To nie przełom, tylko ewolucja. SpaceForest o radarach SAR, rakiecie PERUN i polskich technologiach kosmicznych
W debacie o polskich technologiach kosmicznych słowo "przełom" pada równie często, co przy każdej nowej premierze smartfonu. Marcin Sarnowski, dyrektor sprzedaży i marketingu gdyńskiej firmy SpaceForest, podchodzi do tego pojęcia z dystansem inżyniera, który od ponad dekady pracuje przy systemach satelitarnych, radarach SAR i pierwszej dużej polskiej rakiecie suborbitalnej. Jego zdaniem polski sektor kosmiczny nie potrzebuje dziś wielkich deklaracji, lecz konsekwentnego budowania kompetencji i produktów, które realnie trafiają na rynek, bo prawdziwy rozwój rzadko bywa rewolucją, częściej jest dobrze zaplanowaną ewolucją.
biznes inwestycje pomorze sprzęt i technologie technologie kosmiczne trójmiasto wiadomości18 maja 2026 | 11:27 | Źródło: Gazeta Morska | Opracował: Kamil Kusier | Drukuj

fot. SpaceForest
- Siedząc w środku tego widzę, w jaki sposób to powstaje i jak krok po kroku jest realizowane. Nie widzę jednego momentu zwrotnego, który mógłbym nazwać przełomem - podkreśla Marcin Sarnowski.
Jednocześnie zaznacza, że percepcja z zewnątrz może być zupełnie inna.
- Jeśli ktoś nie widział wcześniej tego typu działalności i nagle dowiaduje się, że niewielka polska firma buduje rakietę kosmiczną i własny radar obserwacyjny, to rzeczywiście może robić to duże wrażenie. Tylko że dla nas to efekt dwudziestu lat pracy, a nie spektakularnego skoku.
Od serwisu stacji bazowych do Europejskiej Agencji Kosmicznej
SpaceForest, dziś jeden z najbardziej rozpoznawalnych podmiotów polskiego sektora space-tech, w 2004 roku zaczynał w zupełnie innej rzeczywistości. Pod pierwotną nazwą Telemobile Electronics gdyńska firma świadczyła usługi serwisowe dla operatorów telekomunikacyjnych – głównie naprawiała komponenty stacji bazowych BTS jako serwis nieautoryzowany. To wymuszało coś, co dziś owocuje w zupełnie innej branży: nawyk samodzielnego rozkładania problemu na czynniki pierwsze, bez dokumentacji od producenta.
Drugim filarem tych pierwszych lat było oprogramowanie do strojenia filtrów mikrofalowych z wykorzystaniem algorytmów uczenia maszynowego – w czasach, gdy w branży powszechnie uważano, że strojenie filtrów można robić wyłącznie ręcznie. Projekt sfinansowano częściowo z Narodowego Centrum Badań i Rozwoju, a powstałe rozwiązanie do dziś pozostaje jednym z głównych produktów firmy.
Punktem zwrotnym – jeżeli już mówimy o przełomach – było przystąpienie Polski do Europejskiej Agencji Kosmicznej w 2012 roku. SpaceForest dostrzegł niszę: zaawansowaną elektronikę kosmiczną. W kolejnych latach firma zrealizowała dla ESA m.in. projekt półprzewodnikowego wzmacniacza mocy w paśmie X, ultraniskoszumnego generatora częstotliwości (PLDRO) i podwójnie redundantnego źródła sygnału średniej mocy (MLO) – wszystkie zakwalifikowane do poziomu TRL 7. Brała też udział w przygotowaniu środowiska testowego dla pokładowego systemu zbierania danych misji JUICE, czyli sondy ESA badającej księżyce Jowisza.
– Budowa takich urządzeń wiąże się z szeregiem wyzwań technologicznych związanych z warunkami panującymi na orbicie, zupełnie innych od ziemskich. Zaprojektowane urządzenia muszą niezawodnie pracować w trudnym środowisku przez wiele lat, bo serwisowanie ich na orbicie jest po prostu niemożliwe – mówi Marcin Sarnowski.
Dziś SpaceForest zatrudnia około pięćdziesięciu specjalistów – inżynierów RF, mechaników, elektroników, programistów i zespołu komercjalizacji. W 2025 roku firma odebrała trzy statuetki Pomorskiej Nagrody Gryfa Gospodarczego: Lidera Innowacji w kategorii mikro i małych przedsiębiorstw, Lidera Inwestycji oraz Gryfa Medialnego.
Radar SAR – integracja kompetencji, nie pojedynczy skok technologiczny
Pierwszy z dwóch kluczowych dziś obszarów działalności SpaceForest to systemy radarowe HUSSAR – rodzina kompaktowych radarów z syntetyczną aperturą (Synthetic Aperture Radar, SAR), pracujących w paśmie X (9–11 GHz) i osiągających rozdzielczość do 15 centymetrów. Produkt, który zewnętrzny obserwator mógłby uznać właśnie za „przełomowy", w narracji firmy ma raczej charakter dojrzewającej ewolucji.
– To produkt przełomowy w pewnym sensie, ale nie dlatego, że powstał nagle, tylko dlatego, że integruje technologie rozwijane wcześniej w różnych projektach – wzmacniacze, generatory, zaawansowaną elektronikę i komponenty antenowe. To są elementy, które dostarczaliśmy do systemów satelitarnych od lat – wyjaśnia Marcin Sarnowski.
Kluczowa była synteza kompetencji, a nie pojedynczy skok technologiczny.
Warto wspomnieć, że radar HUSSAR jest efektem współpracy SpaceForest z firmą XY-Sensing z Warszawy, która wniosła do niego swoje doświadczenie w przetwarzaniu sygnałów i rozwoju projektów radarowych. Projekt HUSSAR pokazał, jak ważna jest współpraca między polskimi podmiotami, aby móc szybko wprowadzić produkt na rynek.
– Wszystko zostało połączone w jeden system i dopiero to zaowocowało produktem, jaki mamy dzisiaj.
Linia HUSSAR występuje w trzech podstawowych wariantach. HUSSAR DRONE to ultralekki radar SAR/GMTI dla niewielkich i średnich bezzałogowców o udźwigu już od kilku kilogramów – w tym wirnikowych. HUSSAR INTEGRATED to wersja zintegrowana bezpośrednio z kadłubem statku powietrznego, co poprawia aerodynamikę, wydłuża czas misji i lepiej chroni elektronikę. HUSSAR POD to klasyczny zasobnik podwieszany pod skrzydłem lub kadłubem dużych dronów, śmigłowców oraz załogowych statków powietrznych.
Niezależnie od konfiguracji, wszystkie warianty obsługują standardowe tryby SAR: Stripmap, Spotlight, GMTI (Ground Moving Target Indication), MMTI (Maritime Moving Target Indication) oraz CCD (Coherent Change Detection), pozwalający wykrywać zmiany w terenie pomiędzy kolejnymi nalotami radaru.

"Radar widzi tam, gdzie optyka się poddaje"
Największą przewagą technologii SAR nad systemami optycznymi jest niezależność od warunków atmosferycznych i pory doby.
– Systemy optyczne, w tym podczerwień, działają bardzo dobrze przy sprzyjających warunkach. Radar uzupełnia je w sposób kluczowy – tam, gdzie trzeba „zajrzeć" przez chmury, w nocy, w zadymieniu albo we mgle i zobaczyć, co dzieje się na danym obszarze – zaznacza rozmówca Gazety Morskiej.
Ta cecha sprawia, że zakres zastosowań SAR jest wyjątkowo szeroki. Obejmuje on m.in.:
- monitoring powodzi, pożarów lasów i innych katastrof naturalnych,
- mapowanie terenu i wykrywanie zmian środowiskowych,
- rozpoznanie i obserwację wojskową,
- monitoring infrastruktury krytycznej, w tym portów i terminali,
- analizę stanu konstrukcji inżynieryjnych takich jak mosty czy budynki,
- obserwację akwenów morskich oraz wykrywanie i śledzenie jednostek pływających.
Marcin Sarnowski podkreśla, że radar SAR pozwala wykrywać nawet niewielkie deformacje konstrukcji – informacja bezcenna w monitoringu infrastruktury portowej, mostów czy obiektów hydrotechnicznych. Istotnym elementem systemu jest również precyzyjna geolokalizacja obrazowanych obiektów: z danych radarowych można uzyskać współrzędne punktów na mapie z dokładnością wystarczającą do zastosowań operacyjnych.
– Radar pozwala ocenić więcej niż optyka. Optyka pokaże, że gdzieś stoi pojazd albo namiot. Radar SAR potrafi dodać do tego informacje o strukturze otoczenia, ruchu i zmianach, które gołym okiem czy klasyczną kamerą są niewidoczne – tłumaczy.
Komplementarność, nie konkurencja: dron, samolot, satelita
W debacie publicznej często pojawia się pytanie, czy systemy lotnicze i bezzałogowe „wypierają" satelity. SpaceForest przyjmuje optykę zupełnie inną.
– Obraz satelitarny jest stabilny, można powiedzieć – stanowi pewien stały punkt odniesienia. Natomiast platforma lotnicza, w szczególności bezzałogowa, daje przewagę operacyjną, bo można ją wysłać dokładnie tam, gdzie jest potrzeba, w momencie, w którym ta potrzeba się pojawia – wyjaśnia Marcin Sarnowski.
Kluczowa jest elastyczność systemów mobilnych, zwłaszcza w sytuacjach kryzysowych.
– Jeżeli widzimy coś podejrzanego, możemy zdalnie zmienić tryb pracy radaru i skupić się na danym obszarze, zwiększając rozdzielczość i zakres analizy. W przypadku satelity musimy czekać na kolejny przelot.
Tu pojawia się też kontekst, który dla pomorskiej gospodarki morskiej jest szczególnie istotny. SAR montowany na bezzałogowcach pozwala śledzić pojazdy i obiekty pływające – statki handlowe, jednostki wojskowe, ale też tzw. „dark vessels", czyli jednostki wyłączające systemy AIS. W kontekście Bałtyku, „floty cienia" oraz incydentów z infrastrukturą podmorską (kable, gazociągi) tego typu możliwości obserwacyjne nabierają znaczenia strategicznego.
W marcu 2026 roku Polska wystrzeliła kolejne dwa satelity radarowe MikroSAR w ramach budowanej konstelacji POLSARIS – zarządzanej krajowo zdolności obserwacji Ziemi. SpaceForest podkreśla, że własne systemy obserwacji – zarówno satelitarne, jak i lotnicze – to dziś jeden z kluczowych zasobów państwa w obszarze bezpieczeństwa.

PERUN: polska rakieta suborbitalna jako usługa technologiczna
Drugim strategicznym filarem firmy jest PERUN – największa polska rakieta suborbitalna i jeden z najpoważniejszych projektów krajowego sektora kosmicznego. Maszyna ma 11,5 metra długości, 45 centymetrów średnicy i masę startową bliską jednej tonie. Napędza ją autorski silnik hybrydowy SF-1000, wykorzystujący jako paliwo zmodyfikowaną parafinę, a jako utleniacz – podtlenek azotu (N₂O). To rozwiązanie określane jako ekologiczne i znacznie bezpieczniejsze niż klasyczne paliwa stałe oparte na nadchloranach.
– PERUN docelowo ma wynosić do pięćdziesięciu kilogramów ładunku na wysokość około stu pięćdziesięciu kilometrów i bezpiecznie wracać na Ziemię. To w warstwie założeń konkurencyjna platforma do prowadzenia badań w mikrograwitacji – mówi Marcin Sarnowski.
Co istotne, PERUN został zaprojektowany jako system wielokrotnego użytku. Po locie rakieta zwracana jest na spadochronie, ładunek odzyskiwany, a kluczowe komponenty – w tym komora spalania silnika i elektronika – przygotowywane do kolejnej misji. Jeden egzemplarz ma umożliwiać co najmniej pięć lotów. To podejście, dobrze znane z amerykańskiego New Shepard czy europejskiego MAIA Space, jest kluczowe dla obniżenia kosztów eksperymentów kosmicznych.
Rakieta jest też wyposażona w system wektorowania ciągu (TVC), gazodynamiczny system stabilizacji wykorzystujący sprężone powietrze do wytwarzania optymalnych warunków mikrograwitacyjnych, a także w autorską elektronikę pokładową klasy kosmicznej.
– Rozwój systemu miał charakter iteracyjny. Zaczynaliśmy od małych demonstratorów, jeden z nich osiągnął około dziesięciu kilometrów, potem przechodziliśmy do większych konstrukcji. Wykorzystaliśmy to, co potrafimy najlepiej: elektronikę, technikę mikrofalową, technologie antenowe – mówi dyrektor sprzedaży i marketingu SpaceForest.
Od telekomunikacji do napędu rakietowego
Korzenie kompetencji rakietowych SpaceForest sięgają telekomunikacji. W połowie poprzedniej dekady firma weszła do europejskiego konsorcjum DEWI w ramach programu Artemis, w którym brało udział ponad pięćdziesiąt firm z trzynastu krajów. Wspólnie z Thales Alenia Space gdynianie opracowali bezprzewodową sieć czujników, mającą zastąpić konwencjonalne okablowanie w europejskiej rakiecie nośnej Ariane. Rezultatem była nie tylko technologia – mająca obniżyć masę rakiety, a tym samym koszty wynoszenia – ale także demonstrator: niewielka rakieta sondująca CANDLE2 i autonomiczny system śledzenia i komunikacji RASEL.
– Musieliśmy zbudować demonstrator i to był moment, w którym powstała pierwsza w naszej historii rakieta. Zaczęło się od czujników, ale skończyło na napędzie – wspomina Marcin Sarnowski.
Z czasem firma podjęła decyzję strategiczną.
– Skoro projektowanie i integracja systemów nam wychodzi, naturalnym krokiem było wejście w zupełnie nowy obszar biznesowy. To do tej pory nie zrealizowane przez żadną polską firmę – budowa i komercjalizacja własnych rakiet kosmicznych.
Projekt PERUN ruszył formalnie w 2018 roku w ramach programu SIR (Suborbital Inexpensive Rocket), współfinansowanego z funduszy europejskich w ścieżce „Inteligentny Rozwój" Narodowego Centrum Badań i Rozwoju.
Trzy loty z Ustki i lekcje, które z nich płyną
PERUN ma na koncie trzy loty testowe, wszystkie z Centralnego Poligonu Sił Powietrznych w Ustce.
Czerwiec 2023: pierwszy pełnoskalowy lot. Rakieta osiągnęła pułap około 22 km. Po wystąpieniu drobnych anomalii misja została przerwana, a system spadochronowy bezpiecznie sprowadził konstrukcję na ziemię. Odzyskano większość elementów oraz pełen pakiet danych telemetrycznych.
Jesień 2023: drugi lot, pułap około 13 km. Cele testowe również nie zostały zrealizowane w pełni, ale firma zebrała kolejną porcję danych z lotu i odzysku.
22 listopada 2025: trzeci lot, pułap około 20 km, czas misji 277,2 sekundy (z fazą opadania). Ładownia rakiety została wypełniona zestawem eksperymentów badawczych i komercyjnych: m.in. projektem ThOR badającym wpływ wibracji, przyspieszenia i mikrograwitacji na algi, drożdże oraz larwy muszki owocowej z wykorzystaniem technologii Organ-on-Chip; projektem RESQ sprawdzającym stabilność opasek uciskowych w warunkach lotu suborbitalnego; oraz testem elektroniki klasy kosmicznej samego SpaceForest. Choć zakładana wysokość 50 km nie została osiągnięta, podczas tego lotu udało się m.in. zwalidować integrację ładunku, sprawdzić działanie systemu wektorowania ciągu (TVC) oraz pokładowego systemu bezpieczeństwa.
– Pracujemy krok po kroku, bo tylko tak można kontrolować złożone systemy i realnie je rozwijać. Gdybyśmy od razu chcieli osiągnąć wszystko, nie zobaczylibyśmy żadnych pośrednich efektów – komentuje Marcin Sarnowski. – A to one są kluczowe.
W ramach kontraktu z Europejską Agencją Kosmiczną, w programie BOOST! (komercyjnych usług transportu kosmicznego), SpaceForest otrzymał wsparcie w wysokości 2,4 mln euro. W zamian zobowiązał się do przeprowadzenia czterech lotów PERUN-a na wysokości 50, 80, 100 i 150 km do końca 2026 roku.
Trzy starty, trzy lokalizacje i polski sen o kosmodromie
Plany SpaceForest na 2026 rok są ambitne: trzy loty PERUN-a z trzech różnych miejsc – z Polski (Ustka), z Azorów (we współpracy z portugalskim Atlantic Spaceport Consortium) oraz z Danii, z platformy morskiej eksploatowanej przez EuroSpaceport. Cel jest podwójny: spełnienie zobowiązań wobec ESA oraz udowodnienie, że PERUN jest uniwersalny i może operować z różnych środowisk startowych, w tym morskich.
Dla Pomorza, Trójmiasta i Ustki jest to wątek o znaczeniu strategicznym. Prezes Robert Magiera podczas wręczenia Gryfów Gospodarczych otwarcie przyznał: – Mamy nadzieję, że to, czym się zajmujemy, ma szansę stać się pomorską specjalizacją, że dzięki temu wypromujemy nasz region w Europie. Liczymy jednak na pomoc władz, bo przydałby nam się kosmodrom. Taki mógłby powstać na przykład na poligonie w Ustce.
To temat, który powraca w polskiej debacie kosmicznej regularnie. PERUN testowany jest dziś w oknach startowych uzgadnianych z wojskiem; przygotowanie do startu zajmuje ponad siedem godzin. Stała infrastruktura znacząco skróciłaby ten czas i obniżyła koszty operacyjne.
SAR i rakiety są wciąż na początku drogi
Mimo trzeciej dekady działalności firmy, jej dyrektor sprzedaży i marketingu unika tonu zwycięzcy.
– Technologie radarowe są dopiero na początku swojego rozwoju – podkreśla Marcin Sarnowski. – I to dotyczy zarówno SAR-a obserwacyjnego, jak i systemów detekcji obiektów kosmicznych, nad którymi również pracujemy. To dopiero początek tej ścieżki technologicznej.
W całej rozmowie powraca jedna myśl: rozwój zaawansowanych technologii nie jest jednorazowym skokiem, lecz procesem.
– Z zewnątrz widać duże premiery. Z wewnątrz widać setki małych decyzji, dziesiątki testów, dziesiątki nieudanych prób. I to one budują system, który w końcu ma szansę polecieć w kosmos albo z drona zobaczyć port we mgle.
Dla regionu, który od stuleci żyje morzem, ta logika nie jest obca. Statek nie powstaje w jednym geście. Powstaje sekcja po sekcji, w stoczni, krok po kroku. Polska nowa kosmonautyka, jeśli ma się udać, zbuduje się tak samo.
zobacz też
Postaw nam kawę, a my postawimy na dobrą morską publicystykę! Wspieraj Gazetę Morską i pomóż nam płynąć dalej - kliknij tutaj!
Kamil Kusier
redaktor naczelny
galeria
komentarze
Dodaj pierwszy komentarz
zobacz też
Z Gdyni na koniec świata. Domknięto konstrukcję nowej Polskiej Stacji Antarktycznej
Ocean Winds stawia na polski local content. Przembud Gdańsk zbuduje bazę serwisową dla farmy BC-Wind
Austal USA pokazuje kulisy budowy okrętów. Modułowa produkcja ma przyspieszyć dostawy dla US Navy
Eurosatory 2026: rewolucja bezzałogowa wchodzi na morze, a jej echo słychać nad Bałtykiem
Polska Grupa Zbrojeniowa otwiera się na współpracę. Tylko na wybrzeżu zgłosiło się blisko 500 firm
Od pomysłu do okrętu krótszą drogą. PGZ i gdańskie CTO podpisały umowę ramową
Polski kapitał, polskie technologie. Local Content obejmie także sektor cyfrowy
Wulkan stawia na offshore. Kontrakty za dziesiątki milionów złotych mają napędzić rozwój stoczni
PGE Baltica wybrała wykonawcę przyłącza lądowego dla projektu Baltica 9+
Pierwsza turbina stanęła na Morzu Północnym. Nordseecluster wkracza w kluczową fazę budowy
REKLAMA
REKLAMA