Ostrzeżenie przed tragedią. Kolejny pokaz lekkomyślności w Łebie. Tym razem bez ofiar

Minęło zaledwie osiem dni od dramatycznej akcji ratowniczej grupy kolonistów w Łebie, która obiegła wszystkie ogólnopolskie media. Wydawałoby się, że tak głośne wydarzenie stanie się przestrogą i otrzeźwi zarówno rodziców, jak i organizatorów letniego wypoczynku. Niestety, codzienność na plażach pokazuje coś zupełnie odwrotnego – lekkomyślność, brak elementarnej odpowiedzialności i nieznajomość zasad bezpieczeństwa. To mieszanka, która nad morzem bardzo szybko prowadzi do tragedii.

bezpieczeństwo pomorze pomorze zachodnie ratownictwo morskie trójmiasto turystyka morska i rekreacja wiadomości wopr

27 sierpnia 2025   |   17:39   |   Źródło: Gazeta Morska   |   Opracował: Kamil Kusier   |   Drukuj

fot. Gniewińskie WOPR

fot. Gniewińskie WOPR

Na niestrzeżonym odcinku plaży ratownicy zastali dzieci kąpiące się wraz z opiekunem w miejscu absolutnie niedozwolonym. Interwencja zakończyła się wyciągnięciem całej grupy na brzeg i wezwaniem policji. Kierownik kolonii – jak podkreślają ratownicy – nie dostrzegał w tym żadnego problemu i wykazał się kompletnym brakiem wiedzy o przepisach i podstawowych zasadach bezpiecznego wypoczynku nad wodą.

To jednak nie był koniec dramatycznych wydarzeń tego dnia. Kilka godzin później rozpoczęto poszukiwania trzyletniego dziecka, które rodzice zostawili w chwili nieuwagi samego na plaży. Maluch miał jedynie „umyć ręce w morzu”. Akcja prowadzona wspólnie przez ratowników WOPR, strażaków z OSP Łeba, służby SAR, policję oraz zespół ratownictwa medycznego zakończyła się szczęśliwie – chłopiec został odnaleziony cały i zdrowy. Ale to zdarzenie mogło zakończyć się zupełnie inaczej. Wówczas mówiłby o tym cały kraj. Znowu.

Ratownicy Gniewińskiego WOPR alarmują:

  • brak odpowiedzialności ze strony dorosłych naraża nie tylko życie dzieci, ale i ratowników, którzy ruszają na pomoc;
  • nie zawsze ktoś zauważy zagrożenie na czas;
  • nie zawsze uda się dotrzeć na miejsce, zanim będzie za późno.

WOPR przypomina podstawowe zasady, które wciąż są nagminnie łamane:

  • nigdy nie wchodzimy do wody na plażach niestrzeżonych,
  • nigdy nie zostawiamy dzieci samych – ani na brzegu, ani w wodzie,
  • zawsze informujemy bliskich, gdzie idziemy i kiedy planujemy wrócić.

Do końca wakacji zostały cztery dni. Ratownicy ostrzegają, że morze nie wybacza lekkomyślności i nieznajomości zasad. Każde odstępstwo od reguł bezpieczeństwa może zakończyć się tragedią.

Apel jest jednoznaczny: rozsądek i odpowiedzialność to obowiązek każdego, kto wchodzi na plażę. Bo ratownicy nie zawsze zdążą.

Każde lato na polskim wybrzeżu pokazuje nam dwie twarze morza. Z jednej strony to miejsce wypoczynku, radości i rodzinnych wspomnień, z drugiej – żywioł, który nie wybacza błędów. Ratownicy WOPR każdego dnia podejmują działania, które w normalnym państwie prawa w ogóle nie powinny być konieczne. Dlaczego? Bo obowiązek troski o dzieci i o własne bezpieczeństwo spoczywa w pierwszej kolejności na dorosłych, nie na służbach ratowniczych.

Widzimy jednak coraz częściej, że rodzice, opiekunowie i organizatorzy kolonii nie znają, albo – co gorsza – lekceważą elementarne zasady bezpieczeństwa. W efekcie na plażach dochodzi do sytuacji skrajnie nieodpowiedzialnych: dzieci wpuszczane są do wody na odcinkach niestrzeżonych, maluchy pozostają same na brzegu, a kierownicy kolonii nie potrafią odróżnić podstawowych reguł bezpieczeństwa od własnego widzimisię.

Nie wolno udawać, że to tylko „przypadki”. To systemowy problem. Każda interwencja ratowników oznacza ryzyko nie tylko dla poszkodowanych, ale i dla tych, którzy ruszają z pomocą. Każdy dzień bezmyślności to dzień, w którym ktoś może nie wrócić z plaży.

Jako „Gazeta Morska” w pełni popieramy apel ratowników: odpowiedzialność i rozsądek muszą stać się żelazną zasadą dla wszystkich wypoczywających nad Bałtykiem. Bo morze nie zna litości, a nie każdy dramat skończy się szczęśliwie.

Postaw nam kawę, a my postawimy na dobrą morską publicystykę! Wspieraj Gazetę Morską i pomóż nam płynąć dalej - kliknij tutaj!

Kamil Kusier
redaktor naczelny

komentarze


wpisz treść
nick
SKOMENTUJ

Dodaj pierwszy komentarz