Bałtycki debiut StormRidera w NATO. Dane z polskiego bezzałogowca od Grupy WB popłynęły na szczyt w Ankarze

Kiedy w Ankarze trwał szczyt Sojuszu Północnoatlantyckiego, po polskich wodach Bałtyku sunął niepozorny, ośmiometrowy bezzałogowiec. StormRider, bezzałogowa jednostka nawodna opracowana przez Grupę WB, wziął udział w demonstracji NATO Task Force X, a obraz z jego sensorów przekazywano w czasie rzeczywistym prosto na obrady w tureckiej stolicy. To pierwszy tak wyraźny sygnał, że polski przemysł morski wchodzi do natowskiego ekosystemu systemów bezzałogowych nie jako dostawca pojedynczych komponentów, lecz z gotową, uzbrojoną platformą, którą można wpiąć w sojuszniczy obieg dowodzenia.

biznes drony inwestycje marynarka wojenna nato pomorze przemysł zbrojeniowy sprzęt i technologie trójmiasto wiadomości wojsko

09 lipca 2026   |   12:40   |   Źródło: Gazeta Morska   |   Opracował: Kamil Kusier   |   Drukuj

fot. Grupa WB / Gazeta Morska

fot. Grupa WB / Gazeta Morska

Nagranie z demonstracji obiegło media społecznościowe: na pierwszym planie niewielka sylwetka StormRidera, w tle pokaźny kadłub fregaty ORP „Gen. T. Kościuszko". Obie jednostki poruszały się razem, a celem wspólnego działania było to, co w żargonie natowskim określa się mianem budowania świadomości sytuacyjnej, czyli gromadzenie i przekazywanie informacji o tym, co dzieje się na szlakach żeglugowych i w rejonach, gdzie ulokowano krytyczną infrastrukturę morską.

Bałtycki patrol z widokiem na Ankarę

Istotą pokazu nie był jednak sam manewr, lecz łańcuch przekazywania danych. Pokładowe sensory, na które składają się radar nawigacyjny, sonar, echosonda oraz głowica optoelektroniczna z kanałem dziennym i termowizyjnym, zbierały obraz sytuacji taktycznej. Trafiał on do brzegowego centrum kontroli, a stamtąd dalej, aż na szczyt NATO w Ankarze, gdzie prezentowano go w czasie rzeczywistym. Jak wskazywała przedstawicielka Grupy WB Weronika Krawczyk, w ten sposób zademonstrowano możliwości polskiego systemu przed najwyższym gremium Sojuszu.

Symbolika nie jest bez znaczenia. Szczyt w Ankarze, zaplanowany na 7 i 8 lipca 2026 roku, zgromadził przywódców państw członkowskich. Polskę reprezentowali prezydent Karol Nawrocki oraz wicepremierzy Władysław Kosiniak-Kamysz i Radosław Sikorski. To, że akurat w tym momencie dane z polskiego, prywatnie skonstruowanego bezzałogowca morskiego wyświetlano na sojuszniczych ekranach, jest zarówno demonstracją dojrzałości technologicznej, jak i elementem szerszej gry o pozycję krajowego przemysłu w natowskich programach modernizacyjnych.

Warto od razu doprecyzować charakter przedsięwzięcia, bo bywa on mylony z klasycznymi ćwiczeniami morskimi. Udział StormRidera nie odbył się w ramach dorocznego REPMUS czy Dynamic Messenger, lecz właśnie w formule Task Force X, a są to dwie różne rzeczy.

Czym jest Task Force X

Task Force X to inicjatywa uruchomiona w lutym 2025 roku przez Sojusznicze Dowództwo ds. Transformacji (Allied Command Transformation). Formalnie nie jest to ani tradycyjne ćwiczenie, ani operacja wojskowa, lecz test operacyjny prowadzony w ramach natowskiego planu szybkiego wdrażania technologii. Jej celem jest sprawdzenie w realistycznych warunkach, jak systemy załogowe i platformy bezzałogowe mogą współdziałać w spójnej, interoperacyjnej architekturze dowodzenia i kontroli, przy zachowaniu nadzoru człowieka nad decyzjami i użyciem środków.

Punktem wyjścia był Bałtyk. Od momentu startu inicjatywy prowadzone są tu różnego rodzaju próby, a formuła została następnie rozszerzona na kolejne akweny. Dziś Task Force X funkcjonuje w kilku odsłonach: obok bałtyckiej (TFX Baltic) istnieją również arktyczna (TFX Arctic) oraz najnowsza środkowośródziemnomorska, TFX CentMed, prowadzona pod dowództwem Włoch jako pierwszy projekt tego typu kierowany bezpośrednio przez państwo członkowskie i obejmujący wszystkie domeny operacyjne.

Dla polskiego przemysłu kluczowa jest odnoga bałtycka. Zadaniem TFX Baltic jest wzmacnianie bezpieczeństwa krytycznej infrastruktury podwodnej Morza Bałtyckiego, a więc dokładnie tego obszaru, który po serii incydentów z uszkodzeniami kabli i rurociągów stał się jednym z najczulszych punktów sojuszniczej mapy zagrożeń. Bałtyckie demonstracje Task Force X pełniły też rolę „rozgrzewki" przed jesiennymi, znacznie większymi manewrami w Portugalii.

Ośmiometrowy bezzałogowiec z Gdyni

StormRider to bezzałogowa (opcjonalnie załogowa) jednostka nawodna klasy Harbour, o długości ok. 8,5 m i szerokości ok. 3 m. Za jej powstaniem stoją dwie gdyńskie spółki wchodzące w skład Grupy WB: Radmor, odpowiedzialny za pokładową elektronikę, łączność i wymianę danych, oraz Arex, dostawca modułu uzbrojenia. To właśnie krajowe systemy elektroniczne stanowią serce projektu. Mogą być montowane na kadłubach różnej wielkości, tworząc swego rodzaju rdzeń nawodnego systemu bezzałogowego.

Konstrukcja nie jest przypadkowa. Koncepcja StormRidera narodziła się z obserwacji ukraińskich doświadczeń w działaniach przeciwko rosyjskiej Flocie Czarnomorskiej, gdzie tanie, bezzałogowe jednostki nawodne wielokrotnie okazywały się skuteczne wobec znacznie kosztowniejszych okrętów. Przedstawiciele Grupy WB otwarcie odwołują się do analogii z lądowym systemem Gladius, mówiąc o poszukiwaniu „morskiego Gladiusa", czyli platformy poszukiwawczo-uderzeniowej dla środowiska wodnego.

Wyposażenie sensoryczne obejmuje radar nawigacyjny na niewielkim maszcie, sonar, echosondę oraz niezależną głowicę obserwacyjną wysokiej rozdzielczości z kamerą dzienną i termowizyjną oraz dalmierzem laserowym. W wariancie patrolowo-uderzeniowym, pokazywanym publicznie, jednostka przenosi zdalnie sterowany moduł uzbrojenia ZMU-05N z wielkokalibrowym karabinem maszynowym kal. 12,7 mm oraz wyrzutnie amunicji krążącej Warmate w wersjach TL-R i TL-C. Do kompletu dochodzą małe bezzałogowce rozpoznawcze X-Fronter. Taka konfiguracja pozwala operatorowi samodzielnie zwalczać mniejsze cele albo wspierać okręty przy neutralizacji większych, bez konieczności wystawiania na ryzyko jednostek załogowych.

StormRider jest sterowany zdalnie przez operatora z brzegowego centrum kontroli i nadzoru, ale potrafi działać także półautonomicznie: samodzielnie utrzymywać kurs czy omijać przeszkody. Producent zapowiada, że w niedalekiej przyszłości jednostka zyska pełniejszą autonomię.

Od Kielc do bałtyckich prób

Publicznie StormRidera zaprezentowano po raz pierwszy na ubiegłorocznym Międzynarodowym Salonie Przemysłu Obronnego w Kielcach, a następnie na targach BALTEXPO. Wcześniej jednak, zanim trafił na wystawowe stoiska, przez kilka tygodni krążył po Bałtyku jako tajemniczy obiekt wypatrywany przez internautów w Zatoce Gdańskiej.

Za pierwszym etapem prób morskich stała weryfikacja podstaw. Jak relacjonował dyrektor zarządzający Grupy WB Marcin Kubica, sprawdzano wówczas zdolność pływania, zasięgi oraz zwrotność jednostki. Kolejnym krokiem ma być integracja systemów pokładowych, w tym współdziałanie StormRidera z innymi bezzałogowcami produkowanymi przez koncern, co wpisuje się w firmową wizję bezzałogowego, wielodomenowego pola walki.

Twórcy postawili na modułowość. Wyposażenie zadaniowe można dobierać zależnie od profilu misji, dzięki czemu ta sama platforma pełni rolę nosiciela uzbrojenia, systemu rozpoznania i walki elektronicznej, a także nosiciela sensorów środowiskowych. W zakresie rozpoznania StormRider może zbierać dane hydrograficzne, oceanograficzne i środowiskowe oraz prowadzić obserwację optyczną i radarową w czasie rzeczywistym, działając jako wysunięty „posterunek" przekazujący obraz do systemu dowodzenia. Po uderzeniach wykonanych przez inne jednostki potrafi ocenić ich skuteczność, dostarczając precyzyjnych danych obrazowych.

Katalog zadań jest szeroki: ochrona red, portów, kotwicowisk i morskiej infrastruktury krytycznej, działania przeciwdywersyjne, wsparcie ochrony sił (Force Protection), zwalczanie zagrożeń ze strony wrogich bezzałogowców powietrznych, a po zabudowie odpowiedniego modułu również ewakuacja medyczna czy transport zaopatrzenia. Ze względu na niewielkie rozmiary jednostkę można wodować nie tylko z nabrzeża, przy użyciu przyczep czy kontenerowych stanowisk dowodzenia, ale też z pokładów okrętów klasy fregaty i większych. To otwiera scenariusz, w którym StormRider uzupełnia platformy załogowe, na przykład pozyskiwane w programie Miecznik fregaty rakietowe, zwiększając ich zasięg obserwacji i bezpieczeństwo na zatłoczonych, trudnych nawigacyjnie akwenach.

Polska w natowskim ekosystemie bezzałogowców

Demonstracja Task Force X to nie odosobniony epizod, lecz element rosnącej obecności polskich firm w sojuszniczych programach dotyczących morskich systemów bezzałogowych (MUS). Najlepiej widać to na przykładzie największego takiego przedsięwzięcia, połączonych ćwiczeń REPMUS i Dynamic Messenger, które odbyły się we wrześniu 2025 roku u wybrzeży Portugalii.

Skala robi wrażenie. Piętnasta edycja REPMUS, uznawana za największe na świecie wydarzenie poświęcone morskiej robotyce, została połączona z natowskim Dynamic Messenger i zgromadziła uczestników z niemal czterdziestu państw, blisko trzy tysiące siedemset osób oraz ponad dwieście siedemdziesiąt systemów bezzałogowych działających w powietrzu, na wodzie i pod jej powierzchnią. Po raz pierwszy w historii siły przeciwnika (Red Team) w części operacyjnej poprowadziła Ukraina, wnosząc do manewrów realizm wyniesiony z wojny.

Polska była tam wyraźnie obecna. Wśród krajowych podmiotów wnoszących wkład w natowski ekosystem wymieniano m.in. PGZ Stocznię Wojenną (integracja systemów bezzałogowych na platformach morskich), OBR CTM z Grupy PGZ (technologie sonarowe, walka podwodna, integracja pojazdów podwodnych i nawodnych), Advanced Protection Systems (systemy antydronowe i radarowe dla ochrony infrastruktury krytycznej i baz morskich), Radmor oraz Grupę WB wraz ze spółką Flytronic, tę ostatnią przede wszystkim po stronie bezzałogowców powietrznych, systemów C4ISR oraz platform taktycznych i mini.

Ta ostatnia dystynkcja jest istotna dla porządku: przy REPMUS/Dynamic Messenger Grupa WB zaznaczyła się głównie w domenie powietrznej i systemów dowodzenia, natomiast morski StormRider zadebiutował w formule Task Force X. Wspólnym mianownikiem obu przedsięwzięć jest natomiast interoperacyjność, a jej technicznym fundamentem stają się wspólne standardy wymiany danych, przede wszystkim STANAG 4817, który ma zapewnić, że bezzałogowe środki każdego z państw sojuszu będą mogły komunikować się ze sobą i zasilać wspólny obraz operacyjny.

Rewolucja wielodomenowa i pytanie o kontrakt

StormRider wpisuje się w zapowiadaną przez Grupę WB „wielodomenową rewolucję", koncepcję spójnego systemu jednostek bezzałogowych współpracujących ze sobą w powietrzu, na lądzie, na wodzie i w cyberprzestrzeni, połączonych zaawansowanymi systemami łączności i dowodzenia oraz działających ramię w ramię z pojazdami, statkami powietrznymi i okrętami załogowymi. Z punktu widzenia sił morskich to atrakcyjna perspektywa: bezzałogowa jednostka pozwala na długotrwałe operowanie na wyznaczonych akwenach, redukcję kosztów i odciążenie marynarki od rutynowych zadań czasu pokoju i kryzysu, a jednocześnie zdolna jest do natychmiastowego przejścia od monitorowania do aktywnego reagowania.

Mimo udanego debiutu na natowskim forum StormRider pozostaje na etapie prezentacji i prób. Przedstawiciele wojska z uwagą przyglądają się systemowi, ale do tej pory nie podpisano kontraktu na jego pozyskanie. Dla Marynarki Wojennej RP, a także dla Straży Granicznej i Wojsk Specjalnych, które wskazywane są jako potencjalni odbiorcy, kluczowe będzie teraz, czy zainteresowanie przełoży się na zamówienie.

Jedno jest pewne: morskie systemy bezzałogowe przestały być koncepcją z przyszłości i stają się szybko dojrzewającą zdolnością, która przemodelowuje sposób działania flot. Bałtyk, akwen o gęstej sieci kabli, rurociągów i szlaków żeglugowych, leżący w cieniu rosyjskiego zagrożenia, jest naturalnym poligonem tej zmiany. A demonstracja z Ankary pokazała, że polski przemysł nie zamierza być w tej rozgrywce jedynie widzem, czego StormRider od Grupy WB jest doskonałym przykładem i rozwiązaniem, które spełnia oczekiwania Marynarki Wojennej RP.

Postaw nam kawę, a my postawimy na dobrą morską publicystykę! Wspieraj Gazetę Morską i pomóż nam płynąć dalej - kliknij tutaj!

Kamil Kusier
redaktor naczelny

komentarze


wpisz treść
nick
SKOMENTUJ

Dodaj pierwszy komentarz