Oceany w epoce post-Pax Americana. Wymiar morski Strategii Bezpieczeństwa USA z 2025 r.

Nowa Strategia Bezpieczeństwa Narodowego Stanów Zjednoczonych, podpisana w listopadzie 2025 r., stanowi komunikat strategiczny Waszyngtonu określający wizję bezpieczeństwa wewnętrznego i zewnętrznego państwa. Treść Strategii wywołała silne emocje oraz liczne kontrowersje (szczególnie w Europie).

bezpieczeństwo na świecie opinie i komentarze polityka publicystyka wiadomości

03 stycznia 2026   |   11:33   |   Źródło: Gazeta Morska   |   Opracował: dr Łukasz Wyszyński, dr Paweł Kusiak   |   Drukuj

fot. White House

fot. White House

"Kto włada morzami, jest władcą wszystkiego". Temistokles (ok. 524–459 p.n.e.), ateński polityk i strateg. Twórca potęgi morskiej Aten, ojciec zwycięstwa Grecji nad Persami w bitwie pod Salaminą.

Pomimo wielu komentarzy i prób wskazania całkowitego zwrotu w amerykańskiej polityce zagranicznej należy zauważyć, że dokument częściowo wpisuje się w główne tendencje polityki USA obserwowane od ponad dekady. Niemniej Strategia wiele kwestii eksponuje znacznie silniej i bardziej radykalnie niż było to spodziewane. Na tym polu szczególną uwagę zwracają akcenty izolacjonistyczne, sugerujące ograniczenie dużej części strategicznej aktywności USA do zachodniej hemisfery oraz krytyka Europy, w tym połajanki o charakterze normatywnym związane z szeroko rozumianą kontestacją pewnych elementów globalizacji i liberalnego instytucjonalizmu (którego powstanie i rozwój należy przypisywać właśnie Stanom Zjednoczonym). Kolejnym elementem który przykuwa uwagę analityków, obok radykalnego wyrażenia interesów amerykańskich, są wyzwania i zagrożenia, które stoją przed USA. Na tym polu największym globalnym wyzwaniem dla Waszyngtonu są Chiny. Z kolei Rosja, w dokumencie opisana jest jako istotny czynnik globalnej równowagi, co wywołuje szczególne obawy wśród europejskich członków NATO oraz Ukrainy.  

Hegemon stracił pozycję

Strategia niewątpliwie stanowi wyraźny powrót do klasycznego, geopolitycznego myślenia o potędze państwa. Dokument ten, sygnowany przez prezydenta Donalda Trumpa, interpretuje środowisko międzynarodowe jako arenę narastającej rywalizacji wielobiegunowej, w której Stany Zjednoczone nie są już niekwestionowanym hegemonem, lecz nadal pozostają jednym z kluczowych biegunów globalnego układu sił. W związku z tym obserwować możemy odejście od podejście multilateralnego i utrwalania lub obrony amerykańskiego przywództwa na polu porozumień wielostronnych i organizacji międzynarodowych. W ich miejsce dominować ma polityka „America First”, w której kluczowym celem amerykańskiego zaangażowania jest realizacja celów politycznych, gospodarczych i innych Waszyngtonu. Jest to wyraźne odejście od założeń strategii bezpieczeństwa, która obowiązywała w okresie prezydentury Joe Bidena (2022 rok), a która wyraźnie akcentowała wspólnotę wartości i interesów w ramach sojuszniczych organizacji.  

W kontekście powyższych ustaleń powstaje pytanie: jaką rolę w aktualnej Strategii Bezpieczeństwa USA odgrywa morze, a szerzej obszary morskie? Na wstępie należy wskazać, że ze względu na położenie Stanów Zjednoczonych oraz ich pozycję międzynarodową od początku XX wieku i historycznie rozwijane oraz stosowane narzędzia mocarstwowości, znaczenie to zawsze było fundamentalne dla pozycji Waszyngtonu w systemie międzynarodowym. Czy nowy dokument regulujący amerykańską wizję rzeczywistości międzynarodowej  zmienia coś w tym postrzeganiu obszarów morskich? 

Nie można być wszędzie

Nowa Strategia wychodzi z założenia, że bezpieczeństwo narodowe USA nie może być dłużej budowane na założeniu permanentnej obecności i nieograniczonej projekcji siły na wszystkich kontynentach. Należy dodać, że obecność ta najczęściej miała formę lokacji sił amerykańskich w bazach morskich, lądowych i powietrznych na całym świcie. 

Zamiast tego dokument proponuje bardziej selektywną, ale zarazem twardszą hierarchizację interesów, co musi przełożyć się na amerykanką obecność i zdolności do projekcji siły w poszczególnych regionach świata. W tej konstrukcji strategicznej morze pełni rolę kluczowego „multiplikatora siły”: umożliwia elastyczną projekcję potencjału militarnego, szybkie reagowanie kryzysowe oraz odstraszanie bez konieczności angażowania dużych kontyngentów lądowych i ponoszenia kosztów długotrwałych wojen ekspedycyjnych. 

Już w tym punkcie widać, że dokument nie tyle zrywa z wizją globalnej obecności (sieć baz) i wykorzystania obszarów morskich jako elementu potęgi morskiej państwa, którą głosił Alfred Thayer Mahan, co w większym stopniu postrzega oceany jako przestrzenie utrzymania obecności (w kluczowych regionach) i selektywnej projekcji siły (przerzutu wojsk, uderzenia z morza), które to elementy odnajdujemy w poglądach brytyjskiego stratega Juliana Stafforda Corbetta. To, co występuje w poglądach obu wymienionych i pozostało niezmienne w aktualnym dokumencie, to przyczyna obecności amerykańskiej na oceanach. Jest nią znaczenie obszarów morskich dla gospodarki USA (lub Wielkiej Brytanii), a co za tym idzie zdolność do zapewniania wolności żeglugi i możliwości wpływania na pozostałych interesariuszy bezpieczeństwa morskiego. 

Z tego względu szczególnie istotnym elementem nowej Strategii jest problem wolności żeglugi. Wolność mórz została bezpośrednio powiązana ze stabilnością globalnych łańcuchów dostaw, bezpieczeństwem energetycznym oraz odpornością amerykańskiej gospodarki. W tym ujęciu każda próba monopolizacji akwenów morskich, narzucania kontroli nad szlakami handlowymi lub ich warunkowego otwierania i zamykania, zostanie uznana za zagrożenie strategiczne interesów Waszyngtonu. Nie jest to nowe w amerykańskiej polityce bezpieczeństwa i postrzeganiu strategicznego znaczenia obszarów morskich. 

Należy jednak oczekiwać, że z uwagi na zwrot ku polityce unilateralizmu i interpretacji systemu międzynarodowego przez pryzmat założeń realizmu w stosunkach międzynarodowych, kontrola mórz rozumiana będzie jako narzędzie presji ekonomicznej i politycznej, mogącej służyć do paraliżowania poszczególnych regionów lub światowej gospodarki. Jest to sytuacja, która czyni z obszarów morskich jedną z kluczowych przestrzeni rywalizacji pomiędzy mocarstwami, a de facto USA i Chinami. Przyjmując, że okres Pax Americana się skończył, kontrola morza, a dokładniej wybranych jego części, jest postrzegana przez Stany Zjednoczone nie tylko jako narzędzie projekcji siły, ale także zagrożenie. Z tego względu postrzegania wolności żeglugi jako uniwersalnego dobra, które wynika z prawa międzynarodowego może być dość jednostronnie interpretowane przez USA. 

Nie dopuścić do konfliktu o Tajwan

Elementem nowej Strategii Bezpieczeństwa Narodowego Stanów Zjednoczonych, w którym znaczenie ekonomiczne obszarów morskich przenika się z kształtem i dynamiką zmian systemu międzynarodowego jest charakterystyka regionalnych interesów USA. Najważniejszym teatrem w dokumencie jest Indo-Pacyfik. 

Na kartach Strategii jednoznacznie stwierdzono, że region ten już dziś generuje niemal połowę światowego PKB mierzonego parytetem siły nabywczej i pozostanie kluczowym polem rywalizacji geopolitycznej XXI wieku. Szlaki morskie Indo-Pacyfiku są kręgosłupem globalnej wymiany handlowej i jednocześnie przestrzenią, w której rosnące ambicje Chińskiej Republiki Ludowej zderzają się z interesami Stanów Zjednoczonych i ich sojuszników. Szczególną rolę w regionie odgrywają Tajwan oraz Morze Południowochińskie. Strategia podkreśla, że znaczenie Tajwanu nie sprowadza się wyłącznie do jego pozycji w globalnym łańcuchu produkcji półprzewodników. Wyspa ta ma fundamentalne znaczenie geostrategiczne, ponieważ zapewnia dostęp Pekinu do tzw. Drugiego Łańcucha Wysp i rozdziela teatry Azji Północno-Wschodniej oraz Południowo-Wschodniej.

W związku z powyższym Strategia jednoznacznie stwierdza, że zapobieganie konfliktowi o Tajwan, najlepiej poprzez utrzymanie przewagi militarnej, jest jednym z najważniejszych priorytetów bezpieczeństwa narodowego USA. Nie jest to tylko spowodowane dbałością o interesy gospodarcze Waszyngtonu i ryzykiem niewątpliwego wzrostu potencjału gospodarczego Chin. Równie ważnym celem jest organicznie zdolności Pekinu do projekcji siły w regionie, do czego kontrola Tajwanu jest jednym z ważniejszych elementów składowych. 

W przypadku Morza Południowochińskiego strategia wyraża obawę, że przejęcie kontroli nad tym akwenem przez jedno mocarstwo umożliwiłoby narzucenie systemu quasi-blokady na kluczowym szlaku handlowym świata. Taki scenariusz miałby poważne konsekwencje nie tylko dla gospodarki Stanów Zjednoczonych, lecz także dla ich sojuszników w Azji, Europie i poza nią. 

Należy przy tym podkreślić, że przejęcie kontroli przez Chiny nad Morzem Południowochińskim – podobnie jak nad Tajwanem – byłoby także porażką strategiczną w zakresie wspierania państw sojuszniczych lub sprzeciwiających się polityce Pekinu (Filipiny lub Wietnam), a co za tym idzie utrzymywanie korzystnego dla Waszyngtonu rozkładu sił w regionie. Odpowiedzią USA ma być zarówno dalsza rozbudowa własnych zdolności morskich, jak i zacieśnianie współpracy z państwami, które miałyby równie wiele do stracenia w przypadku ograniczenia wolności żeglugi. Strategia wyraźnie wskazuje na potrzebę budowy sieci odstraszania opartej na dostępie do portów, baz i infrastruktury sojuszniczej, a także na zwiększeniu nakładów obronnych przez państwa regionu, dzielące pożądany kształt systemu bezpieczeństwa w regionie (Japonia, Tajwan, Filipiny, Australia, Korea Południowa). Podejście takie można odnieść do myśli strategicznej Alfreda Mahana o znaczeniu panowania na morzach (choć ograniczonego) i posiadania sieci baz jako niezbędnego narzędzia projekcji siły oraz założeń realizmu ofensywnego, w którym aktywne powstrzymywanie rywala przed zdominowaniem kluczowego regionu, jest istotnym elementem bezpieczeństwa narodowego, w tym przypadku bezpieczeństwa USA. 

Trump Corollary

Równolegle Strategia wprowadza istotne przesunięcie akcentów w kierunku zachodniej hemisfery. Dokument wprost odwołuje się do doktryny Monroego, zapowiadając jej ponowne potwierdzenie i egzekwowanie w rozszerzonej formie określanej jako „Trump Corollary” (nowy sposób praktykowania siły przez USA w dobie prezydentury D. Trumpa). W praktyce oznacza to uznanie kontroli morskiego dostępu do obu Ameryk za interes egzystencjalny Stanów Zjednoczonych. Strategia wyklucza możliwość rozmieszczania przez mocarstwa spoza hemisfery sił wojskowych lub zdolności, które mogłyby zagrozić bezpieczeństwu USA, w tym także kontroli nad portami, infrastrukturą krytyczną czy kluczowymi szlakami morskimi. Może to wskazywać na rozumienie przez Waszyngton kontroli nad zachodnią częścią globu, za Friedrichem Ratzelem, jako amerykański panregion, który stanowi naturalną przestrzeń ekspansji i zaspokajania amerykańskich interesów.  

Z kolei przejawy tych działań widać w próbie przejęcie infrastruktury portowej na całym świecie (w tym Kanału Panamskiego lub części bazy kontenerowej w Porcie Gdynia) z udziałem firmy inwestycyjnej BlackRock oraz grupy CK Hutchison. W działania te zaangażowały się zarówno Waszyngton i Pekin, co tylko potwierdza, że obszary morskie i infrastruktura, która umożliwia korzystanie z tych obszarów, stają się przestrzenią globalnej rywalizacji, którą dostrzega i komunikuje nowa Strategia USA. 

Całość nowej Strategii Bezpieczeństwa Narodowego USA osadzona jest w logice równowagi sił i szerzej realizmu strukturalnego. Dokument jednoznacznie stwierdza, że Stany Zjednoczone nie mogą dopuścić do sytuacji, w której jakiekolwiek państwo uzyskałoby dominującą pozycję zdolną zagrozić amerykańskim interesom (np. w ramach nowego koncertu mocarstw). Morze pełni w tej koncepcji istotną rolę: pozwala działać selektywnie, szybko i na dystans, bez konieczności trwałego wiązania sił lądowych obecnością na terytorium przeciwnika lub terenie spornym. 

Ponadto kontrola komunikacji morskiej, zdolność blokowania wąskich gardeł oraz budowa rozproszonej architektury dostępu stają się kluczowymi instrumentami zapobiegania hegemonii rywali. Wpisuje się to w dotychczasowe działania oraz komunikaty wysyłane np. Europie. W obszarze Azji Południowowschodniej działania w ramach paktu AUKUS oraz transfer technologii i wspierania militarystycznej polityki Tokio i Seulu, mają służyć przerzucania kosztów budowania przeciwwag w kluczowych regionach systemu międzynarodowego (sworzni światowej geopolityki - za Zbigniewem Brzezińskim). 

USA i wycofanie się mocarstwa z Europy

W przypadku Europy mamy do czynienia z nawoływaniem do zbudowania autonomicznych zdolności do obrony przy jednoczesnym osłabieniu zaangażowania w strefę przyległą (Rimland Nicholasa  Spykmana) do mackindrowskiego Heartlandu – kontroli Eurazji, do której Waszyngton nie jest zdolny. Nie oznacza to najpewniej, że Stany Zjednoczone zamierzają się wycofać z tych regionów. Na pewno zmaleje ich obecność, głównie w formie wojsk lądowych. Natomiast bazy, w tym te morskie i lotnicze, najprawdopodobniej zostaną utrzymane, a koncepcja ich wykorzystania ulegnie przebudowie.

Wiąże się to z założeniem, że przyszłe konflikty, jeśli do nich dojdzie, mają być krótkie, intensywne i rozstrzygane przede wszystkim poprzez dominację w domenie morskiej i powietrznej. Strategia jasno sygnalizuje niechęć do długotrwałych wojen lądowych oraz preferencję dla odstraszania opartego na sile, mobilności i technologii. Morze sprzyja takiemu podejściu, umożliwiając utrzymanie „pokoju przez siłę”, bez eskalacji do poziomu totalnego zaangażowania.

Podsumowując, Strategia Bezpieczeństwa Narodowego USA z 2025 r. utrzymuje znaczenie obszarów morskich jako przestrzeni warunkującej amerykańskie bezpieczeństwo i rozwój gospodarczy. Oceany nie są już jednak wyłącznie przestrzenią zapewniania bezpieczeństwa i wolności żeglugi, tylko kluczowym elementem globalnej gospodarki. Stały się one przestrzenią rywalizacji pomiędzy nowymi ośrodkami siły o regionalne i globalne zdolności do zabezpieczenia swoich interesów.  

Nie zamierzają oddać kontroli nad oceanami

Stany Zjednoczone wskazują, że wiedzą, że mahanowskie rozumienie panowanie na morzu w ich wydaniu nie jest możliwe. Muszą się zatem skupić na wybranych obszarach. W tej grupie jest Indo-Pacyfik jako kluczowy teatr rywalizacji mocarstw oraz zachodnia hemisfera jako obszar wyłącznej odpowiedzialności USA. 

Pozostałe regiony mają być obszarami, które nie mogą zostać zdominowane przez wrogi podmiot. Żeby to osiągnąć Stany Zjednoczone – jak piszą w Strategii – muszą posiadać najnowocześniejszą i najsilniejsza armię na świcie, w tym jedyny rodzaj sił zbrojnych, który muszą utrzymywać zgodnie z zapisami swojej Konstytucji, tj. marynarkę wojenną. W tym sensie dokument ten stanowi świadomy powrót do klasycznych kategorii geopolityki morskiej, adaptowanych jednak do realiów XXI wieku. Stany Zjednoczone komunikują w ten sposób, że nawet w warunkach wielobiegunowości nie zamierzają oddać kontroli nad oceanami, ponieważ to właśnie one, zgodnie z przywołaną jako motto intuicją Temistoklesa sprzed dwóch i pół tysiąca lat, pozostają ostatecznym źródłem władzy.

Postaw nam kawę, a my postawimy na dobrą morską publicystykę! Wspieraj Gazetę Morską i pomóż nam płynąć dalej - kliknij tutaj!

Redakcja Gazeta Morska
użytkownik

komentarze


wpisz treść
nick
SKOMENTUJ

Dodaj pierwszy komentarz