Drugi w tym roku jacht pod polską banderą z kokainą. Problem leży w rejestrze
Hiszpańska Służba Nadzoru Celnego przechwyciła 14 września około 400 mil morskich od wybrzeży Galicji czternastometrowy jacht Seute Deern, pływający pod polską banderą, z ponad dwoma tonami kokainy na pokładzie. Trzy miesiące wcześniej, 11 czerwca, francuscy i hiszpańscy celnicy zatrzymali 400 mil na południe od Wysp Kanaryjskich inny żaglowiec pod polską banderą, z niemal pięciuset kilogramami kokainy.
bezpieczeństwo na świecie przemysł jachtowy straż przybrzeżna wiadomości24 września 2026 | 15:09 | Źródło: Gazeta Morska | Opracował: Kamil Kusier | Drukuj

fot. Agencia Tributaria
Dwa przypadki w cztery miesiące to już nie zbieg okoliczności. To pytanie o to, jak działa polski rejestr jachtów, w którym na koniec 2025 roku było ponad 100 tysięcy jednostek, a blisko 40 procent z nich ma właściciela spoza Polski.
Seute Deern: 400 mil od Galicii
Śledztwo pod kryptonimem Doncella prowadziła jednostka hiszpańskiej Służby Nadzoru Celnego z Girony. Zaczęło się w lutym, gdy informacja wywiadowcza wskazała na katalońskim wybrzeżu żaglowiec o długości od 13 do 15 metrów, mogący mieć związek z nielegalną operacją przy granicy hiszpańsko-francuskiej. W czerwcu funkcjonariusze zidentyfikowali jacht w porcie Roses w prowincji Girona. 11 lipca funkcjonariusze odnotowali, że jednostka opuszcza Roses bez uruchomienia systemu automatycznej identyfikacji AIS, którego używanie podczas żeglugi jest obowiązkowe.
Namierzono ją ponownie nad ranem 14 września, gdy okręt operacji specjalnych Petrel I zlokalizował ją daleko na Atlantyku. Po abordażu w różnych częściach jachtu znaleziono pakunki z kokainą. Po abordażu naliczono 70 pakunków o masie blisko 2100 kilogramów. Jednostkę odholowano do Vigo, gdzie 21 września przekazano narkotyki i zatrzymanych do dyspozycji sądu. Wartość ładunku szacuje się na około 20 milionów euro.
Zatrzymano cztery osoby z pokładu, obywateli Argentyny, Urugwaju, Kolumbii i Albanii. Temu ostatniemu śledczy przypisują rolę notariusza organizacji odbierającej, czyli osoby, która poświadcza swojej grupie, że operacja przebiega zgodnie z planem. Piątą osobę, obywatela Chile uznawanego za szefa siatki, zatrzymano w prowincji Girona, a zapowiadane jest zatrzymanie szóstej, obywatela Hiszpanii z Barcelony, który miał pilnować jednostek i wykrywać zbliżanie się służb. Wśród zatrzymanych nie było Polaka.
Operację prowadzono w ścisłej współpracy z francuską dyrekcją wywiadu i śledztw celnych DNRED, przy wsparciu hiszpańskiego CITCO oraz Morskiego Centrum Analiz i Operacji Antynarkotykowych MAOC-N, a informacje przekazywały brytyjska Narodowa Agencja do spraw Przestępczości i amerykańska DEA. Zatrzymanym postawiono zarzuty udziału w organizacji przestępczej, przemytu i przestępstwa przeciwko zdrowiu publicznemu, a sprawę poprowadzi Audiencia Nacional. Śledztwo pozostaje otwarte i nie wyklucza się kolejnych zatrzymań.
Czerwiec, Kanary, ta sama bandera
Francuska administracja celna podała, że w operacji prowadzonej od 27 maja do 15 czerwca w rejonie Makaronezji, czyli Azorów, Madery, Wysp Kanaryjskich i Wysp Zielonego Przylądka, przechwycono 11 czerwca żaglowiec pod polską banderą z niemal pięciuset kilogramami kokainy, wartej według francuskich szacunków około 33 milionów euro. Zatrzymano trzech członków załogi: dwóch Brazylijczyków i Marokańczyka.
W akcji brały udział samolot Beechcraft KA350 i patrolowiec Jean-François Deniau francuskiej służby celnej oraz hiszpański Petrel, a wsparcia udzielały MAOC-N i Frontex. Także tam narkotyki były przygotowane do przeładunku na morzu. Agencia Tributaria umieszcza obie sprawy w kontekście atlantyckiego szlaku kokainowego, na którym żaglowce z Ameryki Południowej przekazują ładunek na środku oceanu, zanim trafi on do Europy.
Rejestr otwarty dla całego świata
Polski rejestr jachtów i innych jednostek pływających o długości do 24 metrów działa od 1 sierpnia 2020 roku w systemie teleinformatycznym REJA24, administrowanym przez Urząd Morski w Szczecinie. Wniosek można złożyć do dowolnego z 382 organów rejestrujących, prowadzonych przez starostów, prezydentów miast na prawach powiatu oraz Polski Związek Żeglarski i Polski Związek Motorowodny i Narciarstwa Wodnego. Procedura jest elektroniczna, tania i szybka.
Kluczowa jest jednak inna cecha. Rejestr ma charakter otwarty i umożliwia uzyskanie polskiej przynależności jednostki bez ograniczeń co do kraju pochodzenia właściciela, a dokument rejestracyjny wydawany jest bezterminowo. Według stanu na 21 grudnia 2025 roku w REJA24 było ponad 100 900 jednostek, z czego 40 018, czyli około 40 procent, miało właściciela z siedzibą lub miejscem zamieszkania poza Polską. Rocznie przybywa około 20 tysięcy nowych wpisów.
Na tej dostępności wyrósł rynek pośrednictwa. Działają firmy, które rejestrują jachty dla klientów z zagranicy i reklamują biało-czerwoną banderę jako dostępną praktycznie dla każdego, kto ma w Polsce adres korespondencyjny lub przedstawiciela, z obsługą w kilku językach i całą procedurą online.
Co zobaczyli hiszpańscy śledczy
Według komunikatu Agencia Tributaria jacht spełniał wiele kryteriów ryzyka, które Służba Nadzoru Celnego analizuje rutynowo z użyciem narzędzi nadzoru morskiego. Do tego osoba, która wyglądała na właściciela jednostki, miała wpisy za kradzież i rozbój. To ustalenia hiszpańskie, dokonane w toku śledztwa, a nie efekt weryfikacji przy rejestracji.
Zespół śledczy zwrócił się do polskich władz za pośrednictwem CITCO o ustalenie własności jachtu i osób z nim powiązanych już na etapie dochodzenia, czyli na długo przed przechwyceniem na Atlantyku. Hiszpańscy celnicy wyprofilowali więc właściciela, którego polski rejestr wcześniej wpuścił bez takiego sita.
Zdaniem śledczych rozbita siatka specjalizowała się w transporcie narkotyków z użyciem jednostek rekreacyjnych pod banderami różnych państw i oferowała swoje usługi organizacjom przestępczym z Europy Wschodniej i Bałkanów. Bandera jest w tym modelu narzędziem. Im łatwiej ją uzyskać i im słabszy nadzór nad rejestrem, tym mniejsze ryzyko, że jednostka wzbudzi zainteresowanie przed wypłynięciem.
Rząd już widzi problem
Ministerstwo Infrastruktury przygotowało nowelizację ustawy o rejestracji jachtów, a Rada Ministrów przyjęła projekt w lipcu tego roku. Podstawowym celem jest zwiększenie skuteczności nadzoru polskiej administracji morskiej nad jednostkami pod biało-czerwoną oraz zapewnienie aktualności i wiarygodności danych w REJA24.
Najważniejsza zmiana to obowiązek przeglądu wstępnego jednostki przed rejestracją oraz obowiązek aktualizacji danych. Jak argumentuje resort, ma to zapewnić realny kontakt z armatorem lub właścicielem i umożliwić wyegzekwowanie inspekcji bezpieczeństwa. Równolegle powstaje nowelizacja ustawy o bezpieczeństwie morskim, która ma ułatwić kontrolowanie jednostek zagranicznych, w tym zatrzymywanie i karanie statków floty cieni łamiących unijne sankcje.
Branża sygnalizowała ten problem wcześniej. Przy okazji prac nad projektem wskazywano, że prostota zgłoszenia, liberalne przepisy i niskie koszty sprawiły, że nad rejestrowanymi jednostkami praktycznie nie ma nadzoru, i że potrzebna jest rzetelna weryfikacja dokumentacji jednostek uzyskujących prawo do polskiej bandery.
Czego nowelizacja nie rozstrzyga
Przegląd wstępny odpowiada na problem techniczny. Potwierdza, że jednostka istnieje, ma deklarowane parametry i że da się dotrzeć do jej właściciela. Nie odpowiada natomiast na pytanie, kim ten właściciel jest.
W obu opisanych sprawach nie chodziło o jacht widmo, tylko o realną łódź, która przepłynęła Atlantyk. Pytanie brzmi, czy przy nadawaniu prawa do bandery państwo powinno sprawdzać, kto o nie występuje, czy stoi za tym podmiot rzeczywisty, czy słup, i czy figuruje on w rejestrach karnych albo na listach sankcyjnych. Dziś polska procedura takiego sita nie przewiduje, a przyjęty projekt tego nie zmienia.
To nie jest problem wyłącznie służb. Pod polską banderą pływa ponad sto tysięcy jednostek, w ogromnej większości należących do uczciwych żeglarzy, dla których reputacja bandery przekłada się wprost na to, jak są traktowani podczas kontroli w obcych portach. Każdy kolejny jacht z kokainą i biało-czerwoną na rufie tę reputację obniża.
Postaw nam kawę, a my postawimy na dobrą morską publicystykę! Wspieraj Gazetę Morską i pomóż nam płynąć dalej - kliknij tutaj!
Kamil Kusier
redaktor naczelny
komentarze
Dodaj pierwszy komentarz
zobacz też
Setna akcja Kropelki Energii w Gdańsku. Od 2012 roku zebrano ponad 4,1 tys. litrów krwi
Fregata holuje statek gubernatora. Norwegia ćwiczy obronę totalną na Svalbardzie
Dwa dni, trzy statki, dwóch zabitych. Drony uderzają w statki handlowe u wybrzeży Rumunii i Bułgarii
Z niemieckiego U-Boota na szkockie klify. Ogień z portugalskiej fregaty. Tak NATO ćwiczy wsparcie z morza
138 dni w rękach piratów. Sward płynie dalej pod eskortą, u wybrzeży Somalii stoją jeszcze cztery porwane statki
USS Paul Ignatius zacumował w Sztokholmie. Amerykański niszczyciel w stolicy Szwecji trzeci raz w cztery lata
Bursztynowa Dywizja strzela do dronów w Ustce. Poligon nad morzem w miesiąc obsłużył marynarkę, wojsko i przemysł
Pięć brytyjskich min kilometr od terminalu LNG. Nurkowie minerzy zamykają plaże od Ahlbecku po Międzyzdroje
Ratownicy MSPiR SAR przekroczyli liczbę interwencji z całego 2025 roku, a do końca sezonu zostały trzy miesiące
Gdyńska firma dostarczy mózg tarczy antydronowej. Państwo chce ją chronić przed przejęciem
REKLAMA
REKLAMA