Na pokład Polonii załadowano 20 wagonów kolejowych. Specjalne zadanie zrealizowane przez Unity Line
Unity Line to jeden z największych bałtyckich armatorów, którego promy łączą Polskę ze Szwecją. Spółka powstała w maju 1994 roku i wchodzi obecnie w skład grupy kapitałowej Polskiej Żeglugi Morskiej. W listopadzie zrealizowali również transport 20 wagonów.
gospodarka morska logistyka na świecie porty sprzęt i technologie transport i spedycja19 listopada 2024 | 10:00 | Źródło: Unity Line / Gazeta Morska | Opracował: Daniel Nawrocki | Drukuj

fot. Unity Line
W porcie Ystad doszło do nietypowy załadunku – na pokład promu Polonia trafiło 20 pustych wagonów węglarek. Jednostka należąca do Unity Line, jako jedyna na trasie Świnoujście-Ystad, jest przystosowana do transportu kolejowego dzięki pokładowym torom kolejowym, które łączą się bezpośrednio z infrastrukturą terminali w obu portach. Rozwiązanie to pozwala na płynne przemieszczanie wagonów między lądem a promem, eliminując konieczność dodatkowych przeładunków czy transportu drogowego, co czyni transport bardziej efektywnym i przyjaznym dla środowiska.
Obserwuj Gazetę Morską w mediach społecznościowych! X (Twitter), Facebook, Instagram, Threads, YouTube i czytaj gazetamorska.pl.
Daniel Nawrocki
redaktor
galeria
komentarze
Dodaj pierwszy komentarz
zobacz też
Port Gdańsk podpisał umowę na projekt Zintegrowanego Punktu Kontroli Granicznej
Wulkan zwodował ostatni moduł doku dla Gryfii. Cała konstrukcja już na wodzie
Od Ivera Huitfeldta do ORP Wicher. Jak duński projekt fregaty trafił do stoczni w Gdyni
Gdańsk dostał 16,5 mln zł na rozbudowę mariny w Górkach Zachodnich
Politechnika Morska ogłosiła przetarg na statek szkolno-badawczy za 625 mln zł
Urząd Morski w Słupsku wrócił po sześciu latach
Trzydzieści lat i 26 hektarów. Baltic Hub wynajmuje Deepwater i buduje drugą bocznicę
Od sal wykładowych do mostka kapitańskiego. Dzień Otwarty w Szkole Morskiej w Gdyni już 14 sierpnia
Gdańsk wraca do roli spichlerza Europy. Pierwszy etap Agro Terminalu zakończony
Przemysł stoczniowy jest sztos. Marcin Ryngwelski o dźwigach pływających. Gdy nabrzeże to za mało
REKLAMA
REKLAMA