Drony ze wschodu nad Polską. Jeden rozbił się w pobliżu bazy NATO w Malborku. Bezpieczeństwo czy SAFE?
Nie tylko wschodnia granica Polski była tej nocy obszarem naruszeń związanych z obecnością bezzałogowych statków powietrznych. Tor lotu obejmował również województwa warmińsko-mazurskie i pomorskie. Jeden z dronów spadł w bezpośrednim sąsiedztwie 22. Bazy Lotnictwa Taktycznego w Malborku – w miejscowości Oleśno, gmina Gronowo Elbląskie.
bezpieczeństwo lotnictwo na świecie pomorze wiadomości10 września 2025 | 17:20 | Źródło: Gazeta Morska | Opracował: Kamil Kusier | Drukuj

fot. x.com
Służby państwowe potwierdziły, że to jedno z kilkunastu znalezisk z ostatnich godzin. Teren został zabezpieczony, a zdarzenie nie spowodowało ofiar. Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych nie ujawniło, czy dron został zestrzelony, czy spadł samoczynnie.
Największa skala naruszeń przestrzeni powietrznej Polski od miesięcy
Według komunikatów MON i MSWiA, w polskiej przestrzeni powietrznej odnotowano tej nocy kilkanaście naruszeń związanych z obecnością dronów. To jeden z największych tego typu incydentów w ostatnich miesiącach.
Rosnąca częstotliwość podobnych zdarzeń wskazuje na intensyfikację presji militarnej wobec państw wschodniej flanki NATO. Szczególnie niepokojące jest to, że incydent miał miejsce zaledwie kilkanaście kilometrów od strategicznej bazy lotniczej w Malborku, gdzie stacjonują także komponenty sojusznicze. Malbork, to nie jedyne miejsce strategiczne dla bezpieczeństwa Polski, w pobliżu którego znaleziono szczątki drona.
Atak dzień po decyzji o SAFE
Do naruszeń przestrzeni powietrznej Polski doszło dzień po ogłoszeniu decyzji o przyznaniu Polsce ponad 40 mld euro z unijnego funduszu SAFE, wspierającego bezpieczeństwo i odporność państw członkowskich. Zbieżność czasowa tych wydarzeń budzi pytania o celowe testowanie odporności polskich i sojuszniczych struktur obronnych.
NATO reaguje – art. 4 po raz trzeci, ponownie w kontekście wojny na Ukrainie
W odpowiedzi na eskalację Polska oficjalnie wnioskowała o uruchomienie art. 4 Traktatu Północnoatlantyckiego. Oznacza to zwołanie konsultacji sojuszniczych w sprawie oceny zagrożeń i wypracowania wspólnych działań obronnych.
Dla Polski to już trzeci raz, gdy sięga po ten instrument:
- po raz pierwszy – w 2014 roku, po aneksji Krymu przez Rosję i wybuchu wojny w Donbasie,
- po raz drugi – w lutym 2022 roku, tuż po pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę,
- teraz – w obliczu intensyfikacji incydentów z dronami i pociskami naruszającymi polską przestrzeń powietrzną.
Każde uruchomienie art. 4 jest sygnałem alarmowym dla całego Sojuszu, pokazującym, że sytuacja bezpieczeństwa na wschodniej flance wymaga wspólnej oceny i szybkich decyzji polityczno-wojskowych. To także jasny komunikat wysyłany na Kreml: Polska nie działa w pojedynkę, lecz w ramach solidarności NATO.
Prezydent RP Karol Nawrocki dodatkowo poinformował, że w ciągu 48 godzin zwoła Radę Bezpieczeństwa Narodowego.
- To będzie moment, w którym wszystkie stronnictwa polityczne, przewodniczący klubów parlamentarnych i najważniejsze osoby w państwie będą dyskutować nie tylko o tym, co się wydarzyło, ale także o tym, co powinniśmy zrobić w przyszłości, aby do tego typu sytuacji nie dochodziło. W całym tym procesie pozostawałem także w regularnym kontakcie i z prezydentami naszych państw sojuszniczych, a także z sekretarzem generalnym NATO Markiem Rutte - powiedział Karol Nawrocki.
Jakie to drony? Shahedy nad Polską
Według dotychczasowych ustaleń, w polskiej przestrzeni powietrznej pojawiły się przede wszystkim Shahed-136/131 – irańskiej konstrukcji drony-kamikadze, masowo wykorzystywane przez Rosję w atakach na Ukrainę.
Shahed-136 („Geran-2” w rosyjskim oznaczeniu):
- zasięg: do 2000 km,
- prędkość przelotowa: ok. 180 km/h,
- głowica bojowa: 30–40 kg,
- pułap lotu: 50–150 m,
- charakterystyczny głośny dźwięk silnika, stąd potoczna nazwa „motorowery”.
Shahed-131 („Geran-1”):
- mniejsza wersja,
- zasięg: ok. 900 km,
- ładunek bojowy: 10–15 kg,
- stosowana do ataków na cele bliżej linii frontu,
- trudniejsza do wykrycia dzięki mniejszym rozmiarom.
Rosja stosuje oba warianty pod własnymi nazwami „Geran-1” i „Geran-2”, co podkreśla próbę propagandowego przedstawienia ich jako „własnej” broni. W praktyce różnorodność tych dronów utrudnia obronę, ponieważ ataki mogą być prowadzone równocześnie – większe Shahedy służą do rażenia infrastruktury, a mniejsze do „przeładowania” systemów obrony powietrznej.
Bałtyk i zagrożenia hybrydowe
Incydenty dronowe zbiegły się z zakłóceniami sygnału GPS w rejonie Morza Bałtyckiego. W efekcie wystąpiły czasowe utrudnienia w ruchu morskim i lotniczym — wstrzymano rejsy promów oraz część połączeń z polskich portów. Choć nie doszło do bezpośredniego zagrożenia dla pasażerów, sytuacja pokazała, jak łatwo takie prowokacje dezorganizują transport i infrastrukturę krytyczną.
Ważne jest rozróżnienie kompetencji: Baltic Sentry skupia się na monitoringu morskim — śledzeniu ruchu statków, podejrzanych obiektów nawodnych i aktywności na morzu. Monitorowanie przestrzeni powietrznej oraz wykrywanie zakłóceń nawigacyjnych leży natomiast w gestii sojuszniczych i krajowych systemów nadzoru powietrznego (radary, misje AWACS, służby kontroli ruchu lotniczego) oraz wyspecjalizowanych zespołów zajmujących się lokalizacją źródeł zakłóceń elektromagnetycznych.
Eksperci podkreślają, że celowe zakłócanie sygnału GPS stało się jedną z częstszych form presji hybrydowej w regionie — dezorganizuje logistykę, lotnictwo cywilne i operacje wojskowe. Dlatego kluczowa jest ścisła koordynacja między monitoringiem morskim (Baltic Sentry), systemami nadzoru powietrznego i centrami reagowania na zakłócenia elektromagnetyczne, aby szybko wykrywać, lokalizować i minimalizować skutki takich prowokacji.
Baza NATO w Malborku pod presją?
Bliskość jednej z kluczowych baz NATO w regionie Morza Bałtyckiego unaocznia, jak realne jest ryzyko incydentów w pobliżu strategicznej infrastruktury wojskowej. To kolejny sygnał ostrzegawczy wskazujący na potrzebę wzmacniania systemów obrony powietrznej i ścisłej koordynacji działań sojuszniczych.
Warto zaznaczyć, że 2 września Malbork opuściły szwedzkie myśliwce JAS 39 Gripen, które w ramach misji NATO Baltic Air Policing wspierały polskie F-16 w patrolowaniu przestrzeni powietrznej i reagowaniu na potencjalne naruszenia. Ich wycofanie — planowe i zgodne z rotacyjnym charakterem sojuszniczej obecności — sprawia jednak, że incydenty takie jak ostatni zyskują dodatkowy wymiar. Pokazują bowiem, że w okresach przejściowych, pomiędzy kolejnymi rotacjami, ryzyko testowania odporności systemów obronnych może wzrastać.
W obliczu coraz częstszych naruszeń bezpieczeństwa powietrznego Malbork pozostaje jednym z newralgicznych punktów wschodniej flanki NATO. Każdy kolejny incydent tego typu to nie tylko test polskiej obrony, ale i sprawdzian spójności całego Sojuszu, który musi wykazać zdolność do szybkiego wzmacniania zagrożonych obszarów i utrzymania ciągłości odstraszania.
Test polskiej obrony i wyzwanie dla NATO
Ostatnie incydenty nad Polską pokazują, że presja hybrydowa w regionie wschodniej flanki NATO rośnie. Drony ze wschodu, zakłócenia GPS oraz incydenty w pobliżu strategicznych baz, takich jak Malbork, to nie pojedyncze zdarzenia, lecz element systematycznej próby testowania odporności struktur obronnych.
Dla Polski oznacza to konieczność utrzymania wysokiej gotowości wojskowej i koordynacji z sojusznikami, dla NATO – ciągłe monitorowanie i wzmacnianie bezpieczeństwa całej flanki. Każdy taki incydent staje się sprawdzianem nie tylko technologii, systemów obronnych i procedur, ale także spójności politycznej Sojuszu.
W obliczu rosnącego zagrożenia hybrydowego wyzwaniem pozostaje szybkie reagowanie na prowokacje, wzmocnienie systemów nadzoru i utrzymanie efektywnej obecności sojuszniczej w newralgicznych punktach regionu.
zobacz też
Postaw nam kawę, a my postawimy na dobrą morską publicystykę! Wspieraj Gazetę Morską i pomóż nam płynąć dalej - kliknij tutaj!
Kamil Kusier
redaktor naczelny
komentarze
Dodaj pierwszy komentarz
zobacz też
Bezpieczeństwo Polski w centrum uwagi. Spotkanie Prezydenta RP z ministrami i szefami służb specjalnych
Stała obecność NATO w Arktyce i północnym Atlantyku wzmacnia bezpieczeństwo kluczowych szlaków morskich
Wodowanie przyszłego ORP Henryk Zygalski. Drugi okręt SIGINT z programu DELFIN coraz bliżej służby
Katastrofa promu Jan Heweliusz. 33 lata od jednej z największych tragedii polskiej żeglugi
Polskie lodołamacze w akcji. Pierwsze w tym roku prace na Odrze i Wiśle
Człowiek uwięziony na lodzie 500 metrów od brzegu. Akcja SAR na Zatoce Puckiej zakończona reanimacją
Ustka szansą dla NATO. Co zmieni port morski zlokalizowany na styku województw?
Bezpieczeństwo Bałtyku z Gdyni. Studenci Akademii Marynarki Wojennej tworzą morskie systemy bezzałogowe
Zima na Zatoce Puckiej. Warunki lodowe, walory użytkowe i odpowiedzialne korzystanie z akwenu
Wypadek na budowie bazy offshore w Ustce. System ratownictwa medycznego wciąż niewydolny
REKLAMA