Nowa architektura bezpieczeństwa na Bałtyku. Szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz o okrętach podwodnych i NATO

Marynarka Wojenna RP stoi u progu największej modernizacji od dekad. W rozmowie z Gazetą Morską minister obrony narodowej, wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz mówi wprost o lukach, które trzeba pilnie uzupełnić, ale też o decyzjach, które już dziś wzmacniają bezpieczeństwo Polski na Bałtyku. Kluczowe znaczenie ma wybór Szwecji jako partnera w programie Orka, rozwój i budowa fregat z programu Miecznik, zdolności przeciwminowych i systemów bezzałogowych oraz ścisła współpraca z sojusznikami NATO. – Bałtyk stał się akwenem wewnętrznym Sojuszu, a Polska współtworzy nową architekturę bezpieczeństwa w regionie – podkreśla szef MON.

rozmowa marynarka wojenna nato opinie i komentarze polityka przemysł stoczniowy wiadomości

10 grudnia 2025   |   08:21   |   Źródło: Gazeta Morska   |   Opracował: Kamil Kusier   |   Drukuj

fot. plut. Wojciech Król / MON

fot. plut. Wojciech Król / MON

Jak pan minister ocenia stan przygotowania Marynarki Wojennej RP w kontekście zagrożeń w regionie Morza Bałtyckiego?

Władysław Kosiniak-Kamysz: Obecny stan przygotowania Marynarki Wojennej RP jest znacznie lepszy od tego, co widzieliśmy w dekadzie poprzedzającej 2022 r., chociaż nadal są tu wyraźne luki. Po 2014 r., a zwłaszcza po agresji Rosji na Ukrainę w 2022 r. priorytety operacyjne skoncentrowały się na zwiększeniu gotowości obronnej akwenu Morza Bałtyckiego, interoperacyjności z siłami sojuszniczymi oraz rozwoju zdolności przeciwminowych i przeciwokrętowych.

Udało się wdrożyć program serii niszczycieli min Kormoran II, co znacznie poprawiło nasze zdolności przeciwminowe. Zintensyfikowaliśmy też ćwiczenia z NATO
i partnerami regionalnymi, dzięki czemu skuteczniej operujemy w złożonym i wymagającym środowisku. Jednocześnie mamy świadomość wyzwań – musimy zwiększyć liczebność nowoczesnych okrętów do wykonywania różnorodnych zadań oraz zapewnić odpowiednią do naszych potrzeb i specyfiki Bałtyku liczbę okrętów podwodnych. To przyczynek do koniecznej rozbudowy systemów rozpoznania morskiego. Kluczowe jest utrzymanie tempa modernizacji w relacji do dynamiki zagrożeń w regionie. Musimy utrzymać intensywność ćwiczeń sojuszniczych oraz uzupełnić braki sprzętowe i logistyczne. Dopiero wszystko to razem zapewni nam wysoką zdolność odstraszania i obrony.

Czy w planach modernizacyjnych MON znajdują się nowe jednostki dla Marynarki Wojennej - jeśli tak, jakie typy okrętów są priorytetem?

- W naszych planach modernizacyjnych mamy kilka priorytetów - przede wszystkim program Orka, a więc nowoczesne okręty podwodne. Po drugie - fregata wielozadaniowa w ramach programu Miecznik. Po trzecie - jednostki przeciwminowe i logistyczne oraz – bardzo ważne – systemy bezzałogowe, czyli drony. Projekty i programy pozyskania tych jednostek znajdują się na różnych etapach. Wszystkie programy mają swoje uwarunkowania i stopień skomplikowania, ale utrzymujemy tempo prac, by jak najszybciej nowy sprzęt trafiał „w ręce" marynarzy.

Na jakim etapie znajdują się prace nad programem Orka i czy można się spodziewać jego przyśpieszenia, zwłaszcza biorąc pod uwagę deklaracje pana ministra?

- Program zakupu okrętów podwodnych Orka to ukoronowanie wielu lat starań i wcześniejszych deklaracji. Przywrócenie polskiej marynarce wojennej floty podwodnej to realizacja jednego z naszych priorytetów – priorytetów rządu. Rok temu ogłosiliśmy wolę zakupu dla Polski okrętów podwodnych. Postawiliśmy przed sobą zadanie wyłonienia kontrahenta i kupna okrętów. Proces wyboru oferenta poprzedziły długotrwałe fazy analiz, specyfikacji i dialogu z potencjalnymi dostawcami. W 2025 roku przyspieszyliśmy bieg procedur. Prowadziliśmy intensywne negocjacje międzyrządowe i analizowaliśmy oferty od kilku konkurentów (m.in. z Włoch, Niemiec, Szwecji i Korei). Zespół, pod moim przewodnictwem, który powołałem we wrześniu, przedstawił rekomendacje, które zostały przyjęte przez Radę Ministrów. Nie wielu wierzyło, że się uda, ale dopięliśmy swego – podjęliśmy decyzję i wyłoniliśmy państwo, które dostarczy nam okręty podwodne – będzie to Szwecja. Przedstawiła ona najlepszą ofertę według zespołu i to zostało potwierdzone przez Radę Ministrów. W obiektywnej analizie wszystkich kryteriów zarówno wynikających z czasu dostawy, ceny, wartości, zdolności operowania, szczególnie w basenie Morza Bałtyckiego. W ten sposób Szwecja stajnie się naszym partnerem w zakresie budowy, wdrożenia i eksploatacji 3 nowych okrętów podwodnych za kwotę ponad 10 mld złotych. Horyzont dostarczenia nowych jednostek zakładamy na 2030 rok, ale liczymy na wcześniejsze wywiązanie się z podjętego zobowiązania. Chciałbym, żeby jeszcze w tym roku została zawarta umowa pomiędzy rządem Rzeczypospolitej Polskiej, a rządem Królestwa Szwecji.

Nowe okręty podwodne typu A26, to nowa jakość dostosowana do naszych wymagań. To generacyjny skok dla naszej marynarki wojennej. Okręty te są dobrze dostosowane do operowania na akwenie Morza Bałtyckiego pod względem gabarytów, jak i wyważenia. Dysponują dużą jednostką ognia i zapewniają pełną kompatybilność w ramach NATO. To wszystko przesądziło o dokonanym wyborze.

Chciałbym podkreślić, że samo wejście okrętów do służby to plan długofalowy – rozłożony na lata – trzeba nie tylko te okręty zbudować, ale też wyszkolić załogi i przeprowadzić odpowiednie certyfikacje. Nie zostajemy z tym sami. Zanim okręty będą mogły wejść do służby, chcemy żeby nasi marynarze już się uczyli operować na nowszej jednostce, niż tą, którą posiadamy. W ramach gap filer, w 2026 roku wyszkolimy w Szwecji naszych marynarzy, a od 2027 będziemy dysponować jednostką pomostową, wypełniającą lukę pomiędzy podpisaniem umowy a dostarczeniem do polskiej marynarki wojennej nowych okrętów. Umożliwi to polskim żołnierzom szkolenie w realnych warunkach służby, co znacząco przyspieszy cały proces szkoleniowy.

Zwracam uwagę, że wybór Królestwa Szwecji jako strategicznego partnera w programie Orka oznacza nie tylko wzrost potencjału Marynarki Wojennej RP, ale także realne korzyści dla krajowego przemysłu obronnego. W ramach kontraktu Szwedzi zainwestują setki milionów złotych w polski przemysł stoczniowy i zakupią uzbrojenie w Polsce. Co ważne - Szwecja nie pozostaje wyłącznie naszym partnerem gospodarczym - łączy nas również wspólna odpowiedzialność za Bałtyk i wspólne zobowiązania w ramach NATO. Przedmiotowy zakup daje więc możliwość rozwoju strategicznego partnerstwa na akwenie Morza Bałtyckiego. Dzięki podjętej decyzji budujemy wspólnie nową architekturę bezpieczeństwa na Bałtyku, ale też na morzach i oceanach, ponieważ zdolności do operowania polskiej marynarki wojennej nie ograniczają się do akwenu Morza Bałtyckiego.

Jakie działania podejmuje marynarka wojenna RP w zakresie rozwoju zdolności zwalczania okrętów podwodnych i zagrożeń minowych na Bałtyku?

- Marynarka Wojenna cały czas rozwija zdolności przeciwokrętowe i przeciwminowe. Oba obszary mają kluczowe znaczenie dla bezpieczeństwa Bałtyku. Kontynuujemy wdrażanie wspomnianych niszczycieli min Kormoran II, wyposażonych w nowoczesne systemy wykrywania, neutralizacji zagrożeń wszelkiego rodzaju, co ważniejsze jednostki są przystosowane do pracy i przeciwdziałania środkom bezzałogowym. Dalsze prace obejmą modernizację wyposażenia sonarowego, integrację systemów dowodzenia oraz rozwój zdolności rozpoznania hydrograficznego. Chcemy również rozwijać jednostki do zwalczania okrętów podwodnych oraz planujemy zakup nowoczesnych bezzałogowców. Priorytetem jest także rozwój zaplecza logistycznego i warsztatowego oraz szkolenie specjalistycznych załóg nurkowo-minerskich, które są kluczowe przy prowadzeniu operacji neutralizacji min. Sztab Generalny analizuje cały czas aspekty i możliwości zwiększania zdolności zwalczania okrętów podwodnych w kontekście wdrażania programów Miecznik i Orka oraz śmigłowców pokładowych w programie Kondor i śmigłowców wielozadaniowych AW 101. Naszym celem jest też większe zaangażowanie w ćwiczenia sojusznicze, szczególnie w zakresie doskonalenia sposobów zwalczania okrętów podwodnych, ale też operacji przeciwokrętowych i przeciwminowych na Bałtyku. To zawsze poprawia interoperacyjność i pozwala na korzystanie z doświadczeń naszych partnerów. Dodatkowo, na pewno musimy pogłębić współpracę z przemysłem i ośrodkami badawczymi w tym obszarze.

Czy Polska planuje zwiększenie obecności marynarzy w misjach sojuszniczych NATO na morzach innych niż Bałtyk?

- Nasza Marynarka Wojenna cały czas jest bardzo aktywna w wielu operacjach i ćwiczeniach NATO poza Bałtykiem. To część budowy naszego partnerstwa i wiarygodności sojuszniczej. Pamiętajmy jednak, że każdy taki udział wymaga angażowania ludzi i sprzętu, może być nam potrzebny u wybrzeży Polski. Dlatego będziemy każdorazowo analizować możliwości zwiększania zaangażowania międzynarodowego - oczywiście w miarę naszych obecnych i przyszłych możliwości oraz potencjalnych zdolności.

Jak Ministerstwo Obrony Narodowej podchodzi do kwestii cyberbezpieczeństwa i ochrony infrastruktury krytycznej portów i instalacji morskich?

- Cyberbezpieczeństwo oraz ochrona infrastruktury krytycznej portów i instalacji morskich to jedne z kluczowych elementów narodowego systemu obrony. W obliczu rosnących zagrożeń cyberatakami i działaniami hybrydowymi podejmujemy działania wzmacniające odporności tych obszarów. By bronić się przed cyberatakami, udoskonalamy nasze systemy informatyczne oraz zachęcamy do tego samego m.in. urzędy morskie. Infrastruktura krytyczna to nieco bardziej złożony temat – obowiązek jej ochrony spoczywa przede wszystkim na jej właścicielach oraz Straży Granicznej, a przy wprowadzaniu stopni alarmowych swoją rolę odgrywa także Policja. Wojsko służy tu oczywiście potencjalnym wsparciem, ale nie jest to obszar naszej bezpośredniej odpowiedzialności.

Jednakże, koniecznie należy tu wspomnieć o dwóch operacjach prowadzonych przez naszą marynarkę wojenną - Zatoka oraz Baltic Sentry. Obie poprawiają bezpieczeństwo poprzez monitorowanie aktywności jednostek rosyjskich oraz wykrywaniu działalności sabotażowej na morzu. Operacja Zatoka to operacja narodowa, natomiast Baltic Sentry – sojusznicza, w której współdziałamy z innymi państwami NATO.

Czy resort Obrony Narodowej rozważa zwiększenie nakładów na szkolenie marynarzy i współpracę z Akademią Marynarki Wojennej w Gdyni?

- Zwiększenie nakładów na szkolenie personelu oraz zacieśnienie współpracy z Akademią Marynarki Wojennej to jedne z naszych priorytetów. W obliczu planów nabycia zaawansowanych systemów, takich jak okręty podwodne i wielozadaniowe fregaty, konieczne jest zapewnienie profesjonalnej bazy szkoleniowej dla oficerów, podoficerów i specjalistów technicznych. Akademia jako główna instytucja dostarczająca i kształcąca personel dla marynarki wojennej, rozwija programy dydaktyczne, symulatory i zaplecze praktyczne oraz kursy specjalistyczne na potrzeby obecnych oraz przyszłych wyzwań i wymogów sprzętowych. W miarę jak programy zbrojeniowe postępują, planujemy też zwiększanie liczby miejsc na uczelni oraz modernizację jej zaplecza. Równolegle, planowane i prowadzone są inicjatywy współpracy na linii przemysł - nauka, co ma poprawić transfer technologii i przygotować absolwentów do pracy przy obsłudze nowych systemów. Warto podkreślić, że szkolenie to nie tylko liczba godzin, ale też rozwój infrastruktury: symulatorów, basenów, poligonów oraz programów dla załóg okrętów w aktywnej służbie.

Jakie wnioski dla polskiej marynarki wojennej wynikają z doświadczeń ostatnich konfliktów zbrojnych, m.in. wojny na Ukrainie?

- Doświadczenia wojny w Ukrainie i innych współczesnych konfliktów przyniosły kilka istotnych wniosków. Po pierwsze, wzrosło znaczenie elastycznych, modułowych rozwiązań oraz rola bezzałogowców. Drony powietrzne, bezzałogowe systemy powierzchniowe oraz systemy podwodne okazały się kluczowe dla rozpoznania i niszczenia celów, ograniczając tym samym ryzyko strat własnych. Po drugie, aby uzyskać kontrolę nad akwenami, należy rozwijać zdolności precyzyjnego rażenia celów na długich dystansach rakietami przeciwokrętowymi i artylerią dalekiego zasięgu.  To kluczowe zdolności w realnym odstraszaniu. Po trzecie, widać, jak ważna jest kwestia ochrony infrastruktury krytycznej i systemów łączności - ataki hybrydowe i cybernetyczne na infrastrukturę logistyczną i teleinformatyczną znacząco osłabiają państwo i obniżają jego zdolność operacyjną. Po czwarte konieczne jest integrowanie szkolenia z sojusznikami oraz zwiększanie interoperacyjności. Przykładamy szczególną wagę do szybkiej wymiany danych oraz sprawnej koordynacji działań pomiędzy komponentami nawodnymi, podwodnymi i powietrznymi. I po piąte, kluczowa nadal pozostaje obrona wybrzeża oraz rozwój sił rakietowych i artyleryjskich zdolnych do ochrony morskich linii komunikacyjnych i portów. Doświadczenia konfliktu wskazują, że elastyczność i szybka adaptacja do nowych technik i rozwiązań są równie ważne jak nowoczesny sprzęt.

W jaki sposób MON planuje wspierać rozwój polskiego przemysłu stoczniowego w kontekście zamówień wojskowych?

- Resort obrony będzie wspierał polski przemysł stoczniowy tym, czym może i powinien, czyli systematycznymi zamówieniami zbrojeniowymi i technicznymi. Wiemy, że podstawą efektywnych sił morskich jest siła narodowego przemysłu stoczniowego, dlatego będziemy - podobnie jak w innych domenach, kierować jak największą liczbę kontraktów do polskich zakładów. Ich rozwój jest newralgicznym zapleczem naszego wojska a tym samym naszego bezpieczeństwa.

Jak pan minister definiuje rolę Marynarki Wojennej w systemie bezpieczeństwa państwa na kolejne dekady?

- Bałtyk to ważne, ale powierzchniowo niewielkie morze, co w połączeniu z eksklawą w Królewcu i obecnością Floty Bałtyckiej oznacza, że w razie konfliktu Rosja może szybko rozmieścić środki antydostępowe, ograniczające swobodę poruszania się i manewru w ramach tego akwenu. Dlatego rolą Marynarki Wojennej jest przeciwdziałania takim środkom, właśnie dlatego rozwijamy m.in. nadbrzeżne dywizjony rakiet przeciwokrętowych. Kolejnym bardzo skutecznym elementem naszego potencjału obronnego będą siły podwodne – przypomnę tutaj, że jesteśmy u progu zawarcia umowy na program okrętów podwodnych Orka. Oprócz wspomnianych sił i środków aktywnie działać będą fregaty wielozadaniowe i lotnictwo morskie, które będą stanowiły o również o naszym potencjale ofensywnym. Oczywiście nie wolno zapominać o hybrydowym aspekcie wrogich działań na Bałtyku, przede wszystkim w postaci sabotażu infrastruktury krytycznej. Wzrośnie rola zdolności patrolowych – lotnictwa, dronów podwodnych, okrętów patrolowych. Należy tu jednocześnie podkreślić, że od momentu akcesji Szwecji i Finlandii do NATO, Bałtyk stał się akwenem wewnętrznym sojuszu, co nie tylko zwielokrotnia nasze siły na tym akwenie, ale również pozwala stale zacieśniać współpracę wojskową, jak w przypadku wspomnianej operacji Baltic Sentry.

Obserwuj Gazetę Morską w mediach społecznościowych! X (Twitter), Facebook, Instagram, Threads, YouTube i czytaj gazetamorska.pl.

Kamil Kusier
redaktor naczelny

komentarze


wpisz treść
nick
SKOMENTUJ

Dodaj pierwszy komentarz