Nadaję ci imię Wicher. Pierwsza polska fregata programu Miecznik ochrzczona w Gdyni w PGZ Stoczni Wojennej

- Płyń po morzach i oceanach świata, sław imię stoczniowca i polskiego marynarza. Nadaję ci imię Wicher - tymi słowami Agata Ziemiańska nadała w środę imię pierwszej fregacie programu Miecznik. Chwilę później matka chrzestna przecięła toporkiem linę trzymającą mechanizm z butelką szampana, która rozbiła się o kadłub od strony dziobu. Na Nabrzeżu Południowym PGZ Stoczni Wojennej w Gdyni, pod burtą spoczywającego na barce okrętu, ceremonię obserwowali wspólnie prezydent RP Karol Nawrocki i premier Donald Tusk. Obaj zgodnie podkreślali, że to ważny dzień dla bezpieczeństwa Polski i Marynarki Wojennej RP.

biznes marynarka wojenna nato polityka pomorze przemysł stoczniowy przemysł zbrojeniowy sprzęt i technologie trójmiasto wiadomości wojsko

12 sierpnia 2026   |   16:52   |   Źródło: Gazeta Morska   |   Opracował: Kamil Kusier   |   Drukuj

fot. Kamil Kusier / Gazeta Morska

fot. Kamil Kusier / Gazeta Morska

Meldunek, hymn i szampan o dziób

Uroczystość rozpoczęła się o godzinie 11:30 od przyjęcia przez prezydenta, zwierzchnika Sił Zbrojnych, meldunku o gotowości, oddania honorów sztandarowi kompanii reprezentacyjnej Marynarki Wojennej i przeglądu pododdziału, który Karol Nawrocki przywitał słowami "Czołem, marynarze!". Po podniesieniu flagi państwowej i odśpiewaniu hymnu głos zabrali prezydent i premier, a okręt został poświęcony przez duchownych. Kulminacją był akt chrztu dokonany przez matkę chrzestną, zgodnie z morską tradycją nakazującą nadanie okrętowi imienia przed pierwszym zetknięciem kadłuba z wodą, a ceremonię zwieńczyły odegrane przez orkiestrę Hymn do Bałtyku i Pieśń Reprezentacyjna Wojska Polskiego oraz defilada pododdziałów.

Premiera Donalda Tuska ceremonia zastała w Gdyni już od rana - o godzinie 9:15 spotkał się z pracownikami stoczni, którzy budowali fregatę. W uroczystości uczestniczyli także wicepremier i szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz, wiceministrowie Magdalena Sobkowiak-Czarnecka i Paweł Bejda, dowódcy Marynarki Wojennej oraz przedstawiciele brytyjskiego resortu obrony - obecni nieprzypadkowo, bo Mieczniki powstają na licencji projektu Arrowhead 140 należącego do koncernu Babcock.

Kamień milowy i wojna hybrydowa na Bałtyku

Prezydent Karol Nawrocki nazwał uroczystość i cały program Miecznik kamieniem milowym w modernizacji polskiej Marynarki Wojennej. Przyznał, że po 1989 roku flota przez dekady była niedoinwestowana, a o tym rodzaju sił zbrojnych zapominano - przełom przyszedł w lipcu 2021 roku, wraz z podpisaniem umowy na fregaty. Za wielkie osiągnięcie programu prezydent uznał zachowanie w Polsce kontroli nad kwestiami inżynierskimi, logistyką i integracją systemów, a samą fregatę określił mianem uniwersalnej platformy bojowej, która dzięki możliwościom obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej gwarantuje bezpieczeństwo nie tylko na morzu, ale i w powietrzu oraz na lądzie.

Zwierzchnik Sił Zbrojnych ostrzegł przy tym, by nie traktować Bałtyku jako wewnętrznego akwenu NATO, choć tak wynikałoby z map: wymienił zagrożenia ze strony rosyjskiej floty, zmilitaryzowanego obwodu królewieckiego i floty cieni, podkreślając, że polscy marynarze każdego dnia toczą na Bałtyku wojnę hybrydową, prowadzoną poniżej progu otwartego konfliktu, i za tę codzienną służbę im podziękował.

- Polski marynarz, polski żołnierz, polskie siły specjalne zawsze będą walczyć o piękne polskie Morze Bałtyckie - mówił prezydent Karol Nawrocki.

Premier Donald Tusk rozpoczął od pozdrowienia obchodzącej stulecie praw miejskich Gdyni, miasta z morza i z marzeń, i sięgnął po analogię historyczną: przywołał inżyniera Tadeusza Wendę, który sto lat z okładem temu wskazał małą kaszubską wioskę na miejsce budowy jednego z najnowocześniejszych portów Europy, i Eugeniusza Kwiatkowskiego, budującego port i stocznię z tym samym zapałem. Podziękował też partnerom zagranicznym, w tym brytyjskim sojusznikom.

- Bałtyk jest polskim morzem, a Polska staje się morską potęgą - mówił premier.

Milion części i sto ton spoiwa

Gospodarzem uroczystości był prezes PGZ Stoczni Wojennej Marcin Ryngwelski, który przybliżył zebranym skalę przedsięwzięcia: gotowy Wicher będzie się składał z ponad miliona części, a stocznia w toku budowy położyła ponad 3000 konstrukcji i zużyła około 100 ton materiałów spawalniczych. Kadłub waży obecnie blisko 6,5 tysiąca ton - żeby go podnieść, trzeba by ustawić obok siebie sześć stoczniowych suwnic.

- Dla nas, jako stoczniowców, to jedno z najważniejszych wydarzeń w historii - powiedział prezes Marcin Ryngwelski.

Wśród gości ceremonii byli także minister aktywów państwowych Wojciech Balczun, wiceminister infrastruktury odpowiedzialny za gospodarkę morską Arkadiusz Marchewka oraz były minister obrony Mariusz Błaszczak, za którego kadencji program Miecznik zainaugurowano.

Ręka w rękę z Londynem, a potem eksport

Głos zabrał również minister w brytyjskim Ministerstwie Obrony lord Vernon Coaker. Rozpoczął od przypomnienia udziału polskich żołnierzy w walkach II wojny światowej, także na terenie Wielkiej Brytanii, po czym mówił o honorze, jakim dla Zjednoczonego Królestwa jest udział w tak ambitnym programie i praca ręka w rękę z Polską, wymieniając kluczowe brytyjskie firmy zaangażowane w projekt, Babcocka i Thalesa. Wskazał też na rosnące zagrożenie na morzach, głównie ze strony Rosji, i konieczność budowania zdolności obronnych we współpracy międzynarodowej.

- Tak powinna wyglądać współczesna współpraca w obronności - podkreślił lord Vernon Coaker.

Wątek brytyjski miał tego dnia także wymiar przyszłościowy. Wiceminister obrony Magdalena Sobkowiak-Czarnecka poinformowała, że rozmawiała z lordem Vernonem Coakerem o przyszłości programu Miecznik, i przypomniała, że hale gdyńskiej stoczni zaprojektowano specjalnie pod budowę okrętów tej klasy. Zapowiedziała, że gdy stocznia zakończy budowę fregat dla polskiej Marynarki Wojennej, kolejnym krokiem ma być budowa okrętów na eksport, dla państw sojuszniczych.

Matka chrzestna z marynarskiego domu

Matką chrzestną fregaty została Agata Ziemiańska, pochodząca z Nieszawy w województwie kujawsko-pomorskim absolwentka Uniwersytetu Gdańskiego, na co dzień pracowniczka Zarządu Morskiego Portu Gdynia, prywatnie małżonka wiceadmirała Jarosława Ziemiańskiego, Inspektora Marynarki Wojennej. Wybór ma swoją wymowę: wiceadmirał Jarosław Ziemiański, związany z flotą od dekad, dowodził m.in. 32. Dywizjonem Okrętów Rakietowych i 3. Flotyllą Okrętów w Gdyni, a od 2018 roku jako Inspektor MW konsekwentnie zabiegał o pozyskanie fregat dla polskiej floty. Trudno o dom, w którym narodziny nowego okrętu znaczą więcej.

Najdroższy okręt w historii polskiej floty

Wicher jest pierwszą z trzech fregat programu Miecznik, największego przedsięwzięcia modernizacyjnego Marynarki Wojennej po 1989 roku, o wartości szacowanej na ponad 15 miliardów złotych. Okręt o długości niemal 140 metrów i szerokości 20 metrów rozwinie prędkość do 28 węzłów, a jego załogę stanowić będzie 120 marynarzy z możliwością zaokrętowania około 60 osób dodatkowego personelu. Wśród zadań fregat wymienia się ochronę szlaków żeglugowych i infrastruktury krytycznej na Bałtyku, w tym gazociągu Baltic Pipe i morskich farm wiatrowych, zwalczanie celów nawodnych i podwodnych oraz udział w operacjach zespołów NATO. Wicher będzie też pierwszym polskim okrętem uzbrojonym w armatę 76 mm w wersji Strales, zdolną zwalczać pociski manewrujące.

Od położenia stępki w sierpniu 2023 roku do chrztu minęły trzy lata - tempo, które na tle historii polskich programów okrętowych robi wrażenie, tym bardziej że w hali kadłubowej równolegle powstają już ORP Burza i ORP Huragan. Cały program ma zakończyć się do końca 2031 roku.

W czwartek pierwsze zetknięcie z wodą

Chrzest zamyka lądowy rozdział budowy. W czwartek 13 sierpnia barka półzanurzalna Boabarge 33 z fregatą na pokładzie wyjdzie na Zatokę Gdańską, gdzie platforma zostanie stopniowo zanurzona, aż Wicher uzyska pływalność. Po tej operacji holowniki odprowadzą okręt do nabrzeża wyposażeniowego stoczni, gdzie stoczniowcy będą kontynuować prace już na wodzie. Ze względu na reżim techniczny operacji stocznia nie przewiduje podczas wodowania szerszej obecności dziennikarzy - transport okrętu i jego kontrolowane opuszczenie na wodę z wykorzystaniem barki półzanurzalnej to jedna z najbardziej wymagających operacji inżynieryjnych realizowanych w polskim przemyśle okrętowym.

Formalnie jednostka stanie się ORP Wicher w dniu podniesienia bandery, wraz z wejściem do służby planowanym pod koniec dekady. Ale imię już ma - trzecie w historii polskiej floty, po niszczycielu broniącym Helu we wrześniu 1939 roku i okręcie projektu 30bis z czasów zimnej wojny. Historia zatoczyła koło: pierwszy Wicher przypłynął do Gdyni z francuskiej stoczni, bo Polska nie umiała wtedy budować takich okrętów. Ten narodził się w Gdyni.

Postaw nam kawę, a my postawimy na dobrą morską publicystykę! Wspieraj Gazetę Morską i pomóż nam płynąć dalej - kliknij tutaj!

Kamil Kusier
redaktor naczelny

komentarze


wpisz treść
nick
SKOMENTUJ

Dodaj pierwszy komentarz