Pod wiatr i inne przygody Cztery pory roku z widokiem na Olivia Star

"Pod wiatr i inne przygody. Cztery pory roku z widokiem na Olivia Star" autorstwa Macieja Kotarskiego to zbiór opowiadań pisanych na gorąco w trakcie wydarzeń.

(1 opinia)

Kategoria:   Magazyn

O książce "Pod wiatr i inne przygody Cztery pory roku z widokiem na Olivia Star"

„Pod wiatr i inne przygody. Cztery pory roku z widokiem na Olivia Star” to zbiór opowiadań pisanych na gorąco w trakcie wydarzeń. Prawie wszystkie były publikowane przez ostatnie 3-4 lata na LinkedIn w skróconej formie, osiągając średnio kilkanaście tysięcy zasięgu każde, czyli teoretycznie tyluż czytelników. 12 z 52 opowiadań to ZIMA – zatem odśnieżamy jacht, przebijamy się przez lód w marinie lub banalnie sztormujemy. 

Ponieważ na Zatoce jesteśmy tylko my, to Straż Graniczna nie ma kogo jeszcze skontrolować, zatem huzia do abordażu! Na nas oczywiście. Następnie 6 opowiadań wiosennych w rozdziale pod zaskakującym tytułem WIOSNA, 8 opowiadań z LATA i 5 z rozdziału JESIEŃ. Autor twórczo propaguje gastrosailing, czyli żeglarskie wyprawy do konkretnej potrawy, jego zdaniem wybitnej. Jeszcze bardziej osobisty jest rozdział KIM JESTEM - to 8 opowiadań i życie z Młodszym, Starszym i resztą. Autor koniecznie chce się pochwalić, że jedno z opowiadań o życiu z Młodszym osiągnęło 150 tys. zasięgu, czyli niby tyluż czytelników. Trzeba zwrócić jednak uwagę, że najlepszą częścią tego tekstu jest wiersz, napisany przez nie w pełni sprawnego Młodszego, marzącego o zdrowiu i nowym początku. 

Podobno ten wiersz doczekał się adaptacji na piosenkę i kilku interesujących analiz. Koniec wieńczy dzieło, czyli rozdział POLSKA, KTÓREJ NIE ZNACIE – to 13 opowiadań, które można nazwać podróżniczymi. Najpierw Gdańsk i Trójmiasto opisane z lotu ptaka, któraż to perspektywa jest od kilku lat dostępna publicznie z otwartego dla wszystkich szczytu Olivia Star. Potem kolejne mało znane perspektywy i zakamarki, czyli Gdańsk jako średniowieczny port albo dziwadła z Dworu Artusa. Stopniowo perspektywa się poszerza, najpierw złote lub groźne Kaszuby za górami i lasami (choć te góry i lasy zaczynają się w środku miasta). Za nimi coraz mniej znane perły lokalnej Polski – emocjonalnie opisane Wejherowo, Puck, Lidzbark, a nawet Świnoujście i Kadyny.  

Wartka akcja, lekkie pióro i potoczysty język były i są bardzo doceniane przez tysiące czytelników na LinkedIn, jest więc duża szansa, że Tobie się też spodoba. Maciej Kotarski – od ponad 40 lat żegluje po jeziorach, kanałach, morzach i oceanie (Zatoka Gdańska jest częścią oceanu światowego, więc się liczy). To z przymusu wybitny żeglarz podwórkowy i znawca toru podejściowego do Jastarni. Z przymusu – bo życie rodzinne autora wymaga koncentracji na krótszych trasach, a ograniczeniom życia z Młodszym poświęcone jest kilka opowiadań, w tym najpopularniejsze ever. Najpopularniejsze – ponieważ opowiadania składające się na książkę były publikowane na LinkedIn, gdzie autor jest rozpoznawalnym twórcą – tak przynajmniej sam uważa.  

Człowiek miotany przez rzeczywistość w różne przymusy, do czego stara się twórczo adaptować. Od pandemii z przymusu żeglarz zimowy – bo nie można było wyjechać na narty. Intensywnie mieszając pracę z pasją stał się bardzo mniejszościowym współwłaścicielem pięknego, szybkiego, dużego i niegroźnie awaryjnego jachtu. Dzięki temu nawet wypłynięcie z mariny w Sopocie może stać się inspirującym wyzwaniem, pod warunkiem, że zgubi się śrubę napędową. Gdy dzieje się to w zimie, a najlepiej w śnieżycy, banalne trasy stają się scenerią godną bohaterów przygodowych książek z młodości. Największe dokonania Macieja Kotarskiego to niewątpliwie Żona (31 lat razem), 2 Synów, jeden z najmniej bystrych psów na świecie, a biznesowo jest współtwórcą największego centrum biurowego w tej części Europy – Olivia Centre. To w Olivii razem z Mateuszem Kusznierewiczem i kolegami stworzyli Olivia Yacht Club, w ramach którego dzieje się wiele opowiadań, opisanych w książce.

Wydawnictwo:Pan Wydawca
EAN:9788368622065
Autor:Maciej Kotarski
Redaktor:Inka Wojtczak
Rodzaj oprawy:Okładka broszurowa ze skrzydełkami
Wydanie:1
Liczba stron:180
 

Opinie


5/5
wpisz treść
nick
SKOMENTUJ
5/5 (1 opinia)

5/5

~Jarosław Majecki

RECENZJAPiszę tą recenzję jako żeglarski laik, pamiętający z dzieciństwa historie o piratach i wielkich podróżnikach pływających po morzach i oceanach oraz walczących z potworami morskimi, albo mniej lub bardziej łaskawą naturą. Z drugiej strony nie piszę też o jednym z takich wielkich podróżników ale o zwyczajnym człowieku, który w zwykłej swojej codzienności każdą wolną chwilę poświęca swojej wielkiej pasji żeglarstwu. Książka jest formą dziennika pokładowego tylko inaczej, nie surowym zapisem podróży lecz wersją rozszerzoną o odczucia, śmieszne sytuacje, kuchenne smaczki jak Halibut w papilotach czy wątróbka z jabłkami oraz relacje łączące ludzi posiadających wspólną pasję. Skoro to dziennik pokładowy zawsze poznajemy skład załogi, czyli dusze na pokładzie, dzięki czemu odkrywamy także całą społeczność ludzi, którzy podobnie odczuwają i dzielą wspólną pasję. Zafascynowała mnie społeczność Olivia Centre, która potrafi połączyć ludzi z różnych światów (firm, dziedzin) we wspólnej pasji żeglarstwie. Oczywiście w książce nie mogło zbraknąć też specyficznego żeglarskiego słownictwa oraz objaśnień charakterystycznych punktów widokowych (wartych zapamiętania) wszystko znajdujemy w przepisach na dole strony, czasem nawet okraszone dawką humoru. Jest to zapewne, jedna z najdłużej przeze mnie czytanych 253 stronicowych książek ale są książki, które mają zająć nasz umysł oraz takie w których chłoniesz atmosferę a ta do takich należy. Nie raz zaliczałem stopa aby coś sprawdzić na mapie albo wyobrazić sobie jak Olivia Star czy inny jacht będący główną gwiazdą opowieści, rozpruwa fale czy też się na nie wspina i opada, jak woda zalewa pokład lub załoga spędza miłe chwile pod pokładem przy wtórze śmiechów. Oczywiście toczyłem nierówną walkę z próba poczucia zapachów tych ulubionych, żeglarskich potraw i jedną poczułem gdy dotarłem do wątróbki z jabłkami a właśnie taką gotowałem. No i ten Halibut w papilotach, ostro skanowałem kolejne wspominki w poszukiwaniu ukrytych składników ale i tak chyba będę musiał odwiedzić Kutter na Helu. Bez spróbowania się nie obejdzie. Po przeczytaniu całej książki autor i zarazem główny bohater jawi się jako “człowiek kompletny”, czyli osoba, która osiągnęła doskonałą harmonię pomiędzy sferą prywatną, zawodową i pasją. Sfery te w książce wyraźnie się przenikają i to sprawia, że na pewno przeczytam ją jeszcze raz. Dziękuję autorowi za tą niby zwykłą ale zarazem niezwykłą podróż do jego duszy

17 lutego 2026
12:47