Ukraińska diaspora w Polsce przeciw korupcji. Głos o przyszłości regionu i odbudowie gospodarki morskiej

W centrum Warszawy zebrała się społeczność ukraińska mieszkająca w Polsce. Blisko 200 osób przyszło, by postawić sprawę jasno: korupcja, która według wielu sygnałów narasta w najważniejszych strukturach państwa ukraińskiego, zagraża nie tylko państwowości, lecz także bezpieczeństwu strategicznych sektorów gospodarki, w tym gospodarki morskiej.

biznes na świecie polityka wiadomości

04 grudnia 2025   |   16:10   |   Źródło: Gazeta Morska   |   Opracował: Kamil Kusier   |   Drukuj

fot. materiały prasowe

fot. materiały prasowe

„Każda hrywna powinna iść na obronę” – mocny głos diaspory

Mariia Gryshko, reprezentująca ukraińską diasporę w Polsce, mówiła o narastającym poczuciu niesprawiedliwości wśród zwykłych Ukraińców, którzy od jedenastu lat dosłownie noszą ciężar wojny na plecach.

– W czasie, gdy miliony ludzi oddają oszczędności, udzielają się jako wolontariusze i wspierają armię ukraińską, pojawiają się wiarygodne informacje o tym, że znaczne środki publiczne są rozkradane przez osoby z najbliższego otoczenia Prezydenta Wołodymyra Zełenskiego. To nie są plotki – to konkretne śledztwa dziennikarskie, raporty instytucji kontrolnych ze Stanów Zjednoczonych i zeznania świadków - mówiła Mariia Gryshko.

– W sytuacji, gdy każda hrywna powinna być przeznaczona na obronę Ukrainy, takie działania są niedopuszczalne. Nie milczmy. Domagajmy się przejrzystości, niezależnych śledztw i rzeczywistej odpowiedzialności. Tylko w ten sposób obronimy terytorium oraz zapewnimy godną przyszłość Ukrainy – podkreśliła rozmówczyni "Gazety Morskiej".

„Jeśli pozostaniemy obojętni, nie będziemy mieli dokąd wracać”

Silny akcent społeczny i gospodarczy wybrzmiał również w wystąpieniu Viktorii Dotsenko, prezesa zarządu Fundacji Viktoriia oraz dyrektora przedstawicielstwa Polsko-Ukraińskiej Izby Gospodarczej.

– Jeśli się nie zjednoczymy, jeśli wszyscy pozostaniemy obojętni na wydarzenia korupcyjne na Ukrainie, to nie poznamy własnego kraju. Nie będziemy mieli dokąd wracać, ponieważ Ukrainy już nie będzie – mówiła Viktoriia Dotsenko.

Viktoriia Dotsenko od lat zarządza pomocą humanitarną i medyczną kierowaną zarówno do Ukrainy, jak i polskich instytucji. Jej fundacja wspiera szpitale, domy pomocy społecznej, osoby z niepełnosprawnościami i służby pomocowe po obu stronach granicy. W praktyce oznacza to, że wypowiada się ktoś, kto od ponad dekady widzi ukraińską rzeczywistość nie zza biurka, ale z poziomu terenu, logistyki i realnego przepływu środków. 

Dlaczego ten protest jest ważny dla branży morskiej?

Choć demonstracja dotyczyła korupcji jako zjawiska ogólnopaństwowego, jej wymiar gospodarczy jest oczywisty dla każdego, kto pracuje w transporcie, logistyce, portach czy szerzej - w sektorze morskim.

Ukraina jest jednym z filarów bezpieczeństwa i stabilności w basenie Morza Czarnego. Przed wojną porty takie jak Odessa, Czarnomorsk czy Jużnyj obsługiwały rocznie ponad 150 mln ton ładunków. Od zbóż i rudy żelaza po produkty chemiczne i kontenery. Korupcja uderza więc w fundamenty eksportu, inwestycji, rozmów z partnerami europejskimi, a nawet w plany odbudowy infrastruktury portowej i stoczniowej.

Z perspektywy polskiej branży morskiej sprawa jest równie istotna, ponieważ to polskie porty przejęły część ukraińskiego eksportu, to polskie firmy logistyczne i spedycyjne wzięły na siebie dużą część ryzyka, to polskie i unijne środki będą uczestniczyć w odbudowie szlaków czarnomorskich, a stabilność Kijowa bezpośrednio wpływa na inwestycje i bezpieczeństwo całego regionu.

Korupcja w warunkach wojny nie jest „ukraińskim problemem wewnętrznym”. To zjawisko, które przekłada się na ceny frachtu, ubezpieczenia, decyzje armatorów, funkcjonowanie korytarzy transportowych i bezpieczeństwo ukraińskich portów, których powrót do pełnej działalności będzie jednym z kluczowych wyzwań kolejnych lat.

Sygnał ostrzegawczy z Warszawy, a w tle odbudowa Ukrainy

Warszawski protest można czytać jako sygnał, jaki ukraińska społeczność wysyła nie tylko do władz w Kijowie, ale i do partnerów międzynarodowych. Diaspora, która od ponad 10 lat realnie wspiera państwo ukraińskie, domaga się przejrzystości, by odbudowa Ukrainy – w tym jej gospodarki morskiej – nie stała się kolejnym projektem, którego fundamenty zostaną podkopane przez korupcję.

Dla branży morskiej to nie jest drobna sprawa. To informacja, że zanim świat ruszy z miliardami euro i dolarów na odbudowę portów, flot pomocniczych, infrastruktury nabrzeżowej i systemów bezpieczeństwa, społeczna presja na transparentność rośnie. I będzie rosła.

Ukraińska diaspora mówi dziś wprost: nie ma silnego Morza Czarnego, nie ma stabilnych portów i nie ma bezpiecznych korytarzy transportowych bez uczciwego państwa. I to jest komunikat, którego w sektorze morskim nie wolno ignorować, a który kiedyś też skutecznie zniszczył polski przemysł morski.
 

Postaw nam kawę, a my postawimy na dobrą morską publicystykę! Wspieraj Gazetę Morską i pomóż nam płynąć dalej - kliknij tutaj!

Kamil Kusier
redaktor naczelny

komentarze


wpisz treść
nick
SKOMENTUJ

Dodaj pierwszy komentarz