Kilka minut od tragedii w Łebie. Dzieci tonęły w Bałtyku. Czerwona flaga nie powstrzymała lekkomyślności
Początek tygodnia nad Bałtykiem mógł rozpocząć się wielkim dramatem. Grupa pięciorga kolonistów w wieku 11–13 lat wraz z opiekunem znalazła się 100 metrów od brzegu na plaży niestrzeżonej. Woda z silnymi prądami wstecznymi, wysokie fale, całkowity zakaz kąpieli – od rana nad morzem powiewały czerwone flagi. Mimo to dzieci weszły do morza i to razem z osobą dorosłą, która pilnowała ich bezpieczeństwa.
bezpieczeństwo pomorze ratownictwo morskie turystyka morska i rekreacja wiadomości wopr19 sierpnia 2025 | 20:38 | Źródło: Gazeta Morska | Opracował: Kamil Kusier | Drukuj

fot. Gniewińskie WOPR
Patrol ratowników WOPR, przemierzający niestrzeżoną plażę pieszo, zauważył sześć osób walczących o życie. Minuty decydowały o wszystkim. Z pomocą ruszyli kolejni ratownicy – na quadach i ze skuterem wodnym. Dzięki błyskawicznej reakcji udało się wyciągnąć z morza wszystkich poszkodowanych. Wszyscy byli przytomni, jednak dwójka dzieci wymagała interwencji zespołów ratownictwa medycznego, a jedna z dziewczynek została przewieziona do szpitala. Opiekun i kierownik kolonii zostali przekazani policji.
– Jesteśmy świadomi, że od największej tragedii w historii wypoczynku dzieci nad morzem, te dzieciaki uratował cud – obecność patrolu ratowników wodnych na plaży niestrzeżonej. Byli w odpowiednim miejscu i czasie – informują ratownicy Gniewińskiego WOPR.
Odpowiedzialność, której zabrakło. Nie lekceważ czerwonej flagi!
Ta historia jest dramatycznym dowodem na to, że lekceważenie czerwonej flagi i zasad bezpieczeństwa nie jest brawurą – jest igraniem z życiem, szczególnie cudzym, jeśli w grę wchodzą dzieci. Opiekunowie kolonii nie tylko narazili siebie, ale przede wszystkim powierzone im dzieci. To absolutne złamanie elementarnych zasad odpowiedzialności.
Morze to żywioł, a nie basen hotelowy, choć i z tego trzeba korzystać z głową. Nawet doświadczeni pływacy nie mają szans w starciu z silnym prądem wstecznym. Ratownicy powtarzają to każdego dnia, a mimo to wciąż widzimy dorosłych i dzieci wchodzących do wody przy czerwonej fladze, na plażach niestrzeżonych, wbrew zakazom.
Trudne lato dla ratowników nad Bałtykiem
Tego dnia ratownicy przeprowadzili aż pięć akcji ratunkowych w Łebie – wszystkie związane z kąpielą w miejscach objętych zakazem. To nie tylko skrajne ryzyko dla kąpiących się, ale także ogromne obciążenie dla ratowników, którzy muszą wybierać: czy strzec tych, którzy stosują się do zasad, czy ratować tych, którzy je ignorują.
Ratownicy WOPR, załogi MSPiR, Lotniczego Pogotowia Ratunkowego, lotnicy Marynarki Wojennej RP, strażacy, policjanci, ochotnicy – wszyscy oni każdego dnia stają na linii frontu między bezmyślnością a tragedią. Dzięki nim tysiące turystów może bezpiecznie wrócić do domów.
Każdy opiekun kolonii, rodzic czy dorosły plażowicz musi zrozumieć jedno: czerwonej flagi nie wolno traktować jak sugestii. To ostrzeżenie, które w praktyce oznacza – wejście do wody może skończyć się śmiercią.
Tym razem uratował tonących cud i profesjonalizm ratowników. Ale cud nie może być strategią bezpieczeństwa na polskich plażach.
Postaw nam kawę, a my postawimy na dobrą morską publicystykę! Wspieraj Gazetę Morską i pomóż nam płynąć dalej - kliknij tutaj!
Kamil Kusier
redaktor naczelny
komentarze
Dodaj pierwszy komentarz
zobacz też
URWIS przeszedł pierwsze testy na otwartym akwenie. Studencki dron ratowniczy z PG coraz bliżej wody
Cicha rewolucja pod powierzchnią. Kto rządzi w świecie dronów podwodnych i gdzie jest Polska
Jeden dzień, dwa sygnały znad Bałtyku. Rosyjski Ił-20 pod Ustką i sprawa załogi przy Baltic Power
Za miesiąc Wicher trafi na wodę. Pierwsze wodowanie Miecznika i nowy rozdział Marynarki Wojennej RP
Pożar w ładowni statku ze złomem. Do akcji skierowano 17 zastępów straży i statki gaśnicze
Nowy dowódca Dywizjonu Okrętów Podwodnych u progu przełomu. Co program Orka oznacza dla polskiej floty podwodnej
Morze nie daje drugiej szansy. Jak bezpiecznie wypoczywać nad Bałtykiem
Ćwierć miliarda złotych na nowy wielozadaniowy statek dla SAR. Zbuduje go Remontowa Shipbuilding
Rosyjska marynarka znów wychodzi ze Śródziemnomorza. Tartus pozostaje niepewny
Brytyjczycy weszli na pokład statku z floty cieni. Pierwszy taki abordaż i zarzuty dla kapitana z Indii
REKLAMA
REKLAMA