Godzina reanimacji na niestrzeżonym kąpielisku w Ustce. 78-latka zabrał śmigłowiec LPR

Kilka minut pod wodą, ponad godzina resuscytacji i transport śmigłowcem do Koszalina. 78-letni mężczyzna, którego w czwartek po południu wyciągnęli z morza plażowicze, żyje, ale jego stan jest krytyczny. Zdarzenie miało miejsce na odcinku plaży bez ratownika.

bezpieczeństwo lotnictwo policja pomorze ratownictwo morskie straż pożarna turystyka morska i rekreacja wiadomości wopr

30 lipca 2026   |   17:21   |   Źródło: Radio Gdańsk / Gazeta Morska   |   Opracował: Michał Iwański   |   Drukuj

fot. Mariusz Jasłowski

fot. Mariusz Jasłowski

Ratunek zaczął się na brzegu

Do zasłabnięcia doszło około 12:30, na wysokości zejść na kąpieliska numer 20 i 21. Mężczyzna kąpał się w morzu i stracił przytomność. Zanim ktokolwiek zareagował, przez kilka minut miał głowę pod wodą.

Nieprzytomnego wyciągnęli na brzeg turyści. To oni rozpoczęli resuscytację i wezwali służby. Jak przekazała Radiu Gdańsk Katarzyna Czaplicka z Morskiej Służby Poszukiwania i Ratownictwa, po kilku minutach akcję przejęli ratownicy Wodnego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego, a chwilę później na miejscu pojawili się także ratownicy SAR i straż pożarna.

Defibrylator zdecydował o tym, co było dalej

Jako pierwsi z wykwalifikowaną pomocą medyczną dotarli strażacy Państwowej Straży Pożarnej z Ustki. W relacji kpt. Kamila Padusińskiego z PSP w Słupsku, przekazanej Radiu Gdańsk, przejęli oni resuscytację od osób postronnych, dysponując torbą medyczną i defibrylatorem AED.

Reanimacja trwała ponad godzinę. Zakończyła się przywróceniem czynności życiowych. Puls jest słaby, stan poszkodowanego określono jako krytyczny.

Na plaży trzeba było w pośpiechu przygotować lądowisko dla śmigłowca Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Mężczyznę przetransportowano do szpitala w Koszalinie.

Okoliczności zdarzenia wyjaśnia policja. Jak podało Radio Gdańsk, powołując się na asp. szt. Kamilę Koszałkę z Komendy Miejskiej Policji w Słupsku, funkcjonariusze z usteckiego komisariatu zebrali zeznania świadków i zabezpieczyli teren na czas działań ratowniczych. Ze wstępnych ustaleń wynika, że 78-latek zasłabł w morzu.

Odcinek bez ratownika to nie jest szczegół

Najważniejsza informacja w tej sprawie nie dotyczy przebiegu akcji, tylko miejsca. Do zdarzenia doszło na kąpielisku niestrzeżonym.

Na strzeżonym odcinku między utratą przytomności a rozpoczęciem profesjonalnej resuscytacji upływają sekundy, bo ratownik obserwuje wodę i wychwytuje moment, w którym coś przestaje wyglądać normalnie. Poza strefą strzeżoną ten sam moment musi zauważyć przypadkowy plażowicz, zrozumieć, co widzi, i podjąć decyzję. W Ustce to zadziałało. Człowiek żyje dlatego, że ktoś obcy wszedł do wody i ktoś obcy zaczął uciskać klatkę piersiową, dzięki czemu ratownicy mieli kogo ratować, gdy dotarli na miejsce.

To jest cała różnica między statystyką utonięć a listą osób uratowanych.

Co robić, zanim przyjadą służby

Reakcja przypadkowych osób z plaży okazała się w tym przypadku skuteczna. Warto powtórzyć, na czym polega.

Po wyciągnięciu nieprzytomnej osoby z wody należy sprawdzić oddech i natychmiast wezwać pomoc pod numerem 112, podając możliwie dokładną lokalizację, w Ustce najlepiej numer zejścia na plażę. Jeśli poszkodowany nie oddycha prawidłowo, trzeba rozpocząć uciski klatki piersiowej i prowadzić je bez przerwy do przejęcia akcji przez służby. Warto od razu głośno poprosić konkretną osobę o przyniesienie defibrylatora AED, jeżeli w okolicy jest oznakowany punkt, i drugą o wyjście naprzeciw karetce lub wozowi strażackiemu.

Nieprzerwany masaż serca prowadzony przez osoby postronne jest tym, co utrzymuje krążenie do czasu przyjazdu zespołu z defibrylatorem. W Ustce właśnie to zadecydowało.

Postaw nam kawę, a my postawimy na dobrą morską publicystykę! Wspieraj Gazetę Morską i pomóż nam płynąć dalej - kliknij tutaj!

Michał Iwański
redaktor

komentarze


wpisz treść
nick
SKOMENTUJ

~xyz

niestety mimo szybkiej akcji grupy turystów a następnie służb mężczyzna wg informacji z mediów, zmarł w szpitalu :(

31 lipca 2026
16:55