Trzy procent w budżecie, jeden dla ratowników. Spór o płace w Służbie SAR wraca do Sejmu
Ustawa budżetowa na 2026 rok zapisała dla państwowej sfery budżetowej wzrost wynagrodzeń o 3 procent. Pracownicy Morskiej Służby Poszukiwania i Ratownictwa usłyszeli od dyrekcji propozycję odpowiadającą mniej więcej jednemu. Poseł Kacper Płażyński złożył 14 lipca interpelację do ministra infrastruktury Dariusza Klimczaka z pytaniem, gdzie podziała się różnica. To już drugie w ciągu miesiąca podejście do tej samej sprawy, po przegranym w czerwcu głosowaniu w Sejmie.
gospodarka morska polityka pracuj na morzu ratownictwo morskie wiadomości25 lipca 2026 | 07:45 | Źródło: Gazeta Morska | Opracował: Kamil Kusier | Drukuj

fot. Kamil Kusier / Gazeta Morska
Spór o 55 złotych do podstawy
Sprawa nie zaczęła się od interpelacji. Toczy się w Służbie SAR co najmniej od wiosny i była opisywana przez stronę związkową na długo przed wpisem posła.
Region Gdański NSZZ Solidarność relacjonował w połowie czerwca, że tegoroczny budżet SAR na wynagrodzenia nie gwarantuje trzyprocentowej podwyżki przysługującej reszcie budżetówki. Dyrekcja miała początkowo zaproponować dodatek w wysokości 35 złotych do płacy zasadniczej. Po rozmowach ze związkami zawodowymi kwota wzrosła do 55 złotych. W przeliczeniu na wskaźnik daje to około jednego procenta zamiast trzech.
To jest sedno sprawy i to jest liczba, od której zależy ocena całej reszty.
Trzy procent, ale od czego
Warto uczciwie opisać mechanizm, bo od niego zależy, czy zarzut posła trafia w cel.
Ustawa budżetowa na rok 2026, uchwalona 9 stycznia i obowiązująca od 20 stycznia, ustala średnioroczny wskaźnik wzrostu wynagrodzeń w państwowej sferze budżetowej na poziomie 103,0 procent. Podwyżki nalicza się od 1 stycznia 2026 roku. Wiceminister finansów Jurand Drop informował Radę Dialogu Społecznego, że trzyprocentowa waloryzacja kosztuje budżet państwa około 6,8 miliarda złotych, a każdy dodatkowy punkt procentowy to kolejne 2,3 miliarda.
Kluczowa jest jednak konstrukcja tego wskaźnika. Odnosi się on do funduszu wynagrodzeń jednostki jako całości, a nie do płacy zasadniczej każdego pracownika z osobna. Dysponent może rozdysponować środki inaczej niż przez proporcjonalne podniesienie podstaw: na awanse, na wyrównania dla wybranych grup, na pochodne od wynagrodzeń, na nagrody, wreszcie na obsadzenie wakatów. Formalnie fundusz rośnie o trzy procent. Płaca zasadnicza konkretnego ratownika może wzrosnąć o jeden.
Pytanie nie brzmi więc wyłącznie, czy pieniądze zniknęły, bo zapewne nie zniknęły. Brzmi ono: na co zostały przeznaczone i kto o tym zdecydował.
Kacper Płażyński o koniecznej kontroli sposobu rozdysponowania funduszu płac
Kacper Płażyński sformułował interpelację jako żądanie zestawienia liczbowego. Chce wiedzieć, ile dokładnie środków przekazano Służbie SAR na wzrost wynagrodzeń w 2026 roku i kto podjął decyzję o podwyżce na poziomie jednego procenta. Pyta o przeznaczenie różnicy między wskaźnikiem budżetowym a propozycją przedstawioną pracownikom, wprost wskazując możliwe kierunki: nagrody, dodatki, nowe etaty, odprawy. Domaga się też terminu wypłaty należnych podwyżek wraz z wyrównaniem od 1 stycznia oraz deklaracji, czy resort przeprowadzi kontrolę sposobu rozdysponowania funduszu płac.
W uzasadnieniu poseł podnosi także wątek porównawczy. Twierdzi, że pracownicy urzędów morskich, podlegających temu samemu resortowi, mieli otrzymać podwyżki odpowiadające pełnemu wskaźnikowi. Ta teza pochodzi z interpelacji i nie została na dziś niezależnie potwierdzona. Jeśli się obroni, będzie najmocniejszym punktem całego wystąpienia, bo pokaże nierówne traktowanie jednostek w obrębie jednego ministerstwa.
Miesiąc wcześniej to samo przepadło dwa razy
Interpelacja nie jest odosobnionym gestem. Jest kontynuacją po przegranej.
18 czerwca sejmowe Komisja Finansów Publicznych oraz Komisja Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej rozpatrywały poprawki do rządowego projektu ustawy o zmianie niektórych ustaw w celu wsparcia przedsiębiorstw żeglugowych oraz stworzenia warunków ich funkcjonowania pod polską banderą. Poprawkę dotyczącą wynagrodzenia za stan gotowości zgłosił Krzysztof Szymański z Konfederacji, absolwent Akademii Morskiej w Gdyni i były oficer elektroautomatyk we flocie handlowej. Poparł go między innymi Kacper Płażyński.
Poprawka zakładała podniesienie wynagrodzenia za stan gotowości do co najmniej 60 procent stawki godzinowej wynikającej z osobistego zaszeregowania. Sekretarz stanu w Ministerstwie Infrastruktury Arkadiusz Marchewka przyznał, że zna problem, ale wskazał, że powinien on zostać rozwiązany przy okazji innej ustawy i po uzgodnieniach z Ministerstwem Finansów, ponieważ wymagałoby to dodatkowych 12 milionów złotych rocznie dla Służby SAR. W komisji poprawka przepadła stosunkiem głosów 16 do 26.
Nazajutrz, 19 czerwca, wróciła pod głosowanie plenarne i przepadła ponownie, 207 do 226. Za głosowały kluby opozycyjne, przeciw posłowie koalicji rządzącej. Tego samego dnia Sejm uchwalił samą ustawę banderową niemal jednomyślnie, 431 głosami za, przy czterech wstrzymujących się i braku głosów przeciw. Ustawa wprowadza zerowy PIT dla marynarzy i pracowników statków obsługujących sektor offshore oraz rozszerza możliwość korzystania z podatku tonażowego.
Izba zgodziła się więc co do zachęt podatkowych dla armatorów i marynarzy floty handlowej, ale nie znalazła większości dla dwunastu milionów na dodatek za gotowość dla załóg ratowniczych. Można to tłumaczyć logiką legislacyjną, bo regulacje dotyczące państwowej jednostki budżetowej rzeczywiście nie są materią ustawy o wsparciu przedsiębiorstw żeglugowych. Strona związkowa czyta to inaczej.
Dyżur po kodeksie i dyżur po ustawie o pracy na morzu
Drugi, znacznie starszy wątek sporu dotyczy właśnie dodatku za gotowość i wymaga wyjaśnienia, bo jest mniej intuicyjny niż arytmetyka podwyżek.
Ratownik morski pełni dobę w podziale na dziesięć godzin w trybie pracy i czternaście godzin pogotowia ratowniczego. Przez te czternaście godzin musi pozostawać na terenie bazy, w gotowości do wyjścia.
Zgodnie z ustawą o pracy na morzu wynagrodzenie za każdą godzinę gotowości poza czasem pracy wynosi nie mniej niż 18 procent stawki godzinowej liczonej od minimalnego wynagrodzenia za pracę. W przeliczeniu na dzisiejsze stawki daje to około 5,40 złotego za godzinę. Kodeks pracy dla dyżuru pełnionego poza normalnymi godzinami pracy przewiduje natomiast wynagrodzenie wynikające z osobistego zaszeregowania pracownika, a w razie braku wyodrębnienia takiego składnika, 60 procent wynagrodzenia.
Różnica polega więc na dwóch rzeczach naraz: na wskaźniku procentowym oraz na podstawie, od której się go liczy. Osiemnaście procent od najniższej krajowej to zupełnie inna kwota niż sześćdziesiąt procent od stawki własnej.
Związkowcy podnoszą tę sprawę od ponad dekady. W 2022 roku analogiczna poprawka do ustawy o pracy na morzu otrzymała numer druku sejmowego i nigdy nie trafiła pod obrady. Postulat przetrwał zmianę rządu bez zmiany statusu.
Przewodniczący Komisji Międzyzakładowej Morskich Służb i Przedsiębiorstw Ratowniczych NSZZ Solidarność Dariusz Słomiński, na co dzień pełniący służbę w Brzegowej Stacji Ratowniczej w Helu, zarzuca wiceministrowi Arkadiuszowi Marchewce, że jako polityk opozycji deklarował realizację postulatów ratowników, a po objęciu stanowiska w rządzie przestał odpowiadać. Ocenił też, że w izbie brakuje posłów znających realia pracy na morzu.
Warto rozdzielić oba wątki, bo są to dwie odrębne sprawy o różnym ciężarze i różnej ścieżce. Tegoroczny fundusz płac to kwestia rachunkowa, możliwa do wyjaśnienia jednym zestawieniem. Dodatek za gotowość wymaga zmiany ustawowej, zgody Ministerstwa Finansów i pieniędzy, których w tegorocznym budżecie nie zapisano.
Dwa systemy w jednej służbie
Trzecia warstwa problemu jest strukturalna i przez to najtrudniejsza do naprawienia jedną poprawką.
Służba SAR funkcjonuje w dwóch reżimach płacowych naraz. Załogi statków ratowniczych podlegają ustawie o pracy na morzu, z dodatkiem za gotowość liczonym od minimalnego wynagrodzenia. Obsada brzegowych stacji ratowniczych rozliczana jest w formule miesięcznej stawki zasadniczej powiększonej o dodatki za dyżury i pracę w trudnych warunkach. Zakres obowiązków jest zbliżony, jednostka jest jedna, a pieniądze płyną dwoma torami. Związkowcy określają to zwięźle: ta sama służba, ale po różnych pieniądzach.
Do tego dochodzi erozja relacji płacowych rozciągnięta na ponad dwie dekady. Według wyliczeń strony związkowej w 2002 roku, gdy powstawała służba, pensja zasadnicza kapitana odpowiadała mniej więcej trzem minimalnym wynagrodzeniom. Dziś jest to około półtora. W przypadku marynarza wskaźnik wynosił 1,8, obecnie zbliża się do jednej najniższej krajowej. To nie jest efekt jednej decyzji ani jednego rządu, tylko skutek dwudziestu lat waloryzacji wolniejszej niż wzrost płacy minimalnej.
Czternaście baz, 310 osób, coraz więcej pracy
Służba SAR to Morskie Ratownicze Centrum Koordynacyjne w Gdyni oraz Pomocnicze Centrum Koordynacyjne w Świnoujściu, czternaście baz rozmieszczonych na Wybrzeżu od Świnoujścia po Tolkmicko, flota statków ratowniczych i obsada stacji brzegowych. Pracuje w niej około 310 osób, z czego około 175 na statkach. Wejście do zawodu wymaga dyplomu morskiego, szeregu szkoleń odnawianych co pięć lat oraz sprawności fizycznej i odporności psychicznej weryfikowanych w praktyce.
Kontekst operacyjny zaostrzył się w ostatnich latach niezależnie od kwestii płacowych. Polskie obszary morskie to dziś plac budowy morskich farm wiatrowych, rosnący ruch jednostek obsługujących offshore, infrastruktura krytyczna na dnie i podwyższone napięcie na Bałtyku. Każdy z tych czynników zwiększa prawdopodobieństwo zdarzenia wymagającego akcji ratowniczej.
Służba ma też za sobą historię sporów płacowych rozwiązywanych dopiero pod presją. W 2009 roku podwyżki rzędu 30 procent przyszły po akcji protestacyjnej prowadzonej od czerwca. W 2021 roku, po miesiącach negocjacji i fali odejść, podpisano porozumienie ze związkami: wzrost pensji zasadniczej o 790 złotych netto z mocą od sierpnia, dodatkowe środki na fundusz motywacyjny i nagrodowy oraz jednorazowa rekompensata w wysokości 3,5 tysiąca złotych brutto. Za każdym razem mechanizm był ten sam, czyli eskalacja, potem rozmowy, potem pieniądze.
Ustawowy termin na odpowiedź na interpelację wynosi 21 dni od jej przekazania. Stanowisko Ministerstwa Infrastruktury powinno być więc znane około 4 sierpnia.
Postaw nam kawę, a my postawimy na dobrą morską publicystykę! Wspieraj Gazetę Morską i pomóż nam płynąć dalej - kliknij tutaj!
Kamil Kusier
redaktor naczelny
komentarze
Pieniądze na podwyżki zniknęły a całe kierownictwo SAR bawi się na konferencji w Singapurze. Musimy do azji podróżować żeby dowiedzieć się jak ratować ludzi szczególnie w tamtych warunkach klimatycznych. Wpisowe na konferencje 750 $ i tygodniowy pobyt czteroosobowe delegacji. A w firmie nie ma nikogo z kierownictwa. Ministrowi to nie przeszkadza.
17:03
(1) (0)
Czwarty samochód Dyrektora w ciągu pięciu lat więc trzeba oszczędzać na podwyżkach. Gdzie jest jakiś nadzór z ministerstwa? Żadnych podwyżek do dzisiaj nie ma.
09:21
zobacz też
Gdańsk dostał 16,5 mln zł na rozbudowę mariny w Górkach Zachodnich
Politechnika Morska ogłosiła przetarg na statek szkolno-badawczy za 625 mln zł
Urząd Morski w Słupsku wrócił po sześciu latach
Trzydzieści lat i 26 hektarów. Baltic Hub wynajmuje Deepwater i buduje drugą bocznicę
Od sal wykładowych do mostka kapitańskiego. Dzień Otwarty w Szkole Morskiej w Gdyni już 14 sierpnia
Gdańsk wraca do roli spichlerza Europy. Pierwszy etap Agro Terminalu zakończony
Przemysł stoczniowy jest sztos. Marcin Ryngwelski o dźwigach pływających. Gdy nabrzeże to za mało
Startują targi Polboat Yachting Festival na Lotto Gdynia Sailing Days
Dar Młodzieży na wielkiej paradzie w Nowym Jorku. Nad jego następcą zbierają się chmury
Bałtyk regionem strategicznym Europy. Pierwsze Bałtyckie Forum Rektorów w Gdańsku
REKLAMA
REKLAMA