Nocna akcja śmigłowca Marynarki Wojennej przy promie Ambition

Załoga śmigłowca W-3 WARM z Brygady Lotnictwa Marynarki Wojennej została w nocy poderwana do promu Ambition, na którego pokładzie pomocy potrzebowała kobieta. Po ocenie sytuacji przez ratownika opuszczonego na pokład podjęto decyzję, że transport powietrzny nie jest możliwy.

bezpieczeństwo lotnictwo marynarka wojenna turystyka morska i rekreacja wiadomości

04 sierpnia 2026   |   23:04   |   Źródło: Gazeta Morska   |   Opracował: Michał Iwański   |   Drukuj

fot. załoga śmigłowca W-3WARM

fot. załoga śmigłowca W-3WARM

Załoga osiągnęła gotowość numer 1 i wystartowała o godzinie 2:36. W trakcie dolotu utrzymywano ciągłą łączność z RESCUE GDYNIA, POLRATOK oraz służbami ruchu lotniczego.

O godzinie 3:00 śmigłowiec osiągnął pozycję jednostki i opuścił ratownika na pokład promu. Jak podaje brygada, o decyzji o braku możliwości transportu powietrznego przesądziły specyficzne warunki medyczne: masa pacjentki określona przez lekarza na około 200 kilogramów oraz rozmiary uniemożliwiające bezpieczne umieszczenie w noszach.

O godzinie 3:50 załoga odtworzyła gotowość bojową.

Dlaczego pacjentki nie można było zabrać

Ograniczeniem w takich sytuacjach nie jest udźwig wciągarki, lecz możliwość unieruchomienia poszkodowanego. Nosze stosowane w ratownictwie śmigłowcowym mają sztywne wymiary i pasy zaprojektowane pod określony obwód ciała. Podczas podejmowania na linie ładunek obraca się, kołysze i podlega podmuchowi od wirnika, więc pacjent, którego nie da się zapiąć, byłby narażony na większe niebezpieczeństwo niż na pokładzie statku.

Znaczenie ma również przestrzeń w kabinie. W-3 WARM to śmigłowiec średni, w którym nosze muszą zostać zamocowane, a ratownik i personel medyczny potrzebują dostępu do pacjenta przez cały lot.

W ratownictwie morskim akcja zakończona bez ewakuacji nie jest traktowana jako nieudana. Ratownika opuszcza się na pokład właśnie po to, aby ocena zapadła na miejscu, a nie z kabiny śmigłowca.

Co dzieje się w takiej sytuacji

Gdy ewakuacja powietrzna nie wchodzi w grę, statek może zostać skierowany do najbliższego portu, gdzie na nabrzeżu czeka zespół ratownictwa medycznego. Możliwe jest także podejście jednostki ratowniczej i przejęcie pacjenta drogą morską. Opiekę do czasu dobicia sprawuje wówczas personel pokładowy w kontakcie radiowym z lekarzem na lądzie, a całość koordynuje morskie ratownicze centrum koordynacyjne, w tym przypadku RESCUE GDYNIA.

Brygada nie podaje, jak zakończyła się sprawa pacjentki ani na jakiej trasie znajdował się prom.

Statystyki

Od początku 2026 roku lotnicy morscy wykonali nad Bałtykiem 16 misji medycznych. Łączna liczba wszystkich misji ratunkowych brygady wynosi 842. Obie wartości wzrosły o jeden od poprzedniego komunikatu, co oznacza, że opisywany lot został policzony jako misja medyczna mimo braku ewakuacji.

Postaw nam kawę, a my postawimy na dobrą morską publicystykę! Wspieraj Gazetę Morską i pomóż nam płynąć dalej - kliknij tutaj!

Michał Iwański
redaktor

komentarze


wpisz treść
nick
SKOMENTUJ

Dodaj pierwszy komentarz