Gdańsk i Nowy Jork podpisały list intencyjny. Handel z USA rośnie, brakuje bezpośredniej linii

Zarząd Morskiego Portu Gdańsk i Zarząd Portu New York-New Jersey podpisały list intencyjny o współpracy podczas tegorocznego Business Mixera, zorganizowanego po raz pierwszy w Stanach Zjednoczonych. Porozumienie ma służyć wspieraniu wymiany handlowej, rozwojowi połączeń transportowych i budowaniu relacji biznesowych między Polską a USA.

biznes gospodarka morska na świecie pomorze porty pracuj na morzu trójmiasto wiadomości

30 września 2026   |   12:37   |   Źródło: Gazeta Morska   |   Opracował: Kamil Kusier   |   Drukuj

fot. Port Gdańsk

fot. Port Gdańsk

Tło jest wymierne. Według danych amerykańskiej Służby Celnej i Ochrony Granic w 2025 roku wymiana skonteneryzowana między USA a Polską sięgnęła blisko 169 tys. TEU, o blisko 20 procent więcej niż rok wcześniej. Przez lata znaczna część tego handlu szła przez porty Europy Zachodniej. Ten model się zmienia, a wolumen obsługiwany przez Gdańsk systematycznie rośnie.

Brama do stu milionów konsumentów

Prezes Zarządu Morskiego Portu Gdańsk Dorota Pyć przedstawiła te liczby na otwarciu wydarzenia.

- Port Gdańsk wraz z siecią partnerów może być dla amerykańskich przedsiębiorców bramą nie tylko do Polski, ale także do całego rynku Europy Środkowo-Wschodniej - mówiła Dorota Pyć.

Ambicją portu jest obsługa rynku liczącego około stu milionów konsumentów, obejmującego również Ukrainę, Czechy, Słowację, Węgry i państwa regionu Morza Bałtyckiego. Bezpośrednie połączenia morskie mają skracać czas tranzytu, obniżać koszty transportu lądowego w Europie i tworzyć wartość dzięki logistyce, magazynowaniu i dystrybucji prowadzonym w Polsce.

Wartość całej wymiany handlowej Polski i USA wyniosła w 2025 roku około 33 mld dolarów, z czego 13 mld przypadło na polski eksport. Wiceminister infrastruktury Arkadiusz Marchewka w liście do uczestników, odczytanym przez dyrektora Departamentu Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej Pawła Krężela, zwracał uwagę, że współpraca obejmuje dziś towary przemysłowe, zaawansowane technologie, farmację, żywność, lotnictwo i energetykę.

Dwa porty z tymi samymi problemami

Dyrektorka Zarządu Portu New York-New Jersey Bethann Rooney wskazywała na rosnący wolumen ładunków z Europy Wschodniej oraz na to, że amerykańscy importerzy coraz częściej szukają alternatywnych źródeł zaopatrzenia, ograniczając zależność od Chin. Gdańsk, dzięki położeniu i połączeniom z Czechami i Słowacją, może być jednym z portów, które na tym trendzie skorzystają.

Podkreślała jednak, że relacja obu portów nie powinna sprowadzać się do wolumenów. Gdańsk i New York-New Jersey mają podobne wyzwania: ograniczoną przestrzeń rozwojową, transformację energetyczną i konieczność dalszej modernizacji infrastruktury. List intencyjny ma otworzyć przestrzeń do wymiany doświadczeń w tych obszarach.

Tydzień, nawet dziesięć dni różnicy

Głównym tematem dyskusji było bezpośrednie połączenie morskie między Polską a USA. Prezes Baltic Hub Jan Van Mossevelde przypominał, że uruchomienie terminalu T3 zwiększyło przepustowość, a z usług terminalu korzystają już amerykańskie firmy, wśród nich Amazon, Colgate-Palmolive, eBay, Dell, 3M i PepsiCo. Wzrost gospodarki regionu, inwestycje takie jak elektrownia jądrowa i perspektywa odbudowy Ukrainy mają zwiększać zapotrzebowanie na transport przez Gdańsk.

Logistycy pokazali, ile kosztuje brak takiej linii. Rafał Michalski z Langowski Logistics zwracał uwagę, że dla amerykańskich klientów czas bywa ważniejszy od ceny, a przeładunek w europejskim hubie wydłuża transport o tydzień, a nawet dziesięć dni. Marcin Jasiński z Polsteam USA, spółki Polskiej Żeglugi Morskiej, opisywał przesyłkę z Gdańska do Nowego Jorku, która wymagała dodatkowego transportu lądowego przez Chicago albo skomplikowanego przeładunku w Europie.

Połączenie transatlantyckie to jednak nie tylko kontenery. Polsteam rozwija flotę masowców typu Lakemax do przewozu stali i ładunków specjalistycznych między Europą a Ameryką Północną, a jednocześnie sygnalizuje problem paliw alternatywnych: statki mogą być gotowe na metanol, ale infrastruktura bunkrowania w portach musi rozwijać się w podobnym tempie.

Energetyka jako źródło ładunków projektowych

Osobny panel dotyczył ładunków projektowych związanych z transformacją energetyczną. Bartosz Folusiak z Ambasady RP w Waszyngtonie przypominał, że w ciągu ostatnich 35 lat Polska była drugą najszybciej rozwijającą się gospodarką świata, po Chinach, a odejście od rosyjskich surowców przyspieszyło inwestycje energetyczne: rozbudowę Naftoportu, pływający terminal gazowy w Porcie Gdańsk i elektrownię jądrową na Pomorzu w amerykańskiej technologii.

- To symbol silnych relacji polsko-amerykańskich, ponieważ wybrana technologia jest amerykańska i pochodzi od firmy Westinghouse - mówił Bartosz Folusiak, dodając, że wykonawcą będzie Bechtel, a elektrownia z trzema reaktorami ma zostać w pełni uruchomiona do 2039 roku.

Prezes Delaware River Stevedores Andrew Sentyz zwracał uwagę, że przygotowanie portu do project cargo zaczyna się od wytrzymałych nabrzeży, ale równie ważne są drogi, mosty i wiadukty na trasie ciężkich zestawów, a planować trzeba z myślą o coraz większych komponentach, bo w USA część portów okazała się nieprzystosowana do rosnących elementów farm wiatrowych. Gdańsk już obsługuje takie operacje: DSV zrealizowało w porcie ponad 55 tys. operacji z ładunkami, które trafiały dalej transportem drogowym i rzecznym.

Przykładem amerykańskiego inwestora w porcie jest Lyten, producent systemów magazynowania energii, prowadzący w Gdańsku jeden z największych w Europie zakładów tego typu oraz centrum badawczo-rozwojowe. Keith Norman z Lyten zapowiadał rozwój działalności, pierwsze dostawy do Ameryki Południowej i modułowe centrum danych w porcie, odpowiadające na zapotrzebowanie przemysłu na moc obliczeniową.

Cło jak w Rotterdamie, bezpieczeństwo jak na flance

Ostatni panel miał rozbroić obawy amerykańskich przedsiębiorców o odprawy w Polsce. Grzegorz Korcz z Izby Administracji Skarbowej w Gdańsku przypominał, że Polska jest częścią unii celnej UE, a procedury w Gdańsku są zasadniczo takie same jak w Rotterdamie czy Hamburgu. Problemy biorą się z niekompletnej dokumentacji, a status AEO daje ułatwienia zbliżone do amerykańskiego programu CTPAT. David W. Kleinman z amerykańskiej Służby Celnej i Ochrony Granic dodawał, że kontrole opierają się na analizie ryzyka i danych od przedsiębiorców, więc jakość dokumentów przekłada się wprost na tempo odprawy. Rozmawiano też o sankcjach wobec Rosji i Białorusi oraz o monitorowaniu towarów kierowanych do państw trzecich.

Wiceprezes Zarządu Morskiego Portu Gdańsk Alan Aleksandrowicz mówił o bezpieczeństwie portu na wschodniej flance NATO: o systemach monitoringu, ochronie przed nieautoryzowanymi lotami dronów i rozwiązaniach zapewniających ciągłość działania przy zakłóceniach GPS. Zapowiedział też strategię rozwoju portu do 2050 roku, z rozbudową infrastruktury dostępowej od strony morza i lądu.

Piąta misja, pierwsza za Atlantykiem

Drugi dzień wydarzenia poświęcono bezpośrednim spotkaniom ponad stu przedsiębiorców. Port Gdańsk występuje w tej formule nie tylko jako zarządca infrastruktury, ale jako gospodarczy pośrednik i ambasador polskiego rynku.

To piąta edycja misji gospodarczych portu i pierwsza poza Azją, po Singapurze, Korei Południowej, Wietnamie i Japonii. Wybór kierunku nie jest przypadkowy: Gdańsk jest w stanie przyjmować największe statki oceaniczne w relacji bezpośredniej z zachodnim wybrzeżem USA, a rozmowy pokazały, że po obu stronach Atlantyku brakuje nie zainteresowania, tylko linii.

Postaw nam kawę, a my postawimy na dobrą morską publicystykę! Wspieraj Gazetę Morską i pomóż nam płynąć dalej - kliknij tutaj!

Kamil Kusier
redaktor naczelny

komentarze


wpisz treść
nick
SKOMENTUJ

Dodaj pierwszy komentarz