Ukraińska diaspora we Wrocławiu: tysiące głosów przeciw korupcji i marnotrawstwu. Co z ukraińskimi portami?

Ponad 2 tysiące Ukraińców, mieszkających we Wrocławiu, a także przyjezdnych z Warszawy, Gdańska, Lublina i Niemiec, zgromadziło się pod budynkiem Urzędu Miasta Wrocław, aby wyrazić swój sprzeciw wobec korupcji, marnotrawstwa środków publicznych i nierówności społecznych w Ukrainie.

biznes na świecie polityka wiadomości

22 grudnia 2025   |   17:35   |   Źródło: Gazeta Morska   |   Opracował: Kamil Kusier   |   Drukuj

fot. materiały organizatora

fot. materiały organizatora

Demonstracja była inicjatywą ukraińskiej diaspory i organizacji pozarządowych, które apelują o transparentność finansów publicznych i racjonalne wydatkowanie środków na obronę państwa oraz potrzeby obywateli.

Budżet w ogniu krytyki

 Zgodnie z ustawą budżetową przyjętą przez Radę Najwyższą 3 grudnia 2025 r., deficyt Ukrainy na 2026 rok wyniesie 41,5 mld USD, co odpowiada 18,5 proc. PKB. Dochody państwa zaplanowano na poziomie około 69 mld USD, przy wydatkach sięgających 116 mld USD, co oznacza konieczność pozyskania ponad 45 mld USD finansowania zewnętrznego.

Kluczową rolę odgrywa pomoc międzynarodowa: 10 mld USD z UE w ramach programu Ukraine Facility oraz 11,3 mld USD od USA, Japonii i Kanady.

Protestujący krytykowali wydatki budżetowe, które nie służą bezpośrednio obronie kraju, w tym finansowanie inwestycji infrastrukturalnych niezwiązanych z frontem, wzrost środków na centralne instytucje władzy oraz znaczące nakłady na media państwowe i projekty propagandowe, w tym telemaraton „United News”. Nominalne wydatki na obronę mają wynieść ok. 2,8 bln hrywien, ale uwzględniając inflację, oznacza to realny spadek środków. Nie przewidziano podwyżek dla żołnierzy, lekarzy ani pracowników socjalnych.

Gniew i determinacja uczestników

Pod budynkiem Urzędu Miasta Wrocław zgromadził się tłum. Manifestanci trzymali transparenty i flagi Ukrainy, ale także Polski i USA, a okrzyki jasno komunikowały: mieszkańcy Ukrainy nie zamierzają milczeć.

- Kiedy słucham komentarzy ekspertów ekonomicznych na temat budżetu państwa na przyszły rok, brakuje mi słów. W kraju trwa wojna — chłopcy walczą i giną, ludzie siedzą bez prądu, a władza spokojnie znajduje miliardy na telemaraton - mówił Mykyta Samsonenko.

Swoje zdanie na temat Ukrainy wyrażali także emeryci, którzy przed wojną znaleźli schronienie w Polsce.

- Kiedy emerytura człowieka wynosi 50 dolarów, a pensje urzędników rosną, wszelkie słowa o jedności brzmią fałszywie. Ludzie widzą, kto się bogaci, a kto przetrwa na ostatnie grosze. Wkrótce nadejdą czasy, kiedy władze będą musiały odpowiedzieć za wszystko zgodnie z prawem — i za rozwaloną energetykę, i za skradzione pieniądze, i za cierpienia zwykłych ludzi -  dodała emerytka Lidija Hublick.

Korupcja blokuje rozwój portów. Jaka przyszłość czeka gospodarkę morską Ukrainy?

Wśród uczestników protestu byli także Ukraińcy przyjezdni z portowych miast, którzy podkreślali, że korupcja nie omija strategicznych regionów nad Morzem Czarnym i Morzem Azowskim, wpływając na rozwój gospodarki morskiej i codzienne życie mieszkańców.

- W Odessie widzimy, jak korupcja osłabia funkcjonowanie portów i całej infrastruktury miasta. To nie tylko luksusy dla wybranych, ale realne zagrożenie dla zwykłych ludzi i bezpieczeństwa kraju — mówiła Olena Moroz, uczestniczka protestu z Odessy.

Zdaniem protestujących, korupcja, która trawi Ukrainę, podobnie jak wojna, blokuje funkcjonowanie portów.

- Mieszkam w Mariupolu i widzę, jak korupcja od lat blokuje rozwój portu, wpływa na pracę przedsiębiorstw i codzienne życie mieszkańców. Chcemy, aby władze zaczęły wspierać obywateli, a nie bogacić nielicznych, zwłaszcza w obliczu wojny — podkreślała Kateryna Lysenko, przyjezdna z Mariupola.

Ukraińcy, którzy znaleźli schronienie we Wrocławiu również widzą skalę problemu.

- Choć mieszkam we Wrocławiu, to codziennie myślę o tym, co dzieje się w ukraińskich portach. Tysiące ludzi cierpi przez nieprzejrzyste wydatki, a strategiczne miasta nad morzem zostają pozostawione same sobie — dodawał Dmytro Shevchenko, przyjezdny z Odessy.

Olena Moroz, która mieszka w Niemczech, a pochodzi z Odessy, również nie pozostawała obojętna.

- Odessa nauczyła mnie, że społeczność przetrwa tylko wtedy, gdy władze działają odpowiedzialnie. Korupcja w portach szkodzi każdemu — od pracowników po zwykłych mieszkańców. Dlatego przyjechałam do Wrocławia, aby mój głos też był słyszalny — mówiła ponownie Olena Moroz.

Alarmujące sygnały z kraju i świata

Organizatorzy powoływali się na raporty Narodowego Biura Antykorupcyjnego Ukrainy (NABU) oraz Transparency International, które wskazują, że systemowe nadużycia w czasie wojny osłabiają zdolności obronne kraju i podważają zaufanie partnerów zagranicznych.

Podczas demonstracji przypomniano też wypowiedzi Donalda Trumpa z lat 2024–2025, podkreślającego konieczność rozliczalności pomocy międzynarodowej.

Apel diaspory: koniec marnotrawstwa

Demonstracja miała charakter obywatelski i solidarnościowy. Uczestnicy wzywali do racjonalizacji wydatków publicznych, wzmocnienia kontroli antykorupcyjnej oraz skoncentrowania środków na obronie kraju i ochronie obywateli.

- Nie możemy pozwolić, by miliardy znikały w nieskutecznych projektach lub luksusowych inwestycjach wybranych. Każda decyzja władz ma realne konsekwencje dla życia zwykłych ludzi i bezpieczeństwa kraju — podkreślano podczas manifestacji.

Ukraińcy zaznaczali również, że społeczność mieszkająca poza granicami kraju może wciąż mieć realny wpływ na działania państwa, mobilizując głos i opinię publiczną.

Tłum powoli się rozchodził, ale emocje i przesłanie protestu pozostały jasne: Ukraińcy nie zamierzają milczeć wobec marnotrawstwa i korupcji, a każda decyzja władz będzie uważnie obserwowana zarówno w kraju, jak i poza jego granicami.

Postaw nam kawę, a my postawimy na dobrą morską publicystykę! Wspieraj Gazetę Morską i pomóż nam płynąć dalej - kliknij tutaj!

Kamil Kusier
redaktor naczelny

galeria


komentarze


wpisz treść
nick
SKOMENTUJ

Dodaj pierwszy komentarz