Armata wróciła na ORP Albatros. Niszczyciel min otrzymał docelowy system OSU-35K

Na kilkanaście dni przed wodowaniem fregaty Wicher w PGZ Stoczni Wojennej zakończyła się operacja, która domyka pewien nietypowy rozdział w historii polskich niszczycieli min. 28 lipca 2026 r. na ORP Albatros (602) zamontowano docelowy dla tej jednostki okrętowy system uzbrojenia OSU-35K. Docelowy, bo poprzednia armata Albatrosa zeszła z pokładu na ląd, gdzie posłużyła do budowy demonstratora systemu przeciwlotniczego do zwalczania dronów.

bezpieczeństwo biznes inwestycje marynarka wojenna pomorze przemysł zbrojeniowy sprzęt i technologie trójmiasto wiadomości wojsko

29 lipca 2026   |   07:28   |   Źródło: Gazeta Morska   |   Opracował: Kamil Kusier   |   Drukuj

fot. PGZ Stocznia Wojenna

fot. PGZ Stocznia Wojenna

Montaż przy nabrzeżu w Gdyni

O zakończonej operacji poinformowała PGZ Stocznia Wojenna. - Na niszczycielu min ORP Albatros (602) zamontowaliśmy docelowy dla tej jednostki system artyleryjski OSU-35K - przekazała stocznia w komunikacie, podkreślając, że prace przy okrętach pełniących już służbę w Marynarce Wojennej RP toczą się równolegle z przygotowaniami do wodowania Wichra, pierwszej fregaty programu Miecznik.

ORP Albatros to drugi z serii niszczycieli min typu Kormoran II i zarazem pierwszy okręt seryjny programu. Banderę podniesiono na nim w listopadzie 2022 r., a jednostka trafiła do 13. Dywizjonu Trałowców 8. Flotylli Obrony Wybrzeża w Gdyni. Zbudowany ze stali amagnetycznej okręt dysponuje m.in. systemem zarządzania walką SCOT-M, sonarami oraz zestawem pojazdów podwodnych, a jego zasadnicze uzbrojenie stanowi system OSU-35K, uzupełniony wielkokalibrowymi karabinami maszynowymi 12,7 mm i stanowiskami przenośnych zestawów rakietowych.

Armata, która zrobiła karierę na lądzie

Uważny obserwator zapyta: przecież Albatros miał już swoją armatę. To prawda - i tu zaczyna się najciekawszy wątek tej historii. Jak przypomina Defence24, Albatros i Mewa otrzymały swoje systemy OSU-35K po zbudowaniu, a w ramach prób zamienności wyposażenia doszło nawet do wymiany armat AM-35K między oboma okrętami. Później system zniknął jednak z pokładu Albatrosa - producent, PIT-Radwar, wykorzystał go do wykonania demonstratora wersji lądowej SA-35, posadowionej na podwoziu Jelcza. Armata SA-35 została następnie wybrana jako jeden z elementów bateryjnego systemu przeciwlotniczego z możliwością zwalczania bezzałogowych systemów powietrznych.

W praktyce oznacza to, że morska trzydziestkapiątka stała się punktem wyjścia dla rozwiązania, które ma odpowiadać na jedno z najpilniejszych wyzwań współczesnego pola walki - masowe użycie dronów. Cenę za ten transfer technologii z morza na ląd zapłacił jednak przez pewien czas sam Albatros, pozbawiony zasadniczego środka obrony bezpośredniej. Poniedziałkowy montaż zamyka tę lukę: okręt otrzymał system przypisany do niego na stałe.

Czym jest OSU-35K

OSU-35K to zdalnie sterowany, stabilizowany, wielozadaniowy system artyleryjski obrony bezpośredniej. W jego skład wchodzą automatyczna armata AM-35K kalibru 35 mm, zintegrowana głowica obserwacyjno-śledząca ZGS-35K, blok systemu kierowania ogniem BSKO-35K oraz rezerwowe stanowisko kierowania ogniem RSKO-35K. System zaprojektowano zarówno do współpracy z okrętowym systemem zarządzania walką, jak i do pracy w pełni autonomicznej, w dzień i w nocy, w każdych warunkach, w jakich operuje okręt.

Dzięki szerokiemu zastosowaniu włókien węglowych całość waży około trzech ton, co pozwala instalować system także na niewielkich platformach, wrażliwych na masę i obciążenia powstające podczas strzelania. OSU-35K służy do wykrywania i zwalczania samolotów, śmigłowców, pocisków rakietowych i dronów, a także celów nawodnych i lądowych - nieopancerzonych i lekko opancerzonych.

System opracowało konsorcjum w składzie: Wojskowa Akademia Techniczna (lider), Akademia Marynarki Wojennej, PIT-Radwar i Zakłady Mechaniczne Tarnów, przy współudziale Marynarki Wojennej. To rozwiązanie w całości polskie - od koncepcji, przez konstrukcję, po produkcję i integrację.

Trzy firmy, jeden program

Poniedziałkowa operacja to także okazja, by przypomnieć, jak rozłożone są role w programie Kormoran II. Niszczyciele min powstają w konsorcjum, którego liderem jest Remontowa Shipbuilding, a partnerami PGZ Stocznia Wojenna oraz OBR CTM. Jak wylicza gdyńska stocznia, w ramach podziału prac odpowiada ona za dostawę, montaż, uruchomienie i próby zaawansowanych systemów okrętowych: systemu nawigacji i obserwacji technicznej, Zintegrowanego Systemu Łączności i Krypto, sieci teleinformatycznych oraz systemów uzbrojenia, w tym armaty OSU-35. Sam system dostarcza konsorcjum kierowane przez PIT-Radwar, a rolą PGZ Stoczni Wojennej jest jego montaż i integracja na okręcie.

- Kormoran II i Miecznik to dwa odrębne programy, ale łączy je to samo: powstają dzięki współpracy polskich firm na rzecz bezpieczeństwa morskiego Polski - podkreśla PGZ Stocznia Wojenna.

Kolejna w kolejce Jaskółka

Program idzie dalej. Według Defence24 PIT-Radwar ma zamówienia na systemy OSU-35K dla kolejnych trzech niszczycieli min projektu 258 oraz dla trzech fregat Miecznik - w przypadku fregat po dwa systemy na okręt. Jesienią 2026 r. OSU-35K ma zostać zainstalowany na Jaskółce (604), którą Remontowa Shipbuilding w najbliższym czasie przekaże zamawiającemu.

Kormoran II pozostaje tym samym jedną z najliczniejszych serii okrętów bojowych budowanych obecnie dla Marynarki Wojennej RP - i rzadkim w polskich warunkach przykładem programu, w którym seryjność zaczyna przynosić wymierne efekty: powtarzalność produkcji, sprawdzony łańcuch dostaw i rosnące kompetencje integracyjne po stronie stoczni.

Wszystkie oczy na Wicher, ale flota czeka na więcej

Symboliczna jest data tej operacji. Najbliższe tygodnie w PGZ Stoczni Wojennej upłyną pod znakiem przygotowań do wodowania Wichra - pierwszej z trzech fregat programu Miecznik, najważniejszego przedsięwzięcia w historii polskiego okrętownictwa wojennego. Komunikat o pracach przy Albatrosie czyta się więc także jako sygnał: stocznia chce być postrzegana nie tylko przez pryzmat fregat, ale jako zakład zdolny prowadzić równolegle budowę nowych jednostek i wsparcie eksploatacji okrętów będących już w linii.

Z perspektywy Marynarki Wojennej RP to dokładnie ten model, którego flota potrzebuje na kolejne dekady: krajowy przemysł, który nie kończy swojej roli w dniu podniesienia bandery, lecz towarzyszy okrętowi przez cały cykl życia - od montażu uzbrojenia, przez modernizacje, po naprawy. Historia armaty Albatrosa pokazuje przy okazji coś jeszcze: technologie rozwijane dla floty potrafią zasilać zdolności całych sił zbrojnych. Trzydziestkapiątka, która wraca dziś na dziób niszczyciela min, ma już swoją lądową siostrę wycelowaną w drony.

Postaw nam kawę, a my postawimy na dobrą morską publicystykę! Wspieraj Gazetę Morską i pomóż nam płynąć dalej - kliknij tutaj!

Kamil Kusier
redaktor naczelny

komentarze


wpisz treść
nick
SKOMENTUJ

Dodaj pierwszy komentarz