Od Białej Podlaskiej do Fort Trump. Ponad 20 lat polskich starań o amerykańską bazę. Sprawa znajdzie swoj finał?

Donald Trump ogłosił, że poczyniono znaczący postęp w kierunku utworzenia bazy armii USA w Polsce, a lokalizacja ma zostać przedstawiona wkrótce. Dla Warszawy to moment, na który kolejne rządy pracowały przez ponad dwie dekady. Historia nie zaczyna się bowiem w 2018 roku od słynnego Fort Trump. Pierwsze poważne rozmowy o amerykańskich bazach na terytorium Polski prowadzono już w 2003 roku, a wśród rozważanych miejsc pojawiały się Biała Podlaska, Powidz, Mińsk Mazowiecki i Świętoszów. Dziś pytanie nie brzmi już, czy Polska chce stałej amerykańskiej obecności. Pytanie brzmi: gdzie powstanie kolejny jej trwały element i jak zmieni architekturę bezpieczeństwa wschodniej flanki NATO, a w szczególności Bałtyku.

bezpieczeństwo na świecie polityka wiadomości wojsko

17 września 2026   |   21:05   |   Źródło: Gazeta Morska   |   Opracował: Kamil Kusier   |   Drukuj

fot. U.S. Navy

fot. U.S. Navy

Znaczący postęp, ale jeszcze nie decyzja

17 września 2026 roku Donald Trump opublikował na Truth Social komunikat, który zamknął pewien etap wieloletniej historii. Napisał, że dzięki odważnemu przywództwu jego przyjaciela, prezydenta Karola Nawrockiego, poczyniono znaczący postęp w kierunku utworzenia bazy armii Stanów Zjednoczonych w Polsce. Dodał, że jeśli przedsięwzięcie zostanie zrealizowane, lokalizacja zostanie ogłoszona bardzo szybko, a utworzenie bazy określił jako historyczny krok dla sojuszu amerykańsko-polskiego.

To komunikat bardzo ważny, ale wymagający dokładnego odczytania. Donald Trump nie podał lokalizacji ani szczegółów dotyczących wielkości bazy, liczby żołnierzy czy rodzaju jednostek, które miałyby w niej stacjonować. Użył też sformułowania "if this happens". Nie jest to zatem komunikat o otwarciu gotowej instalacji, lecz o postępie w procesie, którego szczegóły mają dopiero zostać przedstawione. Jednocześnie deklaracja ma szczególne znaczenie polityczne: w 2018 roku Donald Trump mówił o rozważaniu polskiej propozycji stałej obecności, osiem lat później sam ogłasza postęp w kierunku utworzenia bazy. Kancelaria Prezydenta była w kontakcie z Białym Domem przed publikacją wpisu, o czym poinformował szef Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz. Ale historia tej sprawy jest znacznie starsza.

Wszystko zaczęło się nie w 2018, ale w 2003 roku

W polskiej pamięci jako początek starań o stałą amerykańską bazę funkcjonuje rok 2018 i określenie Fort Trump. To jednak skrót. Już na początku 2003 roku w Waszyngtonie trwała dyskusja o zmianie rozmieszczenia amerykańskich sił w Europie. Po zakończeniu zimnej wojny Stany Zjednoczone analizowały, jak przebudować strukturę baz, ograniczyć część dużych garnizonów w Europie Zachodniej i stworzyć bardziej mobilny system wojskowy. W lutym 2003 roku przewodniczący Komisji Sił Zbrojnych Izby Reprezentantów Duncan Hunter opowiadał się za przesunięciem części amerykańskiej infrastruktury z Niemiec do państw postkomunistycznych, a w marcu generał James L. Jones, dowódca sił USA w Europie, mówił, że pierwsze bazy mogą zostać przeniesione do Europy Środkowej, w tym do Polski, już w 2004 roku, i informował o konsultacjach z sojusznikami.

W Polsce temat był wtedy bardzo konkretny. W lutym i marcu 2003 roku tygodnik Wprost informował o poufnych rozmowach polsko-amerykańskich dotyczących możliwości powstania amerykańskich baz w Polsce, wymieniając Białą Podlaską, Mińsk Mazowiecki, Powidz i Świętoszów. Ówczesny minister obrony Jerzy Szmajdziński deklarował poparcie dla utworzenia baz, a temat miał być poruszany podczas wizyty prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego w USA oraz spotkania premiera Leszka Millera z George'em W. Bushem. W kwietniu 2004 roku sekretarz stanu Colin Powell, zapytany przez polską telewizję o rozmowy w sprawie przeniesienia części amerykańskich baz do Polski, potwierdził, że administracja analizuje strukturę baz USA na świecie i prowadzi rozmowy z sojusznikami, ale decyzja dotycząca konkretnej bazy w Polsce jeszcze nie zapadła. Polska rozmawiała więc ze Stanami Zjednoczonymi o amerykańskich bazach już ponad 20 lat temu.

Biała Podlaska miała być polskim Ramstein

Najciekawszym elementem tej historii jest Biała Podlaska. W 2003 roku pojawiła się koncepcja wykorzystania znajdującego się tam byłego lotniska wojskowego jako głównej bazy logistycznej wojsk amerykańskich w Polsce. Wprost pisał o Białej Podlaskiej jako potencjalnym polskim Ramstein, wskazując na połączenia drogowe i kolejowe oraz istniejącą infrastrukturę lotniczą. Rozważano również Powidz, Mińsk Mazowiecki i lokalizacje na Dolnym Śląsku. Ostatecznie do powstania takiej bazy nie doszło.

Właśnie dlatego dzisiejszy komunikat Donalda Trumpa warto czytać w perspektywie ponad dwóch dekad. Historia polskich zabiegów nie wygląda jak jedna nieudana próba zakończona w 2018 roku, lecz jak ciąg kolejnych etapów, w których zmieniała się zarówno sytuacja międzynarodowa, jak i forma amerykańskiej obecności w Polsce.

2004 rok: Polacy już wtedy wiedzieli, że chodzi o bezpieczeństwo i gospodarkę

Sprawa amerykańskich baz była wtedy przedmiotem badań opinii publicznej. W styczniu 2004 roku CBOS przeprowadził reprezentatywne badanie dotyczące możliwości rozmieszczenia amerykańskich baz w Polsce: 38 proc. badanych popierało ich lokalizację w Polsce, 36 proc. było przeciw, a pozostali nie mieli zdania. Wśród wskazywanych korzyści pojawiały się większe bezpieczeństwo, ochrona granic, rozwój gospodarczy regionów oraz napływ pieniędzy związanych z funkcjonowaniem baz. Temat nie był więc abstrakcyjną dyskusją ekspertów; już wtedy rozważano go jednocześnie w wymiarze wojskowym, strategicznym i gospodarczym.

NATO, Irak i zmieniająca się Europa

Dlaczego baza nie powstała wtedy? Powodów było wiele. Stany Zjednoczone po zamachach z 11 września 2001 roku przebudowywały sposób rozmieszczania swoich wojsk na świecie, trwała wojna w Iraku, zmieniały się relacje Waszyngtonu z Berlinem, a Pentagon analizował, czy w ogóle potrzebuje w Europie wielkich, tradycyjnych garnizonów. Idea amerykańskiej obecności w Polsce w 2003 roku miała więc inny charakter niż późniejszy Fort Trump: nie chodziło jeszcze o stałą instalację jako symbol bezpieczeństwa wschodniej flanki NATO, lecz o przebudowę amerykańskiego systemu baz i stworzenie bardziej mobilnej infrastruktury, pozwalającej szybciej reagować w różnych częściach świata.

Polska była jednak coraz ważniejsza. W 1999 roku została członkiem NATO, w 2003 roku stała się jednym z najważniejszych europejskich sojuszników Stanów Zjednoczonych w wojnie z terroryzmem, a po 2004 roku, już jako członek Unii Europejskiej, jej znaczenie geopolityczne jeszcze wzrosło.

2008: Patriot i trwała infrastruktura

Kolejny etap przyszedł w 2008 roku, gdy Polska i Stany Zjednoczone podpisały deklarację o strategicznej współpracy oraz porozumienie dotyczące rozmieszczenia w Polsce baterii Patriot. Nie była to jeszcze stała baza armii USA, ale kolejny krok w kierunku tworzenia amerykańskiej infrastruktury wojskowej w Polsce. Od tego momentu relacje wojskowe obu państw zaczęły obejmować nie tylko ćwiczenia i współpracę polityczną, ale również konkretne instalacje, sprzęt, logistykę i obecność amerykańskich żołnierzy.

2014 rok zmienił rachunek bezpieczeństwa

Przełomem okazała się rosyjska agresja na Ukrainę. Aneksja Krymu i konflikt w Donbasie spowodowały fundamentalną zmianę w postrzeganiu bezpieczeństwa Europy Środkowo-Wschodniej. W państwach wschodniej flanki NATO pytanie przestało brzmieć, czy wzmacniać obecność Sojuszu, a zaczęło brzmieć, jak zrobić to możliwie szybko. Polska stała się jednym z głównych państw zabiegających o zwiększenie amerykańskiej obecności. W 2017 roku rozpoczęła się większa rotacyjna obecność wojsk USA, ale Warszawa chciała czegoś więcej: żeby obecność amerykańska nie zależała wyłącznie od kolejnych decyzji o rotacji jednostek.

2018: Fort Trump

Wtedy pojawił się Donald Trump. Podczas spotkania w Białym Domu 18 września 2018 roku Andrzej Duda powiedział, że bardzo chciałby, aby w Polsce powstały stałe bazy amerykańskie, które nazwałby Fort Trump. Argumentował, że stała obecność wojsk amerykańskich leży w interesie obu państw, i wskazywał na strategiczne położenie Polski. Pomysł był znacznie bardziej ambitny niż wcześniejsze rozmowy o pojedynczych instalacjach: Polska deklarowała gotowość poniesienia dużych nakładów na infrastrukturę, a w Waszyngtonie temat trafił na agendę polityczną. Ówczesny minister obrony Mariusz Błaszczak mówił później, że jego rozmowy w Waszyngtonie z administracją, Pentagonem i Kongresem doprowadziły do tego, że sprawa stałej bazy zaczęła funkcjonować na najwyższym poziomie politycznym.

Do utworzenia jednej wielkiej bazy nazwanej Fort Trump jednak nie doszło. Zamiast tego rozwijano kolejne elementy amerykańskiej obecności.

Zamiast jednej bazy sieć obecności

W kolejnych latach Polska i USA zawierały następne porozumienia, w tym umowę o wzmocnionej współpracy obronnej z 2020 roku. Rozbudowywano infrastrukturę, zwiększano liczbę żołnierzy, rozwijano współpracę logistyczną i dowodzenia, a przede wszystkim powstawały elementy, które sprawiały, że amerykańska obecność w Polsce przestawała być wyłącznie rotacyjna. W 2022 roku, po rosyjskiej pełnoskalowej agresji na Ukrainę, Stany Zjednoczone zdecydowały o stałej obecności w Polsce elementów V Korpusu US Army, a w marcu 2023 roku w Poznaniu utworzono U.S. Army Garrison Poland, określony przez MON jako pierwszy stały garnizon wojsk amerykańskich w Polsce. W sensie instytucjonalnym część tego, o co Polska zabiegała od lat, już się więc wydarzyła. Dzisiejsza sprawa dotyczy kolejnego poziomu.

2026: Polska składa oficjalną propozycję

Wiosną 2026 roku sprawa weszła w nową fazę, i to w napięciu. Po sygnałach o planowanej redukcji części wojsk amerykańskich w Polsce Donald Trump w ciągu kilku dni odwrócił kurs i zapowiedział wysłanie do Polski 5 tys. dodatkowych żołnierzy. Rząd postanowił nie czekać na realizację tej deklaracji. 29 maja Władysław Kosiniak-Kamysz przekazał sekretarzowi wojny Pete'owi Hegsethowi oficjalną propozycję utworzenia nowej, stałej bazy wojsk amerykańskich, a 16 czerwca Rada Ministrów przyjęła uchwałę o podjęciu działań na rzecz jej utworzenia, upoważniając szefa MON do negocjacji ze stroną amerykańską oraz koordynacji przygotowań infrastruktury i wsparcia logistycznego. Premier Donald Tusk mówił wtedy, że Polska musi przygotować warunki logistyczne, finansowe, organizacyjne i mieszkaniowe, bo baza to nie tylko szansa na radykalne zwiększenie bezpieczeństwa, ale i wielki wysiłek.

Sama uchwała, przedłożona przez ministra obrony narodowej, jest dokumentem otwierającym proces, a nie decyzją o lokalizacji. Według komunikatu Kancelarii Premiera umożliwia rozpoczęcie wstępnych działań: konsultacji i uzgodnień ze stroną amerykańską oraz przygotowania propozycji dotyczących lokalizacji bazy, niezbędnej infrastruktury, kosztów przedsięwzięcia i źródeł jego finansowania. Rząd uzasadnia ją tym, że stała baza byłaby nie tylko potwierdzeniem relacji obronnych w ramach NATO, ale realnym i długoterminowym wzmocnieniem bezpieczeństwa oraz zdolności odstraszania na wschodniej flance Sojuszu, a także że umocniłaby współpracę z najważniejszym partnerem w regionie, zwiększyła interoperacyjność sił zbrojnych obu państw i skróciła czas reakcji w sytuacjach kryzysowych. Treści samej uchwały nie upubliczniono, znane są tylko jej założenia.

Dwa dni później, 18 czerwca, na spotkaniu ministrów obrony NATO w Brukseli Władysław Kosiniak-Kamysz odczytał fragment oficjalnej odpowiedzi Pentagonu i poinformował, że Stany Zjednoczone pozytywnie odnoszą się do polskiej propozycji. Podkreślał, że stała obecność wojsk amerykańskich to cel, o który zabiegały wcześniejsze rządy, że każda lokalizacja jest dobra, a o skali zaangażowania zdecyduje strona amerykańska, oraz że utworzenie bazy to wieloletni proces i wielomiliardowa inwestycja współfinansowana przez oba państwa. To zdanie o wcześniejszych rządach jest kluczowe dla zrozumienia całej historii: dzisiejsza deklaracja nie jest sukcesem jednego gabinetu ani efektem jednej wizyty, lecz rezultatem polityki prowadzonej przez kolejne polskie ekipy, choć różniące się sposobem jej realizacji.

Karol Nawrocki: naszą drogą jest stała obecność

Równie mocno o stałej obecności mówił Karol Nawrocki, który w czerwcu przebywał w Stanach Zjednoczonych na zaproszenie Donalda Trumpa. Po otrzymaniu przez MON pisma Pete'a Hegsetha prezydent stwierdził, że drogą Polski jest teraz stała obecność wojsk amerykańskich, co potwierdził sekretarz wojny w oficjalnym piśmie do wicepremiera Władysława Kosiniaka-Kamysza. Karol Nawrocki mówił też, że na poziomie politycznym między prezydentami Polski i USA kierunek zwiększonej i stałej obecności został potwierdzony, a szczegółami powinny wypełnić go oba ministerstwa obrony. Dziś Donald Trump mówi o znaczącym postępie. To kolejny krok.

Dlaczego ta baza jest tak ważna dla Bałtyku

Tu zaczyna się historia szczególnie istotna dla północnej Polski. Jeśli spojrzeć na mapę, Polska nie jest wyłącznie państwem między Niemcami, Białorusią, Ukrainą i Czechami. Jest jednym z głównych państw bezpieczeństwa Bałtyku. Na północy leży rosyjski obwód królewiecki, na wschodzie Białoruś, na północnym wschodzie Litwa, Łotwa i Estonia, a dalej Bałtyk, przez który przebiegają szlaki handlowe i energetyczne i na którym znajdują się porty, kable podmorskie, połączenia energetyczne i instalacje rozwijającej się energetyki offshore. W tym układzie polskie terytorium jest jednym z kluczowych obszarów zaplecza dla obrony wschodniej flanki, a znaczenie amerykańskiej obecności wykracza daleko poza liczbę żołnierzy.

Z perspektywy Pomorza szczególne znaczenie ma obwód królewiecki: rosyjska eksklawa nad Bałtykiem, oddzielona od głównego terytorium Federacji i położona między Polską a Litwą. W przypadku konfliktu jej położenie ma znaczenie dla całego układu bezpieczeństwa północno-wschodniej Europy. Dlatego każda trwała zmiana w infrastrukturze wojskowej w Polsce musi być analizowana także w kontekście Bałtyku, a amerykańska baza nie byłaby wyłącznie polsko-amerykańskim przedsięwzięciem, lecz elementem architektury NATO.

Redzikowo, kolejny element układanki

Nie można w tym kontekście pominąć Pomorza. W Redzikowie działa amerykańska baza systemu Aegis Ashore, element natowskiej obrony przeciwrakietowej. To instalacja o zupełnie innym charakterze niż baza armii USA, o której mówi Donald Trump, ale z punktu widzenia bezpieczeństwa regionu tworzy kolejny element amerykańskiej obecności na północy Polski. Jeżeli dojdzie do utworzenia nowej stałej bazy, Polska będzie miała coraz bardziej rozbudowaną strukturę amerykańskiej obecności, obejmującą obronę przeciwrakietową, dowodzenie, logistykę, wojska lądowe, lotnictwo i infrastrukturę pozwalającą na przyjęcie kolejnych sił.

Baza to także gospodarka regionu

Stała baza oznacza również gospodarkę. Historia Białej Podlaskiej z 2003 roku pokazuje, że już wtedy samorządy patrzyły na amerykańską obecność nie tylko przez pryzmat bezpieczeństwa, ale i miejsc pracy, inwestycji infrastrukturalnych, wpływów do lokalnej gospodarki i rozwoju usług. Dziś skala potencjalnej inwestycji byłaby zupełnie inna. Budowa dużej instalacji wojskowej oznacza zapotrzebowanie na infrastrukturę, transport, logistykę, usługi, zaplecze techniczne i szeroko rozumiany sektor bezpieczeństwa. Dla regionu, w którym baza zostałaby zlokalizowana, byłaby to więc nie tylko decyzja strategiczna, ale i gospodarcza.

Czy to będzie Fort Trump?

Niekoniecznie. Nazwa Fort Trump była politycznym określeniem koncepcji przedstawionej przez Andrzeja Dudę w 2018 roku. Dzisiejszy projekt może mieć inną strukturę: dużą bazę, rozbudowę istniejącej infrastruktury, przede wszystkim zaplecze logistyczne i dowodzenia albo powiązanie z już istniejącymi instalacjami amerykańskimi. Na tym etapie nie znamy szczegółów i właśnie dlatego najważniejsza będzie zapowiedziana przez Donalda Trumpa informacja o lokalizacji.

Od Białej Podlaskiej do 2026 roku

Ta historia ma niezwykłą ciągłość. W 2003 roku Polska rozmawiała z USA o rozmieszczeniu amerykańskich baz, a na stole leżały Biała Podlaska, Powidz, Mińsk Mazowiecki i Świętoszów. W 2008 roku zawarła porozumienia m.in. o baterii Patriot. Po 2014 roku amerykańska obecność na wschodniej flance zaczęła szybko rosnąć, a w 2017 roku pojawiły się większe rotacyjne kontyngenty. W 2018 roku Andrzej Duda przedstawił Donaldowi Trumpowi koncepcję Fort Trump, w 2020 roku podpisano umowę o wzmocnionej współpracy obronnej, w 2022 roku zapadła decyzja o stałej obecności elementów V Korpusu, a w 2023 roku w Poznaniu powstał pierwszy stały garnizon armii USA. W maju i czerwcu 2026 roku polski rząd formalnie rozpoczął działania na rzecz kolejnej stałej bazy, Władysław Kosiniak-Kamysz poinformował o pozytywnym stanowisku strony amerykańskiej, Karol Nawrocki mówił o stałej obecności jako kierunku dalszej współpracy, a 17 września Donald Trump ogłosił znaczący postęp i zapowiedział rychłe ogłoszenie lokalizacji.

Ponad dwie dekady

Dlatego dzisiejszego wydarzenia nie należy opisywać jako nagłej decyzji podjętej w ciągu kilku miesięcy. To kolejny etap ponad dwudziestoletniej historii polskich zabiegów o trwałe zakotwiczenie amerykańskiej obecności wojskowej w Polsce. W 2003 roku mówiono o Białej Podlaskiej, Powidzu i Świętoszowie, w 2018 roku o Fort Trump, w 2023 roku o pierwszym stałym garnizonie w Poznaniu, a w 2026 roku Donald Trump mówi o znaczącym postępie w kierunku kolejnej bazy. Zmieniały się nazwy, koncepcje, rządy w Warszawie i administracje w Waszyngtonie, zmieniała się sytuacja bezpieczeństwa w Europie. Jedna rzecz pozostawała stała: Polska dążyła do tego, aby amerykańska obecność na jej terytorium była coraz trwalsza.

Dziś jesteśmy być może najbliżej realizacji tej idei od momentu, gdy po raz pierwszy zaczęto o niej poważnie rozmawiać. Nie wiemy jeszcze, gdzie znajdzie się baza, ilu żołnierzy będzie w niej stacjonować ani jaki będzie jej charakter. Wiemy natomiast, że po ponad dwóch dekadach temat, który w 2003 roku był przedmiotem poufnych rozmów o możliwym przeniesieniu amerykańskich baz z Europy Zachodniej do Polski, ponownie znalazł się na najwyższym poziomie relacji Warszawa-Waszyngton. Tym razem Donald Trump mówi o historycznym kroku. A dla Polski, dla wschodniej flanki NATO i szczególnie dla bezpieczeństwa Bałtyku następny rozdział tej historii może okazać się jednym z najważniejszych.

Postaw nam kawę, a my postawimy na dobrą morską publicystykę! Wspieraj Gazetę Morską i pomóż nam płynąć dalej - kliknij tutaj!

Kamil Kusier
redaktor naczelny

komentarze


wpisz treść
nick
SKOMENTUJ

Dodaj pierwszy komentarz