128 rakiet w gotowości i radar obserwujący bez martwych stref. Co będzie potrafił Wicher? Pierwszy Miecznik od PGZ

W środę, 12 sierpnia fregata otrzyma imię, w czwartek po raz pierwszy dotknie wody. Ale to, co czyni Wichra przełomem, nie wydarzy się ani na barce, ani na Zatoce Gdańskiej. Wydarzy się wtedy, gdy okręt zacznie robić to, do czego go zaprojektowano: jednocześnie śledzić przestrzeń powietrzną, powierzchnię morza i to, co pod nią. Żadna jednostka w historii Marynarki Wojennej RP nie miała takiego zestawu zdolności.

biznes gospodarka morska marynarka wojenna nato przemysł stoczniowy przemysł zbrojeniowy sprzęt i technologie trójmiasto wiadomości wojsko

11 sierpnia 2026   |   11:07   |   Źródło: Gazeta Morska   |   Opracował: Kamil Kusier   |   Drukuj

fot. Kamil Kusier / Gazeta Morska

fot. Kamil Kusier / Gazeta Morska

Parasol przeciwlotniczy na 128 pocisków

Sercem możliwości obronnych fregaty będą cztery uniwersalne pionowe wyrzutnie Lockheed Martin Mk 41, najbardziej rozpowszechniony standard wyrzutni na okrętach NATO. Każda z nich ma osiem komór startowych, a dzięki modułom ExLS w jednej komorze zmieszczą się cztery rakiety przeciwlotnicze MBDA CAMM. W maksymalnej konfiguracji daje to 128 pocisków gotowych do odpalenia, bez przeładowywania, bez obracania wyrzutni w stronę celu, prosto w górę spod pokładu.

Rakiety rodziny CAMM to ten sam system, który polska armia zna z programów Narew i Pilica+, co oznacza unifikację logistyki i szkolenia między flotą a lądową obroną przeciwlotniczą. W przyszłości okręty mają otrzymać także rozwijaną wspólnie z Wielką Brytanią rakietę średniego zasięgu CAMM-MR, która w każdej komorze Mk 41 zajmie miejsce dwóch pocisków podstawowej wersji. Zasięg rakiet ma sięgać od ok. 40 do docelowo nawet 100 kilometrów.

Oczy i uszy: radary, sonary i TACTICOS

Świadomość sytuacyjną zapewnią Wichrowi radary Thalesa: czterościenny radar ścianowy serii SM400 w technologii AESA, którego nieruchome panele na nadbudówce obserwują całą przestrzeń wokół okrętu jednocześnie, bez martwych stref i bez czekania na obrót anteny, oraz uzupełniający go radar dookólny serii NS50. Pod wodą pracować będą dwa sonary, kadłubowy i holowany, a całość uzupełnią systemy walki radioelektronicznej, środki rozpoznania i identyfikacja swój-obcy.

Wszystkie te dane spływać będą do systemu zarządzania walką TACTICOS, integrowanego z udziałem polskiego OBR CTM. To cyfrowy mózg okrętu, który łączy obraz z sensorów, klasyfikuje zagrożenia i przydziela do nich efektory, od rakiet po armaty. Na dwóch obecnych fregatach typu Oliver Hazard Perry, wcielonych do US Navy na początku lat 80., o takim poziomie automatyzacji nie było mowy.

Armaty, torpedy i rakiety przeciwokrętowe

Uzbrojenie artyleryjskie otworzy włoska armata OTO Melara 76 mm Super Rapid w wersji Strales, zdolna zwalczać także pociski manewrujące. Uzupełnią ją dwie polskie armaty OSU-35K kalibru 35 mm produkcji PIT-RADWAR, zasilane amunicją programowalną, oraz zdalnie sterowane i ręczne stanowiska wielkokalibrowych karabinów maszynowych do obrony bezpośredniej.

Do zwalczania okrętów podwodnych posłużą dwie podwójne wyrzutnie B515/2V lekkich torped MU90 kalibru 324 mm, współpracujące z sonarami jednostki. Przeciwko celom nawodnym fregata otrzyma dwie poczwórne wyrzutnie pocisków przeciwokrętowych NSM Kongsberga, systemu dobrze znanego polskiej flocie z nadbrzeżnych Morskich Jednostek Rakietowych, o zasięgu sięgającym 200 kilometrów. Na rufie znajdzie się lądowisko i hangar dla śmigłowca pokładowego, co rozszerzy zasięg zwalczania okrętów podwodnych daleko poza horyzont sensorów samej fregaty.

Napęd i dzielność morska

Wichra napędzać będą cztery silniki wysokoprężne MTU 20V8000 M71 o mocy 8400 kW każdy, pracujące w układzie CODAD na dwie śruby nastawne, a energię elektryczną zapewnią cztery zespoły prądotwórcze po 1400 kW. Przy długości całkowitej 138,7 metra i wyporności maksymalnej sięgającej ok. 7000 ton fregata będzie największym okrętem bojowym zbudowanym w Polsce i jednym z największych, jakie kiedykolwiek nosiły biało-czerwoną banderę.

Dziedzictwo duńskiego projektu Iver Huitfeldt, z którego wywodzi się platforma Arrowhead 140, to przestronny, stabilny kadłub o dużej dzielności morskiej i zapasie na przyszłe modernizacje. W praktyce oznacza to okręt zdolny do długich patroli w trudnych warunkach Bałtyku i Morza Północnego, a w razie potrzeby do działań w składzie zespołów NATO na odległych akwenach.

Skok o dwie generacje

Skalę zmiany najlepiej widać w porównaniu z jednostkami, które zastąpią fregaty programu Miecznik. ORP Gen. T. Kościuszko i ORP Gen. K. Pułaski to okręty projektowane w latach 70., pozbawione pionowych wyrzutni, z pojedynczą prowadnicą rakiet i analogową w dużej mierze elektroniką. Mieczniki przynoszą flocie zdolności, których dotąd w niej nie było: wielokanałową obronę przeciwlotniczą zdolną osłaniać nie tylko sam okręt, ale i inne jednostki czy konwoje, radar obserwujący przestrzeń bez przerwy we wszystkich kierunkach oraz pełną integrację z systemami sojuszniczymi.

Zanim to nastąpi, Wichra czeka jeszcze długa droga: wyposażanie przy nabrzeżu, integracja systemów, próby portowe i morskie, wreszcie badania kwalifikacyjne. Ale kierunek jest wyznaczony, a od czwartku pierwsza polska fregata nowej generacji będzie już na wodzie.

Postaw nam kawę, a my postawimy na dobrą morską publicystykę! Wspieraj Gazetę Morską i pomóż nam płynąć dalej - kliknij tutaj!

Kamil Kusier
redaktor naczelny

komentarze


wpisz treść
nick
SKOMENTUJ

Dodaj pierwszy komentarz