Polski wydech dla Ratownika. EcoExhaust schłodzi spaliny okrętu z 400 do 60 stopni
PGZ Stocznia Wojenna podpisała z polską spółką EcoExhaust kontrakt na projekt, produkcję i dostawę kompletnych układów oczyszczania oraz schładzania spalin dla budowanego okrętu ratowniczego Ratownik. Za tą krótką informacją kryje się jedno z najtrudniejszych wyzwań inżynierskich na pokładzie nowoczesnej jednostki wojennej i kolejny dowód na to, że krajowy łańcuch dostaw przemysłu obronnego dojrzewa szybciej, niż jeszcze niedawno zakładano.
biznes gospodarka morska inwestycje marynarka wojenna pomorze przemysł stoczniowy przemysł zbrojeniowy sprzęt i technologie trójmiasto wiadomości08 czerwca 2026 | 07:17 | Źródło: Gazeta Morska | Opracował: Kamil Kusier | Drukuj

fot. PGZ Stocznia Wojenna
Termometr jako pole bitwy
Brzmi to prozaicznie — układ wydechowy. W rzeczywistości to jeden z tych podzespołów, w których fizyka spotyka się z taktyką. Spaliny opuszczające silnik główny mają temperaturę przekraczającą 400°C. Zanim trafią za burtę, muszą zostać schłodzone do nie więcej niż 60°C i to nie w jednym punkcie pracy, lecz w całym zakresie obciążeń silnika, a nawet przy dużym przechyle jednostki, gdy geometria całego układu zaczyna pracować inaczej.
Dlaczego to tak istotne? Bo gorący wydech to dwa rodzaje zdradliwego śladu. Po pierwsze - sygnatura termiczna, czyli widoczność okrętu w podczerwieni dla głowic naprowadzających i systemów obserwacyjnych przeciwnika. Po drugie - hałas przenoszony przez przewody wydechowe, który przekłada się na podwodną sygnaturę akustyczną własną jednostki. Na okręcie, którego zadaniem ma być m.in. dyskretne wspieranie operacji podwodnych, każdy decybel i każdy stopień Celsjusza ma znaczenie operacyjne.
Co dokładnie obejmuje dostawa
Zakres kontraktu nie ogranicza się do jednego elementu. EcoExhaust dostarczy cztery układy wydechowe z chłodzeniem spalin wodą morską po jednym dla każdego z silników głównych oraz osobny, suchy układ wydechowy dla agregatu awaryjnego. Całość ma powstać w zwartej i lekkiej konstrukcji wykonanej z materiałów odpornych na korozję, co przy stałym kontakcie z wodą morską jest warunkiem, a nie udogodnieniem.
To pokazuje skalę zadania: polski dostawca odpowiada nie za pojedynczy komponent, lecz za kompletny, zintegrowany system funkcjonujący w jednym z najbardziej wymagających środowisk, jakie można sobie wyobrazić.
"Tam, gdzie jest polska kompetencja, sięgamy po krajowego dostawcę"
Kontrakt wpisuje się w deklarowaną strategię budowy Ratownika w oparciu o rodzimy przemysł.
- Ratownika budujemy z założeniem, że tam, gdzie istnieje polska kompetencja inżynierska na wymaganym poziomie, sięgamy po krajowego dostawcę - podkreśla Marcin Ryngwelski, prezes zarządu PGZ Stocznia Wojenna.
Jego zdaniem EcoExhaust udowodniło, że polskie firmy technologiczne potrafią realizować wyspecjalizowane zadania w projektach obronnych bez kompromisów jakościowych.
Z perspektywy branży to istotny sygnał. Programy zbrojeniowe tej skali bywają zdominowane przez zagranicznych integratorów i dostawców pierwszego rzędu. Przesunięcie specjalistycznego, "trudnego" podzespołu do krajowej spółki to nie tylko kwestia złotówek pozostających w polskiej gospodarce, ale też budowania kompetencji, które przydadzą się przy kolejnych jednostkach.
Ratownik: okręt, który otwiera większą rozgrywkę
Sam kontrakt warto czytać w szerszym kontekście. Ratownik to wielozadaniowy okręt ratowniczy budowany w gdyńskiej PGZ Stoczni Wojennej w ramach umowy zawartej w grudniu 2024 roku między Agencją Uzbrojenia a konsorcjum PGZ S.A., PGZ Stoczni Wojennej oraz OBR Centrum Techniki Morskiej. Wartość programu przekracza miliard złotych, a realizacja zaplanowana jest na lata 2025–2029.
Jednostka ma imponujące parametry - ok. 96 metrów długości, 19 metrów szerokości i 6500 ton wyporności, co czyni ją jednym z największych okrętów polskiej floty. Ratownik zastąpi dwa wysłużone okręty ratownicze, ORP Piast i ORP Lech, służące już ponad pół wieku. Jego zadaniem będzie ratowanie załóg okrętów podwodnych, prowadzenie operacji głębinowych oraz ochrona krytycznej infrastruktury podmorskiej na Bałtyku, temat, którego znaczenie po serii incydentów z podmorskimi kablami nikomu nie trzeba już tłumaczyć.
Stępkę pod Ratownika położono w lutym 2026 roku, a wcześniej, jesienią 2025 roku, rozpoczęto cięcie blach. Przedstawiciele PGZ nie kryją, że jednostka to coś więcej niż pojedynczy okręt: bez sprawnego ratownictwa i nurkowania saturacyjnego trudno mówić o eksploatacji przyszłych okrętów podwodnych programu Orka. Ratownik jest więc swego rodzaju przedsionkiem do znacznie większej rozbudowy floty.
Łańcuch dostaw jako test dojrzałości
Kontrakt z EcoExhaust to kolejny element układanki, którą PGZ Stocznia Wojenna konsekwentnie składa wokół Ratownika z krajowych poddostawców. Każda taka umowa to jednocześnie test — czy polskie firmy są w stanie sprostać wymaganiom wojskowym co do jakości, terminów i niezawodności w warunkach, w których margines błędu jest minimalny.
Jeśli scenariusz się powiedzie, korzyść wykroczy daleko poza jeden okręt. Kompetencje wypracowane przy Ratowniku mogą zaprocentować przy budowie fregat programu Miecznik, jednostek dla partnerów zagranicznych (PGZ zapowiada budowę bliźniaczego okrętu ratowniczego dla innego państwa nadbałtyckiego), a w dłuższej perspektywie — przy całej fali zamówień, jakie czekają polskie stocznie wojskowe w najbliższej dekadzie.
Postaw nam kawę, a my postawimy na dobrą morską publicystykę! Wspieraj Gazetę Morską i pomóż nam płynąć dalej - kliknij tutaj!
Kamil Kusier
redaktor naczelny
komentarze
Dodaj pierwszy komentarz
zobacz też
Kanada wybiera TKMS: 12 okrętów podwodnych typu 212CD i największy kontrakt zbrojeniowy w historii kraju
Dom Marynarza wraca do gry. ARP i PHH ruszają z rewitalizacją modernistycznej ikony Gdyni
Bałtycki debiut StormRidera w NATO. Dane z polskiego bezzałogowca od Grupy WB popłynęły na szczyt w Ankarze
Za miesiąc Wicher trafi na wodę. Pierwsze wodowanie Miecznika i nowy rozdział Marynarki Wojennej RP
Dar Młodzieży na wielkiej paradzie w Nowym Jorku. Nad jego następcą zbierają się chmury
Kopalnia soli potasowej pod Puckiem coraz bliżej. Za projektem KGHM stanął resort obrony
Grupa WB i Saab zacieśniają współpracę przy bezzałogowcach dla wschodniej flanki NATO
Energa Operator z kolejną pożyczką z KPO. Ponad 300 mln zł na cyfryzację sieci
Fundamenty farm Bałtyk 2 i 3 na półmetku. Na Bałtyku stoi już ponad 50 monopali
Druga strona Orki: inwestycje na Kaszubach i Ratownik dla Szwecji
REKLAMA
REKLAMA