Krzysztof Baranowski zmierza na otwarty ocean i monitoruje pogodę
Kapitan Krzysztof Baranowski pod koniec lipca opuścił australijski Port Darwin i wyruszył na szerokie wody Oceanu Indyjskiego w ramach swojego samotnego rejsu dookoła świata. Najbliższym przystankiem naszego podróżnika jest Mauritius, ale niewykluczone, że czekają go jakieś dodatkowe przystanki, wymuszone niebezpieczną pogodą. Obecnie, na dzień 7 sierpnia, płynie wzdłuż indonezyjskich wysp w archipelagu Małych Wysp Sundajskich. Polski żeglarz regularnie publikuje informacje dotyczące położenia swojego jachtu.
lifestyle morski na świecie wiadomości żeglarstwo07 sierpnia 2026 | 12:11 | Źródło: Gazeta Morska | Opracował: Maciej Frąckiewicz | Drukuj

Fot. meteorhart.pl
87-letni Krzysztof Baranowski ma już za sobą połowę trasy trzeciego samotnego rejsu dookoła świata. Rozpoczął go w listopadzie 2025 roku, startując z Teneryfy na pokładzie jachtu „Meteor”. Do tej pory odwiedził już Tahiti (27 lutego - 18 marca), jedną z Wysp Cooka - Rarotonga (25 marca - 26 kwietnia), Marinę Vuda na Fidżi (8-20 maja), Port Moresby w stolicy Papui Nowej Gwinei (11 czerwca - 1 lipca), a 9 lipca zacumował w Porcie Darwin w Australii.
Podczas ostatniego pobytu na stałym lądzie polski żeglarz przeszedł badania w celu oceny stanu zdrowia, a jego jacht Meteor został poddany przeglądowi technicznemu. Został m.in. zrobiony serwis silnika przed wymagającą dalszą częścią podróży. Nasz rodak wypłynął w dalszą drogę w środę, 29 lipca i obrał kierunek na Ocean Indyjski, po czym ma zatrzymać się w Porcie Louis na Mauritiusie.
Już podczas pierwszej nocy po opuszczeniu Australii Polak natknął się silny wiatr i był zmuszony do zrefowania żagli, ale okazało się, że zaciął mu się pełzacz, co skończyło się całkowitym zrzuceniem grota. Na samej genui „Meteor” osiągał prędkość 5,6 węzła przy wietrze o sile 20 węzłów. Obecnie płynie on wzdłuż indonezyjskich wysp w archipelagu Małych Wysp Sundajskich, gdzie rozważał nieplanowany przystanek. Wszystko przez niepokojące prognozy pogody, zapowiadające sztorm. Jednak sytuacja się zmieniła i Baranowski próbuje kontynuować rejs.
- Przede mną tysiące mil otwartego oceanu, zmienne warunki i nowe wyzwania. Było ostrzeżenie o nadchodzącym za parę dni sztormie, więc rozglądałem się za jakimś schronieniem w archipelagu Małych Wysp Sundajskich (Bali?), pamiętając jednak, że największym zagrożeniem jest morski brzeg. Ale prognoza ze sztormu zmieniła się w „silny wiatr”, więc spróbuję przetrwać na oceanie - oznajmił Krzysztof Baranowski, który powoli oddala się od Indonezji, witając się z otwartymi wodami Oceanu Indyjskiego.
Wcześniej podróżnik odbył dwa rejsy dookoła świata - w latach 1992-1993 na jachcie „Polonez” oraz 1999-2000 na jednostce „Lady B.”.
Po pobycie na wyspie Mauritius Krzysztofa Baranowskiego czekają jeszcze odwiedziny w Durbanie, Kapsztadzie i później zostanie mu już tylko powrót na Teneryfę. Na stronie meteorhart.pl oraz na swoim profilu na Facebooku Polski żeglarz regularnie umieszcza krótkie relacje więc można obserwować jego poczynania podczas poszczególnych etapów rejsu dookoła świata.
Postaw nam kawę, a my postawimy na dobrą morską publicystykę! Wspieraj Gazetę Morską i pomóż nam płynąć dalej - kliknij tutaj!
Maciej Frąckiewicz
redaktor
komentarze
Dodaj pierwszy komentarz
zobacz też
Żeglarska Ekstraklasa powraca do Gdyni. Lider będzie odpierał ataki rywali
HRM Racing ponownie najlepszy w Młodzieżowej Lidze Żeglarskiej. Fotel lidera odzyskany
Rekiny wrócą do Redy? Mieszkańcy i turyści przyzwyczaili się do ich widoku za szybą
Polski dron podwodny zaprezentowany strażakom, ratownikom i armatorom w Giżycku
Mocna końcówka i niedosyt Polaków w mistrzostwach świata klasy 470
Yacht Club Gdańsk Alpha zwycięzcą Trójmiejskiej Ligi Żeglarskiej
Odkrywcy. Bez Barier. Pod koniec sierpnia dzieci z niepełnosprawnościami odkryją świat dinozaurów w Redzie
Kamil Manowiecki piątym zawodnikiem mistrzostw świata w WingFoilu!
Wicemistrzyni olimpijska Agnieszka Skrzypulec-Szota walczy w nowej załodze o medal MŚ
21 żarłaczy w Seulu, 17 rekinów we Wrocławiu, 9 w Bournemouth. Czy wrócą też do Redy?
REKLAMA
REKLAMA