Polskie USV od K2sea w praktyce: gdy małe jednostki zaczynają mapować duże porty

Na wodach portu w Gdyni coraz częściej można zobaczyć niewielkie, bezzałogowe jednostki pływające wykonujące precyzyjne pomiary dna. Nie są to eksperymentalne prototypy testowane w warunkach laboratoryjnych, lecz realnie działające narzędzia hydrograficzne pracujące w jednym z najbardziej wymagających środowisk na polskim wybrzeżu.

biznes drony gospodarka morska offshore pomorze porty sprzęt i technologie trójmiasto wiadomości

02 maja 2026   |   09:24   |   Źródło: Gazeta Morska   |   Opracował: Kamil Kusier   |   Drukuj

fot. K2sea

fot. K2sea

To tutaj, w warunkach intensywnego ruchu statków, zmiennych prądów i infrastruktury portowej, testowane są i wykorzystywane polskie systemy USV (Uncrewed Surface Vessels), które coraz śmielej wchodzą do codziennej pracy hydrografów i operatorów portowych.

Jednym z podmiotów rozwijających tego typu technologie jest K2sea, specjalizująca się w bezzałogowych jednostkach pływających oraz zbieraniu danych batymetrycznych z wykorzystaniem echosond wielowiązkowych.

Hydrografia w nowej odsłonie

Tradycyjna hydrografia morska przez dekady opierała się na dużych jednostkach pomiarowych, wymagających załóg, zaplecza logistycznego oraz znaczących kosztów operacyjnych. Współczesne rozwiązania oparte o USV zmieniają ten model - przesuwając ciężar z dużych okrętów na małe, autonomiczne platformy zdolne do pracy w trybie ciągłym.

W praktyce oznacza to możliwość wykonywania pomiarów batymetrycznych szybciej, częściej i przy niższych kosztach operacyjnych, bez konieczności angażowania dużych jednostek hydrograficznych.

Jak podkreślają operatorzy takich systemów, kluczowa nie jest sama "bezzałogowość", lecz jakość danych. W przypadku pomiarów dna morskiego mowa o precyzji sięgającej centymetrów, gdzie każdy błąd może mieć znaczenie dla bezpieczeństwa żeglugi, planowania inwestycji portowych czy prac pogłębiarskich.

Port jako poligon testowy

Gdynia i inne polskie porty stają się naturalnym środowiskiem testowym dla tego typu technologii. To akweny o wysokim stopniu złożoności operacyjnej, gdzie ruch statków handlowych, jednostek wojskowych i serwisowych wymusza jednoczesną precyzję i elastyczność działania.

W takich warunkach USV muszą nie tylko zbierać dane, ale również funkcjonować w przestrzeni współdzielonej z innymi jednostkami, często w trybie operacyjnym, a nie testowym.

Z tego względu prace prowadzone w realnych portach mają zupełnie inny charakter niż demonstracje technologiczne na otwartych wodach. Każda misja pomiarowa to jednocześnie test systemów autonomii, komunikacji, nawigacji oraz odporności na warunki środowiskowe.

Dane, które mają znaczenie operacyjne

Kluczowym elementem działalności firm pracujących z USV nie jest samo "pływanie bez załogi", lecz generowanie danych hydrograficznych, które mogą być bezpośrednio wykorzystywane przez administrację morską, operatorów portów czy firmy zajmujące się pogłębianiem torów wodnych.

W przypadku rozwiązań takich jak te rozwijane przez K2sea, dane z echosond wielowiązkowych podlegają autoryzacji i weryfikacji przez instytucje hydrograficzne, co nadaje im status materiału operacyjnego, a nie wyłącznie badawczego.

To istotna różnica, ponieważ tylko dane spełniające określone standardy mogą być używane w procesach związanych z bezpieczeństwem nawigacyjnym i planowaniem infrastruktury portowej.

Polska nisza w globalnym trendzie

Autonomiczne jednostki nawodne są jednym z najszybciej rozwijających się segmentów technologii morskich na świecie. Wykorzystywane są w hydrografii, offshore, inspekcjach infrastruktury podwodnej, a coraz częściej także w zastosowaniach obronnych.

Polska, choć nie należy do liderów globalnego rynku, zaczyna budować swoją pozycję w tej niszy, głównie dzięki firmom działającym na styku inżynierii morskiej, automatyki i technologii pomiarowych.

Rozwiązania rozwijane lokalnie pokazują, że nie jest to wyłącznie domena dużych koncernów z USA czy Europy Zachodniej. W wielu przypadkach to właśnie mniejsze zespoły inżynierskie, pracujące blisko użytkownika końcowego, są w stanie szybciej wdrażać i testować nowe rozwiązania.

Przyszłość: autonomiczne porty czy hybrydowa hydrografia?

Choć pełna autonomia w środowisku morskim nadal pozostaje wyzwaniem, trend jest wyraźny: coraz więcej zadań pomiarowych i inspekcyjnych przejmują systemy bezzałogowe.

Nie oznacza to jednak całkowitego odejścia od klasycznych jednostek hydrograficznych. Bardziej prawdopodobny scenariusz to model hybrydowy, w którym USV wykonują rutynowe i powtarzalne pomiary, a większe jednostki koncentrują się na zadaniach wymagających kompleksowej analizy lub pracy w trudniejszych akwenach.

W takim układzie małe jednostki bezzałogowe stają się nie zastępstwem, lecz rozszerzeniem istniejących możliwości operacyjnych.

Rozwój USV w Polsce nie odbywa się w spektakularnych warunkach laboratoriów czy wielkich demonstracji technologicznych. Przeciwnie, dzieje się w portach, na wodach o dużym natężeniu ruchu, gdzie liczy się nie tylko innowacja, ale przede wszystkim niezawodność i jakość danych.

To właśnie w takich miejscach jak Gdynia widać, że autonomiczne jednostki pływające przestają być futurystyczną koncepcją, a stają się narzędziem codziennej pracy hydrograficznej.

Postaw nam kawę, a my postawimy na dobrą morską publicystykę! Wspieraj Gazetę Morską i pomóż nam płynąć dalej - kliknij tutaj!

Kamil Kusier
redaktor naczelny

komentarze


wpisz treść
nick
SKOMENTUJ

Dodaj pierwszy komentarz