Schwytanie prezydenta Nicolása Maduro. Amerykańska operacja w Wenezueli jako sygnał nowej epoki w polityce siły

Przez ostatnie miesiące Morze Karaibskie i północne wybrzeże Ameryki Południowej stały się areną narastającej, choć długo niedopowiedzianej konfrontacji. Stany Zjednoczone systematycznie zwiększały obecność morską u wybrzeży Wenezueli, zatrzymywały i kontrolowały jednostki podejrzewane o przemyt, prowadziły operacje przeciwko kartelom narkotykowym i utrzymywały w regionie lotniskowiec z pełnym zabezpieczeniem bojowym. W tym kontekście deklarowane przez Waszyngton schwytanie prezydenta Wenezueli Nicolása Maduro nie jest nagłym zwrotem akcji, lecz kulminacją długiej eskalacji prowadzonej na morzu, w powietrzu i w sferze politycznej. To moment, w którym działania antypirackie, antynarkotykowe i „ochronne” przeszły w otwartą politykę siły.

bezpieczeństwo lotnictwo marynarka wojenna na świecie polityka wiadomości

03 stycznia 2026   |   12:01   |   Źródło: Gazeta Morska   |   Opracował: Kamil Kusier   |   Drukuj

fot. U.S. Navy

fot. U.S. Navy

Morze jako narzędzie nacisku strategicznego

Z perspektywy bezpieczeństwa morskiego działania Stanów Zjednoczonych wobec Wenezueli miały charakter planowy i wieloetapowy. Rozpoczęły się od wzmożonych patroli na kluczowych szlakach żeglugowych Karaibów, następnie objęły kontrole statków handlowych i jednostek podejrzewanych o udział w przemycie narkotyków, paliw i broni, by w kolejnej fazie przerodzić się w trwałą obecność bojową.

Formalnie były to operacje policyjne i antynarkotykowe. W praktyce jednak oznaczały ograniczanie swobody żeglugi państwa, którego gospodarka opiera się na eksporcie morskim. Wenezuelskie porty, terminale naftowe i infrastruktura offshore znalazły się pod stałą presją operacyjną. Nie ogłoszono blokady, ale efekt ekonomiczny był zbliżony: wzrost ryzyka, wyższe stawki ubezpieczeniowe, niechęć armatorów i pośredników finansowych.

Morze stało się więc narzędziem nacisku porównywalnym z sankcjami — z tą różnicą, że działającym szybciej i bardziej selektywnie.

USS Gerald R. Ford jako oś eskalacji

Centralnym elementem tej strategii była obecność atomowego lotniskowca USS Gerald R. Ford (CVN-78) – najnowocześniejszej jednostki amerykańskiej floty. Jego rozmieszczenie w rejonie Morza Karaibskiego, wraz z pełną grupą uderzeniową, stanowiło najpoważniejszą demonstrację siły USA w tym regionie od lat.

USS Gerald R. Ford to nie tylko platforma lotnicza, ale węzeł dowodzenia, rozpoznania i projekcji siły, zdolny do:

  • pełnej kontroli przestrzeni powietrznej,
  • zabezpieczenia operacji morskich i specjalnych,
  • wsparcia uderzeń precyzyjnych na cele lądowe,
  • odstraszania aktorów zewnętrznych zainteresowanych wsparciem Caracas.

Dla Wenezueli była to informacja jednoznaczna: eskalacja może nastąpić w każdej chwili, a infrastruktura operacyjna już istnieje.

Kartel jako pretekst i uzasadnienie

Kluczowym elementem narracji Waszyngtonu była walka z kartelami narkotykowymi, które według USA funkcjonują w ścisłym powiązaniu z aparatem państwowym Wenezueli. Taka narracja ma daleko idące konsekwencje. Pozwala bowiem przenieść problem z poziomu politycznego na poziom bezpieczeństwa transnarodowego, gdzie standardy reakcji są znacznie ostrzejsze.

Z punktu widzenia prawa morza i bezpieczeństwa żeglugi jest to precedens groźny. Jeżeli uznać, że powiązania kartelowe:

  • usprawiedliwiają zatrzymywanie statków,
  • uzasadniają obecność bojową,
  • a w konsekwencji operację wymierzoną w głowę państwa,

to podobny model może zostać zastosowany wobec każdego kraju o słabej kontroli instytucjonalnej i strategicznym położeniu morskim.

Schwytanie Nicolása Maduro – punkt kulminacyjny

Deklarowane przez administrację USA schwytanie prezydenta Nicolása Maduro stanowi moment przełomowy. To nie tylko uderzenie w konkretny reżim, ale sygnał, że Stany Zjednoczone są gotowe przejść od presji pośredniej do bezpośredniej ingerencji personalnej.

Wymiar symboliczny tej decyzji jest równie istotny jak militarny. Po raz pierwszy od wielu lat głowa państwa została potraktowana nie jako partner negocjacyjny czy przeciwnik polityczny, lecz jako cel operacyjny. Cel operacyjny, który stanąć ma już nie przed wenezuelskim, a amerykańskim wymiarem sprawiedliwości. 

Deklaracja Marco Rubio i zamknięcie operacji przed wschodem słońca

Istotnym elementem całej sekwencji wydarzeń była szybka deklaracja zakończenia działań. Sekretarz stanu Marco Rubio poinformował, że po schwytaniu Nicolása Maduro operacje Stanów Zjednoczonych wobec Wenezueli zostały zakończone, ponieważ osiągnięto ich zasadniczy cel.

Ten komunikat miał znaczenie strategiczne. Oznaczał, że:

  • USA nie planują długotrwałej interwencji ani okupacji,
  • operacja miała charakter zadaniowy i ograniczony w czasie,
  • morze i siły morskie były narzędziem umożliwiającym szybkie osiągnięcie celu politycznego.

Z perspektywy branży morskiej to jasny sygnał: operacje przyszłości nie muszą trwać długo, by wywołać trwałe skutki

Konsekwencje dla żeglugi i energetyki

Choć operacje zostały formalnie zakończone, skutki dla żeglugi nie znikają. Rynek zapamięta:

  • możliwość szybkiego zamknięcia przestrzeni operacyjnej,
  • ryzyko kontroli i zatrzymań,
  • zależność bezpieczeństwa morskiego od decyzji politycznych.

Dla sektora energetycznego oznacza to dodatkową niepewność w regionie, który i tak pozostaje wrażliwy na wstrząsy polityczne. Dla armatorów i ubezpieczycieli — konieczność rewizji modeli ryzyka. Dlatego też nie bez powodu eksperci pytają, kto następny po Wenezueli, zwłaszcza biorąc pod uwagę jej zależność od Chin i Rosji.

Dr Łukasz Wyszyński z Akademii Marynarki Wojennej analizuje najnowsze wydarzenia geopolityczne przez pryzmat strategicznego znaczenia kontroli przestrzeni morskiej i powietrznej. W rozmowie z Gazetą Morską wskazuje, jak współczesne konflikty wpisują się w nową doktrynę krótkich i zdecydowanych interwencji USA oraz jakie konsekwencje polityczne niesie to dla porządku międzynarodowego.

- Atak można rozpatrywać jeszcze przez pryzmat dwóch elementów. Po pierwsze pomimo dyskusji o słabnących gwarancjach USA dla sojuszników w różnych częściach świata, sytuacja wokół Wenezueli pokazała, że żadne inne gwarancje (np. chińskie lub rosyjskie) nie są efektywne, jeżeli przeciwnik ma zdolności kontroli przestrzeni morskiej i powietrznej oraz uderzenia kinetycznego, bez angażowanie sił lądowych. Po drugie atak wpisuje się w zapowiadaną w nowej Strategii Bezpieczeństwa USA doktrynę krótkich i zdecydowanych interwencji, dla których sieć baz, zdolności US Navy oraz US Air Force, będą kluczowe. Oddzielną kwestią jest ocena polityczna. Tutaj atak wpisuje się w łamanie porządku międzynarodowego opartego na neoliberalnym instytucjonalizmie i pogłębia stan dekompozycji systemu międzynarodowego.

Morze jako zapowiedź konfliktu przyszłości

Przypadek Wenezueli pokazuje jasno: konflikty XXI wieku zaczynają się na morzu, zanim przeniosą się na ląd. Kontrola szlaków, demonstracja obecności lotniskowca, operacje „ochronne” i presja na handel tworzą warunki, w których decyzja polityczna może zostać zrealizowana szybko i skutecznie.

Schwytanie Nicolása Maduro nie jest więc jedynie wydarzeniem politycznym. Jest lekcją dla świata morskiego. Morze przestaje być neutralnym tłem globalizacji. Staje się pierwszą linią nowej epoki geopolitycznej. Ale to obserwujemy już od dłuższego czasu na Bałtyku, który stał się jednym z kluczowych dzisiaj obszarów morskich NATO.

Według ekspertów, ostatnie działania USA wobec Wenezueli należy analizować nie tylko w kategoriach operacji wojskowej, lecz także przez pryzmat strategii politycznej i geopolitycznej. Interwencja w regionie Karaibów pokazuje, jak Stany Zjednoczone łączą działania militarne z narzędziami nacisku ekonomicznego i politycznego.

- Warto na amerykańską interwencję w Wenezueli spojrzeć w kontekście niedawno opublikowanej nowej amerykańskiej Strategii Bezpieczeństwa Narodowego. Sygnalizuje ona strategicznie, że Amerykanie traktują zachodnią hemisferę jako wyłączną strefę wpływów. Działania w Wenezueli de facto potwierdzają to czynem. Dodatkowo deklaracja sekretarza stanu Marco Rubio, że schwytanie prezydenta Wenezueli Nicolása Maduro kończy operację, wpisuje się w podnoszoną w ramach Strategii ideę prowadzenia konfliktów ograniczonych, relatywnie krótkich i zorientowanych na cel. Samo schwytanie Maduro oznacza też kolejny krok w stronę odejścia przez USA od liberalnego instytucjonalizmu i dekonstrukcję Ameryki jako obrońcy „law-based order”.USA de facto wykonały tę operację poza jakimkolwiek prawem międzynarodowym o sankcji ONZ nie wspominając. Casus ten będzie na pewno w przyszłości wykorzystywany do krytyki Ameryki i przedstawiania jej jako takie samo „krwiożercze mocarstw” jak inne. Otwartą kwestią pozostaje też to co stanie się dalej. Czy USA zadbały o to w jaki sposób będzie wyglądała polityczna przyszłość Wenezueli po Maduro? O tym przekonamy się zapewne niebawem. Niewątpliwie destabilizacja Wenezueli nie jest w interesie USA - mówi Gazecie Morskiej dr Paweł Kusiak z Akademii Marynarki Wojennej w Gdyni.

Postaw nam kawę, a my postawimy na dobrą morską publicystykę! Wspieraj Gazetę Morską i pomóż nam płynąć dalej - kliknij tutaj!

Kamil Kusier
redaktor naczelny

komentarze


wpisz treść
nick
SKOMENTUJ

Dodaj pierwszy komentarz