Prezydent podpisał podatek od zysków paliwowych i żąda obniżek od zaraz. Co to oznacza dla rybaków i portów?

Prezydent Karol Nawrocki ogłosił w orędziu 1 października, że podpisał ustawę o opodatkowaniu nadzwyczajnych zysków koncernów paliwowych, tę samą, której pierwszą wersję w lipcu skierował do Trybunału Konstytucyjnego. Podpisuje, ale zapowiada wniosek do Trybunału w trybie następczym i całą odpowiedzialność za ceny przerzuca na rząd.

biznes energetyka gospodarka morska polityka wiadomości

01 października 2026   |   20:05   |   Źródło: Gazeta Morska   |   Opracował: Kamil Kusier   |   Drukuj

fot. KPRP

fot. KPRP

- Podpisałem ustawę dotyczącą nadmiarowych zysków koncernów paliwowych i zakończę proces ustawiania Polaków w roli politycznych zakładników. To rząd ponosi pełną odpowiedzialność za ceny paliw – powiedział prezydent.

Ponad 4 miliardy złotych z nowego podatku mają sfinansować powtórkę rządowego pakietu „Ceny Paliwa Niżej", czyli obniżki VAT i akcyzy, które obowiązywały wiosną i latem. Premier Donald Tusk zapowiadał, że pakiet ruszy natychmiast po podpisie.

Najdroższe paliwo w historii 

Orędzie zaczyna się od listy pytań, które jesienią zadają sobie gospodarstwa domowe: czy wystarczy na prąd, gaz, węgiel, pellet, na zatankowanie samochodu. Źródłem wzrostów jest ropa, która po wydarzeniach na Bliskim Wschodzie i blokadzie cieśniny Ormuz przekroczyła 107 dolarów za baryłkę.

- Państwo nie może odpowiadać na te pytania kolejną polityczną awanturą, bo od tego paliwo nigdy nie stanie się tańsze, a żaden rachunek nie zrobi się niższy – mówi prezydent.

Potem przechodzi do cen na stacjach, które nazywa najwyższymi, odkąd pamiętamy: benzyna przekracza 8 złotych za litr, olej napędowy przebił 9 złotych. Dodaje, że cena paliwa jest obecna w cenie chleba, mleka, produktów dla dzieci i materiałów budowlanych.

Prezydent przypomina kampanijną obietnicę benzyny po 5,19 zł i stawia tezę, że rząd mógł obniżyć ceny bez nowej ustawy, tak jak zrobił to wiosną i w sierpniu.

- Zamiast obniżania cen, rząd woli zarabiać na podatkach od paliw, bo olej napędowy po 9 złotych to więcej pieniędzy w budżecie z VAT-u i większy zysk dla Orlenu, który potem wypłaci ministrowi finansów solidną dywidendę – ocenia.

Cztery żądania i jeden warunek

Prezydent stawia rządowi cztery oczekiwania: obniżki od zaraz, pełne przeznaczenie podatku na obniżki, wyższy zwrot za paliwo rolnicze oraz prace nad jego własnym projektem ustawy.

- Obniżki na stacjach mają nastąpić od razu i powinny doprowadzić ceny paliw do poziomu obiecanego Polakom w kampanii wyborczej. Każda złotówka pozyskana dzięki tej ustawie musi zostać wydana na obniżenie cen paliw. Nie za miesiąc. Nie po następnej politycznej awanturze. Nie za tydzień czy dwa. Paliwo ma być tańsze teraz – mówi.

Zwrot akcyzy za paliwo rolnicze ma wzrosnąć „do poziomu pozwalającego przywrócić opłacalność produkcji". Prezydencki projekt zakłada ustawowe ograniczenie marż koncernów i zwolnienie sprzedaży paliw z VAT; leży w Sejmie, a prezydent zarzuca marszałkowi, że go „mrozi". Eksperci rynku paliw ostrzegają, że ustawowy limit marż może skończyć się brakami na stacjach, bo importerom i stacjom przestanie się opłacać sprzedaż.

Warunek dotyczy kolejnych podatków, których prezydent zapowiada nie podpisać.

- Spodziewam się, że w najbliższym czasie na moje biurko trafią kolejne propozycje podwyższenia nawet kilkunastu podatków. To niebezpieczna seria. Obywatel nie może być zakładnikiem i bankomatem rządzących – ostrzega.

Podatek, który zapłacą nie tylko wielcy

Ustawa przewiduje 60-procentową stawkę od nadwyżki zysków ponad średnią marżę z 2025 roku powiększoną o 20 procent, liczoną wstecz od 1 marca do końca roku, z wejściem w życie 1 listopada. Retroaktywność była powodem lipcowego skierowania pierwszej wersji do Trybunału i będzie powodem wniosku następczego.

- Podpisując ustawę, nie wycofuję swoich zarzutów dotyczących jej niekonstytucyjności – zastrzega prezydent.

Ministerstwo Finansów przyznało w pracach nad ustawą, że obejmie ona nie tylko Orlen, ale także małe i średnie firmy paliwowe, bo w Polsce nie ma aż tylu koncernów, żeby danina dała zakładane 4 miliardy z jednego podmiotu. Sejm uchwalił ustawę ponownie 18 września, 237 głosami przy 202 przeciw. Prezydent miał czas do 9 października. Sondaż SW Research dla „Wprost" pokazał, że 63 procent Polaków chciało podpisu.

„Polska dochodzi do finansowej ściany"

Drugą część orędzia prezydent poświęca finansom państwa: obniżce ratingu, deficytowi i długowi.

- Ostatnio agencja Moody's obniżyła Polsce rating, czyli ocenę naszej wiarygodności, na którą pracowaliśmy przez 35 lat – mówi i ostrzega przed droższym pożyczaniem przez państwo.

Wylicza deficyt po sierpniu „ponad 150 miliardów złotych", zbliżanie się do progów ostrożnościowych oraz „ponad bilion złotych" nowego długu w cztery lata, czyli „ponad 26 tysięcy złotych na każdego Polaka", także na dziecko, które urodziło się dziś.

- Dziś nie ma środków na reakcję na rynku paliw i dla szpitali, a jutro może zabraknąć na zbrojenia i wypłaty emerytur – przestrzega.

W części o bezpieczeństwie prezydent dodaje, że polityka wzbudzania obaw nie może usprawiedliwiać braku działania.

- Nie wolno pomylić trudnego czasu ze słabą Polską – mówi.

Orędzie kończy się zapowiedzią, że po zimie przyjdzie wiosna, a Polska może wyjść z trudności silniejsza, jeśli rząd zajmie się tym, do czego został powołany, oraz hasłem: „Jutro musi być lepsze!"

Na morzu nie ma VAT ani akcyzy, ale cena i tak rośnie

Spór o stacje omija część gospodarki morskiej, ale nie omija jej kosztów. Paliwo żeglugowe używane do celów żeglugi, włącznie z rejsami rybackimi, jest zwolnione z akcyzy już w chwili zakupu, a dostawy dla pełnomorskich statków rybackich objęte są stawką VAT 0 procent. Oznacza to, że obniżki podatków z pakietu „Ceny Paliwa Niżej" armatorom i rybakom kutrowym nic nie dają, bo ci podatków nie płacą, a jednocześnie kupują paliwo po cenie rynkowej, która poszła w górę razem z ropą. Dla kutra wychodzącego na kilkudniowy połów paliwo jest największą pozycją kosztów po wynagrodzeniach, a cennik w porcie reaguje na notowania baryłki szybciej niż stacja przy drodze krajowej.

Podobnie liczą porty i ich zaplecze. Przez Baltic Hub w Gdańsku i terminale w Gdyni przechodzi rocznie kilka milionów kontenerów, a każdy z nich jedzie dalej ciężarówką albo koleją. Przewoźnicy drogowi mają w umowach klauzule paliwowe, więc olej napędowy po 9 złotych trafia do nadawców ładunków automatycznie, bez negocjacji. Prezydent wymienia w orędziu „właściciela firmy transportowej, który musi zatankować samochód". Transport portowy jest tą firmą w skali całego kraju.

Rybak nie jest rolnikiem, choć płaci za ten sam olej napędowy

W orędziu jest rolnik i firma transportowa. Nie ma rybaka ani armatora. Rybak morski nie jest w polskim prawie rolnikiem: nie podlega KRUS, jego działalność jest gospodarcza, nie rolnicza, a zwrot akcyzy za paliwo rolnicze, którego podwyższenia prezydent żąda, rybołówstwa morskiego nie obejmuje. Dla kutrów nie ma to znaczenia, bo paliwo żeglugowe jest z akcyzy zwolnione u źródła. Znaczenie ma dla rybołówstwa łodziowego: rybacy tankujący silniki przyczepne i małe jednostki na zwykłych stacjach płacą pełną cenę z akcyzą i VAT, bez zwolnienia jak kutry i bez zwrotu jak rolnicy.

Paliwo nie jest przy tym osobnym problemem bałtyckiego rybołówstwa, tylko kolejnym. Rybacy wchodzą w sezon z zamkniętym połowem dorsza, obciętymi kwotami śledzia i szprota oraz z flotą, która od lat kurczy się przez złomowanie. Precedens pomocy istnieje: po ataku Rosji na Ukrainę w 2022 roku unijny fundusz rybacki uruchomił mechanizm kryzysowy, a polscy rybacy otrzymali przez ARiMR rekompensaty za wzrost kosztów, w tym paliwa. Czy ministerstwo rolnictwa sięgnie po ten instrument po raz drugi, jest dziś pytaniem otwartym.

Ormuz to także pytanie, skąd płynie ropa do Gdańska

Prezydent mówi o cenach, ale blokada cieśniny Ormuz to również pytanie o dostawy. Orlen sprowadza ropę morzem przez Naftoport w Gdańsku, gdzie w ubiegłym roku przeładowano rekordowe 37,4 miliona ton, a surowiec pochodzi z Arabii Saudyjskiej, Norwegii, Stanów Zjednoczonych i Afryki Zachodniej. Część tych tras prowadzi przez Zatokę Perską, więc każdy tydzień blokady to inne stawki frachtowe tankowców i inne ceny w kontraktach. Koncern jest przy tym jednocześnie największym beneficjentem drogiej ropy, głównym płatnikiem nowego podatku oraz spółką, której dywidenda zasila budżet. Państwo jako właściciel Orlenu zarabia na wysokich cenach dwa razy, na VAT i na dywidendzie, i to właśnie ten mechanizm prezydent nazywa powodem zwlekania z obniżkami.

Pakiet osłonowy wraca, a spór o to, kto za niego zapłaci i czy jest zgodny z konstytucją, przenosi się do Trybunału. Dla gospodarki morskiej ważniejsze od obu pytań jest trzecie: czy ropa po 107 dolarów to szczyt, czy dopiero początek sezonu.

Postaw nam kawę, a my postawimy na dobrą morską publicystykę! Wspieraj Gazetę Morską i pomóż nam płynąć dalej - kliknij tutaj!

Kamil Kusier
redaktor naczelny

komentarze


wpisz treść
nick
SKOMENTUJ

Dodaj pierwszy komentarz