Brazylia zwodowała fregatę Cunha Moreira. Trzeci okręt typu Tamandaré schodzi na wodę w Itajaí

Brazylijska Marynarka Wojenna zwodowała fregatę Cunha Moreira, trzecią z czterech jednostek typu Tamandaré, budowanych na bazie niemieckiego projektu MEKO A-100. Uroczystość w Itajaí na południu kraju. Dla Brazylii to kolejny etap największej od dekad odnowy floty nawodnej i symbol odbudowy krajowego przemysłu okrętowego.

biznes gospodarka morska marynarka wojenna na świecie przemysł stoczniowy przemysł zbrojeniowy wiadomości

27 czerwca 2026   |   13:09   |   Źródło: Gazeta Morska   |   Opracował: Kamil Kusier   |   Drukuj

fot. Marinha do Brasil

fot. Marinha do Brasil

Wodowanie to moment, w którym kadłub po raz pierwszy dotyka wody. Nie jest ono tożsame z wejściem do służby, które poprzedzą jeszcze miesiące prób przy nabrzeżu i na morzu. Jak podkreśliła brazylijska MW w komunikacie, każdy etap programu fregat typu Tamandaré oznacza rozwój technologiczny, nowe miejsca pracy, budowę zdolności odstraszania oraz wzmocnienie suwerenności kraju. Cunha Moreira (oznaczenie F202) ma zostać wcielona do służby w 2028 r.

Trzecia z czterech jednostek

Pierwsza partia programu obejmuje budowę czterech wielozadaniowych fregat. Pierwsza jednostka, Tamandaré (F200), została zwodowana w sierpniu 2024 r., a 24 kwietnia 2026 r. weszła do służby jako pierwszy okręt tego typu i, jak podkreślano w Brazylii, pierwszy okręt wojenny zbudowany na brazylijskiej ziemi od 46 lat. Druga fregata, Jerônimo de Albuquerque (F201), trafiła na wodę w sierpniu 2025 r. i przygotowuje się do prób morskich. Teraz dołączyła do nich Cunha Moreira. Budowę czwartej i ostatniej jednostki pierwszej partii, Mariz e Barros (F203), rozpoczęto na początku 2026 r. Wszystkie cztery powstają równolegle, co stocznia określa mianem szczytu produkcyjnego. Dostawy zaplanowano do 2029 r.

Okręty noszą nazwy honorujące postacie z historii brazylijskiej marynarki. Sam typ upamiętnia XIX-wiecznego admirała, markiza de Tamandaré (Joaquima Marquesa Lisboę), patrona brazylijskiej floty.

Niemiecki projekt, brazylijska stocznia

Sercem przedsięwzięcia jest model przemysłowy. Fregaty bazują na sprawdzonej niemieckiej konstrukcji MEKO A-100 (w wersji oznaczonej MEKO A-100MB), znanej z modułowości, cech obniżonej wykrywalności i elastyczności konfiguracji. Budowę prowadzi w stoczni thyssenkrupp Estaleiro Brasil Sul w Itajaí, w stanie Santa Catarina, konsorcjum Águas Azuis, łączące niemiecki thyssenkrupp Marine Systems (TKMS) z brazylijskimi firmami Embraer Defense & Security oraz Atech. Kontrakt na pierwszą partię przyznała w marcu 2020 r. państwowa spółka EMGEPRON. Co znamienne, TKMS kupił stocznię w Itajaí specjalnie pod tę inwestycję. To pierwszy zakład koncernu w Ameryce Łacińskiej.

Kluczem całości jest transfer technologii i budowa krajowych kompetencji. Brazylia świadomie zdecydowała się nie kupować gotowych okrętów za granicą, lecz budować je u siebie, korzystając z zagranicznego know-how i kwalifikując rodzimą kadrę oraz łańcuch dostaw. Udział krajowego przemysłu (local content) rośnie z jednostki na jednostkę, od ok. 31,6 proc. przy pierwszym okręcie do średnio ok. 41 proc. przy kolejnych, a całe przedsięwzięcie ma wygenerować nawet 6 tys. miejsc pracy. To strategia, która ma nie tylko wzmocnić flotę, ale i odbudować brazylijską Bazę Przemysłową Obronności.

Co potrafią fregaty typu Tamandaré

Okręty typu Tamandaré to jednostki o długości około 107 metrów, szerokości około 16 metrów i wyporności rzędu 3,5 tys. ton, osiągające prędkość około 25,5 węzła, z załogą liczącą około 130 osób oraz pokładem i hangarem dla śmigłowca (a także bezzałogowca). Mimo „lekkiej" kategorii fregaty dysponują pełnym pakietem uzbrojenia: pionową wyrzutnią rakietową (VLS) dla pocisków przeciwlotniczych Sea Ceptor, brazylijskimi pociskami przeciwokrętowymi MANSUP, armatą Oto Melara 76 mm Super Rapid, systemem obrony bezpośredniej oraz potrójnymi wyrzutniami lekkich torped Mk 54 do zwalczania okrętów podwodnych. Za „oczy" i „uszy" okrętu odpowiadają m.in. radar AESA Hensoldt TRS-4D oraz sonar Atlas, oba w standardzie NATO.

Głównym zadaniem fregat ma być ochrona tzw. Błękitnej Amazonii (Amazônia Azul), rozległej brazylijskiej strefy morskiej liczącej ponad 5,7 mln km², porównywanej obszarem z lądową Amazonią, w której znajduje się większość krajowych złóż ropy i gazu spod dna morskiego. To czyni z przedsięwzięcia element nie tylko obronności, ale i bezpieczeństwa energetycznego jednego z czołowych światowych eksporterów surowców.

Z czterech na osiem

Przedsięwzięcie właśnie wchodzi w fazę rozbudowy. Przy okazji wcielenia pierwszej fregaty, 24 kwietnia 2026 r., brazylijskie Ministerstwo Obrony podpisało z konsorcjum Águas Azuis memorandum otwierające drogę do budowy drugiej partii kolejnych czterech jednostek, o szacunkowej wartości rzędu 2 mld dolarów. Plany te zapowiadał wcześniej publicznie prezydent Luiz Inácio Lula da Silva. Ogłosił je w Hanowerze, przy okazji obchodów wejścia w życie umowy handlowej UE z Mercosurem i spotkania z kanclerzem Niemiec. Realizacja podwoiłaby flotę z czterech do ośmiu fregat, czyniąc całość największą odnową brazylijskiej floty nawodnej od dekad.

Ten sam pomysł co w Gdyni

Dla polskiego czytelnika brazylijska inwestycja brzmi zaskakująco znajomo. Schemat jest niemal bliźniaczy do realizowanego w Gdyni Miecznika: w obu przypadkach mamy sprawdzony zagraniczny projekt fregaty, budowę na rodzimej ziemi, transfer technologii od zagranicznego partnera oraz wyraźny nacisk na rozwój krajowego przemysłu obronnego i local content. Różni je konstrukcja bazowa. Brazylia wybrała niemiecki MEKO A-100 od TKMS, Polska brytyjski Arrowhead 140 od Babcocka. Filozofia pozyskania jest jednak ta sama. W obu wypadkach zagraniczny partner odgrywa też rolę nauczyciela, przekazując know-how i szkoląc rodzimą kadrę stoczniową.

Tamandaré a Miecznik: gdzie się różnią

Przy całym podobieństwie modelu różnice w samych okrętach są znaczące. Tamandaré to lekka fregata: około 107 metrów długości i 3,5 tys. ton wyporności. Polski Miecznik jest jednostką pełnowymiarową, liczy około 138 metrów długości, 20 metrów szerokości i maksymalnej wyporności rzędu 7 tys. ton, a więc mniej więcej dwukrotnie cięższą. To inna kategoria okrętu, choć o zbliżonym, wielozadaniowym przeznaczeniu.

Inna jest też skala liczbowa. Brazylia buduje w pierwszej partii cztery fregaty, a podpisane w kwietniu memorandum otwiera drogę do ośmiu. Polska realizuje trzy jednostki: Wicher, Burza i Huragan. Co ciekawe, oba przedsięwzięcia spina wspólny mianownik uzbrojenia, bo zarówno Tamandaré, jak i Mieczniki mają korzystać z przeciwlotniczych pocisków z rodziny CAMM (w brazylijskim wariancie znanych jako Sea Ceptor, w polskim obejmujących także wersję CAMM-ER o większym zasięgu).

Trudniej zestawić wartości, bo dzielą je lata podpisania, kursy walut i odmienny zakres pakietów. Orientacyjnie: brazylijski kontrakt na pierwsze cztery fregaty z 2020 r. opiewał na około 9,1 mld reali, czyli w ówczesnych cenach rzędu 2 mld euro, podczas gdy polski Miecznik po aneksach z 2023 r. wyceniany jest na około 15,4 mld zł, a więc rzędu 3,5 mld euro za trzy znacznie większe okręty. Różnicę w cenie jednostkowej w dużej mierze tłumaczy właśnie wielkość i wyposażenie polskich fregat.

Najciekawsza jest jednak różnica w tempie. Brazylia jest dziś wyraźnie dalej, ma już pierwszą fregatę w służbie (od kwietnia 2026 r.) oraz trzy kolejne kadłuby na wodzie. Polskie przedsięwzięcie znajduje się o etap wcześniej. Wicher pozostaje w fazie budowy, jego wodowanie zaplanowano na sierpień 2026 r., a wejście do służby na 2029 r. Brazylijska Cunha Moreira i gdyński Wicher, choć dzieli je Atlantyk i odmienne projekty, są więc dziećmi tej samej epoki i tej samej idei budowania nowoczesnej floty rękami własnego przemysłu.

Postaw nam kawę, a my postawimy na dobrą morską publicystykę! Wspieraj Gazetę Morską i pomóż nam płynąć dalej - kliknij tutaj!

Kamil Kusier
redaktor naczelny

komentarze


wpisz treść
nick
SKOMENTUJ

Dodaj pierwszy komentarz