Od Ivera Huitfeldta do ORP Wicher. Jak duński projekt fregaty trafił do stoczni w Gdyni

12 sierpnia w PGZ Stoczni Wojennej w Gdyni odbędzie się chrzest ORP Wicher, pierwszej z trzech fregat programu Miecznik. Dzień później, w czwartek, okręt zejdzie na wodę. To jednostka, której rodowód sięga duńskiej stoczni w Odense i fregat typu Iver Huitfeldt sprzed niemal dwudziestu lat, a droga do gdyńskiego nabrzeża wiodła przez Wielką Brytanię, gdzie ten sam projekt stał się podstawą brytyjskiego programu Type 31.

biznes gospodarka morska inwestycje marynarka wojenna pomorze przemysł stoczniowy przemysł zbrojeniowy trójmiasto wiadomości wojsko

08 sierpnia 2026   |   14:14   |   Źródło: Gazeta Morska   |   Opracował: Kamil Kusier   |   Drukuj

fot. PGZ Stocznia Wojenna

fot. PGZ Stocznia Wojenna

Duński punkt wyjścia

Projekt, od którego zaczyna się ta historia, powstał w biurze projektowym Odense Maritime Technology (OMT), należącym do stoczni Odense Staalskibsværft. Między 2008 a 2011 rokiem duńska Søværnet otrzymała trzy fregaty typu Iver Huitfeldt, zaprojektowane we współpracy z ówczesnym Dowództwem Materiałowym Marynarki Wojennej (Søværnets Materielkommando), a nadzór klasyfikacyjny nad budową sprawował DNV.

Iver Huitfeldt nie był okrętem efektownym marketingowo, ale bardzo dobrze przemyślanym pod względem kosztów budowy i eksploatacji. Duńczycy postawili na modułowość (system StanFlex), przestronne kadłuby przystosowane do integracji różnych zestawów uzbrojenia oraz komercyjne standardy budowy przenoszone do środowiska okrętu wojennego, co pozwoliło ograniczyć koszty względem porównywalnych jednostek zachodnich marynarek. Dekada eksploatacji tych fregat przez Søværnet dostarczyła danych zwrotnych, które później wykorzystano przy adaptacji projektu na potrzeby innych odbiorców.

Jak Iver Huitfeldt stał się Arrowhead 140

W maju 2018 roku brytyjski Babcock, we współpracy z BMT i Thales Group, przedstawił projekt Arrowhead 140 jako ofertę w brytyjskim programie Type 31, mającym zastąpić część fregat typu 23 Royal Navy. Babcock i BMT wcześniej rywalizowały ze sobą z osobnymi koncepcjami (odpowiednio Arrowhead 120 i Venator 110), ale w listopadzie 2017 roku podpisały porozumienie o współpracy i połączyły siły wokół jednego projektu.

Bazą dla Arrowhead 140 stał się kadłub Ivera Huitfeldta, a OMT weszło do zespołu Team 31 jako partner techniczny, wnosząc doświadczenie w komercyjnych metodach budowy okrętów oraz w projektowaniu modułowym. Brytyjska adaptacja nie przejęła duńskiego systemu StanFlex, ale zachowała filozofię elastyczności układu wnętrza. Zmieniono natomiast szereg parametrów związanych z przeżywalnością okrętu w warunkach bojowych i zgodnością z normami bezpieczeństwa Royal Navy, co odróżnia Arrowhead 140 od macierzystego duńskiego projektu bardziej, niż sugerowałaby sama bryła kadłuba.

W listopadzie 2019 roku Babcock otrzymał kontrakt na budowę pięciu fregat Type 31 klasy Inspiration w stoczni w Rosyth. Program ruszył pełną parą: pierwszy okręt, HMS Venturer, zwodowano w czerwcu 2025 roku, drugi, HMS Active, opuścił nabrzeże 21 marca 2026 roku. Stępkę pod trzeci kadłub, przyszły HMS Formidable, położono w grudniu 2025, a 24 lutego 2026 roku, tego samego dnia, w którym HMS Active wyszedł z hali montażowej, w Rosyth cięto już stal pod czwartą jednostkę, HMS Bulldog.

Polska decyzja z marca 2022 roku

Arrowhead 140 zdobył pierwszy kontrakt eksportowy we wrześniu 2021 roku, gdy wybrała go Indonezja dla swojego programu fregat klasy Balaputradewa. Polska poszła w jego ślady kilka miesięcy później. W marcu 2022 roku Agencja Uzbrojenia wybrała projekt Babcocka spośród trzech koncepcji zgłoszonych w ramach konsorcjum PGZ-Miecznik, kończąc wieloletnie poszukiwania następcy dla fregat typu Oliver Hazard Perry służących w Marynarce Wojennej RP.

Za wyborem Arrowhead 140 stały te same argumenty, które przekonały wcześniej Brytyjczyków: sprawdzony, dojrzały projekt bazowy, niższe ryzyko techniczne niż w przypadku konstrukcji od zera oraz elastyczność pozwalająca dopasować układ uzbrojenia i systemów do wymagań zamawiającego. Polskie fregaty typu Miecznik mają długość 138,7 metra, szerokość 19,8 metra i wyporność standardową 5700 ton, a więc parametry zbliżone do brytyjskiego Type 31. Kluczowa różnica leży w wyposażeniu: system zarządzania walką TACTICOS Thalesa dostarcza brytyjska spółka Thales UK wraz z polskim partnerem OBR CTM, a za obronę przeciwlotniczą odpowiada system Sea Ceptor MBDA z rakietami rodziny CAMM, docelowo uzupełniony o rozwijaną wspólnie z Wielką Brytanią rakietę średniego zasięgu CAMM-MR w ramach programu Future Common Missile.

Trzy kadłuby naraz w nowej hali

To, co odróżnia polski program od indonezyjskiego i częściowo od brytyjskiego, to skala zaangażowania krajowej stoczni. PGZ Stocznia Wojenna w Gdyni buduje wszystkie trzy kadłuby jednocześnie, a nie sekwencyjnie: prace nad ORP Burza trwają równolegle do wykańczania ORP Wicher, a stępkę pod trzecią jednostkę, przyszły ORP Huragan, położono 28 kwietnia 2026 roku. Sekcje dziobowe budowane są także w zaprzyjaźnionej stoczni CRIST w Gdyni, co dodatkowo rozkłada ciężar produkcji na krajowy przemysł.

Pod ten program powstała w Gdyni nowa, kryta hala montażowa, zaprojektowana specjalnie z myślą o budowie fregat typu Miecznik. To inwestycja infrastrukturalna, która zostaje w polskim przemyśle stoczniowym na dekady i pozwala budować kolejne okręty z dużo większą przewidywalnością harmonogramu niż w warunkach otwartego nabrzeża. Transfer technologii i know-how od Babcocka oraz OMT, obejmujący metody budowy modułowej i integracji systemów, ma z czasem umożliwić PGZ Stoczni Wojennej samodzielniejszą realizację kolejnych etapów programu, w tym opcji na dodatkowe jednostki, którą Marynarka Wojenna RP zachowała w umowie z Babcockiem.

Umowę na zaprojektowanie, budowę i dostawę trzech fregat konsorcjum PGZ-Miecznik podpisało z Inspektoratem Uzbrojenia 27 lipca 2021 roku, wtedy jeszcze na kwotę ok. 8 miliardów złotych. Wraz z pakietami logistycznymi i uzbrojeniem wartość całego programu szacowana jest dziś na ok. 15 miliardów złotych, co czyni Miecznik największym zamówieniem dla polskiego przemysłu obronnego po 1989 roku. Chrzest ORP Wicher to więc nie koniec drogi, lecz przejście z fazy budowy kadłuba do fazy wyposażania i integracji systemów, najbardziej złożonej części programu. Zgodnie z zapowiedziami PGZ Stoczni Wojennej okręt ma wejść do służby pod koniec 2029 roku. Po nim przyjdzie kolej na ORP Burza i ORP Huragan, a horyzont programu sięga poza pierwsze trzy jednostki, bo Marynarka Wojenna RP dysponuje opcją na budowę kolejnych fregat tego typu.

Zatrudnienie i inwestycje

Kontrakt na Miecznika dał PGZ Stoczni Wojennej, dawnej Stoczni Marynarki Wojennej, drugie życie po latach zapaści. Zakład, w którym większościowym udziałowcem była wcześniej Agencja Rozwoju Przemysłu, pozostawał w upadłości likwidacyjnej od 2011 roku, a najbardziej kojarzył się z przeciągającą się budową korwety Gawron, z której ostatecznie powstał tylko patrolowiec ORP Ślązak. Dziś, jak mówi prezes PGZ Stoczni Wojennej Marcin Ryngwelski, zakład ma zapewnioną pracę na siedem lat do przodu. Zatrudnienie w ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy wzrosło z 560 do ponad 900 osób, a spółka deklaruje, że dojdzie do co najmniej 1200 pracowników. Inwestycje związane z rozbudową infrastruktury, w tym z halą, w której powstają kadłuby fregat, nie przekroczyły 2,5 procent wartości kontraktu, czyli 300-400 milionów złotych, z czego znaczną część stocznia sfinansowała ze środków własnych.

Równolegle do programu Miecznik PGZ Stocznia Wojenna buduje okręt ratowniczy Ratownik, wart ok. 1 miliarda złotych, oraz uczestniczy w konsorcjum budującym niszczyciele min typu Kormoran, którego liderem jest gdańska Remontowa Shipbuilding. Ryngwelski deklaruje też gotowość zakładu do udziału w remontach okrętów bojowych, w tym w dozbrojeniu Ślązaka, a nawet w budowie okrętu podwodnego dla Polski, jeśli taki program zostanie uruchomiony. Rodzina okrętów opartych na projekcie Arrowhead 140 rośnie tymczasem także poza granicami Polski i Wielkiej Brytanii, o czym Gazeta Morska napisze w kolejnym tekście tego cyklu.

Postaw nam kawę, a my postawimy na dobrą morską publicystykę! Wspieraj Gazetę Morską i pomóż nam płynąć dalej - kliknij tutaj!

Kamil Kusier
redaktor naczelny

komentarze


wpisz treść
nick
SKOMENTUJ

Dodaj pierwszy komentarz