1 września 1939 roku Niemcy zaatakowały Polskę. Westerplatte, Bałtyk i pamięć, której nie wolno nam stracić

87 lat temu nad ranem niemiecki pancernik Schleswig-Holstein rozpoczął ostrzał Westerplatte. Około dwustu polskich żołnierzy przez siedem dni broniło Wojskowej Składnicy Tranzytowej przed siłami państwa, które rozpętało największy konflikt zbrojny w dziejach. Dziś, patrząc na Westerplatte z perspektywy współczesnej Polski, powinniśmy pamiętać nie tylko o bohaterstwie obrońców, ale także o tym, dlaczego bezpieczeństwo państwa wymaga ciągłego przygotowania i jak ważną rolę odgrywa w nim ponownie Bałtyk.

historia pomorze trójmiasto wiadomości

01 września 2026   |   04:04   |   Źródło: Gazeta Morska   |   Opracował: Kamil Kusier   |   Drukuj

fot. Mikołaj Bujak / KPRP

fot. Mikołaj Bujak / KPRP

Nad Bałtykiem rozpoczęła się wojna

1 września 1939 roku nie był dniem, w którym po prostu „wybuchła wojna". Był dniem niemieckiej agresji na Polskę. Zanim jeszcze padła salwa w stronę Westerplatte, wojna w zasadzie już trwała. Nad polskimi miastami wyły pierwsze syreny alarmowe, Luftwaffe atakowała mosty na Wiśle w Tczewie i rozpoczynała bombardowanie Wielunia. O godzinie 4:48, odnotowanej w dzienniku okrętowym, pancernik Schleswig-Holstein otworzył ogień do polskiej składnicy na Westerplatte. W tym samym czasie wojska niemieckie przekraczały polską granicę na całej jej długości, a kolejne cele na terytorium II Rzeczypospolitej stawały się obiektem nalotów.

Westerplatte szybko stało się jednym z najważniejszych symboli pierwszych dni wojny. Polska załoga, mimo ogromnej przewagi przeciwnika i kolejnych ataków, utrzymała pozycje przez siedem dni. Obrona niewielkiego skrawka polskiego terytorium nabrała znaczenia znacznie większego niż wojskowe. Stała się symbolem determinacji, obowiązku i gotowości do obrony własnego państwa w chwili, gdy jego istnienie zostało zagrożone.

Pomorze walczyło od pierwszych minut

Westerplatte nie było jedynym miejscem, w którym wojna zaczęła się od zaskoczenia i podstępu. W Tczewie Niemcy chcieli przejąć strategiczne mosty na Wiśle, wykorzystując osłonę rozkładowego ruchu tranzytowego przez Pomorze. Grupa szturmowa ukryta w składzie korzystającym z praw tranzytu miała wjechać na przeprawy, a lotnictwo sparaliżować polską obronę. Polscy saperzy zdążyli jednak pierwsi i około godziny 6:00 wysadzili mosty, odbierając agresorowi jeden z najważniejszych celów pierwszego dnia wojny.

Podobny scenariusz Niemcy przygotowali w Chojnicach. W pierwszych minutach wojny na tamtejszą stację, również pod osłoną ruchu tranzytowego, wjechał niemiecki pociąg pancerny z grupą desantową. Obrońcy miasta otworzyli ogień i odparli atak, ostrzelany pociąg musiał się wycofać, a walki o Chojnice trwały jeszcze wiele godzin, zanim przeważające siły niemieckie zmusiły polskich żołnierzy do odwrotu.

Wieczorem 1 września nieopodal Chojnic, pod Krojantami, 18 Pułk Ułanów Pomorskich przeprowadził szarżę na odpoczywający batalion niemieckiej piechoty, zatrzymując na kilka godzin marsz przeciwnika przez Bory Tucholskie. W boju poległ dowódca pułku, pułkownik Kazimierz Mastalerz. To właśnie wokół tej szarży niemiecka propaganda zbudowała później fałszywy mit polskiej kawalerii atakującej czołgi. W rzeczywistości ułani szarżowali na piechotę, a mit miał ośmieszyć polską armię.

Swoją kartę zapisał także Gdańsk. Równolegle z obroną Westerplatte przez kilkanaście godzin stawiali opór pracownicy Poczty Polskiej w Wolnym Mieście Gdańsku, którzy bronili gmachu do wieczora 1 września. Po kapitulacji zostali wzięci do niewoli, a większość z nich Niemcy rozstrzelali na początku października 1939 roku.

Polskie Wybrzeże walczyło dłużej, niż zakładał agresor. Gdynia padła 14 września, Kępa Oksywska broniła się do 19 września, a Hel skapitulował dopiero 2 października, jako jeden z ostatnich punktów zorganizowanego oporu. Jeszcze przed wybuchem wojny, w ramach planu Peking, trzy polskie niszczyciele - ORP Błyskawica, ORP Grom i ORP Burza - odeszły do Wielkiej Brytanii, by przez kolejne lata kontynuować walkę na morzach u boku aliantów.

W kolejnych dniach i tygodniach niemiecka agresja objęła kolejne części Polski. 17 września od wschodu wkroczyła Armia Czerwona. II Rzeczpospolita znalazła się pomiędzy dwoma totalitarnymi mocarstwami, a rozpoczęta 1 września wojna przyniosła Polsce niewyobrażalne straty ludzkie, gospodarcze i materialne.

Historia nie potrzebuje pudrowania

Po 87 latach nie ma potrzeby używania słów, które rozmywają odpowiedzialność. Wojna nie „pojawiła się" sama. Nie była naturalnym następstwem wydarzeń, których nie dało się zatrzymać. 1 września 1939 roku Niemcy zaatakowały Polskę. To fakt historyczny, który powinien być przedstawiany jasno i bez prób jego relatywizowania.

Pamięć historyczna nie jest jednak potrzebna wyłącznie po to, aby wskazywać sprawców. Jest potrzebna również po to, aby kolejne pokolenia rozumiały konsekwencje słabości państwa, błędnych kalkulacji i przekonania, że pokój będzie trwał niezależnie od tego, co dzieje się wokół nas.

Dzisiaj żyjemy w zupełnie innej Europie. Polska jest członkiem NATO i Unii Europejskiej, posiada znacznie większe możliwości gospodarcze i technologiczne niż przed wojną, a jej bezpieczeństwo jest częścią systemu sojuszniczego, tego samego, w którym Niemcy są dziś sojusznikiem Polski i jednym z jej najważniejszych partnerów gospodarczych. Nie oznacza to jednak, że historia przestała mieć znaczenie. Wręcz przeciwnie. W świecie, w którym ponownie obserwujemy konflikty zbrojne, rywalizację mocarstw i rosnące znaczenie infrastruktury krytycznej, lekcje XX wieku pozostają aktualne.

Bałtyk nie jest tylko morzem

Dla Polski szczególne znaczenie ma Bałtyk. To właśnie nad nim znajduje się Westerplatte, ale współczesne znaczenie polskiego wybrzeża wykracza daleko poza wymiar historyczny. Porty w Gdańsku, Gdyni, Szczecinie i Świnoujściu są elementami gospodarczego krwiobiegu państwa. Przez Bałtyk przebiegają szlaki transportowe, po dnie biegną kable telekomunikacyjne i energetyczne oraz gazociąg Baltic Pipe, a terminal LNG w Świnoujściu przyjmuje dostawy surowca dla całego kraju. To infrastruktura, od której zależy funkcjonowanie współczesnej gospodarki, a o jej znaczeniu przypomniały incydenty wokół podmorskich instalacji na Bałtyku w ostatnich latach.

Rozwój energetyki offshore dodatkowo zwiększa znaczenie polskiego morza. Farmy wiatrowe, terminale, połączenia energetyczne, porty instalacyjne i cała infrastruktura potrzebna do ich obsługi tworzą nową gałąź gospodarki, ale jednocześnie tworzą nowe obszary wymagające ochrony.

Bałtyk jest więc jednocześnie przestrzenią gospodarki, energetyki, transportu i bezpieczeństwa. Jego znaczenie będzie w kolejnych latach rosło, a wraz z nim rosnąć będzie potrzeba monitorowania akwenu, ochrony infrastruktury oraz rozwijania zdolności reagowania na zagrożenia.

Bezpieczeństwo zaczyna się wcześniej

Westerplatte jest dobrym miejscem, aby przypomnieć sobie jeszcze jedną rzecz. Bezpieczeństwo państwa nie zaczyna się w momencie, gdy pojawia się przeciwnik. Zaczyna się znacznie wcześniej, poprzez decyzje dotyczące armii, przemysłu, infrastruktury, technologii, energetyki i edukacji.

Dzisiaj coraz większego znaczenia nabierają systemy rozpoznania, bezzałogowe jednostki nawodne i podwodne, technologie satelitarne, sztuczna inteligencja oraz systemy monitorowania infrastruktury krytycznej. W przypadku państwa takiego jak Polska nie są to już wyłącznie zagadnienia wojskowe. To element bezpieczeństwa gospodarczego i odporności całego kraju.

Współczesny konflikt nie musi rozpocząć się od ostrzału Westerplatte. Może rozpocząć się od ataku na system energetyczny, zakłócenia komunikacji, sabotażu infrastruktury, cyberataku albo działań wymierzonych w transport i logistykę. Dlatego przygotowanie państwa musi obejmować znacznie więcej niż same siły zbrojne.

Pamięć zobowiązuje

Obrońcy Westerplatte nie wiedzieli, jak długo będą walczyć ani jak potoczą się kolejne dni. Wiedzieli natomiast, że w chwili próby ich zadaniem jest bronić powierzonego im miejsca. Dzisiaj nie stoimy przed takim samym wyzwaniem, ale odpowiedzialność za państwo nadal pozostaje aktualna.

Spoczywa ona na wojsku, ale również na przedsiębiorcach, inżynierach, naukowcach, stoczniowcach, energetykach, marynarzach i wszystkich tych, którzy budują potencjał gospodarczy oraz technologiczny Polski. Silne państwo potrzebuje bowiem nie tylko dobrze wyposażonej armii. Potrzebuje również własnego przemysłu, bezpiecznych portów, sprawnej infrastruktury i ludzi zdolnych do tworzenia technologii, które pozwolą chronić kraj w warunkach przyszłych zagrożeń.

Dlatego 1 września nie powinien być jedynie datą w kalendarzu i kolejną rocznicą obchodzoną przy pomnikach. Powinien być dniem pamięci, ale również dniem refleksji nad tym, jaką Polskę chcemy zostawić kolejnym pokoleniom.

Westerplatte nadal ma nam coś do powiedzenia

Kiedy dzisiaj patrzymy na Westerplatte, widzimy miejsce, w którym historia Polski zetknęła się z historią całej Europy. Widzimy symbol polskiego oporu, ale również przypomnienie, że bezpieczeństwo nigdy nie jest dane raz na zawsze.

1 września 1939 roku Niemcy zaatakowały Polskę. 17 września zrobił to Związek Sowiecki. Polska została zmuszona do walki z dwoma totalitarnymi przeciwnikami. Tamta tragedia pozostaje jedną z najważniejszych lekcji naszej historii.

Dzisiaj naszym zadaniem jest nie tylko pamiętać o tych, którzy wtedy walczyli. Naszym zadaniem jest wyciągać z ich doświadczeń wnioski. Budować silną gospodarkę, rozwijać przemysł, chronić infrastrukturę, inwestować w technologie i wzmacniać zdolności obronne.

Bo najlepszym sposobem oddania szacunku tym, którzy bronili Westerplatte, nie jest samo wspominanie ich bohaterstwa. Jest nim budowanie państwa, którego bezpieczeństwa przyszłe pokolenia nie będą musiały bronić samotnie i bez przygotowania.

Postaw nam kawę, a my postawimy na dobrą morską publicystykę! Wspieraj Gazetę Morską i pomóż nam płynąć dalej - kliknij tutaj!

Kamil Kusier
redaktor naczelny

komentarze


wpisz treść
nick
SKOMENTUJ

Dodaj pierwszy komentarz