Dwie tony mazutu z piaskiem zebrane sitami. Plaże od Rowów do Ustki czyste, dwa odcinki do poprawki

Pracownicy Urzędu Morskiego w Słupsku zakończyli kolejny etap usuwania substancji ropopochodnej z plaż gminy i miasta Ustka. Zebrano około 2100 kilogramów zanieczyszczonego materiału, czyli mazutu razem z piaskiem i innymi pozostałościami, a większość pracy wykonano ręcznie: łopatami, grabiami i sitami, które pozwalały oddzielać drobne frakcje substancji od piasku. Dziś czysty jest odcinek od granicy Słowińskiego Parku Narodowego do wejścia U14 i dalej od wejścia U15 do wejścia U33, czyli do trzeciego mola w Ustce. Dwa fragmenty wymagają jeszcze sprawdzenia.

ekologia ochrona środowiska pomorze pomorze zachodnie wiadomości

03 października 2026   |   08:42   |   Źródło: Gazeta Morska   |   Opracował: Kamil Kusier   |   Drukuj

fot. Urząd Morski w Słupsku

fot. Urząd Morski w Słupsku

To bilans tylko jednego z dwóch urzędów morskich, które od tygodni zbierają mazut z plaż. Zanieczyszczenie, o którym pisaliśmy, objęło około pięćdziesięciu kilometrów wybrzeża w dwóch województwach, od Rowów po Rusinowo i Wicie, i doprowadziło do zamknięcia plaż w Ustce w szczycie sezonu po sezonie. Dyrektor Urzędu Morskiego w Słupsku Anna Sędzińska mówiła wtedy o podejrzeniu nielegalnego zrzutu ze statku.

Od granicy parku do granicy poligonu, w dużej mierze ręcznie

Prace prowadzono na plażach w Rowach, Dębinie, Poddąbiu, Orzechowie, Przewłoce i Ustce, czyli na całym odcinku między granicą Słowińskiego Parku Narodowego a granicą Centralnego Poligonu Sił Powietrznych. Urząd podkreśla, że ze względu na charakter zanieczyszczenia potrzebne było dokładne, w dużej mierze ręczne oczyszczanie powierzchni plaży. Mazut po kilku dniach w wodzie i na piasku rozpada się na drobne kulki i płaty, których nie da się zebrać maszyną bez wywożenia całej warstwy piasku, więc sito w ręku pracownika jest jedynym narzędziem, które zbiera substancję, a zostawia plażę.

Masa 2100 kilogramów obejmuje piasek i wszystko, co przykleiło się do mazutu, więc samej substancji ropopochodnej było znacznie mniej. Urząd nie podaje jej szacowanej ilości, a to jest liczba, która zdecyduje o tym, jak sprawa zostanie zakwalifikowana: inaczej wygląda odpowiedzialność za kilkadziesiąt kilogramów z zęzy, inaczej za kilkaset z płukania zbiorników.

Co jest czyste, a gdzie zostały ślady

Stan na dziś według kilometrażu wybrzeża: odcinek od kilometra 219 do 228,5, czyli od granicy parku do wejścia U14, jest wolny od zanieczyszczeń; podobnie odcinek od kilometra 229 do 235,5, od wejścia U15 do wejścia U33.

Między wejściami U14 i U15, na półkilometrowym fragmencie od kilometra 228,5 do 229, plaża jest wąska i kamienista, więc niewielkie pozostałości mogą tam występować, a ich całkowite usunięcie, jak pisze urząd, jest utrudnione. Z kolei odcinek od wejścia U33 przy trzecim molu do granicy poligonu został oczyszczony, ale stwierdzono na nim pozostałości substancji i wymaga ponownego sprawdzenia oraz prac uzupełniających. Urząd zapowiada dalszy monitoring obu odcinków.

Komunikat dotyczy wyłącznie plaż w gminie i mieście Ustka. Po zachodniej stronie poligonu, od Jarosławca po Wicie, za plaże odpowiada Urząd Morski w Szczecinie, który swojego podsumowania na razie nie podał, a to właśnie tam w pierwszych dniach zanieczyszczenia zamykano kolejne odcinki.

Pytanie, które pozostaje otwarte

Posprzątane plaże nie zamykają sprawy. Nadal nie wiadomo, skąd mazut pochodził, czy badania laboratoryjne próbek pozwoliły ustalić typ paliwa i powiązać go z konkretną jednostką, i czy prokuratura albo Straż Graniczna prowadzą postępowanie. Dyrektor Sędzińska mówiła o podejrzeniu zrzutu; od tego czasu urząd informuje o sprzątaniu, a nie o sprawcy.

W tle jest to, o czym piszemy od miesięcy: ruch tankowców floty cieni między Zatoką Fińską a cieśninami duńskimi, który przechodzi wzdłuż polskiego wybrzeża, i brak skutecznego mechanizmu, który pozwoliłby powiązać plamę na plaży ze statkiem na torze wodnym. Dwie tony piasku z mazutem zebrane sitami to koszt tego braku, policzony w roboczogodzinach pracowników urzędu morskiego, którzy przez kilka tygodni robili to, czego nie powinien robić nikt: usuwali ręcznie z plaży to, co ktoś wylał do morza.

Postaw nam kawę, a my postawimy na dobrą morską publicystykę! Wspieraj Gazetę Morską i pomóż nam płynąć dalej - kliknij tutaj!

Kamil Kusier
redaktor naczelny

komentarze


wpisz treść
nick
SKOMENTUJ

Dodaj pierwszy komentarz