600 ha dna Bałtyku sprawdzone pod elektrownię jądrową. 500 obiektów, hanzeatycka beczka i zero niewybuchów

Polskie Elektrownie Jądrowe zakończyły morską kampanię UXO na obszarze przyszłej infrastruktury chłodzenia elektrowni Lubiatowo-Kopalino. Przez 10 miesięcy przebadano ponad 600 hektarów dna, wydobyto około 500 obiektów i potwierdzono, że na badanym akwenie nie ma pozostałości uzbrojenia, które mogłyby zagrażać inwestycji, pracownikom lub środowisku. Przy okazji z dna wyciągnięto zabytki, wśród nich beczkę z hanzeatyckiego statku i kotwicę admiralicji, które trafią do Narodowego Muzeum Morskiego w Gdańsku.

biznes energetyka energetyka jądrowa gospodarka morska pomorze sprzęt i technologie wiadomości

15 września 2026   |   11:20   |   Źródło: Gazeta Morska   |   Opracował: Kamil Kusier   |   Drukuj

fot. Baltic Divins Solutions

fot. Baltic Divins Solutions

Kampania UXO (Unexploded Ordnance) była jednym z kluczowych etapów przygotowania morskiej części inwestycji. Jej celem było wykrycie na dnie ewentualnych niewybuchów, pozostałości broni i metalowych przedmiotów, które mogłyby utrudniać dalsze badania geologiczne i przyszłe prace budowlane. To właśnie w tym rejonie powstaną elementy układu chłodzenia elektrowni, czyli konstrukcje pobierające i odprowadzające wodę z Bałtyku.

– Realizacja pierwszej polskiej elektrowni jądrowej wymaga odpowiedzialnego i kompleksowego przygotowania każdego elementu inwestycji. Zakończona kampania UXO to ważny etap prac nad morską infrastrukturą elektrowni. Prace na morzu potwierdziły, że badany przez nas obszar jest bezpieczny, a jednocześnie zabezpieczono cenne świadectwa historii Bałtyku. Konsekwentnie realizujemy kolejne etapy projektu, który ma zapewnić Polsce stabilne źródło energii i stać się jednym z fundamentów naszego systemu elektroenergetycznego na kolejne dziesięciolecia – powiedział minister energii Miłosz Motyka.

Wykonawca z powiatu wejherowskiego

Prace prowadziło konsorcjum dwóch firm. Za nurkowanie, odsłanianie, identyfikację i wydobywanie obiektów z dna odpowiadała Baltic Diving Solutions z powiatu wejherowskiego, a za badania geofizyczne i analizę danych Geo Ingenieurservice Polska. PEJ podkreśla, że doświadczenie lokalnego wykonawcy znającego warunki na Bałtyku istotnie usprawniło przebieg prac na morzu.

Warunki nie rozpieszczały. Zespoły pracowały zimą przy pokrywie lodowej i latem przy trudnej pogodzie, a lipcowe sztormy z wysoką falą wstrzymywały działania jednostek badawczych i nurków. Dodatkowym wyzwaniem była koordynacja z innymi pracami prowadzonymi równolegle na tym samym akwenie: trzecim etapem badań geologicznych i monitoringiem środowiska morskiego.

– Nasz cel, czyli uruchomienie i eksploatacja pierwszej polskiej elektrowni jądrowej, jest w bliskiej przyszłości, ale chcemy go osiągnąć z poszanowaniem przeszłości. Zakończone właśnie badania były złożonym przedsięwzięciem wymagającym współpracy specjalistów z wielu dziedzin, w tym archeologii. Przez 10 miesięcy prowadzenia badań z dużą ostrożnością i uwagą podchodziliśmy do wszystkich znalezisk, tak by zabezpieczyć nie tylko teren dalszych prac, ale i obiekty dziedzictwa kulturowego – mówi Marek Woszczyk, prezes zarządu PEJ.

Beczka z Hanzy, kotwica admiralicji i francuski silnik

Dno w rejonie Lubiatowa i Kopalina okazało się archiwum historii żeglugi. Najciekawsze znalezisko to drewniana beczka pochodząca prawdopodobnie z hanzeatyckiego statku handlowego, datowana na okres od XV do XVII wieku. Obok niej z dna wydobyto kotwicę admiralicji z XVII/XVIII wieku, ręczną windę kotwiczną z kotwicą z przełomu XIX i XX wieku oraz drewniany kabestan, używany na statkach do podnoszenia ciężarów i wybierania lin. Archeologów zainteresował też czterocylindrowy silnik okrętowy francuskiej marki Castelnau, najprawdopodobniej z jednostki z pierwszej połowy XX wieku.

Zabytki trafią do Narodowego Muzeum Morskiego w Gdańsku, gdzie zostaną poddane badaniom i konserwacji. Beczka hanzeatycka jest tam już od wcześniej.

– Wartość archeologiczna odkrywanych obiektów wynika nie tylko z ich wieku czy wyjątkowości, ale przede wszystkim z informacji, jakie możemy uzyskać dzięki ich analizie i właściwemu odczytaniu kontekstu, w którym zostały znalezione. Beczka, kotwica, kabestan czy elementy urządzeń pokładowych są świadectwami konkretnych praktyk związanych z budową, wyposażeniem i eksploatacją jednostek pływających. Ich identyfikacja, datowanie i analiza pozwalają lepiej poznać historię żeglugi na Bałtyku oraz związane z nią szlaki handlowe i działalność człowieka – tłumaczy dr Marcin Westphal, zastępca dyrektora Narodowego Muzeum Morskiego w Gdańsku ds. merytorycznych.

Droga wolna dla kolejnych etapów

Najważniejszym rezultatem kampanii jest potwierdzenie, że na badanym obszarze nie ma pozostałości uzbrojenia. Dzięki temu PEJ może bezpiecznie przejść do kolejnych etapów przygotowania infrastruktury morskiej, w tym pogłębionych badań geologicznych pod konstrukcje układu chłodzenia.

Dla wybrzeża środkowego to kolejny sygnał, że inwestycja jądrowa nie zamyka się na lądzie w gminie Choczewo. Jej morska część, od badań dna po przyszłe budowle hydrotechniczne, przez lata będzie generować zlecenia dla firm nurkowych, geofizycznych i hydrotechnicznych z Pomorza, a przy okazji dostarczać muzeom kolejne znaleziska z dna Bałtyku.

Postaw nam kawę, a my postawimy na dobrą morską publicystykę! Wspieraj Gazetę Morską i pomóż nam płynąć dalej - kliknij tutaj!

Kamil Kusier
redaktor naczelny

komentarze


wpisz treść
nick
SKOMENTUJ

Dodaj pierwszy komentarz