Kondor nad morzem. Program, który ma zamknąć lukę w morskiej świadomości operacyjnej

Wycofanie śmigłowców pokładowych SH-2G Super Seasprite zamknęło jeden z najważniejszych rozdziałów w historii lotnictwa morskiego Marynarki Wojennej RP. Jednocześnie otworzyło jednak nowy, znacznie bardziej problematyczny etap – okres realnej luki w morskiej świadomości operacyjnej państwa. Program Kondor, który miał być odpowiedzią na to wyzwanie, od kilku lat pozostaje w fazie definiowania założeń. Tymczasem sytuacja bezpieczeństwa na Morzu Bałtyckim oraz tempo zmian w środowisku operacyjnym sprawiają, że brak pokładowego komponentu lotniczego staje się jednym z kluczowych ograniczeń zdolności bojowych polskiej floty.

lotnictwo marynarka wojenna przemysł zbrojeniowy wiadomości

27 grudnia 2025   |   11:17   |   Źródło: Gazeta Morska   |   Opracował: Kamil Kusier   |   Drukuj

fot. Kamil Kusier / Gazeta Morska

fot. Kamil Kusier / Gazeta Morska

Świadomość operacyjna jako fundament działań morskich

We współczesnych operacjach morskich przewagę buduje się oczywiście liczbą jednostek i ich uzbrojeniem, ale przede wszystkim dostępem do informacji oraz zdolnością do jej szybkiego przetwarzania. Morska świadomość operacyjna (Maritime Situational Awareness – MSA) obejmuje pełny obraz sytuacji w domenie morskiej: ruch jednostek nawodnych, aktywność okrętów podwodnych, zagrożenia asymetryczne, działania hybrydowe oraz ochronę infrastruktury krytycznej.

W tym systemie śmigłowiec pokładowy pełni rolę wysuniętego sensora okrętu – mobilnego elementu rozpoznania, dozoru i reagowania. Wielokrotnie zwiększa zasięg oddziaływania fregaty czy korwety, umożliwia wykrywanie zagrożeń poza horyzontem radiolokacyjnym i zapewnia dowódcy realną przewagę decyzyjną. Brak takiego składnika oznacza nie tylko ograniczenie zdolności taktycznych, lecz także spadek interoperacyjności z siłami sojuszniczymi NATO, dla których lotnictwo pokładowe jest standardem operacyjnym.

Koniec epoki SH-2G i początek luki

Śmigłowce SH-2G Super Seasprite przez ponad dwie dekady stanowiły trzon pokładowego lotnictwa Marynarki Wojennej RP. Operując z fregat rakietowych zapewniały zdolności w zakresie zwalczania okrętów podwodnych (ZOP), rozpoznania nawodnego oraz wsparcia zespołów okrętów. Ich wycofanie – nieuniknione z uwagi na wiek konstrukcji, koszty utrzymania i ograniczone możliwości modernizacyjne – nastąpiło bez choćby wskazania bezpośredniego następcy.

W praktyce oznacza to pozbawienie polskich okrętów bojowych organicznego komponentu lotniczego. W realiach Morza Bałtyckiego, czyli akwenu płytkiego, silnie zurbanizowanego i intensywnie monitorowanego, jest to luka o charakterze operacyjnym, a nie wyłącznie technicznym.

Program Kondor, jego ambicje i realia

Program Kondor został zaprojektowany jako przedsięwzięcie mające zapewnić Marynarce Wojennej RP nowoczesne, wielozadaniowe śmigłowce pokładowe. Według założeń miały one realizować pełne spektrum zadań: od dozoru morskiego, przez ZOP, po wsparcie działań bojowych i operacji sojuszniczych. Kluczowym elementem miała być interoperacyjność z systemami NATO oraz integracja z okrętowymi systemami walki.

Jak wynika jednak z informacji przekazanej Gazecie Morskiej przez Agencję Uzbrojenia, projekt znajduje się obecnie w powijakach.

- Projekt Wielozadaniowy Morski Śmigłowiec Pokładowy dla Marynarki Wojennej jest na etapie definiowania wymagań sprzętowych, w ramach których identyfikuje się, niezbędne do spełnienia przez sprzęt, parametry konieczne do wypełnienia aktualizowanych na bieżąco potrzeb Sił Zbrojnych RP. Celem prowadzonych prac jest zapewnienie zdolności do operacyjnego użycia statków powietrznych z fregatami wielozadaniowymi pozyskiwanymi w ramach programu Miecznik.

Agencja Uzbrojenia podkreśla również, że proces ten prowadzony jest w spójności z dokumentami strategicznymi Sztabu Generalnego WP:

- W ramach definiowania wymagań uwzględnia się centralne plany rzeczowe i zachowanie spójności z opracowanymi przez Sztab Generalny Wojska Polskiego „Koncepcyjnymi kierunkami rozwoju lotnictwa śmigłowcowego Sił Zbrojnych RP”. Postępowanie o udzielenie zamówienia publicznego na dostawę nie zostało uruchomione.

Kondor w cieniu Miecznika

Powyższe stanowisko jasno pokazuje, że program Kondor jest ściśle powiązany z realizacją programu Miecznik, czyli pozyskania nowych fregat wielozadaniowych dla Marynarki Wojennej RP. Z punktu widzenia systemowego jest to podejście logiczne. Śmigłowiec pokładowy musi być w pełni kompatybilny z okrętem: od parametrów pokładu i hangaru, przez systemy łączności, po integrację z okrętowym systemem dowodzenia i kierowania walką.

Jednocześnie takie powiązanie oznacza, że opóźnienia w jednym programie automatycznie wpływają na drugi. Fregata wielozadaniowa bez dedykowanego śmigłowca traci istotną część swoich zdolności – szczególnie w zakresie ZOP i rozpoznania. W tym sensie Kondor nie jest dodatkiem do Miecznika, lecz jego integralnym elementem.

Bałtyk to środowisko wymagające decyzji

Rosnąca aktywność wojskowa w regionie Morza Bałtyckiego, rozbudowa rosyjskich zdolności A2/AD oraz znaczenie infrastruktury krytycznej na dnie morza sprawiają, że zdolności do szybkiego reagowania i rozpoznania nabierają charakteru strategicznego. Śmigłowce pokładowe, wyposażone w nowoczesne sensory, stanowią jeden z filarów tego systemu.

Brak tego typu zdolności zmusza Marynarkę Wojenną RP do opierania się na wsparciu zewnętrznym – lotnictwie bazowym lub sojuszniczym. A to w sytuacji kryzysowej może oznaczać opóźnienia i ograniczoną autonomię działania.

Czas na decyzje, nie tylko analizy

Odpowiedź Agencji Uzbrojenia potwierdza, że program Kondor funkcjonuje w ramach szerszego, spójnego procesu planistycznego. Jednocześnie jednoznacznie wskazuje, że postępowanie zakupowe nie zostało jeszcze uruchomione. Z operacyjnego punktu widzenia oznacza to utrzymywanie luki, której nie da się wypełnić samymi dokumentami koncepcyjnymi.

Śmigłowiec pokładowy nie jest dziś luksusem ani opcją, ale podstawowym narzędziem nowoczesnej floty wojennej. Jeżeli Kondor ma rzeczywiście wzbić się nad polskim morzem, konieczne są decyzje wykraczające poza etap definiowania wymagań. W przeciwnym razie Marynarka Wojenna RP pozostanie flotą o ograniczonym polu widzenia, co w realiach współczesnego pola walki oznacza poważne ograniczenie zdolności bojowych i odstraszania.

Postaw nam kawę, a my postawimy na dobrą morską publicystykę! Wspieraj Gazetę Morską i pomóż nam płynąć dalej - kliknij tutaj!

Kamil Kusier
redaktor naczelny

galeria


komentarze


wpisz treść
nick
SKOMENTUJ

Dodaj pierwszy komentarz