „Studium wykonalności inwestycji" ma być gotowe w przyszłym roku, a start wydobycia – po podjęciu formalnej decyzji biznesowej i uzyskaniu koncesji wydobywczej – szacowano na 8-12 lat.
Równie ostrożnie trzeba czytać dane o zatrudnieniu, bo tu rozbieżności są największe. W części doniesień mowa o ok. 800 miejscach pracy, w innych – opierających się na wcześniejszych analizach gminnych – nawet o ok. 3,5 tys. etatów bezpośrednich i kolejnych ok. 2 tys. w sektorach powiązanych. Niezależnie od dokładnej liczby, dla powiatu puckiego i okolicznych gmin byłby to impuls rozwojowy o trudnej do przecenienia sile.
List intencyjny i głos samorządów
Przełomem komunikacyjnym stało się wydarzenie z 3 lipca 2026 roku. W Urzędzie Marszałkowskim Województwa Pomorskiego w Gdańsku list intencyjny w sprawie przygotowania i realizacji projektu „PUCK" podpisali marszałek województwa pomorskiego Mieczysław Struk oraz prezes zarządu KGHM Polska Miedź Remigiusz Paszkiewicz. W uroczystości uczestniczyli m.in. sekretarz stanu w Ministerstwie Aktywów Państwowych Eliza Zeidler, wicewojewoda pomorski Emil Rojek oraz samorządowcy Ziemi Puckiej, w tym starosta pucki Jarosław Białk, burmistrz Władysławowa Roman Kużel i wójt gminy Puck Marcin Nikrant.
Dokument nie oznacza jeszcze rozpoczęcia budowy. To pierwszy formalny krok, który otwiera etap współpracy między inwestorem, administracją publiczną, mieszkańcami i lokalnym biznesem: wymianę informacji, konsultacje społeczne, rozmowy o infrastrukturze oraz przygotowanie dokumentów potrzebnych do kolejnych decyzji środowiskowych, administracyjnych i koncesyjnych. List ma obowiązywać przez 60 miesięcy, z możliwością przedłużenia.
Marszałek Struk podkreślał, że region staje się areną ogromnych zmian, a rolą samorządu jest dopilnowanie, by głosy i opinie mieszkańców były w tym procesie brane pod uwagę. W jednej z barwniejszych wypowiedzi zauważył, że obok Legnicy, Chile czy Nevady również Puck może stać się jednym z filarów KGHM. Samorządowcy wskazywali jednocześnie na twarde uwarunkowania inwestycji – przede wszystkim konieczność rozbudowy dróg i kolei.
Morski wymiar inwestycji
Dla środowiska morskiego kluczowy jest wątek logistyczny. Naturalnym zapleczem przeładunkowym przyszłej kopalni ma być port we Władysławowie. Burmistrz Roman Kużel przypomina, że to jedyny mały port w Polsce realizujący politykę offshore i deklaruje gotowość rozwoju funkcji przeładunkowej – z gotowymi opracowaniami oraz uzgodnieniami z koleją i administracją morską. Argument jest prosty: kopalni nikt nie przeniesie, a bliskość portu daje regionowi trwałą przewagę.
Transportu tak dużych wolumenów nie da się oprzeć na samochodach. Przedstawiciele KGHM wielokrotnie wskazywali, że pod uwagę brany jest każdy rodzaj przewozu – przede wszystkim kolej, ale także system taśmociągowy, z wykorzystaniem potencjału pobliskiego portu. Zainteresowanie projektem sygnalizuje również Port Gdynia. Wiceprezes Zarządu Morskiego Portu Gdynia Andrzej Chmielecki, doceniając długoterminowy charakter przedsięwzięcia, oceniał początek eksploatacji w perspektywie ok. 10-12 lat i deklarował chęć rozmów ze spółką o możliwym zaangażowaniu portu. Warto dodać, że w prace nad regionalnym otoczeniem inwestycyjnym – w ramach szerszej koncepcji „Kaszubia" – zaangażowany jest także Urząd Morski w Gdyni.
Do gry wchodzi Ministerstwo Obrony Narodowej
To właśnie zaangażowanie resortu obrony nadaje puckiemu projektowi nowy wymiar. Jak ustalił Bankier.pl, MON zwrócił spółce uwagę na znaczenie inwestycji dla bezpieczeństwa gospodarczego i odporności państwa; temat był przedmiotem korespondencji między ministerstwem a KGHM. Resort podkreśla, że oceny przedsięwzięcia nie powinno się sprowadzać wyłącznie do rachunku ekonomicznego.
Postacią, która spina wątek surowcowy z polityką bezpieczeństwa, jest Maciej Samsonowicz – doradca ministra obrony narodowej i przewodniczący Grupy Roboczej do spraw Zielonego Okręgu Przemysłowego „Kaszubia".
- Projekt kopalni polihalitu należy postrzegać znacznie szerzej niż wyłącznie jako przedsięwzięcie górnicze. Z punktu widzenia bezpieczeństwa państwa oznacza on budowę odporności gospodarczej, dywersyfikację dostaw strategicznych surowców oraz tworzenie trwałych przewag przemysłowych. Zielony Okręg Przemysłowy „Kaszubia” ma połączyć energetykę, porty, logistykę, przemysł obronny i nowe technologie w jeden spójny ekosystem. W tym modelu krajowe złoża polihalitu stają się elementem bezpieczeństwa surowcowego Polski i wzmacniają potencjał rozwojowy całego regionu. To inwestycja o znaczeniu strategicznym, której efekty będą odczuwalne przez kolejne dekady – mówi Maciej Samsonowicz, doradca ministra obrony narodowej i koordynator Grupy Roboczej ds. Zielonego Okręgu Przemysłowego „Kaszubia”.
Projekt zyskał także wsparcie samorządów. Do władz centralnych trafiły w ostatnich tygodniach pisma popierające inwestycję, sygnowane m.in. przez starostę puckiego, burmistrza Władysławowa oraz burmistrza Rumi. Ich autorzy wskazują, że kopalnia może stać się jednym z najważniejszych impulsów rozwojowych dla Pomorza, generując miejsca pracy i przyciągając kolejne inwestycje infrastrukturalne. Spółka zakończyła już kluczowy etap prac przygotowawczych i zapowiada przedstawienie stanowiska co do dalszych losów przedsięwzięcia – a według nieoficjalnych informacji realizacja projektu jest dziś scenariuszem najbardziej prawdopodobnym.
Rola Zielonego Okręgu Przemysłowego „Kaszubia"
Kopalni polihalitu nie sposób dziś czytać w oderwaniu od „Kaszubii". Zielony Okręg Przemysłowy „Kaszubia" to strategiczna inicjatywa państwowa o znaczeniu obronnym, której autorem jest właśnie Maciej Samsonowicz, a którą w maju 2025 roku w Gdyni zapowiedział wicepremier i szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz. Celem projektu jest rozwój przemysłu, energetyki i infrastruktury krytycznej – z myślą o wzmocnieniu zdolności obronnych kraju i budowie przemysłowo-logistycznego zaplecza bezpieczeństwa państwa. Zasięgiem obejmuje trzy województwa: pomorskie, zachodniopomorskie i kujawsko-pomorskie, a „Kaszubia" jest pierwszym, pilotażowym z czterech planowanych okręgów (obok koncepcji roboczo nazwanych Warta, Vistula i Galicja).
Fundamentem idei jest tania, lokalnie wytwarzana energia. To na północy kraju powstają morskie farmy wiatrowe, rozwijana jest fotowoltaika i energetyka lądowa, tu ruszyła budowa pierwszej elektrowni jądrowej. Autorzy koncepcji zakładają, że region będzie mógł korzystać z energii nawet o ok. 30 proc. tańszej niż reszta Polski – co ma przyciągać przemysł, tak jak niegdyś tania energia budowała potencjał Śląska.
Dla środowiska morskiego istotne jest, że specjalizacje „Kaszubii" mają wyraźnie bałtycki charakter. Wśród filarów wymienia się energetykę jądrową i offshore, porty oraz logistykę morską, stocznie i przemysł obronny w formule dual-use, a także systemy bezpieczeństwa infrastruktury krytycznej. W ramach okręgu miałyby powstać m.in. Centrum Kompetencji Offshore (rozwój technologii i tzw. local content dla morskiej energetyki wiatrowej), Dolina Technologii Bezzałogowych (drony, w tym do ochrony instalacji morskich), Dolina Innowacji (centra danych, sztuczna inteligencja) oraz Dolina Wodorowa. Ideowym spoiwem jest natomiast zainicjowana przez MON Deklaracja Bałtycka – zobowiązanie państw regionu do wzajemnego wsparcia i reagowania na kryzysy.
Projekt budzi już realne zainteresowanie inwestorów. W kontekście „Kaszubii" wymieniano m.in. norweski koncern zbrojeniowy Kongsberg Defence and Aerospace, Centrum Techniki Morskiej, Budimex, Grupę Przemysłową Baltic, a także amerykańskie firmy z obszaru małych reaktorów jądrowych (SMR) i technologii kosmicznych. W tak zarysowanej mapie surowcowa niezależność – której puckie złoże polihalitu jest namacalnym elementem – staje się jednym z filarów regionalnego ekosystemu bezpieczeństwa, a nie wyłącznie projektem górniczym.
Znaki zapytania
Optymizm samorządów studzą realne wyzwania. Planowana kopalnia sąsiadowałaby z Nadmorskim Parkiem Krajobrazowym oraz obszarami objętymi programem Natura 2000, dlatego przed startem inwestycji konieczne będą szczegółowe analizy oddziaływania na środowisko, w tym na wody. Mieszkańcy rejonu Mieroszyna już wcześniej zwracali uwagę na stan lokalnych dróg po pracach wiertniczych oraz na skalę przyszłego transportu urobku. Sama spółka podkreśla, że trwają prace koncepcyjne zmierzające do wskazania najmniej uciążliwej lokalizacji, a wśród rozważanych wariantów było kilka miejsc na terenie powiatu.
Nierozstrzygnięta pozostaje też kwestia najważniejsza: formalna decyzja inwestycyjna. Do lipca 2026 roku nie została ogłoszona, a jej podstawą ma być dopiero studium wykonalności. Otwarte są również twarde parametry złoża, uzależnione od zatwierdzenia dokumentacji geologicznej. Warto pamiętać, że jeszcze na początku 2026 roku zmiany w prawie planistycznym (wygaśnięcie dawnych studiów uwarunkowań i wejście tzw. planów ogólnych) skomplikowały procedury w gminach z rejonu Pucka – co pokazuje, jak wiele elementów tej układanki wciąż jest w ruchu.
Podpisanie listu intencyjnego wyznacza kierunek, ale nie przesądza o budowie. W najbliższych miesiącach uwagę branży przyciągać będą trzy sprawy: stanowisko KGHM co do dalszych losów projektu, postęp prac nad studium wykonalności i zatwierdzeniem dokumentacji geologicznej oraz konkretne decyzje infrastrukturalne – drogowe i kolejowe – bez których wywóz kilku milionów ton urobku rocznie pozostanie wyzwaniem. Jeśli projekt otrzyma zielone światło, może stać się jedną z najważniejszych inwestycji surowcowych w Polsce ostatnich lat, wzmacniając zarówno bezpieczeństwo surowcowe kraju, jak i pozycję gospodarczą całego wybrzeża. A splot górnictwa, portów, energii i obronności, który dziś zawiązuje się wokół Zatoki Puckiej, najlepiej pokazuje, że przyszłość Pomorza coraz częściej pisana jest jednym, wspólnym scenariuszem.
Postaw nam kawę, a my postawimy na dobrą morską publicystykę! Wspieraj Gazetę Morską i pomóż nam płynąć dalej - kliknij tutaj!
Michał Iwański
redaktor
komentarze
Dodaj pierwszy komentarz
zobacz też
Kanada wybiera TKMS: 12 okrętów podwodnych typu 212CD i największy kontrakt zbrojeniowy w historii kraju
Dom Marynarza wraca do gry. ARP i PHH ruszają z rewitalizacją modernistycznej ikony Gdyni
Bałtycki debiut StormRidera w NATO. Dane z polskiego bezzałogowca od Grupy WB popłynęły na szczyt w Ankarze
Za miesiąc Wicher trafi na wodę. Pierwsze wodowanie Miecznika i nowy rozdział Marynarki Wojennej RP
Dar Młodzieży na wielkiej paradzie w Nowym Jorku. Nad jego następcą zbierają się chmury
Grupa WB i Saab zacieśniają współpracę przy bezzałogowcach dla wschodniej flanki NATO
Energa Operator z kolejną pożyczką z KPO. Ponad 300 mln zł na cyfryzację sieci
Fundamenty farm Bałtyk 2 i 3 na półmetku. Na Bałtyku stoi już ponad 50 monopali
Druga strona Orki: inwestycje na Kaszubach i Ratownik dla Szwecji
Koniec trzydziestu lat oczekiwania? Polska podpisuje w Gdyni kontrakt na okręty podwodne z programu Orka
REKLAMA
REKLAMA