Wielodomenowość bez złudzeń. Systemy bezzałogowe między wojną, rynkiem i państwem

Współczesne środowisko operacyjne przestaje być uporządkowane według znanych od dekad kategorii. Podział na ląd, morze i powietrze - przez lata stanowiący fundament myślenia o bezpieczeństwie - dziś traci znaczenie. Zastępuje go rzeczywistość, w której kluczowa staje się zdolność do działania jednocześnie w wielu domenach, przy zachowaniu ciągłości informacji, synchronizacji i elastyczności.

forum dronowe bezpieczeństwo biznes drony pomorze sprzęt i technologie technologie kosmiczne trójmiasto wiadomości

23 kwietnia 2026   |   12:13   |   Źródło: Gazeta Morska   |   Opracował: Kamil Kusier   |   Drukuj

fot. Krzysztof Miłosz / Akademia Marynarki Wojennej

fot. Krzysztof Miłosz / Akademia Marynarki Wojennej

Drugi panel Forum Dronowego AMW UAV Forum poświęcony wielodomenowym systemom bezzałogowym nie był jednak opowieścią o technologii przyszłości. Był raczej próbą uporządkowania tego, co dzieje się już teraz - na Bałtyku, na Ukrainie, w przemyśle i w laboratoriach badawczych.

Pokazał coś znacznie ważniejszego niż nowe rozwiązania techniczne. Pokazał, że największym wyzwaniem nie jest dziś budowa dronów. Największym wyzwaniem, co podkreślali wszyscy uczestnicy dyskusji, którą moderował Mariusz Marszałkowski, wicenaczelny Defence24, jest zbudowanie systemu, który potrafi je ze sobą połączyć.

Wielodomenowość: modne słowo, trudna definicja

Choć termin „wielodomenowość” robi dziś karierę zarówno w środowiskach wojskowych, jak i biznesowych, panel pokazał, że jego znaczenie wcale nie jest oczywiste. Dla prof. Marka Grzybowskiego, z Bałtyckiego Klastra Morskiego i Kosmicznego, eksperta Gazety Morskiej, punktem wyjścia nie była technologia, lecz przestrzeń zastosowań i realne zagrożenia.

- Jednostki bezzałogowe to obszar podwójnego zastosowania - cywilnego i wojskowego. Jeśli spojrzymy na obszary morskie, to mamy bardzo łatwe do przenikania środowisko - przemyt ludzi, towarów, narkotyków - wymieniał ekspert.

Profesor zwrócił uwagę na coś, co często umyka w dyskusjach technologicznych: morze nie jest środowiskiem uporządkowanym. To przestrzeń, w której granice są płynne, kontrola jest utrudniona, zagrożenia są rozproszone i trudne do identyfikacji.

Do tego dochodzą zjawiska takie jak:

  • „floty cieni”,
  • „statki zombie” podszywające się pod nieistniejące jednostki,
  • nielegalne połowy.

W tym kontekście systemy bezzałogowe przestają być dodatkiem, a stają się narzędziem podstawowym.

Ale równie ważne było inne spostrzeżenie:

- To nie są tylko urządzenia techniczne. To jest system, w którym człowiek odgrywa bardzo istotną rolę - mówił prof. Marek Grzybowski.

To zdanie wyznacza ramy całej dyskusji: wielodomenowość to nie zestaw technologii. To system relacji między ludźmi, procesami i maszynami.

Od platform do systemów. Zmiana, która już się wydarzyła

Znacznie bardziej operacyjne podejście przedstawił dr Marek Grzybowski, który mówił o konkretnych rozwiązaniach wdrażanych w domenie morskiej. Jego diagnoza była jednoznaczna: epoka pojedynczych platform się kończy.

- To nie jest rozwiązanie dedykowane dla pojedynczych misji. To jest pełny system, który integruje wszystkie platformy w jedno oprogramowanie operacyjne.

W praktyce oznacza to odejście od myślenia: "mamy drona", "mamy jednostkę nawodną", "mamy system podwodny", na rzecz myślenia: "mamy jeden system operacyjny, który wykorzystuje różne platformy".

Ten system jest o tyle ważny, że planuje działania, rozdziela zadania, zbiera i przetwarza dane, reaguje w czasie rzeczywistym. Platformy - czy to nawodne, podwodne, czy amfibijne - stają się tylko nośnikami funkcji.

To fundamentalna zmiana, bowiem wartość przenosi się z hardware’u na software.

Kosmos i niewidoczna warstwa, bez której wszystko się rozpada

W dyskusji pojawił się też element, który często jest pomijany, a bez którego wielodomenowość w ogóle nie istnieje. Marcin Sarnowski ze SpaceForest zwrócił uwagę, że domena kosmiczna nie jest po prostu kolejnym "obszarem działania".

- Kosmos jest warstwą, która integruje poszczególne systemy. Bez komunikacji każdy system będzie tylko swoim silosem.

To spostrzeżenie ma daleko idące konsekwencje. Bez infrastruktury kosmicznej nie ma stabilnej komunikacji na dużych odległościach, nie ma spójnego obrazu operacyjnego, nie ma synchronizacji działań.

Innymi słowy, bez kosmosu wielodomenowość pozostaje tylko koncepcją.

Autonomia między oczekiwaniami a rzeczywistością

Wątek autonomii i sztucznej inteligencji pojawił się naturalnie, ale - co istotne - został potraktowany bez przesady i bez sensacyjnych wizji. Piotr Halicki sprowadził temat na poziom praktyki:

- Nawet jeżeli mamy bezzałogowy statek latający, on musi gdzieś wylądować, naładować baterie, zrzucić dane.

Autonomia nie oznacza więc niezależności. Oznacza raczej wykonywanie zaplanowanych działań, funkcjonowanie przy utracie łączności, wsparcie operatora.

- Autonomiczność powinna sprowadzać się do tego, że jest wgrana operacja i ona definiuje działanie - podkreślał ekspert.

To ważne rozróżnienie, szczególnie w kontekście rosnącej roli AI. Systemy uczą się szybciej, analizują więcej danych, podejmują decyzje operacyjne. Ale nie wychodzą poza ramy zdefiniowane przez człowieka.

Integracja to słabe ogniwo całego systemu

Jeżeli jednak szukać jednego problemu, który powracał w każdej wypowiedzi, to była nim integracja. Nie brak technologii. Nie brak pomysłów, a brak możliwości połączenia tego wszystkiego w całość.

Jak zauważył Piotr Halicki:

- Większość producentów produkuje black boxy, które są bardzo ciężko integrowalne.

To oznacza w praktyce, że systemy nie komunikują się ze sobą, dane są zamknięte, integracja wymaga ogromnych nakładów.

Problem ten został potwierdzony także doświadczeniami z Ukrainy, gdzie mimo ogromnego nasycenia systemami bezzałogowymi, interoperacyjność pozostaje wyzwaniem.

Efekt jest prosty: mamy technologie, ale nie mamy systemu.

Wojna na Ukrainie jako punkt zwrotny

Nie sposób było analizować rynku bez odniesienia do Ukrainy, która stała się największym poligonem dla systemów bezzałogowych na świecie. Dr Marek Grzybowski mówił o tym wprost:

- Dzisiaj oprogramowanie powstaje w ciągu dwóch lat, a testy trwają sześć miesięcy. Dawniej trwało to kilkukrotnie dłużej.

Ale jeszcze ważniejsza jest zmiana ekonomiczna:

- Dron ma kosztować tyle, co pocisk 155 mm. Jeżeli macie taki dron - kupimy każdą ilość.

To zmienia wszystko. Sytemy stają się masowe, liczy się cena i dostępność, Technologia musi być skalowalna.

Ukraina to dzisiaj konkurent, nie tylko pole walki

Z tej perspektywy Ukraina przestaje być wyłącznie odbiorcą technologii. Staje się jej producentem.

- Prototyp, który się sprawdził na froncie, natychmiast jest wdrażany - mówił dr Marek Grzybowski.

Taki proces działanai determinuje oczywiście wojna. W takim środowisku oznacza to brak biurokracji, certyfikacji i długich procedur. Oznacza to po prostu ogromną przewagę, ale i realne zagrożenie. Po wojnie ukraińskie firmy mogą wejść na rynki międzynarodowe z gotowymi, sprawdzonymi rozwiązaniami.

Polska i potencjał, który nie jest wykorzystany

Na tle tych zmian Polska wypada ambiwalentnie. Z jednej strony, jak podkreślił prof. Marek Grzybowski:

- Mamy potencjał naukowy. Mamy kompetencje.

Z drugiej:

- On jest rozproszony. Nie jest skumulowany do wspólnego działania.

To oznacza na dzisiaj brak koordynacji, brak wspólnej strategii, brak integracji środowisk.

Marcin Sarnowski uzupełnił ten obraz dodając, że:

- Firmy rozwijają technologie, ale nie wiedzą, czego państwo od nich chce.

Efekt? Projekty zatrzymują się na etapie rozwoju, technologie nie trafiają na rynek, potencjał nie przekłada się na przewagę.

System vs tempo. Gdzie przegrywamy?

Jednym z najmocniejszych wątków była różnica w tempie działania. W USA decyzje zapadają w miesiące, nawet jeżeli dotyczą systemów zewnętrznych. W Polsce takie procesy trwają lata, niekiedy nawet nigdy nie są ostatecznie wdrażane.

Jak zauważył Marcin Sarnowski:

- Jak widzimy drony za trzy lata w Polsce, gdybyśmy spojrzeli dzisiaj? Tak, jak potrzeba jest teraz.

To jedno zdanie pokazuje skalę problemu. W świecie dynamicznych konfliktów czas staje się zasobem strategicznym.

Dual-use to jedyna droga do skali?

Ważnym elementem dyskusji była też kwestia podwójnego zastosowania technologii.

- Projekt nie spinał się biznesowo, dopóki nie pojawił się impuls ze strony wojska - przekonywali eksperci.

To doskonale pokazuje, że wojsko inicjuje rozwój, sektor cywilny zapewnia skalę i dopiero razem tworzą rynek.

Przyszłość nie będzie czekać

Panel nie pozostawił złudzeń. Przyszłość systemów bezzałogowych to integracja domen, dominacja software’u, szybkie wdrożenia, masowość rozwiązań.

Polska ma wszystko, by być częścią tego procesu. Ale w świecie, w którym przewagę daje tempo i zdolność integracji, jedno pozostaje kluczowe. Mianowicie nie to, czy mamy technologię, tylko to, czy potrafimy ją wykorzystać szybciej niż inni.

Patronat honorowy nad AMW UAV Forum objęli: wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz, minister rolnictwa i rozwoju wsi Stefan Krajewski, minister aktywów państwowych Wojciech Bałczun, wojewoda pomorska Beata Rutkiewicz, szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego, prof. Sławomir Cenckiewicz, marszałek województwa pomorskiego Mieczysław Struk oraz prezydent Gdyni Aleksandra Kosiorek.

Partnerami strategicznymi forum byli: Grupa WB, Enterosoft, Radmor S.A.

Partnerami wydarzenia byli: Fundacja Żelazny, Izba Gospodarczo-Handlowa, Morska Służba Poszukiwania i Ratownictwa SAR, Kancelaria Doradcza Krzysztofa Mikietyńskiegi, OBR CTM PGZ S.A., Miasto Gdynia, Agencja Rozwoju Gdyni, Port Gdynia, CTO S.A., APS, SpaceForest, SEA Global, Polskie Towarzystwo Gospodarcze.

Partnerami medialnymi forum byli: wPolsce24, SIECI, Defence24, Dziennik Bałtycki, wGospodarce.pl, Defence Channel, Polska Zbrojna, Radio Gdańsk.

Postaw nam kawę, a my postawimy na dobrą morską publicystykę! Wspieraj Gazetę Morską i pomóż nam płynąć dalej - kliknij tutaj!

Kamil Kusier
redaktor naczelny

galeria


komentarze


wpisz treść
nick
SKOMENTUJ

Dodaj pierwszy komentarz