Themis przed pierwszym lotem. Manewr powrotu europejskiej rakiety projektuje gdyński SpaceForest
Europejska rakieta wielokrotnego użytku ma po separacji stopni wrócić na ziemię i wylądować pionowo. Żeby to zrobiła, musi się najpierw obrócić. Za system odpowiadający za ten manewr odpowiada firma z Gdyni.
biznes lotnictwo sprzęt i technologie technologie kosmiczne wiadomości03 sierpnia 2026 | 00:06 | Źródło: Gazeta Morska | Opracował: Michał Iwański | Drukuj

fot. SpaceForest
23 lipca 2026 roku w szwedzkim centrum kosmicznym Esrange zespoły ArianeGroup i SSC Space przeprowadziły próbę Wet Dress Rehearsal demonstratora Themis. To najważniejszy publicznie ogłoszony etap kampanii testowej od września 2025 roku, a jednocześnie sygnał, że Europa zbliża się do pierwszego lotu własnego stopnia wielokrotnego użytku.
Na czym polegała próba
Wet Dress Rehearsal to pełna symulacja procedur poprzedzających start, bez zapłonu silnika. Zespoły przećwiczyły sekwencję odliczania, procedury zakończenia misji oraz czynności przewidziane po przyszłym locie i odzyskaniu pojazdu.
Twardym elementem testu było napełnienie 28-metrowego demonstratora ciekłym azotem schłodzonym do około minus 200 stopni Celsjusza. Chodziło o sprawdzenie zbiorników, przewodów i pozostałych elementów w warunkach kriogenicznych i przy wysokim ciśnieniu. Docelowo Themis ma być zasilany ciekłym tlenem i ciekłym metanem, ale azot pozwala odtworzyć te same warunki temperaturowe przy zbliżonej gęstości, nie będąc przy tym łatwopalnym. To standardowa praktyka przy pierwszych próbach naziemnych.
Próba dostarczyła też danych o nieprawidłowościach do usunięcia przed kolejnymi etapami. Kolejnym celem kampanii jest pierwszy lot demonstratora, krótka próba na niewielkiej wysokości, podczas której sprawdzone zostanie zachowanie segmentu przy starcie, w locie i przy kontrolowanym powrocie. Terminu nie podano, bo ArianeGroup analizuje dane z lipcowej próby.
Polski udział: obrót przed lądowaniem
Sercem Themis jest silnik Prometheus opracowany przez ArianeGroup. Ale sam silnik główny nie wystarczy, żeby stopień rakiety wrócił na platformę. Po separacji pojazd leci dalej ruchem balistycznym, wciąż zwrócony dziobem do przodu, i musi się obrócić o 180 stopni, zanim odpali silnik do hamowania. Ten manewr nazywa się flip.
Za system, który go wykona, odpowiada gdyńska firma SpaceForest. Podsystem GFCS, czyli Green Flip Control System, to pomocniczy silnik rakietowy sterowany przez połączenie z komputerem pokładowym Themisa. Nazwa nie jest marketingiem: system pracuje na zielonych materiałach pędnych, tych samych, których używa silnik główny rakiety Perun, budowanej przez tę samą firmę.
To nie jedyny polski wkład w projekt. Inżynierowie Sener Polska projektują i budują mechanizm GFAM, odpowiadający za blokowanie i odblokowywanie stateczników kratownicowych po ich rozłożeniu. Stateczniki sterują pojazdem podczas opadania, więc oba polskie podzespoły przypadają na tę samą, najtrudniejszą fazę misji, czyli powrót.
Themis jest programem Europejskiej Agencji Kosmicznej prowadzonym przez ArianeGroup, wspieranym przez Unię Europejską w ramach projektu SALTO finansowanego z programu Horizon Europe. Konsorcjum liczy 25 partnerów z dwunastu krajów. SpaceForest jest w nim jedną z niewielu małych i średnich firm, obok koncernów pokroju Avio, Thales Alenia Space czy Safran.
Dlaczego to sprawa morska
Związek z Bałtykiem nie jest przenośnią. Trzy dotychczasowe loty testowe rakiety Perun odbyły się z Centralnego Poligonu Sił Powietrznych w Ustce, czyli z jedynego miejsca w Polsce, gdzie start rakiety suborbitalnej jest w praktyce wykonalny. Powód jest prosty: strefa zrzutu wypada nad morzem, a rakieta po locie opada na spadochronie do wody.
Podczas trzeciego lotu, 22 listopada 2025 roku, Perun osiągnął około 20 kilometrów wysokości w około 60 sekund, przy średniej prędkości około 330 metrów na sekundę. Cały lot trwał 277,2 sekundy i obejmował start, wznoszenie, fazę balistyczną, opadanie i lądowanie. Firma podkreślała wtedy rzecz, która mówi o polskiej infrastrukturze więcej niż same parametry lotu: operację przeprowadzono w oknie startowym między 13:00 a 14:00, a przygotowania zajęły ponad siedem godzin. Gdyby w kraju działała stała baza startowa, czas ten dałoby się znacząco skrócić.
To ograniczenie ma wymierne skutki. W 2026 roku SpaceForest planuje trzy loty Peruna, ale tylko jeden z Polski, właśnie z Ustki. Dwa pozostałe mają się odbyć z Wysp Azorskich, gdzie Atlantic Spaceport Consortium buduje europejski kosmodrom na wyspie Santa Maria, oraz z platformy morskiej na Morzu Północnym u wybrzeży Danii, we współpracy z EuroSpaceport.
Ten ostatni jest z morskiego punktu widzenia najciekawszy. Będzie to pierwszy przypadek, gdy polska firma zademonstruje start pionowy z platformy pływającej. Starty morskie zyskują na znaczeniu w całym sektorze, bo pozwalają dobrać azymut i strefę bezpieczeństwa niezależnie od geografii lądu, a jednocześnie stawiają przed zespołami zupełnie inne wymagania: stabilizację platformy, obsługę w warunkach falowania i logistykę zaopatrzenia.
Rakieta, która ma wracać
Perun to rakieta suborbitalna wielokrotnego użytku o długości 11,5 metra i średnicy 45 centymetrów, napędzana hybrydowym silnikiem SF-1000, który wykorzystuje podtlenek azotu jako utleniacz i parafinę jako paliwo stałe. Docelowo ma wynosić ładunek do 50 kilogramów na wysokość do 150 kilometrów, zapewniając około pięciu minut eksperymentów w mikrograwitacji.
Loty realizowane są w ramach kontraktu Boost! z Europejską Agencją Kosmiczną, obejmującego cztery starty suborbitalne do końca 2026 roku, z pułapami kolejno 50, 80, 100 i 150 kilometrów. Czwarty lot z Ustki był przygotowywany od wiosny, a firma informowała, że błąd programowy, który ujawnił się podczas poprzedniej misji, został wyeliminowany i zweryfikowany w środowisku wirtualnym.
Zbieżność obu programów nie jest przypadkowa. Wiedza i technologie z Peruna, w tym zielone materiały pędne i doświadczenie z odzyskiwaniem pojazdu, trafiają wprost do systemu budowanego dla Themisa. Dla firmy tej wielkości to nietypowa ścieżka: zamiast dostarczać podzespoły do cudzych rakiet, SpaceForest buduje własną i na tej podstawie wchodzi do europejskiego programu flagowego.
Stawka
Rozwój rakiet wielokrotnego użytku jest dziś głównym wyznacznikiem konkurencyjności na rynku wynoszenia ładunków. Pozycję lidera zbudował SpaceX, wielokrotnie wykorzystując pierwsze stopnie Falcona 9. Europa dysponuje rakietami Ariane 6 i Vega-C, których nie projektowano z myślą o odzyskiwaniu, i to właśnie tę lukę ma zaadresować Themis.
Do systemu operacyjnego jest jeszcze daleko. Ale w kampanii, która ma zdecydować o tym, czy Europa nauczy się odzyskiwać stopnie rakiet, jeden z krytycznych elementów powstaje w Gdyni, a rakieta, na której sprawdzano wcześniej te technologie, startuje z poligonu nad polskim wybrzeżem.
Postaw nam kawę, a my postawimy na dobrą morską publicystykę! Wspieraj Gazetę Morską i pomóż nam płynąć dalej - kliknij tutaj!
Kamil Kusier
redaktor naczelny
komentarze
Dodaj pierwszy komentarz
zobacz też
Gdańsk dostał 16,5 mln zł na rozbudowę mariny w Górkach Zachodnich
Politechnika Morska ogłosiła przetarg na statek szkolno-badawczy za 625 mln zł
PGE Baltica podpisała list intencyjny z Chordata. Turbiny mają zyskać predykcyjny monitoring akustyczny
Bechtel przejmuje teren pod elektrownię jądrową. Ruszają roboty ziemne w Choczewie
Grupa WB przenosi łączność wojskową z lądu na morze. System FONET-NAVY trafia na kolejne okręty
Urząd Morski w Słupsku wrócił po sześciu latach
Trzydzieści lat i 26 hektarów. Baltic Hub wynajmuje Deepwater i buduje drugą bocznicę
Aquapark w Redzie po awarii. Rekiny, przepisy i ochrona gatunku
Dobra energia wraca na plażę w Ustce. Dwa tygodnie bezpłatnych atrakcji od Fundacji PGE
Dęblin będzie szkolił operatorów FlyEye. LAW z akredytacją Grupy WB
REKLAMA
REKLAMA