Czarnomorskie ćwiczenie w kanale La Manche. Polski wkład w Sea Breeze 26-2
Od 13 do 24 lipca u południowych wybrzeży Wielkiej Brytanii trwało ćwiczenie Sea Breeze 26-2, największa w tym roku wielonarodowa operacja szkoleniowa poświęcona obronie przeciwminowej. Polska wystawiła dwa odrębne wkłady: oficerów sztabowych z 12 Dywizjonu Trałowców oraz niszczyciel min ORP Mewa, działający w sojuszniczym zespole SNMCMG1. Dla Marynarki Wojennej było to pierwsze sprawdzenie okrętu typu Kormoran II w wielonarodowym ćwiczeniu poza Bałtykiem. Dla Sojuszu, ćwiczenie o Morzu Czarnym prowadzone tysiąc mil od Morza Czarnego.
bezpieczeństwo marynarka wojenna na świecie nato wiadomości wojsko25 lipca 2026 | 12:29 | Źródło: Gazeta Morska | Opracował: Michał Iwański | Drukuj

fot. 8FOW / Marynarka Wojenna RP
Dlaczego czarnomorskie manewry odbywają się u wybrzeży Dorset
Sea Breeze organizowane jest cyklicznie od 1997 roku przez Ukrainę i Stany Zjednoczone, a przez większość swojej historii odbywało się w basenie Morza Czarnego. Powód przeniesienia bywa w komunikatach opisywany ogólnikowo, jako sytuacja w regionie. W praktyce chodzi o konkretny mechanizm prawny.
Po rozpoczęciu pełnoskalowej wojny Turcja zastosowała wojenne postanowienia konwencji z Montreux, zamykając cieśniny czarnomorskie dla okrętów państw prowadzących działania zbrojne. Odcięło to zewnętrznym uczestnikom drogę na akwen, na którym ćwiczenie miało sens operacyjny. Komponent przeciwminowy przeniesiono więc do Wielkiej Brytanii, najpierw do Glasgow w 2024 roku, a następnie, wraz ze wzrostem skali przedsięwzięcia, do Portland w 2025 i ponownie w 2026 roku.
Tegoroczna edycja została podzielona na dwie części. Sea Breeze 26-1 odbyła się w czerwcu na rumuńskim poligonie Babadag oraz w delcie Dunaju i miała charakter desantowo-lądowy, z udziałem około 450 żołnierzy z siedmiu państw. Sea Breeze 26-2, część morska, była przedsięwzięciem nieporównanie większym, angażującym ponad dwa tysiące osób, przy czym równolegle prowadzono epizod nurkowo-ratowniczy na Łotwie.
Miejsce nie jest przypadkowe także z innego powodu. Portland leży u wejścia do kanału La Manche, w pobliżu Cieśniny Dover, jednego z najgęściej uczęszczanych przewężeń świata. Ćwiczenie poświęcone udrażnianiu szlaków żeglugowych w rejonie zaminowanym prowadzono więc w warunkach naturalnie zbliżonych do tych, jakie występują na każdym akwenie zależnym od cieśnin. To dotyczy Morza Czarnego, ale w równym stopniu Bałtyku.
Dwa polskie wkłady, z dwóch różnych dywizjonów
Polski udział miał dwie odrębne ścieżki i warto je rozdzielić, bo w komunikatach łatwo je pomylić.
Do wielonarodowego sztabu ćwiczenia skierowano dwóch oficerów z 12 Dywizjonu Trałowców. Ich zadaniem było pozyskiwanie doświadczeń na poziomie operacyjnym, z myślą o dalszym rozwoju zdolności przeciwminowych i współpracy międzynarodowej. Sztab odpowiadał za synchronizację działań wszystkich komponentów oraz prowadzenie procesu decyzyjnego w warunkach zbliżonych do rzeczywistej operacji. Szkolenie obejmowało planowanie operacyjne, dowodzenie i kontrolę oraz integrację sił i środków w środowisku wielodomenowym. Międzynarodowe źródła wskazują dodatkowo, że sztab pracował nad zdolnościami w zakresie planowania i wyznaczania celów, walki elektronicznej oraz włączania systemów bezzałogowych w obraz sytuacji.
Na morzu zadania realizował natomiast ORP Mewa, okręt 13 Dywizjonu Trałowców. Oba dywizjony wchodzą w skład 8 Flotylli Obrony Wybrzeża, ale są odrębnymi jednostkami, a Mewa nie działała w Portland jako polski kontyngent narodowy, tylko jako element sojuszniczego zespołu SNMCMG1, do którego została przydzielona na pół roku.
ORP Mewa i pierwszy zagraniczny sprawdzian Kormorana II
ORP Mewa o numerze burtowym 603 to trzeci niszczyciel min projektu 258 Kormoran II, wcielony do służby 14 lutego 2023 roku i stacjonujący w Gdyni. Od 1 lipca do 31 grudnia 2026 roku okręt tworzy Polski Kontyngent Wojskowy Kormoran 2026, działający w składzie Stałego Zespołu Sił Obrony Przeciwminowej NATO Grupa 1. Podstawą jest postanowienie prezydenta RP z 19 czerwca 2026 roku, a liczebność kontyngentu określono na maksymalnie 51 żołnierzy. Okrętem dowodzi komandor podporucznik Bartosz Blaszke.
To pierwszy przypadek włączenia jednostki tego typu do stałego zespołu NATO i pierwsza zagraniczna misja któregokolwiek z nowych polskich niszczycieli min. Rejon działania kontyngentu obejmuje Morze Bałtyckie, Morze Północne, Morze Norweskie i Ocean Atlantycki.
Parametry okrętu tłumaczą, dlaczego akurat ten typ jednostki nadaje się do takich zadań. Kormoran II ma 58,5 metra długości i 850 ton wyporności, załogę liczącą 45 osób, napęd oparty na dwóch pędnikach cykloidalnych Voith-Schneider zasilanych silnikami wysokoprężnymi MTU, prędkość maksymalną około 15 węzłów i zasięg do 2500 mil morskich. Kadłub wykonano z amagnetycznej stali austenitycznej.
Ten ostatni detal jest kluczowy i rzadko się go wyjaśnia. Współczesne miny morskie reagują nie na kontakt, lecz na pola fizyczne generowane przez przechodzącą jednostkę, w tym pole magnetyczne. Okręt zbudowany z konwencjonalnej stali sam w sobie jest czynnikiem detonującym. Amagnetyczny kadłub oraz pędniki cykloidalne, dające precyzyjne manewrowanie przy minimalnych obrotach, są więc warunkiem wejścia na akwen, na którym miny mogą jeszcze leżeć. Zdolność ta ma charakter niszowy i w NATO jest deficytowa, co tłumaczy, dlaczego zespoły przeciwminowe utrzymywane są w stałej gotowości, a nie zestawiane doraźnie.
Ta sama nazwa otwierała polską obecność w zespole ćwierć wieku temu
W tej historii jest zbieg okoliczności, który warto odnotować, bo dobrze pokazuje ciągłość programu.
Polska obecność w stałych zespołach przeciwminowych NATO zaczęła się jesienią 2002 roku, gdy od 12 października do 11 grudnia w składzie ówczesnego MCM FORNORTH, poprzednika dzisiejszego SNMCMG1, znalazł się zmodernizowany trałowiec bazowy projektu 206FM o numerze 623. Nosił nazwę ORP Mewa. Dwadzieścia cztery lata później pierwszym Kormoranem II w tym samym zespole zostaje okręt o tej samej nazwie i numerze 603.
Między tymi datami polska obecność była w zasadzie nieprzerwana. Szczególną rolę odgrywał okręt dowodzenia siłami obrony przeciwminowej ORP Kontradmirał Xawery Czernicki, który pięciokrotnie pełnił funkcję jednostki flagowej zespołu, w latach 2010, 2011, 2013, 2023 oraz 2026. W drugiej połowie 2025 roku półroczny dyżur pełnił trałowiec ORP Necko w ramach PKW Noteć 2025. Misja PKW Czernicki 2026 kończyła się dokładnie wtedy, gdy Mewa swoją rozpoczynała.
Zastępca Inspektora Marynarki Wojennej kontradmirał Mirosław Jurkowlaniec podkreślał przy pożegnaniu okrętu w Gdyni, że misja obrony przeciwminowej trwa w sposób ciągły, wskazując właśnie na to płynne przekazanie odpowiedzialności między kolejnymi kontyngentami.
Co ćwiczono na wodach Zatoki Weymouth
Program obejmował klasyczne poszukiwanie i neutralizację min ćwiczebnych, działania zespołów rozminowania EOD, operacje nurkowe i ratownicze oraz wykorzystanie bezzałogowców nawodnych i podwodnych. Załoga ORP Mewa koncentrowała się na poszukiwaniu min ćwiczebnych oraz procedurach ich identyfikacji i neutralizacji.
Istotny jest sposób, w jaki zorganizowano tę pracę. Sekwencja stosowana w tego rodzaju ćwiczeniach zaczyna się od wstępnego rozpoznania akwenu pojazdami bezzałogowymi, następnie obiekt jest inspekcjonowany zdalnie sterowanym pojazdem podwodnym, a dopiero na końcu wprowadza się nurka. Każdy kolejny etap oznacza wyższe ryzyko dla człowieka, więc logika całego procesu polega na odsuwaniu tego momentu tak daleko, jak to możliwe. Rozwój systemów bezzałogowych zmienia w tej sekwencji nie tyle sam finał, ile liczbę sytuacji, w których w ogóle trzeba do niego dojść.
Ćwiczenie prowadzono w oparciu o natowską koncepcję oceny zdolności operacyjnych, w której jednostki certyfikuje się na dwóch poziomach. Pierwszy potwierdza podstawową interoperacyjność, czyli umiejętność przyjmowania i przekazywania rozkazów oraz działania w składzie zespołu zadaniowego. Drugi certyfikuje zdolność deklarowaną przez dane państwo. Mimo rosnącej roli bezzałogowców ciężar ćwiczenia spoczywał wciąż na platformach załogowych i ich formalnej ocenie sojuszniczej.
Scenariusze budowano na doświadczeniach czarnomorskich, gdzie ukraińska marynarka od czterech lat prowadzi działania przeciwminowe w warunkach bojowych. Deklarowanym celem strony amerykańskiej i ukraińskiej było wzmocnienie zdolności przeciwminowych Ukrainy, ale przepływ wiedzy jest w tym układzie dwukierunkowy. Doświadczenie zdobyte przez Ukraińców w warunkach realnego zagrożenia jest dla sojuszników materiałem, którego nie da się wytworzyć na poligonie.
Piętnaście państw i obecność, która zwraca uwagę
W tegorocznej edycji uczestniczyło piętnaście państw. Komunikat 8 Flotylli Obrony Wybrzeża wymienia między innymi Francję, Hiszpanię, Japonię, Polskę, Stany Zjednoczone, Szwecję, Turcję, Wielką Brytanię i Ukrainę. Źródła międzynarodowe uzupełniają tę listę o Bułgarię, Danię, Estonię, Gruzję, Grecję, Łotwę, Mołdawię i Rumunię, a także o udział Dowództwa Sił Morskich NATO.
Na tej liście zwraca uwagę Japonia. Państwo spoza obszaru traktatowego, oddalone od obu akwenów, których ćwiczenie dotyczy, uczestniczy w szkoleniu przeciwminowym w kanale La Manche. Japońskie siły morskie samodzielne dysponują jedną z najsilniejszych na świecie flot przeciwminowych, budowanych przez dekady wokół doświadczeń z rozminowywania własnych wód po drugiej wojnie światowej. Obecność Tokio w tym gronie jest sygnałem, że kompetencja przeciwminowa stała się przedmiotem wymiany w skali wykraczającej poza region.
Dlaczego to ćwiczenie dotyczy Bałtyku bardziej, niż wygląda
Formalnie Sea Breeze dotyczy Morza Czarnego. Praktycznie trudno o lepszy trening dla marynarek bałtyckich, a powodów jest kilka.
Bałtyk jest, podobnie jak Morze Czarne, akwenem zamkniętym, którego dostępność zależy od wąskich przejść. Zablokowanie lub zaminowanie podejść oznacza w obu przypadkach odcięcie państw nadbrzeżnych od żeglugi handlowej, bez konieczności prowadzenia jakichkolwiek działań na pełnym morzu. Dla Polski, której handel zagraniczny w przeważającej części przechodzi przez porty Trójmiasta i Szczecina, jest to zagrożenie bezpośrednio egzystencjalne dla gospodarki, nie tylko problem wojskowy.
Mina morska pozostaje przy tym jednym z najtańszych narzędzi w arsenale. Szacunki przywoływane przez ośrodki analityczne w regionie mówią o rzędzie stu tysięcy euro za sztukę, wobec kilku do kilkunastu milionów euro za pocisk przeciwokrętowy. Jej zadaniem nie jest wyłącznie zniszczenie jednostki przeciwnika, lecz zmuszenie go do prowadzenia długotrwałych, kosztownych operacji poszukiwawczych i ograniczenie swobody działania na wybranym akwenie. Zdolność przeciwminowa jest więc odpowiedzią na narzędzie o wyjątkowo korzystnym dla atakującego stosunku kosztu do efektu.
Do tego dochodzi warstwa, która na Bałtyku jest już codziennością. Od stycznia 2025 roku funkcjonuje natowska operacja Baltic Sentry, powołana po serii uszkodzeń podmorskich kabli energetycznych i telekomunikacyjnych, w które zaangażowane były jednostki wiązane z rosyjską flotą cieni. Ochrona infrastruktury podwodnej i obrona przeciwminowa to formalnie różne zadania, ale opierają się na tym samym zestawie umiejętności: rozpoznaniu dna, identyfikacji obiektów podwodnych, pracy nurków i operowaniu pojazdami bezzałogowymi. Okręt, który potrafi znaleźć i zidentyfikować minę, potrafi też sprawdzić, co dzieje się przy kablu.
Wreszcie zadania samego PKW Kormoran 2026 zdefiniowano szeroko. Obejmują one utrzymywanie bezpieczeństwa żeglugi sojuszniczej przez poszukiwanie, patrolowanie i niszczenie niebezpiecznych obiektów podwodnych, w tym arsenału zatopionego podczas obu wojen światowych, oczyszczanie podejść do portów, akwenów ścieśnionych i szlaków żeglugowych, a także budowanie świadomości operacyjnej przez patrolowanie i demonstrację obecności.
Misja ORP Mewa potrwa do 31 grudnia 2026 roku.
Postaw nam kawę, a my postawimy na dobrą morską publicystykę! Wspieraj Gazetę Morską i pomóż nam płynąć dalej - kliknij tutaj!
Michał Iwański
redaktor
komentarze
Ciekawa informacja
06:09
zobacz też
Trzy irańskie tankowce trafione, jeden na dnie. Cieśnina Ormuz wciąż zamknięta
Nowy parasol Macrona. Wysunięte odstraszanie nuklearne Francji i jego znaczenie dla sojuszników
Akcja ratownicza w porcie w Ustce. Mimo 80 minut resuscytacji mężczyzny nie udało się uratować
Polskie myśliwce przechwyciły rosyjskiego Iła-20 nad Bałtykiem. To dziesiąte takie przechwycenie w tym roku
Dzień po wstrzymaniu poszukiwań na Zatoce Puckiej odnaleziono osobę. Czynności prowadzą policja i prokuratura
Prawie 22 godziny poszukiwań na Zatoce Puckiej. Odnaleziono jednego z dwóch zaginionych
Polska przygotowuje się do przejęcia dowodzenia siłami NATO na Bałtyku w 2028 roku
Fundacja ORLEN przekazała SAR łódź ratowniczą Kajetan. Jednostka za blisko 1,2 mln zł trafiła do Łeby
Królewiec w cieniu Moskwy. Rosyjska twierdza, NATO i przyszłość bezpieczeństwa Bałtyku
Cztery akcje w cztery dni. Od tragedii w Darłówku po jacht na mieliźnie pod Łebą
REKLAMA
REKLAMA