Trzeci Wicher w dziejach polskiej floty. Dlaczego okręty dziedziczą imiona poprzedników
Gdy w środę na barce przy nabrzeżu PGZ Stoczni Wojennej padnie imię Wicher, nowa fregata stanie się trzecią jednostką w historii Marynarki Wojennej noszącą tę nazwę. Pierwsza broniła Helu we wrześniu 1939 roku i spoczywa do dziś na dnie Zatoki. Druga przez kilkanaście lat PRL patrolowała Bałtyk pod radziecką konstrukcją i polską banderą. Trzecia ma wprowadzić polską flotę w nową epokę. Historia tego imienia to zarazem opowieść o tym, jak marynarki wojenne budują tożsamość przez nazwy.
biznes gospodarka morska historia inwestycje marynarka wojenna nato pomorze przemysł stoczniowy przemysł zbrojeniowy trójmiasto wiadomości wojsko12 sierpnia 2026 | 08:32 | Źródło: Gazeta Morska | Opracował: Kamil Kusier | Drukuj

fot. Polska Grupa Zbrojeniowa
Wicher pierwszy: obrońca Helu
Pierwszy Wicher był okrętem przełomowym w najbardziej dosłownym sensie: to pierwsza nowoczesna jednostka bojowa Marynarki Wojennej II Rzeczypospolitej. Zbudowany we francuskiej stoczni Chantiers Navals Français w Blainville na bazie planów francuskich kontrtorpedowców typu Bourrasque, wszedł do służby w lipcu 1930 roku i 15 lipca tego roku po raz pierwszy zawinął do Gdyni. Jak odnotował historyk polskiej floty Jerzy Pertek, nazwy dla budowanych w Blainville niszczycieli, Wichra i Burzy, wybrał osobiście minister spraw wojskowych marszałek Józef Piłsudski. Tak narodziła się trwająca do dziś tradycja nadawania polskim niszczycielom, a później także innym okrętom uderzeniowym, imion gwałtownych zjawisk atmosferycznych.
Przez lata trzydzieste Wicher pełnił rolę jednostki flagowej Dywizjonu Kontrtorpedowców. Gdy pod koniec sierpnia 1939 roku Błyskawica, Grom i Burza odpłynęły do Wielkiej Brytanii w ramach operacji Peking, Wicher pozostał na Bałtyku jako jedyny polski niszczyciel. Osłaniał stawiacz min Gryf w niedoszłej operacji minowej Rurka, a od 2 września, zgodnie z rozkazem Dowództwa Floty, bronił Helu jako zakotwiczona bateria pływająca. Dzień później, po wcześniejszym pojedynku artyleryjskim z niemieckimi niszczycielami, został trafiony czterema bombami przez nurkujące Junkersy i zatonął przy nabrzeżu w płytkiej wodzie helskiego portu. Zginął jeden marynarz, około dwudziestu zostało rannych, a większość załogi walczyła dalej w obronie lądowej półwyspu aż do kapitulacji 2 października. Pozostałości okrętu do dziś spoczywają pod wodą w pobliżu portu wojennego na Helu, kilkanaście mil morskich od miejsca, w którym w czwartek zejdzie na wodę jego następca.
Wicher drugi: radziecki kadłub, polska bandera
Imię wróciło do floty w czerwcu 1958 roku, gdy banderę podniesiono na niszczycielu projektu 30bis, zbudowanym w leningradzkiej stoczni im. Żdanowa i służącym wcześniej we flocie radzieckiej jako Skoryj. Polska najpierw wydzierżawiła jednostkę od ZSRR wraz z bliźniaczym Gromem, a w 1965 roku oba okręty odkupiła. Drugi Wicher przez kilkanaście lat uczestniczył w ćwiczeniach na Bałtyku i reprezentował polską banderę w zagranicznych portach, w tym w Wielkiej Brytanii. Ze służby wycofano go w połowie lat siedemdziesiątych.
Był ostatnim polskim okrętem noszącym imię ze "sztormowej" rodziny aż do lat dziewięćdziesiątych, gdy do służby weszły małe okręty rakietowe typu Orkan. Co ciekawe, w trakcie ustaleń rozważano dla nich właśnie nazwy Burza, Wicher i Huragan, ostatecznie jednak wybrano Orkana, Pioruna i Groma, a trzy historyczne imiona pozostawiono wolne. Jak się okazało, czekały na fregaty.
Huragan: imię, które dopiero zadebiutuje
W trójce Miecznikow najciekawszy jest przypadek trzeciej jednostki. Huragan to bowiem imię, którego formalnie nie nosił dotąd żaden okręt pod polską banderą. Miał je otrzymać niszczyciel planowany pod koniec lat trzydziestych jako rozwinięcie typu Grom, budowany równolegle z bliźniaczym Orkanem. Cięcie blach już się rozpoczęło, ale budowę przerwał wybuch wojny. Później nazwę przewidziano dla wypożyczonej od aliantów jednostki, która przez kilka miesięcy miała polską załogę, lecz nigdy oficjalnie nie weszła w skład polskiej floty i ostatecznie trafiła do sił Wolnej Francji. Przyszły ORP Huragan zamknie więc rachunek otwarty w 1939 roku, po niemal dziewięćdziesięciu latach.
Po co flocie stare imiona
Dziedziczenie nazw to praktyka wspólna dla większości marynarek świata. Royal Navy ma za sobą kilkanaście okrętów o imieniu Ark Royal, US Navy kolejne Enterprise'y, a nowe fregaty Type 31, na których projekcie bazują Mieczniki, otrzymały imiona historycznych jednostek klasy Inspiration. Logika jest wszędzie podobna: okręt żyje kilkadziesiąt lat, ale imię może żyć wiecznie, a wraz z nim tradycja bojowa, bitewne wyróżnienia i pamięć załóg. Nowa jednostka nie zaczyna od zera, tylko wchodzi w gotową biografię.
W polskiej flocie ta ciągłość ma dodatkowy wymiar. Marynarka Wojenna II RP istniała ledwie dwie dekady, a jej okręty w większości zginęły lub nie wróciły do kraju, więc imiona stały się jednym z niewielu trwałych łączników między pokoleniami marynarzy. Stąd Kormorany dziedziczące nazwy po trałowcach, Ślązak po przedwojennym torpedowcu, a wcześniej Orkany po niszczycielach z lat wojny. Fregaty programu Miecznik domykają najbardziej rozpoznawalną serię tych nawiązań: Wicher i Burza wracają na Bałtyk, na którym walczyły ich poprzedniczki, a Huragan doczeka się wreszcie bandery.
Jest jeszcze jedna, mniej oczywista symbolika. Pierwszy Wicher przypłynął do Gdyni z zagranicznej stoczni, bo Polska nie potrafiła wtedy budować takich okrętów. Trzeci Wicher powstał w Gdyni od pierwszej blachy. W historii jednego imienia mieści się cała droga, jaką przeszedł polski przemysł okrętowy.
Postaw nam kawę, a my postawimy na dobrą morską publicystykę! Wspieraj Gazetę Morską i pomóż nam płynąć dalej - kliknij tutaj!
Kamil Kusier
redaktor naczelny
komentarze
Dodaj pierwszy komentarz
zobacz też
Roboty z Piorunami i polski materiał wybuchowy. Łukasiewicz przechodzi od badań do dostaw
Polskie drony, norweskie rakiety. Grupa WB i Kongsberg łączą siły na Bałtyku
Pierwszy kontenerowiec z żaglem rotorowym. Maersk zaczyna próby w 2027 r.
Maciej Samsonowicz: Setki miliardów na obronność mają budować polską gospodarkę
ORLEN i 13 firm z regionu Bałtyku powołały Baltic Energy Initiative. Od offshore wind po małe reaktory
Atom i turystyka pogodzone. W gminie Choczewo z meleksów na plażę skorzystało ponad 4 tys. osób
PEJ i 7 Pomorska Brygada Obrony Terytorialnej podpisały porozumienie. Żołnierze będą ćwiczyć na terenie budowy
PGZ Stocznia Wojenna przekazała Marynarce Wojennej ORP Wigry. To czwarty trałowiec z wymienionym napędem
Przemysł morski wraca do szkół. Od klas offshore w Ustce po dronowe i okrętowe w Gdyni. A to dopiero początek
Autonomiczna jednostka A550 rozpoczęła oficjalne próby morskie w Świnoujściu
REKLAMA
REKLAMA