URC 2026 w Gdańsku: 580 miliardów dolarów, drony i wielka szansa dla polskiego biznesu
Gdańsk stał się na dwa dni gospodarczo-polityczną stolicą Europy. W AmberExpo trwa piąta edycja Ukraine Recovery Conference (URC 2026) – największego na świecie forum poświęconego odbudowie Ukrainy. Pod jednym dachem zebrały się delegacje blisko 70 państw, szefowie najważniejszych instytucji finansowych świata i liderzy biznesu. Stawką są setki miliardów dolarów – i miejsce polskich firm w największym projekcie odbudowy na kontynencie od czasów planu Marshalla.
biznes inwestycje polityka pomorze trójmiasto wiadomości25 czerwca 2026 | 16:58 | Źródło: Gazeta Morska | Opracował: Kamil Kusier | Drukuj

fot. KPRM
Konferencję, którą współorganizują rządy Polski i Ukrainy, otworzył w czwartek rano premier Donald Tusk. Polską delegację prowadzi szef rządu wraz z ministrami, ukraińską – premier Julia Swyrydenko. Po Lugano, Londynie, Berlinie i Rzymie gospodarzem tegorocznej edycji jest Polska, a wybór Gdańska – miasta Solidarności i bałtyckiego portu – nie był przypadkowy.
Skala bez precedensu
Najtwardsze liczby padły z ust prezesa Banku Światowego. Ajay Banga ostrzegł, że potrzeby odbudowy są ogromne: w nadchodzącej dekadzie Ukraina będzie potrzebować ponad 580 miliardów dolarów. Bank Światowy pozyskuje obecnie 2 miliardy dolarów na program SPUR 2.0 (Special Program for Ukraine Recovery), w tym od partnerów europejskich. Część tych środków może pochodzić z sektora publicznego, ale lwia część musi trafić do Ukrainy z sektora prywatnego.
– Sektor prywatny nie pojawi się bez rządów prawa i odpowiednich reform – zastrzegł Ajay Banga, wskazując na konieczność podstawowych reform w energetyce, w tym prywatyzacji, oraz na uruchomienie mechanizmu pokrywającego lukę rentowności inwestycji (viability gap fund).
Skala potrzeb jest spójna w różnych wyliczeniach: szacunki Banku Światowego, Unii Europejskiej i ONZ mówią o kwocie rzędu 500 mld euro (ok. 588 mld dolarów), a niektóre wyceny sięgają nawet 800 mld dolarów. Niezależnie od metodologii to projekt liczony w setkach miliardów i rozłożony na całą dekadę.
Pieniądze już płyną
Że nie są to wyłącznie deklaracje, pokazało wystąpienie otwierające przewodniczącej Komisji Europejskiej. Ursula von der Leyen ogłosiła, że jeszcze tego samego dnia na konta rządu w Kijowie trafi pierwsza płatność w wysokości 3,2 mld euro – z ogólnounijnej pożyczki opiewającej łącznie na 90 mld euro. W najbliższych dniach ma ruszyć dystrybucja oddzielnych środków – według różnych źródeł od 5 do 6 mld euro – przeznaczonych wyłącznie na finansowanie produkcji dronów w Ukrainie.
Komisja zainaugurowała też Europejski Fundusz Flagowy na rzecz Odbudowy Ukrainy, powołany wspólnie przez UE, Polskę, Niemcy, Francję i Włochy. Z początkowym budżetem rzędu 220 mln euro ma on docelowo zmobilizować miliard euro na inwestycje w strategiczne sektory. Logika jest prosta: kapitał publiczny bierze na siebie pierwsze ryzyko, by zbudować zaufanie potrzebne do przyciągnięcia dużego kapitału prywatnego. Tę samą myśl podchwycił kanclerz Niemiec Friedrich Merz, podkreślając, że samo finansowanie publiczne nie wystarczy, by odbudować kraj dotknięty tak ogromnymi zniszczeniami.
Przesłanie szefowej KE było jednoznaczne.
– Jeśli inwestujesz w Ukrainę, inwestujesz w Europę – mówiła Ursula von der Leyen, przypominając, że od początku pełnoskalowej rosyjskiej inwazji Unia wraz z państwami członkowskimi przeznaczyła na wsparcie Ukrainy około 200 mld euro.
– Ukraina zwycięży, będzie się rozwijać, będzie prosperować – przekonywała, dodając, że europejskiego wyboru narodu ukraińskiego nie da się złamać.
Do grona darczyńców dołączyła Wielka Brytania. Szefowa brytyjskiej dyplomacji Yvette Cooper zapowiedziała pakiet wart blisko 290 mln funtów (ponad 330 mln euro), skierowany na energetykę i infrastrukturę krytyczną, wsparcie biznesu oraz programy w obszarze edukacji i wymiaru sprawiedliwości. Jak podkreśliła, Ukraina potrzebuje wsparcia długoterminowego – nie tylko po to, by przetrwać konflikt, ale i by odbudować się w przyszłości.
Polski biznes wchodzi do gry
Dla pomorskich i polskich przedsiębiorców kluczowy jest wymiar biznesowy konferencji. Premier Julija Swyrydenko zapowiedziała, że w ciągu dwóch dni obrad strona ukraińska oczekuje podpisania ponad 160 umów o łącznej wartości 10 mld euro. W skali całego wydarzenia ma zostać sfinalizowanych około 200 porozumień, umów i listów intencyjnych.
Ukraina przyjechała do Gdańska z konkretami. Wicepremier i minister rozwoju Ołeksij Kuleba zapowiedział prezentację ponad 530 projektów inwestycyjnych z gmin i regionów oraz – po raz pierwszy – pełnego portfela projektów partnerstwa publiczno-prywatnego w transporcie, logistyce, mieszkalnictwie i infrastrukturze komunalnej. Wśród nich znalazły się projekty rozwoju korytarzy logistycznych, modernizacji infrastruktury granicznej i rozbudowy „Solidarity Lanes". Tylko w obszarze mieszkalnictwa, infrastruktury i odbudowy regionalnej Ukraina spodziewa się podpisania ponad 30 umów o wartości przekraczającej 1,5 mld euro.
Pierwsze podpisy już padły – i to w sektorze, który jest sercem odbudowy. Cztery największe polskie spółki energetyczne – PGE, Orlen, Enea i Tauron – parafowały list intencyjny w sprawie wsparcia i modernizacji zniszczonego wojną systemu energetycznego Ukrainy. Wcześniej Orlen i ukraiński Naftogaz zawarły dwa porozumienia wyznaczające ramy współpracy w dostawach LNG oraz transformacji energetycznej.
Minister aktywów państwowych Wojciech Balczun nazwał odbudowę Ukrainy największym projektem od czasów II wojny światowej, którego wartość Bank Światowy szacuje na ponad pół biliona dolarów.
– Nie wyobrażam sobie, żeby polskie firmy nie brały w nim udziału – podkreślił.
To zdanie dobrze oddaje atmosferę gdańskich obrad: przekonanie, że okno możliwości jest otwarte teraz, a przewaga geograficzna, gotowe sieci logistyczne i wieloletnia obecność polskich firm w ukraińskiej gospodarce stawiają je w pierwszym rzędzie potencjalnych partnerów.
Morski i logistyczny wymiar odbudowy
Choć konferencja koncentruje się na energetyce, infrastrukturze krytycznej i logistyce, jej infrastrukturalna oś ma dla branży morskiej znaczenie wprost. Funkcjonująca horyzontalnie Platforma Infrastrukturalna opiera się m.in. na odbudowie i modernizacji dróg, kolei, portów oraz przyszłych lotnisk w kontekście integracji z transeuropejską siecią transportową TEN-T. Ukraińskie propozycje obejmują rozwój korytarzy logistycznych, modernizację infrastruktury granicznej i dalszą rozbudowę „Solidarity Lanes" – szlaków, którymi od początku wojny płynie eksport i import Ukrainy.
Wątek morski wybrzmiał także w wystąpieniu przedstawiciela Bułgarii, Rumena Radewa – polityka o wojskowym rodowodzie, generała majora, a obecnie premiera tego kraju. Wśród trzech obszarów regionalnej współpracy z Ukrainą wymienił on – obok dywersyfikacji energetycznej i współpracy w zakresie bezpieczeństwa – łączność czarnomorską. Jako kluczowy projekt energetyczny wskazał rozbudowę Pionowego Korytarza Gazowego, łączącego sieci przesyłowe Grecji, Bułgarii, Rumunii, Węgier, Słowacji, Mołdawii i Ukrainy.
Każdy z tych setek miliardów na odbudowę to przede wszystkim strumień ładunków – stali, cementu, prefabrykatów, sprzętu, paliw – który musi gdzieś wejść na kontynent i pojechać dalej na wschód. Dla portów Trójmiasta i całego pomorskiego zaplecza logistycznego oznacza to perspektywę długoletniego wzrostu przeładunków i nową rolę bałtyckiego korytarza jako bramy zaopatrzeniowej powojennej Ukrainy. Pomorze ma tu więcej niż jeden atut: terminale przeładunkowe i kontenerowe Gdańska i Gdyni, zaplecze stoczniowe i remontowe, doświadczenie w obsłudze ładunków masowych i projektowych, a także rosnący klaster przemysłu obronnego. To wątki, które warto śledzić niezależnie od politycznych nagłówków – bo realne kontrakty będą zapadać tam, gdzie wcześniej zbudowano relacje i zdolności.
Nowy filar: bezpieczeństwo i drony
Tegoroczna edycja przyniosła nowość – zaproponowany przez Polskę wymiar bezpieczeństwa i obrony, włączony jako integralny element URC 2026. Program podzielono na pięć filarów: biznes, bezpieczeństwo i obronność, integrację z UE, rozwój regionalny oraz kapitał ludzki. Wzmocnienie zdolności obronnych Ukrainy traktowane jest jako warunek wstępny szeroko rozumianej odbudowy.
Najciekawiej brzmi tu zapowiedź coraz ściślejszej integracji europejskiego i ukraińskiego przemysłu zbrojeniowego. Ursula Von der Leyen wskazała konkretne przykłady tego partnerstwa: ukraińskie drony produkowane w Niemczech i paliwo do ukraińskich pocisków Flamingo, które wkrótce ma powstawać w Danii. Doświadczenie Ukrainy na polu walki – jak argumentowała – jest niezrównane, a kraj staje się nie tylko odbiorcą, ale i dostawcą bezpieczeństwa dla Europy. O integracji ukraińskiego przemysłu z europejską bazą obronną dyskutowali m.in. wiceminister obrony Cezary Tomczyk i unijny komisarz ds. obrony Andrius Kubilius. Drony, sztuczna inteligencja i ochrona infrastruktury krytycznej to dziś jeden z najgorętszych obszarów całego forum.
Bezpieczeństwo zdominowało też wydarzenia towarzyszące. Na marginesie konferencji odbył się szczyt wschodniej flanki – roboczy lunch, w którym obok przewodniczącej Komisji Europejskiej wzięli udział liderzy Polski, Bułgarii, Estonii, Finlandii, Łotwy, Litwy, Rumunii i Szwecji. Dla państw bałtyckich i frontowych odbudowa Ukrainy i własne bezpieczeństwo to dwie strony tego samego równania.
Jedna sala, różne tony
Gdański szczyt pokazał też, że jednomyślność Europy ma swoje odcienie. Z głównej sceny dominował ton bezwarunkowego wsparcia, ale nie wszyscy goście mówili dokładnie jednym głosem.
Najbardziej zapadające w pamięć słowa padły z ust premiera Albanii Edi Ramy.
– Odbudowa to nie filantropia, lecz strategia – przekonywał, dodając, że nie chodzi jedynie o naprawę tego, co zniszczone, ale o zbudowanie demokratycznej, europejskiej i odpornej Ukrainy.
Albański premier odbudowę Ukrainy i europejską integrację Bałkanów Zachodnich nazwał procesami, które wzajemnie się wzmacniają.
– Ukraina odbudowuje odwagę Europy. Europa musi pomóc odbudować przyszłość Ukrainy – spuentował premier.
Inną nutę wnieśli przywódcy z Europy Środkowej i znad Morza Czarnego. Premier Czech Andrej Babiš, nie kwestionując prawa Ukrainy do obrony, wezwał do bardziej aktywnej dyplomacji zmierzającej do zakończenia wojny, zamiast skupiania się wyłącznie na zbrojeniach.
– Każdy suwerenny naród ma prawo się bronić – zaznaczył, za główne wyzwanie uznając jednak znalezienie drogi do zakończenia wojny i odbudowy warunków dla pokoju „sprawiedliwego, stabilnego i trwałego".
Podobny akcent postawił Rumen Radew, dla którego priorytetem jest zakończenie działań wojennych.
– Ta wojna na wyniszczenie, zniszczenie i spustoszenie musi się zakończyć – mówił, opowiadając się za trwałym pokojem osiągniętym drogą dyplomatyczną, zgodnie z Kartą Narodów Zjednoczonych.
To napięcie między „wspierać do zwycięstwa" a „najpierw zakończyć wojnę" było jednym z najciekawszych podtekstów całej konferencji.
Polityczne tło i symbolika Gdańska
Gdański szczyt odbywa się w cieniu napięcia w relacjach polsko-ukraińskich. Ani prezydent Karol Nawrocki (nie został zaproszony), ani prezydent Wołodymyr Zełenski nie pojawili się w AmberExpo; ukraińską delegację – zgodnie z decyzją Kijowa – poprowadziła premier Julija Swyrydenko. Donald Tusk komentował, że decyzja ta przesuwa ciężar konferencji bardziej w stronę gospodarki i wymiaru praktycznego. W przeddzień obrad premier rozmawiał także m.in. z prezesem Banku Światowego, kanclerzem Friedrichem Merzem, premierem Mołdawii Alexandru Munteanu oraz przewodniczącym Prezydium Bośni i Hercegowiny Denisem Bećiroviciem – sygnał, że perspektywa odbudowy łączy też kraje Bałkanów Zachodnich aspirujące do UE.
Premier Donald Tusk zrezygnował z przygotowanego przemówienia i mówił osobiście.
– Przyszłość możemy zbudować tylko na prawdzie, na wzajemnym szacunku, na rozumieniu historii – apelował do rodaków w Polsce i na Ukrainie oraz do przyjaciół w Europie.
Przypomniał, że odbudowa to nie tylko budynki, elektrownie i szkoły, ale także gotowość do pojednania, bez której nie ma pełnego zjednoczenia Europy.
Mocno wybrzmiał w tym kontekście głos kanclerza Friedricha Merza. Nawiązując do słów Donalda Tuska o tym, że nieopodal zaczynała się II wojna światowa, niemiecki kanclerz przypomniał 35. rocznicę polsko-niemieckiego traktatu o dobrym sąsiedztwie i przyznał wprost, że Niemcy popełniły „potworne zbrodnie" na Polakach w latach 1939–45, dziękując im za to, że mimo nich możliwe były pokój i przyjaźń. To nie była formalna skrucha, ale na tle wcześniejszych kontrowersji wokół jego wypowiedzi o długości wojny – wyraźny gest.
– Stoimy ramię w ramię w obronie wolności i dlatego stoimy ramię w ramię z Ukrainą – mówił Friedrich Merz, zapewniając, że zaczyna być jasne, iż Rosja nie wygra tej wojny.
Julija Swyrydenko, otwierając swoje wystąpienie, zwróciła się wprost do Polaków.
– Drodzy Polacy, bardzo dziękuję za waszą pomoc, którą okazaliście wtedy, kiedy była najbardziej potrzebna – mówiła premier Ukrainy, dziękując też za chęć budowania wspólnej przyszłości w ramach Unii.
Ursula Von der Leyen przypomniała z kolei, że na początku inwazji to Gdańsk potwierdził swoją renomę miasta wolności – pięć tysięcy rodzin ugościło wówczas ukraińskich uchodźców, a szkoły rozpoczęły naukę po ukraińsku.
Odbudowa zaczyna się teraz
Drugiego dnia w Gdańsku zapadną kolejne podpisy, a sektorowe fora – od transportu po partnerstwo publiczno-prywatne – przełożą wielką politykę na konkretne kontrakty. W tle toczy się proces akcesyjny: 15 czerwca państwa UE jednomyślnie otworzyły pierwszy klaster negocjacyjny z Ukrainą, a Bruksela zapowiada szybkie otwarcie kolejnych. Konferencja po raz pierwszy łączy też trzy porządki, które dotąd biegły osobno – biznes, odbudowę i bezpieczeństwo – a kolejną edycję, w 2027 roku, ma poprowadzić Estonia. Dla polskich firm, w tym tych z branży morskiej, logistycznej i obronnej, gdański szczyt jest sygnałem, że odbudowa Ukrainy nie jest mirażem przyszłości, lecz procesem, który zaczyna się tu i teraz.
Postaw nam kawę, a my postawimy na dobrą morską publicystykę! Wspieraj Gazetę Morską i pomóż nam płynąć dalej - kliknij tutaj!
Kamil Kusier
redaktor naczelny
komentarze
Dodaj pierwszy komentarz
zobacz też
Gdańsk dostał 16,5 mln zł na rozbudowę mariny w Górkach Zachodnich
Politechnika Morska ogłosiła przetarg na statek szkolno-badawczy za 625 mln zł
PGE Baltica podpisała list intencyjny z Chordata. Turbiny mają zyskać predykcyjny monitoring akustyczny
Bechtel przejmuje teren pod elektrownię jądrową. Ruszają roboty ziemne w Choczewie
Grupa WB przenosi łączność wojskową z lądu na morze. System FONET-NAVY trafia na kolejne okręty
Urząd Morski w Słupsku wrócił po sześciu latach
Trzydzieści lat i 26 hektarów. Baltic Hub wynajmuje Deepwater i buduje drugą bocznicę
Themis przed pierwszym lotem. Manewr powrotu europejskiej rakiety projektuje gdyński SpaceForest
Aquapark w Redzie po awarii. Rekiny, przepisy i ochrona gatunku
Dobra energia wraca na plażę w Ustce. Dwa tygodnie bezpłatnych atrakcji od Fundacji PGE
REKLAMA
REKLAMA