Siła odstraszania konwencjonalnego. Koreański model, który redefiniuje równowagę strategiczną
Współczesne odstraszanie wcale nie musi opierać się na broni jądrowej. Korea Południowa udowadnia, że potężny, zintegrowany system konwencjonalny — oparty na precyzji, mobilności i odporności — może skutecznie równoważyć potencjał przeciwnika, nawet w geopolitycznie wymagającym środowisku. To doświadczenie, szczególnie cenne dla państw takich jak Korea i Polska, pokazuje, że przewagę strategiczną można budować także poza paradygmatem nuklearnym.
bezpieczeństwo marynarka wojenna nato przemysł stoczniowy przemysł zbrojeniowy wiadomości20 listopada 2025 | 10:40 | Źródło: Gazeta Morska | Opracował: Kamil Kusier | Drukuj

fot. Hanwha Ocean
Fundamentem koreańskiego systemu odstraszania konwencjonalnego jest Three-Axis System, na który składają się: Kill Chain, Korea Air and Missile Defense (KAMD) oraz Korea Massive Punishment and Retaliation (KMPR). To spójna architektura zdolności — od wykrywania i analizy zagrożeń, przez precyzyjne uderzenia, po wielowarstwową obronę przeciwrakietową. Całość czerpie z koncepcji Thomasa Schellinga, według której skuteczność odstraszania zależy nie od liczby posiadanych systemów, lecz od zdolności utrzymania wiarygodnego odwetu, którego przeciwnik nie jest w stanie zneutralizować.
Korea stworzyła właśnie taki model — odporny, wielowarstwowy i oparty na realnej zdolności second strike. W ramach Three-Axis System filary są komplementarne: Kill Chain odpowiada za wczesne wykrycie i precyzyjne uderzenie uprzedzające, KAMD tworzy kompleksową obronę powietrzno-rakietową, a KMPR zapewnia „miażdżącą odpowiedź” — możliwość zmasowanego ataku konwencjonalnego na kluczowe centra dowodzenia i infrastrukturę przeciwnika w razie użycia przez niego broni masowego rażenia.
W Kill Chain szczególnie ważne są sensory dalekiego zasięgu, satelity, radary i systemy naprowadzania, wspierane przez rakiety rodziny Hyunmoo, w tym nowy Hyunmoo-5 zdolny do rażenia celów na dużych dystansach. KAMD z kolei bazuje na systemach M-SAM (Cheongung) i L-SAM, tworzących wielowarstwowy parasol obronny. KMPR pozostaje ostatnim, ale kluczowym elementem równania — to właśnie on nadaje koreańskiej doktrynie wiarygodność strategiczną.
Dla Polski, mierzącej się z narastającymi zagrożeniami ze strony rakiet, dronów i środków rażenia dalekiego zasięgu — również w środowisku morskim — koreańskie rozwiązania stanowią punkt odniesienia. Szczególnie atrakcyjne są elementy podnoszące odporność i elastyczność systemu obronnego: okręty podwodne klasy KSS-III z konwencjonalnymi pociskami balistycznymi, sieć radarów i sensorów, precyzyjne systemy uderzeniowe odpalane z lądu, powietrza i morza oraz integracja danych w czasie rzeczywistym.
Korea — co warto podkreślić — po raz pierwszy rozszerza tę ofertę poza region Azji Wschodniej. Obok Polski przygotowuje się m.in. do udziału w kanadyjskim programie okrętów podwodnych, co potwierdza globalny kierunek ekspansji jej przemysłu obronnego.
W polskich warunkach, gdzie kluczowe znaczenie ma odstraszanie konwencjonalne na kierunku wschodnim, morska zdolność drugiego uderzenia może stać się jednym z najważniejszych elementów systemu bezpieczeństwa państwa.
– Polska strategia bezpieczeństwa coraz mocniej akcentuje potrzebę rozwijania zdolności second-strike, zwłaszcza wobec zagrożeń z kierunku wschodniego. Polska Marynarka Wojenna, wyposażona w rozwiązania oparte na koreańskiej koncepcji trójosiowej, mogłaby realnie wzmacniać odstraszanie konwencjonalne NATO na Bałtyku – mówi Seong-Woo Park, wiceprezes Hanwha Ocean odpowiedzialny za program Orka.
Korea pokazuje, że siłę odstraszania da się zbudować poprzez integrację i rozproszenie systemów lądowych, morskich i powietrznych. To podejście zmienia sposób kalkulacji ryzyka po stronie potencjalnego agresora — zanim konflikt się rozpocznie.
– Dla Polski, która po rosyjskiej agresji na Ukrainę konsekwentnie inwestuje w precyzyjne uderzenia dalekiego zasięgu i obronę przeciwrakietową, implementacja elementów koreańskiego modelu stanowi naturalny etap wzmacniania odporności strategicznej. Okręty podwodne o wysokiej przeżywalności mogą być jednym z jej kluczowych filarów – dodaje Seong-Woo Park.
Postaw nam kawę, a my postawimy na dobrą morską publicystykę! Wspieraj Gazetę Morską i pomóż nam płynąć dalej - kliknij tutaj!
Kamil Kusier
redaktor naczelny
komentarze
Dodaj pierwszy komentarz
zobacz też
Cieśnina Ormuz w krytycznym punkcie. Zatopienie IRIS Dena i konsekwencje dla transportu morskiego
Największy kontrakt podwodny dekady? Kanada wybiera między Koreą Południową a Niemcami. Gra o tuzin okrętów
Gdzie dwóch się bije, tam Polska powinna skorzystać. Bezpieczeństwo i rozwój armii musi być priorytetem
Komandor Przemysław Karaś w roli zastępcy dowódcy Centrum Operacji Morskich - Dowództwa Komponentu Morskiego
Radmor gościł delegację Republiki Turcji. Rozwój współpracy w zakresie bezpieczeństwa morskiego
Francuska marynarka w globalnej aktywności. Tydzień operacji od Pacyfiku po Morze Czerwone
Generał Wiesław Kukuła: "Niech wszyscy wiedzą, że zwyciężać będziemy". Strategiczna wizja Wojska Polskiego
Strategiczna transformacja i półmilionowa armia. MON wyznacza kierunki rozwoju Sił Zbrojnych RP na lata
Ewakuacja medyczna ze statku offshore na Bałtyku. W akcji śmigłowiec Rescue 511 i m/s Huragan
Prezydent RP Karol Nawrocki: "Siłą Rzeczypospolitej są jej Siły Zbrojne". Bezpieczeństwo wymaga jedności narodowej
REKLAMA