TROJAN. Bezzałogowy nosiciel dronów dla ochrony infrastruktury na Bałtyku z dofinansowaniem 37,9 mln zł

Akademia Marynarki Wojennej w Gdyni pokieruje konsorcjum, które zbuduje bezzałogową platformę nawodną zdolną przenosić drony powietrzne i podwodne. Projekt TROJAN otrzymał z programu PERUN 37 906 642 zł, drugie co do wielkości dofinansowanie w ostatniej turze konkursu. W siedmioosobowym konsorcjum jest gdańskie Centrum Techniki Okrętowej, a wśród zadeklarowanych zastosowań platformy znajduje się monitorowanie i ostrzeganie o zagrożeniach dla morskiej infrastruktury krytycznej. Umowy podpisano 23 lipca w Warszawie.

bezpieczeństwo biznes drony edukacja inwestycje marynarka wojenna offshore sprzęt i technologie wiadomości wojsko

25 lipca 2026   |   14:15   |   Źródło: Gazeta Morska   |   Opracował: Kamil Kusier   |   Drukuj

fot. CTO

fot. CTO

To nie jest dron patrolowy, tylko okręt-matka dla innych bezzałogowców

Skrót, który narzuca się przy czytaniu komunikatów, brzmi: powstanie bezzałogowiec do pilnowania kabli na dnie Bałtyku. Jest nieprecyzyjny i warto go od razu skorygować, bo gubi istotę projektu.

Pełny tytuł przedsięwzięcia brzmi "Bezzałogowa platforma nawodna do przenoszenia sensorów powietrznych i podwodnych dla potrzeb monitorowania i ostrzegania o zagrożeniach dla morskiej infrastruktury krytycznej". Kluczowe są słowa o przenoszeniu. Efektem prac ma być jednostka nawodna, która sama w sobie jest nosicielem, a właściwe sensory i pojazdy, latające oraz zanurzalne, stanowią jej ładunek. Oficjalny opis dodaje, że platforma będzie mogła wspierać także obserwację portów, szlaków morskich i ważnych obiektów na morzu.

Konsekwencje tej architektury sięgają dalej, niż mówi tytuł. Jak zauważa Defence24, to, jakie systemy będą w przyszłości przenoszone, pozostaje kwestią otwartą, a z punktu widzenia platformy nie ma znaczenia, czy będą to środki rozpoznawcze, ostrzegające o zagrożeniach, czy efektory zdolne te zagrożenia likwidować. Serwis wskazuje przy tym, że platform podobnej klasy używa dziś Ukraina.

Innymi słowy, deklarowane przeznaczenie projektu jest wyraźnie ochronne, ale sama koncepcja nosiciela jest z definicji neutralna wobec tego, co się na nim umieści. To nie zarzut wobec konsorcjum, lecz opis własności technologii, która w ostatnich latach zmieniła charakter działań na Morzu Czarnym i której rozwój na Bałtyku będzie obserwowany uważnie po obu stronach.

Uczelnia wojskowa z Gdyni w roli lidera

W konsorcjum jest siedmiu wykonawców: Akademia Marynarki Wojennej imienia Bohaterów Westerplatte jako lider, Centrum Techniki Okrętowej S.A. Zakład Badawczo-Rozwojowy, Cree Yacht, Diesel Air Jarosław Kumorek, Lotnicza Akademia Wojskowa w Dęblinie, Politechnika Śląska oraz Wojskowa Akademia Techniczna imienia Jarosława Dąbrowskiego w Warszawie.

Rola AMW zasługuje na podkreślenie, bo w komunikatach poszczególnych partnerów bywa zrównywana z pozostałymi. To gdyńska uczelnia wojskowa prowadzi projekt, a nie uczestniczy w nim na równych prawach z resztą. Dla ośrodka, który równolegle rozwija działalność konferencyjną i szkoleniową wokół systemów bezzałogowych, jest to znaczące wzmocnienie pozycji w krajowym systemie badań obronnych.

Skład konsorcjum czyta się jak podział kompetencji. AMW wnosi wiedzę operacyjną o działaniach morskich i o zagrożeniach dla infrastruktury podwodnej. Wojskowa Akademia Techniczna i Politechnika Śląska odpowiadają za zaplecze inżynieryjne i systemowe. Lotnicza Akademia Wojskowa w Dęblinie odpowiada za komponent powietrzny, co przy platformie przenoszącej drony latające jest logiczne. Cree Yacht i Diesel Air to strona przemysłowa, odpowiadająca za budowę i napęd jednostki. Centrum Techniki Okrętowej wnosi natomiast coś, czego w Polsce nie ma nikt inny.

Bez basenu modelowego takiej platformy się nie zaprojektuje

Centrum Techniki Okrętowej działa w Gdańsku na Przymorzu i jest jedynym ośrodkiem tej klasy w kraju oraz jednym z nielicznych w Europie. Dysponuje zespołem basenów do badań modelowych, w tym najdłuższym w Polsce basenem głębokowodnym o długości 270 metrów, tunelem kawitacyjnym, tunelem aerodynamicznym oraz laboratoriami badań ogniowych, wibroakustycznych, mechanicznych i poligonowych. Prowadzi też analizy numeryczne w zakresie mechaniki konstrukcji i mechaniki płynów.

W praktyce oznacza to, że praktycznie każda jednostka pływająca projektowana w Polsce dla Marynarki Wojennej przechodzi badania hydromechaniczne właśnie tam. Dla projektu TROJAN ma to znaczenie bezpośrednie i techniczne, a nie prestiżowe.

Platforma, która ma wypuszczać i przyjmować na pokład pojazdy podwodne oraz drony powietrzne, stawia bowiem wymagania hydromechaniczne trudniejsze niż zwykły bezzałogowiec patrolowy. Musi zachowywać stateczność i przewidywalne zachowanie na fali przy zmieniającym się rozkładzie mas, bo ładunek schodzi z pokładu i na niego wraca. Musi utrzymywać pozycję w warunkach, w których operacja wodowania i podejmowania pojazdu w ogóle jest wykonalna. Musi wreszcie mieć charakterystykę napędową pozwalającą na długotrwałe operowanie przy niskich prędkościach. Tego rodzaju właściwości weryfikuje się na modelu w basenie, a nie w symulacji, i dopiero potem buduje prototyp.

Miejsce projektu w programie PERUN

Umowy podpisano 23 lipca w Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie, z udziałem premiera Donalda Tuska, wicepremiera i ministra obrony narodowej Władysława Kosiniaka-Kamysza oraz sekretarza stanu w MON Cezarego Tomczyka.

Była to ostatnia tura konkursu numer 1/PERUN/2023, ogłoszonego przez Narodowe Centrum Badań i Rozwoju pod koniec 2023 roku i obejmującego piętnaście zakresów tematycznych. W tej turze dofinansowanie otrzymało czternaście projektów na łączną kwotę niemal 351 milionów złotych, przy łącznej wartości przedsięwzięć około 364 milionów. W całym programie PERUN, w latach 2025 i 2026, podpisano dwadzieścia dziewięć umów, a łączne dofinansowanie ze strony NCBR wynosi 723,8 miliona złotych. Środki pochodzą z Ministerstwa Obrony Narodowej oraz Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego.

TROJAN, oznaczony numerem DOB-PERUN-1-B-037-2023 i przypisany do obszaru czternastego, otrzymał 37 906 642 złote. To drugie co do wielkości dofinansowanie w tej turze. Dla porównania, autonomiczny system broni laserowej ASBL, prowadzony przez WAT, dostał 33 miliony złotych, sieciocentryczny system rozpoznawczy VIDEMUS 27,4 miliona, a system detekcji AISearcher 23,8 miliona.

Warto tę proporcję odnotować. W turze zdominowanej przez sztuczną inteligencję, systemy laserowe, sensory i materiały balistyczne, drugie miejsce pod względem wartości zajął projekt morski. To wskazówka co do tego, gdzie resort obrony lokuje obecnie priorytety badawcze.

Dlaczego morska infrastruktura krytyczna trafiła do programu obronnego

Kontekst tej decyzji jest dobrze udokumentowany i tłumaczy, dlaczego ochrona kabli i rurociągów przestała być zagadnieniem cywilnym.

Od stycznia 2025 roku na Bałtyku funkcjonuje natowska operacja Baltic Sentry, powołana po serii uszkodzeń podmorskich kabli energetycznych i telekomunikacyjnych, w których uczestniczyły jednostki wiązane z rosyjską flotą cieni. Metoda działania powtarzała się: statek zwalniał nad przebiegiem infrastruktury i ciągnął kotwicę po dnie. Skala problemu doprowadziła do zaangażowania w ochronę dna morskiego okrętów, lotnictwa patrolowego i systemów bezzałogowych.

Równolegle rośnie liczba obiektów wymagających ochrony. Polskie obszary morskie są dziś placem budowy morskich farm wiatrowych, przybywa kabli eksportowych i stacji transformatorowych na morzu, a do tego dochodzi gazociąg Baltic Pipe i istniejące połączenia energetyczne z sąsiadami. Każdy z tych elementów to punkt na mapie, który trzeba obserwować, a liczba jednostek zdolnych to robić nie rośnie w tym samym tempie.

Tu leży ekonomiczna logika projektu TROJAN. Wysyłanie okrętu z załogą do rutynowej inspekcji odcinka kabla jest kosztowne i angażuje zasób, którego Marynarka Wojenna ma niewiele. Platforma bezzałogowa zdolna operować dłużej, taniej i bez ryzyka dla ludzi, a przy tym przenosząca własne pojazdy podwodne i powietrzne, odpowiada dokładnie na tę lukę. Nosiciel rozwiązuje przy tym problem zasięgu małych dronów, które samodzielnie nie dotarłyby na miejsce.

Postaw nam kawę, a my postawimy na dobrą morską publicystykę! Wspieraj Gazetę Morską i pomóż nam płynąć dalej - kliknij tutaj!

Kamil Kusier
redaktor naczelny

komentarze


wpisz treść
nick
SKOMENTUJ

~Marek www.bssc.pl

Ciekawe www.bssc.pl

26 lipca 2026
06:08